Czy nadejście ciepłej pogody zakończy epidemię COVID-19?

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Już od pewnego czasu, informuje się nas, że epidemia COVID-19 najprawdopodobniej zakończy się latem, podobnie jak epidemia SARS w 2003 roku. Tego typu pogląd wyraził między innymi prezydent USA Donald Trump. Naukowcy spekulują również, że koronawirus nie przetrwa długo w cieplejszym otoczeniu, jednak czy sam wzrost temperatury przezwycięży epidemię?

Teoretycznie wirus COVID-19 - część rodziny koronawirusów, która obejmuje również SARS i MERS - jest wrażliwy na temperaturę. Wszystkie wirusy składają się z cząsteczek kwasu nukleinowego skupionych wewnątrz otoczki białkowej zwanej kapsydem. Niektóre wirusy, takie jak koronawirus, mają zewnętrzną błonę na zewnątrz skorupy. To właśnie ta membrana jest wrażliwa na ciepło.

COVID-19 pozostaje stabilny w temperaturze 4 stopni Celsjusza i może przetrwać kilka lat w temperaturze 60 stopni poniżej zera. Jak donosi chińskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom, w wyższych temperaturach jego odporność maleje, ale temperatura wpływa tylko na czas przeżycia wirusa, a nie jego zdolność do infekcji. Oznacza to, że wraz ze wzrostem temperatury, koronawirus nadal będzie unosić się w powietrzu lub przyczepiać do powierzchni płaskich, z tym że będzie mógł na nich przetrwać tylko przez krótki czas. Gdy znajdzie się już w ciele, jego zdolność do infekcji nie zmniejsza się w żadnym stopniu.

 

Dla porównania, SARS pozostaje stabilny w temperaturze 4 stopni Celsjusza, ale traci swoją aktywność w ciągu trzech dni w temperaturze 37 stopni. Zgodnie z badaniami Bao Zuoyi i Liu Yongjiana z Chińskiej Akademii Wojskowych Nauk Medycznych, podczas wybuchu epidemii wirusa SARS w 2003 r., przy każdym wzroście o 1 stopień Celsjusza (w Hongkongu, gdzie wirus zabił prawie 300 osób), liczba potwierdzonych przypadków spadała o 3,6. Warto napomknąć, że epidemia SARS trwała około ośmiu miesięcy.

Podobnie jak w przypadku COVID-19, pierwszy przypadek SARS odnotowano pod koniec roku. Liczba potwierdzonych przypadków osiągnęła najwyższy poziom w kwietniu 2003 roku, a w lipcu nie znaleziono już żadnych nowych pacjentów. Naukowcy nigdy nie odkryli lekarstwa na te chorobę. Według książki autorstwa Shigeru Omi (regionalnego dyrektora Światowej Organizacji Zdrowia) pt. SARS: Jak powstrzymać globalną epidemię wydanej w 2007 roku, koniec epidemii zawdzięczano głównie szybkiemu zgłaszaniu przypadków, kontroli przepływu zarażonych ludzi oraz właśnie ciepłej pogodzie.

Różnice między SARS a COVID-19 utrudniają jednak przewidzenie odporności nowego wirusa. W przeciwieństwie do chorych na wirus SARS, osoby z COVID-19 mogą rozprzestrzeniać chorobę bez wykazywania żadnych objawów, co znacznie utrudnia opanowanie epidemii. Pozostaje więc żywić nadzieje, że podobnie jak SARS, COVID-19 również odejdzie w niepamięć już wkrótce.

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis
loading...


Komentarze

Portret użytkownika rochel57

Nie ma żadnego innego i

Nie ma żadnego innego i nowego wirusa. To energia propagandy i dezinformacji wpływa ludziom na podświadomość, osłabiając jednocześnie układ immunologiczny. Inaczej mówiąc, jeżeli jesteś osłabiony złym jedzeniem, piciem, stresującym życiem, brakiem witamin, a do tego lawina strachu o wirusie zaczyna nas przewracać, organizm osłabia się jeszcze bardziej pod wpływem tego stresu i byle bakteria, wirus czy grzyb, które przecież zawsze są i w Nas, i w Naszym otoczeniu, ujawni się i jak na każdą zwykłą grypę – zachorujemy. Co słabsi, a z reguły co starsi, umierają jak do tej pory i statystyka śmiertelności ani o promil nic nie wzrosła. Całe te tysiące podawane przez różne rejony są zależne od przyjętego sposobu statystyki… Natomiast potężnym orędziem przeciwko nam jest tzw. psychologia tłumu. Podświadomie poddajemy się tej niby wirusowej woli i jak np. umarł sąsiad, to my też jesteśmy na to gotowi. Jest to skutek odpowiedzi immunologicznej pod wpływem stresu, który jak wiadomo potrafi być zabójczy. Cały ten tragiczny w skutkach cyrk jest winą dezinformacji zarówno tych niby naukowców – ci piorą mózgi rządzącym laikom, a to zrobimy badania, a to coś tam wprowadzimy, ale to jeszcze duża kasa jest potrzebna itd. To samo media. Nikt tam na niczym, ale to na niczym się nie zna, ale ferment, sensacja, podjudzanie, częste-gęste przekupstwo – robią najgorszą cywilizacyjną robotę. Doszło więc do tego,że po przeciwnych stronach barykady są społeczeństwo i rząd. Jeśli nikt się nie przyzna, że dał się tym bidnym wirusem zrobić w bambuko, wyniszczymy się do końca, upadnie wszelka gospodarka, nie zlikwidujemy żadnego wirusa, a zaczniemy się okradać i zabijać wzajemnie. Wielu sensownych znawców, speców, decydentów trąbi w tym temacie z przerażeniem patrząc co się dzieje, ale w głównych nurtach ani słóweczka. Dalej w koło, że nas wirus morduje. Zdepopulujemy się sami na własne życzenie spowodu jednej głupiej plotki. Do tej pory comiesięczna statystyka zgonów z powodu grypy utrzymuje się w normie. Wzrasta natomiast umieralność na wszelkie inne choroby: nadciśnienie /obecny stres/, nowotwory /zahamowanie procesów regeneracyjnych – stres/. Spada natomiast umieralność na zapalenie płuc z racji podciągania , czyli przesuwania zgonów pod zejścia wirusowe Cov-19. Rozwija się dramat na skalę wyniszczenia kompletnego i jest to proces nie do zatrzymania. Jakby nikomu na powiedzeniu „Stop dezinformacji!” – nie zależało. Owczy pęd w przepaść trwa.

Rochel57

Portret użytkownika Maryjan_66

Wirusa wykończy nuda.

Wirusa wykończy nuda.
Są trzy główne, destrukcyjne siły we współczesnym świecie: strach, nuda i głupota ludzka.
Teraz wirus karmi się strachem i nieco głupotą. Potem jak ludzie stwierdzą, że ich to osobiście w zasadzie nie dotyczy poza kosekwencjami finasowymi - do akcji wkroczy nuda. Ta wygra z głupotą i pokona wirusa, bo głupota w tym czasie szybko przekieruje się na kolejny światowy "event". Niestety jak słusznie zauważył Einstein głupota ludzka nie ma granic, natomiast połączona ze strachem jest w stanie niszczyć całe cywilizacje.

Portret użytkownika Blupa Dada ❗

Głos rozsądku?

Coś w tym, co napisałeś jest. Miła odmiana po tym pseudo-intelektualnym bełkocie w komentarzach, o przyciężkim dowcipie, odstawianym jak szopka i skierowanym do domniemanych ofiar, jako że każdy troll łatwo popada w samozachwyt, szczególnie jak ma poletko do popisu i, ehem, poczucie misji za plecami. Słowo daje, zrobiło mi się miło. Smile

--

pzdr

Portret użytkownika Alien1974

.............................

........................................ Kluczem jest poziom WILGOCI w powietrzu. We Woszech, Hiszpani i Francji koronawirus miał idealne warunki do ekspansji. Podobnie było w Wuhan. Hiszpanka z 1918 roku wybuchnęła w północnej Hiszpanii w czasie dużego zawilgocenia. Oczywiście sama wilgoć to za mało do wybuchu epidemii, musi być jeszcze odpowiedni patogen transgeniczny. 

 

Strony

Skomentuj