Od demokratyzacji do anarchii, czyli jak "wyzwalają" Amerykanie

Kategorie: 

źródło: dreamstime.com

Wszędzie gdzie państwa zachodnie starają się wprowadzić mityczną demokratyzacje kończy się to chaosem i anarchią. Somalia, Afganistan, Irak, Libia a teraz Syria to dobitne przykłady fiaska polityki przemocy. Co gorsza takie zniszczone w imię mętnych ideałów kraje stają się wylęgarniami terroryzmu, a dla ich mieszkańców czasy rządów dowolnego satrapy to utracona normalność.

 

Zniszczone kraje prawie zawsze podążają tą samą drogą. Narasta anarchia i terror, po czym nikt już niczego nie kontroluje. Zwykle wtedy wojska inwazyjne wycofują się pozostawiając z problemem "wyzwolonych". Kwitnie terror objawiający się licznymi zamachami bombowymi. Spokojny za Saddama Irak codziennie wstrząsany jest wybuchami samochodów pułapek. Praktycznie codziennie giną tam dziesiątki osób.

 

Podobnie ma się Somalia, która praktycznie nie istnieje, jako państwo. Zdolni do wszystkiego terroryści atakują nie tylko okoliczne kraje, ale też przepływające w Zatoce Adeńskiej statki. Odpowiedzią USA są śmiercionośne drony, które atakowały w Somalii rekordową ilość razy. Nie wygląda na to, aby sytuacja w tym umęczonym kraju mogła się zmienić w najbliższym czasie.

 

Zupełnie ta sama historia jak w przypadku Iraku czy Somalii wydarzyła się w Libii. Do dzisiaj nie wiadomo, dlaczego właściwie obalono Kaddafiego. Chodzą pogłoski, że finansował on kampanię wyborcza Nicolasa Sarkozego i dlatego w momencie, gdy uznał on, że Muammar Kaddafi mógł chcieć go pogrążyć zorganizował jego obalenie a agens służb francuskich zabił dyktatora.

Zaraz potem nastąpiła "demokratyzacja" Libii, która podobnie jak Somalia, jako kraj istnieje teraz tylko teoretycznie. Była to pierwsza kampania na tą skalę, w której zamiast własnej armii wojnę lądową prowadzono za pomocą najemników uzbrajanych przez państwa zachodnie. Efektem tego jest znaczne wzmocnienie potencjału wojskowego grup terrorystycznych a konflikt rozlewa się po okolicznych krajach. Swoistym rezultatem kampanii libijskiej było to, co stało się potem w Mali oraz to, co obecnie ma miejsce w Nigrze.

 

Zupełnie to samo ma teraz miejsce w Syrii. Tam również zbroi się terrorystów celem wykorzystania ich, jako armii inwazyjnej. Gdyby powiódł się plan obalenia Assada, Syria stanie się kopią Libii a uzbrojeni terroryści już zaczynają docierać do Turcji czy Jordanii. Gdziekolwiek Zachód próbuje "demokratyzować" i "wyzwalać" pozostawia za sobą zgliszcza i jeszcze większe problemy, które za rządów rzekomo znienawidzonych reżimów po prostu nie istniały. Oczywistą konsekwencją tych działań jest wzrastająca anarchia i śmierć wielu ludzi, która staje się w takich spustoszonych krajach zwykłą codziennością.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika Sebex

NIC NOWEGO, SCENARIUSZ TEN

NIC NOWEGO, SCENARIUSZ TEN SAM OD LAT
Amerykanie a sciślej ich aparat władzy+armia to organ wykonawczy brudnej roboty jaką jest wykonywanie planu cenatralizacji władzy światowej. Działania jakie podejmują na bliskim wschodzie i Afryce to podkładanie ognia  gdzie się tylko da. Celem jest tworzenie ognisk zapalnych, które mają wytrawić wszyskie miejsce, w których amerykania nie mają kontroli. Zastanawiające jest to, że po udanym obaleniu dyktatury kraj nie jest stawiany na nogi wręcz przeciwnie rujnuje się go dokumentnie, jak  np Irak. Zastanawia też cel takiego działania i to jak ten scenariusz jest kopiowany z niebywałą dokładnością w każdym z krajów w którym nastąpiła "misja pokojowa". Może chodzi o tworzenie miejsc kreujących (stworzonego przez amerykanów), światowy terroryzm by jeszcze bardziej zastraszyć i zniewolić zachodnią cześć społeczeństwa. Może chodzi o zasypanie lokalnymi konfliktami islamską część świata by w przyszłości łatwiej sie z nią rozprawić.
Pożyjemy zobaczymy. Jedno jest pewne, w planowaniu polityki zagranicznej dotyczącej świat nie ma ruchów z przypadku, wszystkie pojedyńcze kroki są zaplanowane 5 lat wcześniej.
 
 

Strony

Skomentuj