Czy potrzebna jest rewolucja w systemie nauczania?

Kategorie: 

Źródło: Internet

Jak pisał G. Edward Griffin, celem Głównej Rady Edukacyjnej której założycielami byli ludzie odpowiedzialni za stworzenie Rezerwy Federalnej (FED) -  „było wykorzystanie szkoły do nauczenia ludzi pasywnego nastawienia i uległości wobec rządzących; ukształtowanie obywateli, którzy są dość wykształceni, aby pod nadzorem wydajnie wykonywać swoją pracę, ale nie dość, by kwestionować autorytet władzy bądź dążyć do przekroczenia granicy własnej klasy. Dostęp do prawdziwej edukacji miał zostać ograniczony do synów i córek elity. A pozostali – najlepiej powinni zostać wykwalifikowanymi robotnikami bez żadnych szczególnych aspiracji oprócz chęci cieszenia się życiem.”

Edward Bernays uważał, że jednym z głównych elementów demokracji jest świadome manipulowanie tłumem i „w dużej mierze rządzą nami, urabiają nasze umysły, kształtują nasze gusta i sugerują nam ideały ludzie, o których nigdy nie słyszeliśmy”. Psycholog Burrhus Frederic Skinder stwierdził: „dajcie mi dziecko, a ja przekształcę je w cokolwiek”. Bertrand Russell głosił, że „celem edukacji powinno być zniszczenie wolnej woli, tak aby uczniowie, po ukończeniu szkoły, nie byli zdolni – przez resztę swojego życia – do myślenia lub działania innego niż to, którego życzyliby sobie ich nauczyciele”. Z kolei Aldous Huxley był przekonany, że „naprawdę skuteczne państwo totalitarne to takie, w którym wszechwładny organ wykonawczy […] kontroluje społeczeństwo niewolników, których nie trzeba zniewalać, ponieważ kochają swoją służbę”.

Od początku istnienia cywilizacji toczy się walka o poddawaną wszelkim manipulacjom i grze interesów świadomość społeczeństw. Ta walka zadecyduje o kierunku ich rozwoju. Na ludzką świadomość największy wpływ mają: system edukacji i media. Edukacja przynajmniej w teorii powinna każdego młodego człowieka wyposażyć w odpowiednie umiejętności analizowania, rozróżniania, wartościowania i samodzielnego podejmowania decyzji, niezależnie od tego, co przekazują media.

System edukacji, czyli cały ustrój oświatowy, jest jednym z dwunastu elementarnych podsystemów ustroju państwowego i społecznego obok ustroju oświatowego, ustroju pracy, ustroju podatkowego, ustroju pieniężnego, ustroju prawnego, ustroju gospodarczego, ustroju przedstawicielskiego, ustroju sądowniczego, ustroju administracyjnego, ustroju militarno-politycznego, ustroju opieki socjalnej i zdrowotnej oraz ustroju mecenatu kultury, sztuki, nauki, sportu, rekreacji i stowarzyszeń.

Większość z nas zgodzi się, że z systemem edukacji jest źle. Nie ma takiego aspektu, co do którego nie istnieją wątpliwości. Nawet fundamentalne założenia co do sposobu uczenia pozostawiają sporo do życzenia.

W zapamiętywaniu jakichkolwiek informacji najistotniejsze jest wzbudzenie w dziecku emocji, powodujących wydzielanie się hormonów, umożliwiających wytworzenie białka i stworzenie nowych połączeń neuronalnych. Jeśli więc nauczyciel-wychowawca nie potrafi przekazać wiedzy, która budzi w uczniu emocje, to efekt edukacji jest taki, że dziecko żadnego szczególnego użytku z tymi informacjami nie zrobi. Wiedza przekazywana jest w głównej mierze za pomocą słów, przez co dociera tylko do tej części  mózgu, która odpowiedzialna jest za odbieranie dźwięku. Nie dociera z kolei do struktur korowych, będących najbardziej aktywnymi w procesie uczenia się. Technika uczenia czytania poprzez głoskowanie jest mało skuteczna, a gdy dziecko już posiądzie tę umiejętność, na dalszych etapach edukacji skupia się głównie na bezrefleksyjnym przyjmowaniu narzuconej przez nauczyciela interpretacji danego tekstu. Inną sprawą jest to, iż dobór lektur i tworzenie kanonów podtrzymujących supremację dawnych elit, próbujących przenieść ich tożsamość, wyrosłą w innych czasach, w innej strukturze instytucjonalnej i w innym otoczeniu technologicznym na młodsze pokolenia - zniechęca uczniów do sięgania po książki.

Szkoła jako instytucja kojarzy się uczniom przede wszystkim z nudą, więzieniem, niewyspaniem, zmęczeniem, stresem, przymusem, „zakuwaniem”, sprawdzianami, uciążliwymi pracami domowymi, niemiłymi nauczycielami, wagarami, zakazami i nakazami, niewolnictwem, śmiesznością oraz narzucaniem sposobu myślenia.

Celem i przymusem nauczycieli jest realizowanie programu. Dla „świętego spokoju” nie eksperymentują, tylko starają się wyrobić z materiałem i weryfikacją zdobytej przez uczniów „wiedzy”. W ogromnym stopniu wpływa to na bardzo sztywne, formalne relacje z uczniami i w zasadzie uniemożliwia twórczą współpracę w ramach dobrej dydaktyki. Klasy nie są przygotowane do organizacji pracy uczniów w zespołach kilkuosobowych. Rzadkością jest nauczanie projektowe: od postawienia pytania czy uświadomienia problemu, przez dyskusję, interakcję, do wspólnego rozwiązania i uzasadnienia. „Niesłuszne” poglądy nauczycieli i uczniów są karane nawet wyrzuceniem ze szkoły, co czyni debatę na tematy trudne nieistniejącą.

Efektywność systemu edukacji jest niska, a przy tym bardzo kosztowna. Kilkanaście lat nauki od przedszkola do matury przy założeniu, iż miesięczny koszt to 800 złotych na osobę, oznacza 9600 złotych rocznie i około 250 tysięcy złotych za cały tok nauki, nie wliczając w to studiów. Studia na uczelniach publicznych generują więc kolejne koszty. A po ich skończeniu wielu ludzi pozostaje bezrobotnych, pracuje w niewyuczonych zawodach albo emigruje i pracuje na korzyść innego państwa. Z budżetu kraju na jednego ucznia wydawane jest ćwierć miliona złotych po to, by po skończeniu edukacji był on zblazowany, znudzony i mało przedsiębiorczy na starcie kariery zawodowej. Jeśli ktoś ma „wiedzę”, to często jest też mało kreatywny, skupiony na wyedukowanej specjalizacji, z niskim nastawieniem na rozwój, za to z wysoką motywacją do pracy odtwórczej pod czyimś kierownictwem.

Edukacja musi być dopasowana do faz rozwoju psychicznego, emocjonalnego i społecznego młodego człowieka, a więc do nauki przez zabawę, nauki przez grę, nauki przez wyczyn i nauki przez służbę.

Rola nauczyciela uległa znaczącej zmianie. Z dostarczającego wiedzę, musi się on stać mentorem i doradcą w procesie uczenia się.

Państwo z kolei nie może odgórnie narzucać programów nauczania, sposobów finansowania szkół, doboru ich kadr oraz ogólnej organizacji. O tych wszystkich aspektach powinni decydować rodzice. Państwo ma wyjść z roli nadzorcy wszystkich tych procesów i skupić się na wspieraniu wartościowych inicjatyw obywatelskich dla szkół. Obywatelska organizacja edukacji jest elementem budowania autentycznej demokracji.

Programy nauczania powinni tworzyć doświadczeni i oddani swojej pracy nauczyciele szkolni. W tym momencie są one opracowywane przez profesorów. Niestety większość nauczycieli uniwersyteckich zapomniała, że uczelnie są dla studentów, a nie dla profesorów, zwłaszcza tych, którzy „pracują” na kilku etatach na różnych uczelniach, pełniąc jednocześnie funkcje „honorowe” w „naukowych” komisjach, wydawnictwach, towarzystwach, stowarzyszeniach oraz komitetach. Tych, którzy regularnie goszczą jako „eksperci” w stacjach radiowych i telewizyjnych i tych, dla których przygotowanie szkolnego programu nauczania nie jest misją, ale kolejną okazją do zarobku. I to dość łatwego, bowiem stan polskiej edukacji wskazuje, iż ci profesorowie specjalnie się do tego zadania nie przyłożyli wiedząc, że nie poniosą żadnej odpowiedzialności za los milionów młodych ludzi, którzy przez wadliwy system szkolnictwa mogą zmarnować swoje predyspozycje, a w rezultacie całe życie. Dla takich profesorów-celebrytów, zatrudnianych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Szkolnictwa Wyższego, uczniowie i studenci nie są ważni. Gdyby jednak nie było uczniów i studentów, to gdzie pracowałby ów „ekspert”, który niejednokrotnie w swoim hiperkrytycznym nastawieniu wymaga od tych, których „uczy” standardów dowodzenia, których nigdy nie wymagał od siebie?

Jak więc można zmienić system nauczania?

1) Trzeba ustalić właściwy cel, którym powinno być czynienie świata lepszym. Lepszym, to znaczy takim, w którym każdy osiąga coś zgodnie ze swoim sumieniem, zainteresowaniami i talentami. Takim, w którym wszyscy mają poczucie bycia zauważalnym członkiem przyjaznej społeczności.

2) Mądrość ma być ważniejsza od wiedzy. Zamiast ograniczania ucznia tylko do zapamiętywania faktów, i stawiania pytań:  „Co? Kto? Kiedy? Gdzie? Dlaczego? Jak?”, rozwijać w nim trzeba także zdolność do samodzielnego, krytycznego myślenia „bez gniewu i zamiłowania”.

3) Każdy uczeń powinien mieć prawo do ustalenia indywidualnego trybu własnej nauki. Każdy uczeń ma swoje tempo uczenia i pracy, inne zainteresowania i zdolności.

4) Trzeba kształcić umiejętność skutecznego wyszukiwania informacji oraz zdolności ich weryfikowania.

5) Trzeba uczynić naukę bardziej praktyczną i powiązaną z życiem i autentycznymi problemami.

6) Trzeba uczyć współpracy i działania w zespole, nie rywalizacji. Dominować powinna filozofia wygrana-wygrana, wzajemne wspieranie się i powściąganie własnego ego dla dobra wspólnego.

7) Trzeba zrezygnować ze średniej ocen i punktować konkretne osiągnięcia, inicjatywy oraz zaangażowanie i jego efekty.

Dirol Trzeba uczyć tak, żeby uczniowie potrafili kojarzyć różne dziedziny i całościowo oceniać zagadnienia.

9) Trzeba rozwijać programy nauczania pisane przez rodziców i nauczycieli, a więc osoby najbardziej zainteresowane. Niech rodzice sami decydują jak i czego będą się uczyć ich dzieci.

10) Trzeba wykorzystywać w nauczaniu możliwości, jakie daje Internet.

11) Trzeba wykształcić w uczniach i studentach zdolność i odwagę do podważania starych prawd i dogmatów. Bez niej nigdy nie odkryją niczego nowego.

12) Trzeba pozbawić klasy ławek i rzędów. Zrobić przestrzeń do wspólnej dyskusji bez hierarchicznego podziału nauczyciel-uczniowie.

13) Trzeba zmienić rolę nauczyciela, który przede wszystkim ma inspirować jako mentor, a nie pełnić funkcję egzekutora. Nauczyciel zwiększy swój autorytet przez bycie przyjacielem uczniów, dającym rady i wsparcie.

14) Trzeba zwiększyć wpływ rodziców, z których podatków finansowana jest edukacja, na sposoby wydawania środków z budżetu państwa, przeznaczonych na szkolnictwo.

15) Trzeba dać lokalnym i zawodowym środowiskom możliwość samodzielnego decydowania o tym, kto zasługuje na profesurę lub inny tytuł, a kto nie. Oprócz osiągnięć naukowych, równie ważne, a nawet ważniejsze są osiągnięcia dydaktyczne, szacunek, jaki zdobył wśród uczniów i rodziców dany nauczyciel.

16)  Trzeba dać uczniom i studentom poczucie, że z ich zdaniem naprawdę ktoś się liczy, że mają realny wpływ na swój rozwój i życie. Wykształci to w nich głębsze zaangażowanie w pielęgnację demokracji obywatelskiej.

17) Trzeba promować postawę edukowania się przez całe życie. Świat ciągle się zmienia i zdanie matury czy obrona magisterium 20 lat temu nie oznacza, że od tamtej pory nowej wiedzy do zdobycia nie przybyło. Potrzebny jest sprawny system dokształcania aż do wieku emerytalnego.

18) Trzeba zrezygnować z testów i postawić na umiejętność rozwiązywania zadań i tworzenia praktycznych projektów, zamiast wyboru poprawnej odpowiedzi z kilku wariantów.

19) Trzeba wyraźnie propagować i nagradzać wszystkie szlachetne postawy i wzorce do naśladowania oraz jawnie piętnować postawy niewłaściwe. Trzeba wprowadzić sprawny system rozpatrywania skarg, rozwiązywania sporów i konfliktów. Trzeba zrezygnować z wyścigu szczurów.

 

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera


Komentarze

Portret użytkownika rechotek

Zasady kształcenia w szkołach

Zasady kształcenia w szkołach są proste każdy ma być zerem, dopiero jednostki, które wybijają się ponad przeciętność są brane pod obserwację, czy dany delikwent może zostać kolejnym ukształtowanym adeptem do służenia systemowym specom. Każdy kto ma poglądy krytykujące systemową mafię trafia na bocznicę i tam pozostaje. Nie dotyczy to dzieci tych systemowych speców bo one są jakby poza tym wszystkim, ich start jest z góry zaplanowany. Żeby wprowadzić jakąkolwiek reformę nauczania muszą to zaakceptować mafie sterujące systemem, jesli miało by to ich osłabić kazda zmiana będzie tylko powierzchowna. Szkoda czasu na roztrząsanie spraw, które są poza naszym zasięgiem.

Portret użytkownika Misia

Zgadzam się w 199 %  z

Zgadzam się w 199 %  z autorem artykułu Smile

O tychże sprawach uczyłam się już na studiach pedagogicznych ponad 20 lat temu, ale to teoria, której nik nie chce wdrożyć. I nadal szkoła pozostaje świętą krową. Każdy rodzi się geniuszem a umiera głupcem - ot cały system edukacji...... BRAK SŁÓW.

Za nasze własne pieniądze (podatki) pozwalamy zaprzepaścić talenty naszych dzieci

Portret użytkownika Ivotes

Jeśli edukacja polega na

Jeśli edukacja polega na ograniczeniach dostępu do informacji [ACTA] ! biedaku będziesz zawsze biedny i niedokształcony .

Jeśli edukacja nowych pokoleń polaków ma czerpać wiedzę ocenzurowaną i spersonalizowaną !, to jaka ta wiedza będzie ?

Jeśli edukacja nowych pokoleń polaków ma polegać na fałszowaniu archiwów IPN poprzez wyłudzanie orginałów i oddawanie fałszywych i zacieranie zbrodni wojennych .

Jeśli brakuje fachowców do pracy w polsce,  to się im podkłada kłody pod nogi jak chcą wrucić, podwujny podatek za pracę w danym państwie jak i tu na miejscu rozliczenie .

Jak mają się krztałtować młodzi ludzie jak co roku zmieniają się książki do każdej klasy, nie wszystkich na to stać ?

Jak ma młody człowiek myśleć jeśli nie może w swoim kraju swobodnie wypowiadać się o najeścach z innych państw ?

Portret użytkownika dziiadek ze wsi

Tak rewolucja jest potrzebna,

Tak rewolucja jest potrzebna, bo jakieś parchy zatkały odpływ i szambo wybija. Ostatnia rewolucja edukacyjna z początku lat 80 zainicjowana przez Pink Floyd ‎The Wall jak widzimy była bardzo skuteczna i potrzebna elitom. Dzięki niej uczniowie są o wiele mądrzejsi inaczej, a ich konformistyczne postawy wyszły poza skalę najśmielszych przewidywań. Czasem widać tu na forum jak piszą nowe generacje, które raźnie prą do przodu po trupkach do celu. A to co dla ich dziadów było kompletnie nie do zaakceptowania, to oni już łykają jak pelikany rybkę. Nawet ta radosna optymistyczna wiara w ''w świetlaną przyszłość (czyli w lucyfera)'' już przeniknęła do środowisk wydawało by się konserwatywnych, bo sam ojciec Tadeusz jest cudownie medialny jak sam mistrz Owsik i też prze do świetlanej przyszłości pod hasłem ''alleluja i do przodu''

Portret użytkownika Uther Lightbringer

Największym problemem szkół

Największym problemem szkół jest indoktrynacja uczniów. Nie uczy się ich samodzielnego myślenia, lecz tego, by wkuli cały podręcznik na pamięć i na sprawdzianach odpowiadali na pytania zgodnie z jego treścią, nieważne czy to jest prawda czy też nie. Wielu nauczycielom trudno jest zrozumieć, że niektórzy uczniowie przyswajają sobie wiedzę z filmików obejrzanych w Internecie, opracowań pozaszkolnych i książek nieprzewidzianych w programie nauczania. Jeśli jakiś uczeń uważa inaczej, to od razu odejmują mu punkty lub dają mu zero. Często nauczyciele oceniają odpowiedzi w oparciu o klucze, nie biorąc pod uwagę samodzielnego myślenia dziecka. Ponadto klucze te w wielu przypadkach klasyfikują dobrą odpowiedź jako nieprawidłową.

 

Dużo mówi się o inwestowaniu w naukę dziecka. Tyle, że dzisiaj te inwestycje polegają na propagowaniu w szkołach ideologii gender, transhumanizmu i multikulti- ideologii wypaczających podstawowe pojęcia i negujących istniejący stan rzeczy. Ideologii, których celem jest kreacja nowego typu człowieka, jako istoty niezdolnej do akceptacji samego siebie. Ideologii, których celem jest destrukcja istniejącego porządku i stworzenie na jego gruzach nowego ładu. W ten sposób wykrzywia się psychikę uczniów i zmienia kompletnie charakter ich relacji z otoczeniem. I to wszystko opiera się na behawioralnym podejściu do dziecka (nurt ten reprezentuje podany w artykule Burrhus Frederic Skinder), polegającym na tym, że dziecko można ukształtować wedle pożądanego przez siebie wzorca i narzucić mu swój system wartości (czy wręcz anty- wartości).

 

Innym problemem jest fakt, że młodym kandydatom na nauczycieli, operującym innymi schematami myślenia i nieszablonowymi metodami nauczania, blokuje się możliwość pracy w szkole lub przedszkolu, dlatego, że "starsi stażem i wiekiem" nauczyciele zaczynają ich postrzegać, jako zagrożenie i negują ich sposób pracy. Nie potrafią zaakceptować, że ktoś inaczej myśli o uczniach i dysponuje lepszymi kompetencjami metodycznymi i merytorycznymi, niż oni. Często zaczynają atakować młodych, obrażać ich i tlamsić ich poczucie wartości. Później krzyczą, że brakuje nauczycieli. Nie jest to prawdą, bo jest wielu kandydatów na nauczycieli, tyle, że nie daje im się szansy, bo osoby kwalifikujące się do przejścia na emeryturę i/lub które dostały pracę "po znajomości", okopują się na swoich stanowiskach i uważają siebie za nieusuwalnych. Poza tym sam zauważyłem będąc uczniem liceum, a później odbywając praktyki w placówkach oświatowych, że nauczyciele to najbardziej wypalona zawodowo grupa. Idą do pracy, po to, by wziąć pieniądze i nie interesują się uczniami. Krzyczą na nich i obrażają, nawet kiedy nie mają racji. Nie liczą się z ich zdaniem, żaś niektórym niszczą poczucie godności i tłumią ich ambicje. W ogóle dziwią mnie żądania nauczycieli skupionych w oświatowych związkach zawodowych dotyczące podwyżek. Mówią, że zarabiają za mało, podczas gdy, wielu z nich dostaje i tak bardzo dużo pieniędzy za nicnierobienie i indoktrynację uczniów.

 

Dobrze chociaż, że pojawia się coraz więcej szkół i przedszkoli ukierunkowanych na konkretne zainteresowania dziecka i jego indywidualne traktowanie i kształtowanie u niego zdolności do samodzielnego myślenia (np. szkoły waldorfskie, placówki typu Montessori, szkoły prowadzące zajęcie w oparciu o plan daltoński), bo to one dają szansę dzieciom i młodzieży na lepszą przyszłość.

Portret użytkownika .........................

.............................

..........................................zdaje sie że są dwa rodzaje szkół dla szarych mas legalne szkoły magistry doktoraty profesury przygotowanie pracowników niewolników dla korporacji pozbawienie samodzielnego myślenia i życie wyuczonymi regułkami jako przykład powiedzmy lekarze rozprowadzający leki trucizny wśród szarych mas--------------------------------------------i szkoły dla elity tej światowej gdzie jest inny tok nauczania inna wiedza inne zasady i to adepci tych szkół kontrolują zarówno system pieniężno--bankowy jak i rodzaj wiedzy i wiadomości jaki ma być przekazywany szarym masom .....................................w tych szkołach dla elit prawdopodobnie używane są różne powiedzmy przedmioty kultu okultu i inne do nakierowywania mas ludzkich na określone tory np:::::::::::::::::::::dobry hitler półtusek kaczorek i następnie zły hitler półtusek i kaczorek tak czy tak masy ludzkie są sterowane albo popychane w określonym kierunku..................................................z kraju polskiego na takich szkołach szkoleniach byli np:::::::::::::::::::::::::stolcman półtusek morawiecki i pewnie wielu innych......................................adepci tych szkół nie będą rozczulać się nad szarymi masami tylko realizują zalecenia elit.................................................................

Portret użytkownika Mojeimię44

Kolega stworzył program

Kolega stworzył program naprawy szkolnictwa lepszy niż minister edukacji Pani Zalewska. Tylko co z tego wynika? Artykuł przeczyta maks kilka tysięcy ludzi a pojutrze nikt o nim nie będzie pamiętał. Kolego Marcinie weź przyłącz się do jakiejś partii politycznej i tam przedstaw swój program. Mimo, że publikujesz  bardzo dobre artykuły na zmiany na ziemi to i tak nic wielkiego nie osiągniesz. Zmiany na ziemii mają za małą siłę przebicia.

Portret użytkownika Odważniak

Jest konieczna. Zmarnowali mi

Jest konieczna. Zmarnowali mi osiem lat podstawowki i cztery liceum. Razem 12 lat tresury na dzwonek, posiekanej dzwonkami wiedzy z której nie mam nic, bo nic nie pamiętam. Nie potrafię uczyć się na trzycztery bo dzwonek i 45 minut polskiego, przerwa, matematyka, przerwa wf itd. Plus jeszcze czytanie po nocach tego, co mnie akurat interesowało i najrozmaitsze hobby, praca w weekendy u rodziny, wieczne niewyspanie i zmęczenie.. efekt jest taki, że poza elementami socjalnymi, szkoła zrobiła mi jedną wielką sałatkę z wiedzy w głowie, nie mogę się skoncentrować, odlecieć w ciekawy świat, bo ciąży nade mną widmo dzwonka, jak obuchem i bieg do innej klasy w jakimś totalnym obłędzie i hałasie, kanapki połykane w biegu z łokciami w gotowości, żeby przebić się przez wrzeszczącą masę i zdążyć odpisać zadanie pod klasą. Akurat, kiedy zaczynało mnie coś interesować, następował dzwonek i zmiana tematu. Po kilku razach tylko grało się na przeczekanie i jak kontynuować rozmowę, żeby nie zostać przyłapanym, czyli elementy tajniackie. Do tej pory mam nerwicę na dźwięk dzwonka, stąd dodzwonić się do mnie nie idzie, a jak do drzwi zadzwoni to spadam z krzesła w podskoku. Kogo mam zaskarżyć za ten zrąbany system, dziury w mózgu i zmarnowany czas? Teraz dopiero uczę się wszystkiego na nowo, bo lubię się uczyć, ale nie z przymusu. Kto odda mi 12 najważniejszych dla rozwoju mózgu lat? Bo interakcje z rówieśnikami, przypadkowymi współwięźniami, można było nawiązać w przyjemniejszych okolicznościach rzeki czy basenu lub lodowiska, zamiast więzienia z dzwonkami. Uważam, że system ten krzywdzi utalentowane inaczej jednostki. Optymalnie dla mnie byłoby jeden dzień z matematyką, jutro polski itd.

Albo wolność i samodzielne studia w swoim czasie w przyjemnej formie i rozwijania zainteresowania, bo przecież człowiek nie jest w stanie opanować wszystkich dziedzin i efekt jest taki, że przepalają się przeciążone zwoje i nie wie się nic z nadmiaru informacji, w erze specjalizacji nie ma szans na naukę sieczki z informacji. Ci, którzy woleliby pracować od razu też przestali by być poniżani jakimiś idiotycznymi ocenami, tracić czas, tylko od razu robić kasę, skoro tego pragną. W życiu nie zafunduje mojemu potomkowi takiej jazdy w szkole, nauki między dzwonkami jak psy, w związku z tym nie mam potomka, i jest to jeden z ważniejszych argumentów - nie chcę sprowadzać na tę męczarnię żadnej pięknej i czystej duszyczki, żeby musiała wstawać na dźwięk dzwonka i iść do obozu nauki o kurna 8 rano jak juczny osioł obładowany makulaturą kredową z propagandowymi obrazkami, które nawet nie są ładne. Na miejscu, teraz zapewne na modłę z amerykańskich filmów, trzeba wyglądać modnie i walczyć o status z niedowartościowanymi gnębiącymi patolami, epidemią głąbów i znosić olewactwo niedopłaconych belfrów. O nie, uratuję Cię przed tym Duszyczko, nie będziesz uczyć się o wojnach przyzwyczajając podświadomie do kolejnych,  nie będziesz wkuwać dat i nazwisk. Tak walczę z systemem, nie dorzucając doń więcej ludzi. Do tej pory budzę się z krzykiem jak mi się przyśni szkoła, a minęło już tyle lat.. i oceny były dobre, nie było problemu z nauką, tylko to wstawanie i dzwonki. Nie można robić z ludzi robotów.

Portret użytkownika Maryjan_66

Ktoś powiedział: 'Pozwólcie

Ktoś powiedział: 'Pozwólcie mi kreować pieniądz a nie obchodzi mnie kto będzie stanowił prawo w danym państwie'.

A ja to rozszerze: 'Pozwólcie mi kontrolować system edukacji - a ja będe panem historii jak i przyszłości danego państwa'.

Pierwszym symptomem tego czy rządzący myślą od dobrej przyszłości  jest podejście do systemu edukacji oraz prawa jakie obowiązuje wobec rodziców od momentu narodzin dzieci (szczepienia oraz inne prawa i obowiązki  względem małych dzieci).  Ale i jest światełko w tunelu, bo już pojawiają się szkoły, które ten chory jak na razie system starają się obejść, nawet w Polsce. Wystarczy poszukać, lub może nawet samemu do takiej przystąpić. 

Portret użytkownika euklides

'Pozwólcie mi kreować

'Pozwólcie mi kreować pieniądz a nie obchodzi mnie kto będzie stanowił prawo w danym państwie'

A kto pozwala kreaować pieniądze? Zidiociały, niewolniczy lud, który popiera monopol walutowy i swoje bezdenne upodlenie i poddaństwo.

Portret użytkownika Maryjan_66

Rozgoryczenie i ocenianie

Rozgoryczenie i ocenianie jedynie zatrzymuje nas w ruchu, a przecież zmian chcemy. Po co się oglądać na tych, którym pomóc nie chcemy lub nie jesteśmy w stanie? Na dodatek tworzą się niefajne myślokształty.

Im raźniej sam do przodu przesz, tym więcej osób zaczyna Cię naśladować.

Strony

Skomentuj