Czy planeta X może być czarną dziurą?

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Już jakiś czas temu stało się jasne, że orbity tak zwanych obiektów transneptunowych, są na tyle dziwne, że jedynym ich wytłumaczeniem jest obecność silnego źródła grawitacji, która na nie oddziałuje. Szacowano iż znajduje się ona gdzieś w Pasie Kuipera i może być nawet nową planetą zwaną potocznie planetą X.

 


Środowisko naukowe podzieliło się zakresie interpretacji anomalii orbit obiektów TNO. Nie wszyscy przyjęli teorię wedle której to oddziaływanie grawitacyjne nieznane dotychczas planety odpowiada za obserwowane z ziemi orbity tych ciał niebieskich. Sformułowano liczne teorię, takie jak ta, że za anomalie grawitacyjne odpowiadają grupy obiektów, których skumulowana siła grawitacji jest porównywalna z planetą.

W 1971 roku Stephen Hawking, opierając się na pomyśle zasugerowanym wcześniej w 1966 roku przez rosyjskich fizyków Jakowa Borysowicza Zeldowicza i Igora Dmitrijewicza Nowikowa , wysunął teorię, że potężne ciśnienie podczas Wielkiego Wybuchu mogło spowodować pzeistoczenie się materii bezpośrednio w czarne dziury. Te pierwotne czarne dziury mogą mieć dowolne rozmiary i znajdować się wszędzie. Czarna dziura tak masywna jak Ziemia byłaby mniej więcej wielkości piłki do ping-ponga i byłaby wyjątkowo trudna do zobaczenia.

 

Nie wykryto jeszcze takich pierwotnych czarnych dziur, ale ich istnienie nie zostało również wykluczone. Jest to o tyle istotne, że w niedawnym eksperymencie OGLE, przeprowadzonym na Uniwersytecie Warszawskim w ramach eksperymentu Optical Gravitational Lensing Experiment, wykryto obecność pół tuzina ciemnych obiektów zlokalizowanych w okolicy w kierunku środka naszej galaktyki. Ich pola grawitacyjne działały jak soczewki, na krótko wzmacniając światło odległych gwiazd, przed którymi dryfowały.

Autorzy twierdzą, że obiektami tymi mogą być swobodnie pływające planety o masach od połowy do około 20 razy większej od masy Ziemi. Ale równie łatwo mogłyby być pierwotnymi czarnymi dziurami unoszącymi się wokół galaktyki, sugerowali astronomowie. Gdyby tak było, domniemana Planeta Dziewiąta mogłaby być również czarną dziurą na odległej orbicie wokół Słońca.

 

Dziewiąta byłaby wówczas najbliższą Ziemi czarną dziurą umiejscowioną tak blisko, że ludzie mogliby pomyśleć o wysłaniu tam sondy badawczej. Oczywiście, najpierw należałoby ją znaleźć. Badacze zaproponowali wysłanie setek małych sond we wszystkich kierunkach Układu Słonecznego. Śledząc sygnały przychodzące z sond, naukowcy na Ziemi byliby w stanie stwierdzić, czy i kiedy każda z nich przyspieszyła lub zwolniła, co mogłoby sugerować, że napotkała pole grawitacyjne Planety Dziewiątej lub czegokolwiek innego.

Warto przypomnieć, że jeszcze w lipcu pojawiła się inna koncepcja która zakładała, że Planeta X może być rzeczywiście małą czarną dziurą. W pracy naukowcy prowadzonej pod kierunkiem Amira Siraja, studenta Harvardu, opracowano nową metodę wyszukiwania czarnych dziur w zewnętrznej części Układu Słonecznego, opartą na obserwacjach rozbłysków, które pojawiają się, gdy czarną dziurę mija kometa.

W pobliżu takiego obiektu kosmicznego, wszystkie zbliżające się do niego małe ciała niebieskie topią się w wyniku nagrzania z powodu energii uwalnianej, gdy czarna dziura absorbuje materię z otaczającej ją przestrzeni międzygwiezdnej. Po stopieniu te małe ciała ulegają pęknięciu, a ich resztki spadają na czarną dziurę, powodując rozbłyski, które można wykryć dzięki nowoczesnej technologii stosowanej w astrofizyce.

 

Jednak nawet nowoczesna technologia nie pozwala na wykrycie rozbłysków akrecyjnych bez wcześniejszych wskazówek, ale badanie nieba za pomocą LSST będzie w stanie łatwo wykryć takie miejsca. Obserwacje te sprawdzą również hipotezę, czy hipotetyczna Planeta X, na której istnienie wskazują niezwykłe orbity obiektów treansneptunowych i z pasa Kuipera znajdujących się w zewnętrznej części Układu Słonecznego, może okazać się pierwotną czarną dziurą.

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Komentarze

Skomentuj