Czym groziłoby zderzenie asteroidy Apophis z Ziemią

Kategorie: 

Źródło: NASA

Asteroida Apophis, została odkryta jeszcze w 2004 roku. Wkrótce potem, naukowcy obliczyli trajektorię jej orbity i odkryli, że ten olbrzymi kosmiczny obiekt, przeleci w pobliżu Ziemi w 2013, 2029, 2036 i 2068 roku. Zgodnie z obecną wiedzą, mierzący 390 metrów średnicy Apophis, porusza się z prędkością około 37 tys km/h. Zderzenie z tym obiektem zakończyłoby się katastrofą, nieporównywalną z niczym co znamy we współczesnej historii. Czy jednak istnieje powód aby tak obawiać się tego ciała niebieskiego?

Kluczowe, w historii o asteroidzie Apophis, wydają się być obawy co do możliwej kolizji tego ciała niebieskiego z Ziemią. Aby odpowiednio je zrozumieć, musicie poznać historię odkrycia tego obiektu i niepokój jaki wywoływał jego kurs. 99942 Apophis został odkryty w czerwcu 2004 roku, jednak dopiero w grudniu pojawiły się pierwsze obawy odnośnie jego potencjalnej kolizji z Ziemią. Media podawały wówczas iż szansa na zderzenie tego obiektu z naszą planetą wynosi 1:300 co z biegiem lat, okazało się być białym kłamstwem.

Rzeczywiste dane NASA sugerowały, iż mowa tu o prawdopodobieństwie rzędu 1:233. W pewnym momencie, zredukowano ją jeszcze bardziej do poziomu 1:37. Cały czas, mówiono oczywiście o kolizji, która miała dopiero nadejść, w 2029 roku. Rozbieżność nie tyczyła się jednak tylko szansy zderzenia, ale również rozmiarów asteroidy, prędkości z jaką się porusza, oraz energii z jaką uderzyłaby w Ziemię. Z biegiem lat wykluczono również szansę zderzenia w 2029 i 2036 roku. Zgodnie z pozyskanymi dotąd informacjami, uważa się, że Apophis mierzy około 390-450 metrów średnicy, porusza się z prędkością około 37 tys km/h, a jej szansa na zderzenie z Ziemią w 2068 roku wynosi 1-na-150,000. Dane ulegają oczywiście ciągłym poprawkom, jednak na dzień dzisiejszy powyższe wartości pozostają statusem quo w kwestii asteroidy Apophis.

 

Jeśli Apophis zderzy się z Ziemią, dostępne szacunki określają energię uwolnioną w takim zdarzeniu na 1200 megaton. W ramach porównania tzw. meteoryt tunguski wyzwolił energię 10 megaton a konsekwencje jego upadku są dostrzegalne po dziś dzień. Jest to o tyle miarodajne, że 30 czerwca 2020 roku minęła 112 rocznica tej słynnej katastrofy. Opisy świadków przedstawiają historię zdającą się odpowiadać opisowi wybuchu jądrowego. Wstrząs był tak silny, że wszystkie sejsmografy na planecie, zdołały go zarejestrować, a w wielu miejscach w Europie obserwowano zjawisko białej nocy. W przypadku Apophisa mówimy o eksplozji większej 120 razy.

Lepszym porównaniem jest tutaj erupcja wulkanu Krakatoa, z 1883 roku. Szacuje się, iż miała ona niemal 200 megaton i pozbawiła życia około około 40 tysięcy ludzi. Eksplozja, która rozerwała wtedy stożek, uważana jest za najgłośniejszy dźwięk, jaki został wyemitowany w historii nowożytnej. Niektórzy słyszeli go z odległości ponad 4 800 km od miejsca tragedii. Jednak nawet ta eksplozja była 6 razy słabsza od ewentualnej kolizji Ziemi z asteroidą Apophis. Zakładając iż dojdzie do uderzenia w ląd, konsekwencje takiego zdarzenia wiązałyby się z potężną eksplozją porównywalną z najpotężniejszymi z konwencjonalnych ładunków jądrowych. Nie będzie to ostateczny "Armagedon" jak zdają się donosić liczne symulacje dostępne w sieci. Wiele wskazuje na to, że tysiące kilometrów kwadratowych zostanie zupełnie unicestwione.

 

Paradoksalnie, jednym z lepszych scenariuszy jest sytuacja, w której dochodzi do uderzenia w Pacyfik, bądź którykolwiek z ziemskich oceanów. Mowa tu o pracy naukowej pochodzącej jeszcze sprzed odkrycia asteroidy Apophis, autorstwa Michaela Paine’a, oraz opublikowanej w czasopiśmie Science of Tsunami Hazards. Ustalono w niej, że ​​na skutek zderzenia z obiektem wielkości asteroidy Apophis (od 300-400m) wystąpiłoby małe, „niespójne” tsunami. W wyniku uderzenia obiektu o tej wielkości, wysokość fali szacuje się na zaledwie 2-11 metrów. Powodem tego jest prosty, że olbrzymia fala stworzona w momencie uderzenia zostanie pozbawiona energii kinetycznej przez samą asteroidę. Mówiąc dokładniej, na skutek kolizji powstałyby liczne fale, ale poruszałyby się one we wszystkich kierunkach i zakłócały siebie nawzajem.

Zniszczenia na linii brzegowej, w dalszym ciągu byłyby znaczne, ale w razie wystąpienia takiego scenariusza, mieszkańcy nadbrzeża mieliby czas aby ewakuować się ze strefy zagrożenia. Wymagałoby to jednak udania się w głąb lądu, przynajmniej na 20 km od brzegu. Jak na razie, nic nie wskazuje jednak aby miało dojść do dalekoidących konsekwencji takiej kolizji, w tym przede wszystkim nuklearnej zimy. NASA, ESA i Roscosmos, rozważają różne scenariusze aby zneutralizować tą asteroidę ale większość działań na tym polu byłaby wykonywana po raz pierwszy. Brane jest pod uwagę wykorzystanie broni jądrowej, użycie Słońca do stopienia ciała niebieskiego czy po prostu zmiana kursu asteroidy poprzez przepchnięcie ciała z kierunku kolizyjnego, za pomocą specjalnego pojazdu kosmicznego. Szczególnie to ostatnie rozwiązanie zyskało sobie wiele zainteresowania w ciągu ostatnich lat.

 

Czy jednak sam Apophis stanowi dla nas zagrożenie? Odpowiadając na pytanie zadane na początku, zdecydowanie jest ono większe niż dotąd sądzono. Wart wzmianki jest tutaj niedawny artykuł naukowy autorstwa Davida Tholena i jego współpracowników. Badacze, zauważyli bowiem, że wcześniejsze obliczenia nie brały pod uwagę tak zwanego efektu Yarkovsky'ego. Wspomniane zjawisko, prowadzi do pojawienia się impulsu reaktywnego z powodu nagrzewania i chłodzenia jednej strony asteroidy i nadaje ciału niebieskiemu dodatkowe przyspieszenie. Efekt ten powoduje, że Apophis odchyla się od obliczonej trajektorii o około 170 metrów na rok. Na nasze nieszczęście, asteroida stopniowo zbliża się do Ziemi.

 

Może to oznaczać, że prawdopodobieństwo jej zderzenia z Ziemią jest wyższe niż wcześniej zakładano. Tholen uważa, że ​​w 2029 i 2036 roku, ryzyko zderzenia asteroidy z planetą pozostaje czysto teoretyczne. Przelot Apophisa w 2068 roku, może się jednak przerodzić w katastrofę o niewyobrażalnej skali. Badanie Apophisa, gdy zbliży się on 2029 roku, powinno dać naukowcom więcej danych aby upewnić się, czy ta olbrzymia asteroida, zagrozi ludzkości 39 lat później. Według obliczeń w 2029 roku znajdzie sięon na tyle blisko Ziemi, że będzie można go zobaczyć gołym okiem. Ziemskie możliwości do reagowania na obiekty takie jak Apophis są znacznie ograniczone.

 

Idealny pokaz tej bezsilności, dały niedawne bliskie przeloty asteroid 2020 QG i 2020 VT4. Ta pierwsza minęła naszą planetę niezauważona w odległości 2340 km, a druga dosłownie otarła się o ziemską atmosferę na wysokości 378 km. Obydwa te obiekty nie były wielkości Apophisa, jednak daje to obraz tego ile podobnych ciał niebieskich kryje się w przestrzeni międzygwiezdnej. Nie ma wątpliwości, że zderzenie z tym ciałem niebieskim skończyłoby się katastrofą dla ludzkości, nawet jeśli nie w skali globalnej a chociażby lokalnej. Jak na razie, szanse na takie zdarzenie są nikłe, lecz znamienne jest to,  iż nie wynoszą one zera. Ile innych podobnych ciał niebieskich skrywa  się niezauważonych poza naszym polem widzenia. Apophis, nawet jeśli nie jest zagrożeniem, powinien stanowić ostrzeżenie przed tym co dopiero nadchodzi, lub może nadejść w każdej chwili. Pozostawiam was więc z tą myślą i nie mogę się doczekać aż zobaczę wasze opinie poniżej w sekcji komentarzy.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Komentarze

Portret użytkownika Alien1974

.............................

......................................... Ksiądz Klimuszko przewidział lata temu uderzenie Apophisa w Atlantyk i fale tsunami o wysokości 300 metrów. Dziś potwierdza to Piotr Pocieszyciel z Torzymia na swoim blogu. Pamiętajcie też, że Piotrów Pocieszycieli jest dwóch, a ten drugi jest wytworen tajnych służb na zlecenie episkopatu Polski. To po prostu lewy profil. 

Portret użytkownika Wiertara

Ty tepaku o niku Alien mozesz

Ty tepaku o niku Alien mozesz w kazdym swoim komentarzu zatrudnic kogos do korekty ? Bo to ze masz schizofrenie wplywa zle na utrwalanie wiedzy dla pozostalych.  A jak sie nie znasz to nic nie pisz bo psujesz to miejsce.

Fale tsunami moga miec 30m a nie 300 m ... a dalej niech inni robia korekte bo rzygam juz jak cie czytam...

Skomentuj