Deszczu, zawróć do nieba!

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Media wszelakie wielkim głosem lub czcionką alarmują nas o nadchodzących ogromnych podwyżkach wody, prądu, gazu, śmieci i reszty. Dużo chętniej czytałoby się źródła analizujące z czego wynika zagrożenie drożyzną i jakie są możliwe przeciwdziałania. Zgadzałoby się to z elementarną zasadą leczenia choroby poprzez eliminację źródła, zamiast stosowania okładów na pryszcze będące jedynie symptomami choroby. Źródłem jest źle i z premedytacją postępujący rząd, więc należy go zwolnić, powołać nowy, by rozliczył szkodników z całą surowością. Nie ma rzeczy niemożliwych, ale tchórzom to nie mieści się w łepetynach.

 

Podwyżki cen wynikają z wielu czynników choćby takich jak dodruk pustego pieniądza, niegospodarność rządu eliminującego zasady rynkowe i ideologizacja gospodarki. Ostatni czynnik, to wszechogarniająca zasada podporządkowania się utopijnej mrzonce „zielonego ładu”, administrowania państwem pod dyktando Agendy 2030 z Davos, w zapamiętałym wyścigu obniżania emisji dwutlenku węgla, co jest gwarancją niszczenia gospodarki. Skoro istniejące źródła (węgiel, gaz, drewno) zapewniają przemysłowi i gospodarstwom domowym ogrzewanie, światło, działalność gospodarczą, to ich eliminacja rysuje na horyzoncie ciemność. Stan tradycyjnych zasobów własnych, bilans eksportu i importu wpływają na ceny samej energii, jak też koszty produkcji i transportu wszelkich towarów. Likwidacja własnych źródeł (przez zakaz wydobycia, wykorzystania) w imię zaspokojenia irracjonalnych oczekiwań rzekomo efektywnej czystej energii wiatru, słońca pozbawiona jest rachunku opłacalności. Kto zaś to udowodni, a usilnie nad tym pracował ś. p. inżynier Marek Zadrożniak, ten zgodnie z marksistowską zasadą – nie ma racji bytu; nie tylko medialnie, ale fizycznie człowieka zniszczono. Przygotowując kilkusetstronicowy raport na temat polityki energetycznej inż. Zadrożniak opierał się na wiedzy i dowodach praktycznych. Tenże raport jest źródłem wiedzy o kluczowym znaczeniu dla kierunku działania i zarządzania energetyką. O jego publikację powinni zabiegać wszyscy, którym troska o życie, własność i gospodarność w Polsce jest sprawą pilną. Wdrożenie spostrzeżeń zawartych w raporcie oznaczałoby zminimalizowanie, albo uniknięcie zapowiedzianego kryzysu energetycznego, który błyskawicznie przyśpieszy domino nędzy i zjawisk pochodnych, będących prostą drogą do rebelii.

Książeczki przedszkolne, potem podręczniki szkolne nakazują zachowania proekologiczne. Tę mitologiczną lekturę propagują organizacje pozarządowe z aprobatą i finansami ministerstwa edukacji. Mało kto zastanawia się, że prowadzą do kształtowania pokolenia głęboko wierzącego w utopię. Dlatego środowiska akademickie w wielu krajach mające rzeczową, czyli zweryfikowaną dowodami wiedzę z zakresu geologii, hydrologii, fizyki, przyrody organizują spotkania, by przeciwdziałać mitom ocieplenia klimatu i pochodnych, przedstawiając fakty. Widząc płyciznę głoszonych przez organizacje pozarządowe (NGO) kataklizmów i rzekomych okrucieństw z ręki człowieka, naukowcy obnażają cele „zielonych”, by poskromić niszczenie nauki, gospodarki i nie zdeptać ludzi z kretesem. Absurdalne rozwiązania ekologów godzą w prawo decydowania o gospodarowaniu własnością, a ich rozwiązania dla sektora energetycznego przypominają zaklinanie natury, by zechciała odwrócić prawo grawitacji i nakazać ulewie wędrować w chmury. Fachowi ludzie nauki są uciszani, odsuwani od zarządzania dobrami naturalnymi kraju, a pijawki NGO nie dość, że szkodzą swoją ideologią, to uzyskują dofinansowanie zagraniczne, ministerialne i lokalne. Ukoronowaniem dyletanctwa rządzących jest dopieszczane działaczy stanowiskami rządowymi.

Przykładem sytuacja, gdy wbrew rolnikom, w atmosferze dostrzegalnie zgryźliwej satysfakcji, prezes Kaczyński powołał działacza spod zielonego szyldu na stanowisko ministra rolnictwa. Stąd biło źródło późniejszej wypowiedzi prezesa o zasadności zapewnienia dobrych warunków i zaprzestania hodowli zwierząt futerkowych. Koniunkturalista kochający władzę nie mówił o dobrych warunkach dla bezdomnych, chorych, sierot. Zwierzęta stały się punktem odniesienia oceny człowieka. Czyż trzeba większego upodlenia? Nie przemawiała przez tego polityka miłość do zwierząt skoro podjął decyzję o likwidacji hodowli, która nie jest niczym innym jak ich zagładą. Na tym jednak nie koniec, bo gdy ginie zwierzyna, hodowca i jego rodzina tracą źródło utrzymania. Propozycja kredytu z ust innego światłego okupanta wysokiego stołka, którego nie będzie z czego spłacić pogrąży rodzinę w spirali biedy. Każdy kolejny polityk nie bacząc na skutki własnej niekompetencji ma dla poszkodowanych ofertę, która śmierdzi ochroną banksterskiego interesu. Oburza, że od wielu lat organizacje pozarządowe stały się suflerem zakompleksionej sfory rządzących sterowanej przez kaprali zielonego ładu.

Natychmiastowej naprawy wymaga fakt, że wyborca będący podatnikiem pomagającym stworzyć budżet państwa, obdarza kandydata w wyborach swoim głosem, ale po wyborach okazuje się, że z obiecującego baranka wyrasta Lewiatan. Olśniony młodzieńczym zapałem zmiany świata ku absurdom, nie wnoszący do budżetu swojej obywatelskiej cząstki podatku, nie dość, że jak pijawka z niego czerpie pasożytniczo, to jeszcze psuje wszystko czegokolwiek się dotknie na modłę piątki dla zwierząt; jakby hodowca, czy rolnik nie miał pojęcia o swej branży. Sytuacja nabrzmiała do co najmniej paradoksalnej, gdyż totalny aktywista ekolog steruje rolnictwem 38-milionowego państwa. Taki osobnik z góry wyklucza istnienie istot żywiących się białkiem pochodzenia zwierzęcego. Jego tyrania toleruje wyłącznie weganizm, lub wegetarianizm, czemu zaprzecza nauka dowiedzionym zjawiskiem wysokiej podatności roślinożernych na indoktrynację. Zarzut wobec wyborców – sami wybieraliście, więc nie narzekajcie, głoszą bawiący się w salonowca. Nie taka jest prawda. Wybierał wyborca, ale dobierał prezes, który poza roszadami niekompetentnych pionków na szachownicy nie jest w stanie stać na straży interesu wyborców, ani zdobyć się na przyznanie do błędu i wycofać ze szkodliwych posunięć. Bezmyślność eko-terrorystów prowadzi do niszczenia branży hodowlanej, przetwórczej i produkcyjnej oraz zajmujących się nimi gospodarzy. To polityka oznaczająca widmo głodu. Odkrywając niszczycielskie skutki eko-troskliwych, kraje Trzeciego Świata, Rosja i małe Węgry wyrzuciły Lewiatana, by nie dopuścić do szkód. Zbyt długie akceptowanie ich wpływu zaowocowało głęboką patologią. Podobnie jak w rodzinie podstawą jest dach nad głową i źródło dochodu, nie tracąc z pola widzenia kwestii sanitaryzmu, zadbajmy o gospodarkę rozpowszechniając raport inż. Zadrożniaka, by jak najszybciej, gromadnie i rzeczowo wykurzyć lisy z kurników.

Opracowanie: Jola
Na podstawie: YouTube.com [1] [2]
Źródło: WolneMedia.net

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika ​euklides

Jedynym ratunkiem jest

Jedynym ratunkiem jest delegalizacja państwa, zamknięcie polityków w więzieniach, odebranie im nielegalnie zdobytych majątków, wypłacenie odszkodowania ofiarom represji państwowych.

Portret użytkownika Quark

Do więzień i obozów pracy to

Do więzień i obozów pracy to trzeba skierować przestępców (skazanych wyrokiem sądu) , konfiskata mienia nielegalnie zdobytego (ukradzionego) jak najbardziej , dekomunizacja - z całą stanowczością - odebranie wszelkich przywilejów i wpływów członkom byłych służb . Ale nie nazywaj państwa przestępcą tylko dlatego że istnieje . Co chcesz zdelegalizować ? , rząd , ministerstwa , urzędy itd . ?? Anarchia to UTOPIA bez szans na powodzenie . Przykład : kto zapłaci za bilet tramwajowy jak nie będzie "przymusu" i kontrolera ? Kto dobrowolnie zgodzi się wyłożyć swoje pieniądze na jakąś wspólną inwestycję ogólnego pożytku np. przedszkole ? Tu potrzebny jest "przymus" czyli podatki do wspólnej kasy , z której finansuje się to z czego potem wszyscy korzystamy . Kto powstrzyma złodzieja i go ukarze jak nie będzie policji (zbrojnego ramienia państwa) ? - umowa społeczna ?? Już teraz jesteśmy umówieni , że nie kradniemy i nie gwałcimy i co ??? nie kradną , nie gwałcą ?! 

Pokaż mi jeden kraj na świecie , który funkcjonuje bez "państwa i przymusu" . Nawet indianie w dzunglii mają swego wodza , a nie muszą go mieć ale chcą ! Też są "zindoktrynowani" ?

Portret użytkownika Namaste

Jedynym ratunkiem dla nas

Jedynym ratunkiem dla nas jest zrozumienie, że ŻADNA partia niczego nie zmieni, że zmiany musimy dokonać my sami, a to oznacza zmianę świadomości.

I jeszcze coś. W Konstytucji jest taki zapis, który zabrania pożyczać państwu pieniądze od NBP, w rezultacie czego państwo musi pożyczać pieniądze od banków komercyjnych. Gdyby mogło pożyczać od NBP, to te pożyczki byłyby nieoprocentowane, więc mnóstwo pieniędzy by zostało w państwowej kasie. Jak do tej pory żadna partia nie umieściła w swoim programie zmiany konstytucji, która by umożliwiała to, o czym piszę. Wniosek, jaki się nasuwa, jest więc taki, żadnej partii nie zależy na dobru tego kraju tylko co najwyżej na dostaniu się do koryta. 

 

Bóg we mnie pozdrawia Boga w Tobie. 

Portret użytkownika Quark

Niby jak mamy cokolwiek

Niby jak mamy cokolwiek zmienić nie mając na nic wpływu bo mamy system partyjny a nie demokrację bezpośrednią ? Ta zmiana świadomości to właśnie odrzucenie "kiełbasy wyborczej" oferowanej ludowi przez polityków i zaufanie fachowcom , którzy deklarują realne sposoby rozwiązywania problemów a nie "daniny" w zamian za głosy . Konfederaci właśnie nic nikomu nie chcą dawać , oni mówią : "Nie będziemy wam zabierać " ! A to oznacza redukcję podatków , biurokracji i ogólnie kosztów utrzymania państwa . Państwo (czyli rząd) wogóle nie powinien NIGDY nic od nikogo pożyczać , wydajemy tylko tyle ile mamy ! Przecież gdybyśmy byli jedynym krajem na planecie to nie byłoby od kogo (!) pożyczać i napewno świetnie by się nam żyło . Konieczność pożyczania pieniędzy oznacza , że albo przeinwestowujemy wydając więcej niż mamy albo ktoś te pieniądze z budrzetu wyprowadza - pamiętasz aferę FOZ ? Ale bez uczciwości także po stronie narodu niewiele się zdziała bo nie może być tak , że jak jest inwestycja państwowa to się zawyża ceny i koszty byle tylko wyciągnąć jak najwięcej dla siebie .. a ludzie są różni i na "dole" i na "górze" - dlatego wszystkim trzeba patrzeć na ręce . Nie ma czegoś takiego jak "niska szkodliwość społeczna" , gdy ktoś ukradnie coś warte mniej niż 500 zł (teraz to tylko wykroczenie) , albo gdy ktoś wykorzystuje stanowisko do prywatnych celów i nikt nie reaguje bo "zaradny jest" . Nie ma czegoś takiego jak "immunited" , jest zarzut stajesz przed sądem choćbyś był samym prezydentem . Ale to wszystko opiera się o ucziwość a tą trzeba wpajać ludziom od kołyski (!) - bo czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci .

Pawlak z filmu "Kochaj albo rzuć" powiedział : "Czego tu chcieć od urzędu jak rodzona wnuczka łże " ... i oto chodzi . Nie można oczekiwać od kogoś tego czego się samemu nie robi .

Portret użytkownika Namaste

Niby jak mamy cokolwiek

Niby jak mamy cokolwiek zmienić nie mając na nic wpływu bo mamy system partyjny a nie demokrację bezpośrednią ?

Odpowiedź jest prosta. Olać wybory, tworzyć małe lokalne społeczności, które mogą nawet posiadać własny pieniądz i mieć wy..bane na to, co mówią politycy. Bojkot wyborów i nie wiedzieliby co zrobić. 

Konfederaci właśnie nic nikomu nie chcą dawać , oni mówią : "Nie będziemy wam zabierać " ! A to oznacza redukcję podatków , biurokracji i ogólnie kosztów utrzymania państwa .

Popełniasz logiczny błąd. Jeśli nie będą zabierać, to nie może oznaczać redukcji podatków, tylko brak podatków. Jeśli będzie istniał choć jeden podatek, to nadal będą nam zabierać. Uważam, że masz na tyle inteligencji, żeby to jednak dostrzec. 

 Państwo (czyli rząd) wogóle nie powinien NIGDY nic od nikogo pożyczać , wydajemy tylko tyle ile mamy ! 

W teorii to się z Tobą zgadzam. W praktyce Ty chyba nie masz pojęcia, jak funkcjonuje system kreacji pieniądza. Nie wiem, jak to dokładnie jest z NBP, ale wiem, jak jest z amerykańskim FED, więc posłużę się jego przykładem. USA jako państwo nie może sobie ot tak drukować pieniądze. Pieniądze drukuje FED, a FED wbrew swojej nazwie nie jest bankiem, nie jest federalny i nie ma w nim żadnych rezerw. FED to prywatna instytucja finansowa. FED drukuje pieniądze i pożycza je państwu amerykańskiemu na procent. Załóżmy, że to oprocentowanie wynosi 10%. Jeśli FED wydrukuje miliard dolarów, to do oddania jest miliard i sto milionów. Ale tego długu nie da się spłacić, bo w obiegu jest przecież tylko miliard. Kumasz, o co chodzi? W innym miejscu pisałem, że gdyby Polska mogła pożyczać pieniądze od NBP, to nie byłoby z tego odsetek. Nie wiem jednak, do kogo NBP należy, a na pewno jego właścicielem nie jest Polska, choć może mieć jakiś tam procent udziałów, ale to będzie co najwyżej kilka procent. Więc może dlatego w konstytucji jest zapis, że państwo nie może pożyczać pieniędzy od NBP, bo wyszłoby na jaw, że NBP nie jest własnością państwa polskiego i ludzie za dużo prawdy by się dowiedzieli. Z tego co wiem, to NBP jest współzależny od Banku Rozrachunków Międzynarodowych, ale nie znalazłem na ten temat konkretnych informacji. Reasumując, system jest tak utworzony, że będzie tworzył dług, z którego nie da się wyjść. 

Przecież gdybyśmy byli jedynym krajem na planecie to nie byłoby od kogo (!) pożyczać i napewno świetnie by się nam żyło .

Tym zdaniem tylko poświadczasz, że nie wiesz, jak funkcjonuje system. Pożyczki udzielane jednemu krajowi przez inny kraj to bardzo znikomy procent. Większość z tych pożyczek, to albo pożyczki zaciągnięte w takich instytucjach jak FED, albo w bankach komercyjnych. 

 

Konieczność pożyczania pieniędzy oznacza , że albo przeinwestowujemy wydając więcej niż mamy albo ktoś te pieniądze z budrzetu wyprowadza

To, się tylko przyczynia do tego, że musimy pożyczać. Prawdziwa konieczność wynika z konstrukcji systemu finansowego w taki sposób, by nigdy nie można było spłacić zaciągniętego długu. 

 

Bóg we mnie pozdrawia Boga w Tobie. 

Portret użytkownika Quark

Różnica miedzy nami

Różnica miedzy nami (poglądami) jest taka , że Ty zajmujesz się analizą obecnego systemu a ja nie , za to podaję propozycje działania w jego nowej wersji . Bo widzisz mnie nie interesuje zawiłość i złożoność obecnej "ekonomii" , ja przedstawiam schematy jak ona powinna działać . Po co się zajmować tym co się chce zmienić ? Gdy chcesz wyremontować dom to nie zastanawiasz się co go doprowadziło do ruiny , tylko remontujesz podług rozumu i ... przepisów przeciwpożarowych . Jeśli będziesz tkwił w obecnym układzie to nie stworzysz nowego - lepszego , bo te stare uwarunkowania będą cię ograniczać . Nowe może zastąpić stare tylko wtedy gdy się to stare wyrzuci .

Portret użytkownika Namaste

Tylko że niektórym bardzo

Tylko że niektórym bardzo wpływowym osobom nie spodoba się twoja zmiana. Będą gotowi zrobić kolejną wojnę na skalę światową, by nie dopuścić do tego, co proponujesz. Po prostu to o czym piszesz samo się nie stanie. Ja jestem zwolennikiem działających rozwiązań, a Ty bujania w chmurach, bo tym są twoje propozycje. Ale jeśli się mylę, to podaj konkretne rozwiązania, co możemy zrobić, tak jak ja pisałem wcześniej o olaniu polityków i łączeniu się w lokalne grupy, co właściwie już się gdzieniegdzie dzieje. 

Bóg we mnie pozdrawia Boga w Tobie. 

Portret użytkownika jaa

Zasadniczo, ideologizmy są

Zasadniczo, ideologizmy są wpisane w geny. I, czy takie, czy inne, zawsze będą nadawać ton i kierunek rozwoju. Tyle, że obecnie jest dużo więcej możliwości tworzenia różnych ideologizmów i na nich budowania na krótko albo na długo struktury zachowań. W, ostatecznym rozrachunku i tak liczy się głównie to, żeby się wybić albo przynajmniej utrzymać na powierzchni życia. Martwi nie mają prawa głosu, chociaż może mają wpływ na przyszłość żywych. Co do tak zwanej ekologii to wiadomo, że, dopóki są zasoby typu gaz, woda, węgiel i inne źródła energii dopóty to co jest jakoś trwa. Jednak widać już, choćby po ostatnich latach, że niektórzy myślą już o tym jak się zabezpieczyć na wypadek różnych kataklizmów. W, tym gospodarczych, surowcowych i społecznych. Przed 2012 niektórzy budowali schrony mające im zapewnić bezpieczne przeżycie roku 2012. Co, okazało się zbędne. Ale, pewnie jest tak, że takich schronów wewnątrz ziemi, wszędzie tam, gdzie się da coś takiego zrobić, na przykład w starych kopalniach, jest dość sporo, albo jeszcze więcej. U nas może też z kilka jest. Co do podwyżek. Żeby rządzić światem trzeba korzystać z atutów, które są odpowiednie dla danej grupy społecznej. Ci, którzy rządzą wiedzą jak to robić. Ci, którzy chcieliby rządzić widocznie nie potrafią tej sztuki. Zawsze mają jakieś obawy, które skutecznie ich blokują. Nawet jeżeli okazja pcha im się w ręce to wolą używać argumentów na nie niż skorzystać. Skoro nie potrafią narzucać innym swoich poglądów to siłą rzeczy muszą stosować się do tego co narzucają inni. To, że nie potrafią narzucać innym społecznościom swoich poglądów wynika też z wychowania, z wykształcenia, z pojmowania i z rozumienia rzeczywistości. W, zasadzie każda pozycja, nawet ta pozornie podległa innym może być odskocznią do realizacji nowego co może zostać zaakceptowane przez innych. Przykładem jest choćby ta Greta czy jak jej tam jest. U, nas byłaby na straconej pozycji już od urodzenia. W, innych warunkach rozwinęła się w medialnie i ideologicznie. Pozyskała fanów i naśladowców. Możliwe, że to naturalna przywódczyni, ale możliwe też, że odpowiednie postępowanie ukształtowało jej kierunek rozwoju. Ale nawet ona jest przykładem na to, że ideologizmy to podstawa na której budowane są zachowania społeczne i ogólnoziemskie. W, Polsce też jest sporo przykładów na tego typu tezę. Tyle, że większość bazuje na kontrach do innych albo na pozornych kontrach do innych. Wygląda na to, że ideologizmy to twory aktywne życiowo. Być może jesteśmy ich nosicielami i, przez nas tworzą swoją rzeczywistość. Coś, jak SI. Być może na jakimś poziomie egzystencji energetycznej ideologizmy mają swój świat w, którym rodzą się, umierają, znają się ze sobą tworzą sojusze albo toczą potyczki. Jeżeli jesteśmy tylko ich narzędziami do tworzenia ich życia to siłą rzeczy chyba niewiele możemy zrobić.

Strony

Skomentuj