Czy w australijskich pożarach płonie nawet piasek na pustyniach?

Kategorie: 

Źródło: facebook.com

Wszyscy ostatnio z niepokojem patrzą w kierunku Australii, która zmaga się ze sporymi pożarami buszu. Wykorzystali to oczywiście klimatyczni alarmiści, których zdaniem to działalność człowieka spowodowała te pożary. Trzeba się z nimi zgodzić, bo w dużej mierze pożary te to podpalenia, ale nie za pomocą gazów cieplarnianych emitowanych przez człowieka, jak chcą fanatycy klimatyczni, tylko zwykłego ognia.

 

Klimatyczny alarmizm opanowuje świat. Katastroficzne wizje przyszłości zaczynają dominować w dyskursie publicznym, a liczni wyznawcy tej ideologii stają się coraz bardziej podatni na manipulacje i coraz bardziej agresywni względem ludzi nie podzielających ich wierzeń.

 

Modelowym przykładem tego zjawiska jest histeria jaka towarzyszy tegorocznym pożarom buszu w Australii. Wmówiono ludziom na całym świecie, że doszło tam do jakiejś niewyobrażalnej tragedii na skutek ognia, który strawił rekordowo duże obszary roślinności.

 

Prawda jest jednak zupełnie inna. Rzeczywiście pożary są większe niż przed rokiem, ale nie da się ich porównać do tych, które wystąpiły w latach 1974/1975. W tamtym sezonie w czasie australijskiego lata spłonęło aż 98,5 mln ha buszu. W 2002 roku pożary objęły 15 mln ha, a obecnie w sezonie 2019/2020 ogień strawił 6,3 mln ha. Takie są fakty, ale klimatyczni katastrofiści nie przyjmują ich do wiadomości.

Nie dociera też do nich, że wypalanie buszu to zwyczaj kultywowany jeszcze przez Aborygenów. Wypalenie roślinności jest bowiem dobrze znanym sposobem nawożenia ziemi. Potem w miejscu pogorzeliska po prostu wszystko rośnie lepiej. Przecież wypalanie traw przez naszych rolników ma taki sam cel.

 

W Australii identyfikowano już ponad 200 potencjalnych podpalaczy, którzy według tamtejszych władz, poniosą surowe konsekwencje swoich czynów. Ciekawe czy są wśród nich tylko lokalni farmerzy czy też znajdą się klimatyści, którzy podpalali zgodnie z jakimiś wytycznymi, aby wywrzeć w ten sposób wrażenie na ludzkości, sugerując, że pożary te mają jakiś związek z wymyślonym przez nich "kryzysem klimatycznym".

Przypadek australijskich pożarów pokazuje jak w soczewce sposób w jaki manipuluje się ludźmi w kwestiach klimatu. Zamieszczone powyżej zdjęcie przedstawiające rzekomo płonący kontynent, które było udostępniane przez miliony wstrząśniętych ludzi. Prawie nikt nie zadał sobie pytania o to co własciwie miałoby płonąć w australijskim interiorze. Piasek? Wszak topnieje on przy temperaturze pieca hutniczego, a żaden pożar buszu nie jest w stanie go stopić. 

 

Zdjęcie to nie przedstawia obrazu satelitarnego płonącej Australii. Jego autorem jest Anthony Hearsey, fotograf z Brisbane. Nie jest to jednak dowód na słuszność alarmu klimatycznego tylko cyfrowa wizualizacji danych na temat wszystkich pożarów buszu z ostatnich 8 miesięcy. Dowodzi to tylko tego jak powszechne jest to zjawisko. 

 

 

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika Leszek

Oczywiście że lepiej wtedy

Oczywiście że lepiej wtedy wszystko rośnie bo złożone substancje po spaleniu są rozłożone i proste do użycia przez rośliny , na dodatek choroby i isekty też giną to rośliny mają większą szansę, ale nie jest to w Europie dozwolone niestety.

Najważniewjsze w tej nagonce klimatycznej jest to, że rozwój roślin ściśle i bezpośrednio zależy od wzrostu CO2 w atmosferze , im więcej CO2 tym więcej roślin i zwierząt na świecie. W Derwonie i Karbonie było 10 razy więcej CO2 w atmosferze i 10 razy więcej było też żywej masy organicznej niż dzisiaj , oczywiście nie muszę chyba pisać ,że nie było przemysłu, a CO2 było 10 razy więcej...?!. . Ograniczanie CO2 to ograniczanie życia na Ziemi i mniejsze opady na terenach pustynnych., jak zmniejsza się ilość rośłin z braku CO2 muszą wyginąć też zwierzęta to normalna kolej rzeczy. Odrobinę rozwój przemysłu i emisja gazów powstrzymuje wymieranie na Ziemi , ale i tak od milionów lat ponad 90% węgla zakumulowane jest już w skałach węglanowych im nie wróci sam tak łatwo do obiegu... 

Portret użytkownika ronin

podobno jak sie utnie reke to

podobno jak sie utnie reke to potem ona lepiej rosnie. mysle ze niepismieni chlopi wymyslali rozne madre teorie. swoja droga gdyby bylo mniej ludzi to byloby mniej pozarow poniewaz byloby mniej podpalaczy czy to nie jest logiczne ??

Portret użytkownika lipka

Trzeba Australię przybliżyć

Trzeba Australię przybliżyć do Antarktydy, zmieni się klimat i nie będzie pożarów, może nawet będą mieć prawdziwą zimę. A tak poważnie - ludzie podpalają, wypalają w porze suchej krzaki bo w porze mokrej przecież się nie spalą, nie przewidział jeden z drugim że pożar to żywioł, który pochłania wszystko, ludzie tracą dorobek życia, żywcem spalone zwierzęta tych "inteligentów" wogóle nie obchodzą bo już jak ktoś ma zakodowane niszczyć to niszczy nie zważając na spowodowane swoim działaniem szkody. 

Portret użytkownika Odważniak

Widziano lasery podpalające

Widziano lasery podpalające jak ostatnio w Californi. Później będzie duży opad, żeby zmyć ślady, a wszystko to, żeby zajumać ziemię i wysiedlić lokalsów. Zabito 10 000 wielbłądów, bo piły za dużo wody. (!) Czy to rzeź satanistyczna? Zwolniono ze służby około 80% strażaków ochotników zaraz przed pożarem, sprzedano prawa do wód gruntowych korporacjom butelkującym i stąd te susze. Ustanowiono prawo, że farmerzy nie mogą mieć na swoich farmach stawów większych niż stosowna ilość litrów (nie pamiętam), albo bulą podatek, bo woda nie jest za darmo od Boga, tylko należy do korpo. Wojna pogodowa trwa.

Przy tym cenzura i grabież wolności. O wszystkim tym i więcej mówią w necie, oficjalna propaganda gada, że złapano kilkudziesięciu palaczy, którzy rzucili zapałkę. Pytamy się, w jaki sposób to wykryto, i kto w 21 wieku używa zapałek zamiast zapalniczki?!? I dlaczego ukarają farmerów? A może to turyści? Oficjalna propaganda robiona na szybko ma same dziury logiczne.

Musimy walczyć o wolne media.

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Strony

Skomentuj