Czy prywatyzacja wody to realne zagrożenie?

Kategorie: 

Źródło: Internet

Żyjąc w kapitalizmie, zdążyliśmy się przyzwyczaić do wyświechtanego powiedzenia, że „wszystko jest na sprzedaż”. I choć być może niektórzy jeszcze starają się łudzić, że są na tym świecie rzeczy, których nie można kupić, to wyczyny największych koncernów mocną tę wiarę zakłócają.

Obecnie już miliardy ludzi mają problem z dostępem do wody pitnej. Choć żyjemy na planecie pełnej gigantycznych oceanów, to odczuwamy coraz mocniej fakt, że tego, co można wypić jest coraz mniej. W biznesie jest tak, że jak towar jest ekskluzywny i deficytowy, to i jego cena jest adekwatna do jego elitarności.

Niektórzy kapitaliści uważają, że najlepszą odpowiedzią na globalny kryzys wodny, jest prywatyzacja zbiorników ze słodką wodą.

Koncerny produkujące napoje wypompowały miliardy litrów, pozostawiając społeczeństwo z problemem braku wody nadającej się do spożycia. Niektórzy sądzą, że dostęp do niej wcale nie powinien być uznawany za powszechne prawo człowieka. 

Dla przykładu, w wielu wioskach Pakistanu, dzieci chorują od brudnej wody, bo koncern Nestlé, który wykopał odwiert głębinowy, pozbawił mieszkańców wody pitnej. Ta jest nie tylko bardzo brudna, ale jej poziom opadł nawet czterokrotnie.

Jeśli ludzie mieliby dostęp do zdatnej do picia świeżej wody we własnych rurach, to jaki byłby sens kupować na przykład butelkowaną wodę firmy Nestle?

Zakusy na to, by zwiększyć cenę dostępu do wody, poprzez przejęcie przez konkretne korporacje jej zbiorników i źródeł, mogą stanowić jeden z największych problemów w obecnej dekadzie.

Choć wiele organizacji utrzymuje, że woda jest niezbywalnym prawem ludzkości i w związku z tym jako dar natury,  jest dobrem bezcennym, to w świecie jej niedoborów, zyska taką samą wartość rynkową, jak ceny złota czy Bitcoina.

Pazerność korporacji to jedno, a groźba bardzo poważnych konfliktów militarnych, wywołanych przez brak dostępu do pitnego H2O, to drugie. Być może już wkrótce pomiędzy takimi państwami jak Indie i wspomniany Pakistan, dojdzie do otwartej wojny o ten surowiec. Nagle blisko 2 miliardy ludzi, będą narażone nie tylko na śmierć z odwodnienia, ale także z powodu wybuchu bomb nuklearnych, ponieważ oba państwa, to mocarstwa atomowe.

Wszystko wskazuje na to, że to kolejne wielkie wyzwanie dla międzynarodowej polityki.

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Quark

I z tym właśnie trzeba

I z tym właśnie trzeba definitywnie skończyć , że jak do tej pory bogaci mogą sobie robić co chcą ! A kto jest temu winien ? Ano nie kto inny jak rządy "kolonizowanych" krajów , bo przecież bez ich oficjalnej zgody żadna korporacja ani się nie zagnieździ na ich terenie ani ich zasobów nie wyczerpie ! Czyli problemem znów jest korupcja chciwość ! A wszystko dlatego , że ciemny lud na swe władze wybiera członków jakiejś tam partii a nie ludzi o najwyższych kwalifikacjach - także moralnych ! 

Skomentuj