Czy nosząc maseczki ponosimy odpowiedzialność za wzrost ilości zgonów na COVID-19?

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Odłóżmy na bok oficjalną propagandę rządową. Spróbujmy ocenić sprawy na chłodno. Pomyślmy czy słynna zasada „dystans-dezynfekcja-maseczka” faktycznie jest po to, by nas chronić?

Chorym na grypę „hiszpankę”, na którą zmarło nawet 100 milionów ludzi, zalecano przebywanie na świeżym powietrzu. Tymczasem nam zakazuje się wychodzić z domu i przemieszczać.

Restrykcje wymuszone przez COVID-19 doprowadziły do przewlekłej niewydolności służby medycznej. Ale co jeszcze istotniejsze wywołały obniżoną odporność naszych organizmów na skutek wielomiesięcznego noszenia inkubatorów mikroorganizmów na twarzy (maseczek), siedzenia w domu i ograniczenia w przyjmowaniu witaminy D.

Zdrowie to zdolność organizmu do ochrony przed wirusami, a nie tworzenie sterylnego organizmu. Hodowla w warunkach sterylnych zawsze prowadzi do dużej śmiertelności, gdy organizmy hodowane w taki sposób stykają się ze środowiskiem naturalnym. A z tym właśnie mamy do czynienia na globalną skalę poprzez rozmaite „lockdowny”.

Tak więc to my wszyscy - w maskach, my wszyscy, którzy straciliśmy odporność, ograniczając spacery i aktywność fizyczną ponosimy winę za wzrosty zgonów. To my wszyscy jesteśmy winni przepełnionym szpitalom, ponieważ unikając spacerów i Słońca znacznie obniżyliśmy zawartość witaminy D w naszych organizmach, co doprowadza nas do większej podatności na choroby. To tłumom na plażach i basenach opalających się w maseczkach zawdzięczamy kolejne restrykcje.

Wszelkie obostrzenia dotyczące maseczek, dystansu społecznego i kwarantanny są anty-zdrowotne. Żadna pandemia nie uprawnia do rujnowania ludziom życia, do zabraniania korzystania im z dobroci Natury.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika MrHomer

Największą tragedią jest to,

Największą tragedią jest to, że połowie świata udało się wmówić kłamstwo o tym, że zdrowi ludzie roznoszą bezobjawowe wirusy. Na tym kłamstwie można budować już całą serie absurdów. Nie ma żadnego wirusa, wirusy nie powodują chorób, symptom nie jest chorobą.

Portret użytkownika Zdzichu

Ja krótko do autora :)

Ja krótko do autora :) Kierując się twoją ścieżką rozumowania,cała Azja powinna być już martwa.
A co do maseczek...jeżeli łazi się w jednej maseczce kilka tygodni bez chociażby codziennej dezynfekcji takiej maseczki,nie mówiąc już o praniu albo wymianie,to na gębiejest wiecej wirusów i bakterii niż ma waran z Komodo.Z racji zawodu noszę maseczki po kilka godzin dziennie.Płuca mam zdrowe,nie choruję. Naprawdę,zadbajmy o higienę i to wystarczy.

Portret użytkownika wawa

Kolego, mało przebywałeś w

Kolego, mało przebywałeś w Azji, tylko duże aglomeracje tj.Tokyo miały widoki ludzi w maskach i nie z powodu grype a smogu bo tam nie ma norm a miasta są kilkadziesiąt razy bardziej zatłoczone, w Chinach,Malezji,Tajlandi,Singapurz,Vietnamie itd nie ma hybryd ani ekosamochodów bo paliwo jest tanie, chmury spalin widziałem gołym okiem, zero ludzi w maskach.

Podstawa do właściwego funcjonowania organizum jest tlen, tak jak np.samochodu zatkaj szmatą wlot i wylot a silnik załatwisz szybciutko. Chcesz oddychać swoimi spalinami i uważasz to za normalne to możesz nawet i 24h w szmacie chodzić dla swojego "zdrowia i higieny" haha a za rok,dwa zaczniesz chorować a tv wmówi ci że się zaraziłeś.

Portret użytkownika Prorocznia

Co do HISZPANKI i jej

Co do HISZPANKI i jej pochodzenia, radzę sprawdzić informacje dotyczące tej epidemii,  które zostały zmienione dla potrzeb obecnej, jedynie słusznej linii covidowej. Zmieniono treść nie tylko  na Wikipedii, W necie znalazły się również "zdjęcia" potwierdzajace ówczesny przymus noszenia maseczek.

Świat oszalał! A ludzie zgłupieli jeszcze bardziej. Zmienia się historię do obowiazujących potrzeb a ludzie wierzą we wszystko co im media podadzą bez chwili refleksji.

Portret użytkownika Serek

Ja rozimiem noszenie maseczki

Ja rozimiem noszenie maseczki w pomieszczeniach zamkniętych jak np. ce tra handlowe, autobusy, tramwaje itp. ale nie na wolnym powietrzu gdzie jest wiatr, drzewa które filtrują, powietrze, przecież jest to głupota.

Portret użytkownika drako_tr

Dokładnie tak Marcinie...

Dokładnie tak Marcinie...

Dystans społeczny u zwierząt stadnych jest dla nich zabójstwem, bo ogranicza wymianę bakteryjno-wirusową, co z kolei prowadzi do zaniku odporności stadnej.

Do tego dołóżmy maski, które świetnie zatrzymują próbujące się wydostać bakterie...aż te zaczynają się na nich namarzać, dając świetną ściółkę pod grzyby...ugotowany w ten sposób bakteryjno-grzybowy rosołek wraca do płuc.

Najlepsze jest to, że okupant doskonale o tym wszystkim wie, bo na koniec z pełną premedytacją, dołożył eksperymentalny preparat, którego zadaniem jest wykończenie ludzi, z mocno już uszkodzoną odpornością....czego dowody już zaczynają się pokazywać, już umierają ludzie, którym wstrzyknięto ów preparat.

 

 __________________

 

Portret użytkownika S

Co tu dużo opowiadać. Nie

Co tu dużo opowiadać. Nie wiem co wam tam TV opowiada na temat Szwecji, bo różne brednie słyszałem, ale w drugiej fali plan-demii Szwedzi uparli się nie umierać na covid. Wzrost "zarażeń" oczywiście mamy. Po pierwsze jest sezon na grypę, po drugie jak wszyscy, my też mamy fałszywe testy PCR i drących jape lewaków-covidian. Ale chorzy nie chcą umierać i ta kreska statystyki u nas stoi w miejscu. Covidowi "eksperci" wiją się w mediach jak węgorze, ale za huja nie mogą przeskoczyć tematu. Szwedzi nie chcą umierać na covid i huj  ROFL A czemu? No właśnie, my w lato nie byliśmy zamknięci, nie było duszenia się w maskach. I ciekawostka, wg. "planu wrześniowego", w Szwecji ma się zacząć na przełomie stycznia-lutego. Nagle, tak od świąt u nas też maseczki zrobiły się wg. TV "dobre i modne", siedzenie w domu, praca zdalna i zakupy przez internet są nagle "fajne i bezpieczne". Na szczęście debili w maskach nadal nie ma za dużo. Ja za takimi w sklepach zawsze krzyczę "Bandyci są w sklepie! To napad!", pokazuję palcem i się śmieję. Inni ludzie patrzą nieco dziwnie na mnie, ale maseczkowcom też się wtedy przyglądają i kilku baranów już nie wytrzymało presji i zdjęło maski. Mam zawsze przy sobie 1-2 kartki z wydrukowanymi zagrożeniami od noszenia szmaty i daję takim "banditos" do poczytania. Może chociaż kilku się zastanowi i zrozumie. A to już coś.

Dyskusja to wymiana argumentów i własnych poglądów. Możesz się z nimi zgadzać lub nie. Ale jeżeli potrafisz tylko bluzgać, wyzywać i siać zamęt, rozważ karierę w Antifie. Bo tu jej nie zrobisz Wink

Strony

Skomentuj