Czy dzisiejsza Polska jest rzeczywiście niepodległa?

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Dzisiaj Dzień Niepodległości. Wszystkie media przekonują nas, że to wielkie święto wolności i odzyskanej państwowości. Według oficjalnego przekazu Polska jest niepodległa i należy się z tego cieszyć. Tak ostentacyjne promowanie tego poglądu powinno w nas wywołać pytanie o to, czy rządząca nami ekipa nie stara się czegoś ukryć. Na przykład tego, że jest dokładnie odwrotnie i Polska nie jest wcale niepodległa.

 

Oficjalna historia zakłada, że Rzeczpospolita Polska stała się niepodległa 11 listopada 1918 roku. Niewątpliwie następne dwie dekady to rozkwit RP, który niestety przerwała tragiczna wojna. Jej konsekwencją była ponowna utrata niepodległości, a potem oszukane wyzwolenie, które było w istocie zniewoleniem. Przez ponad 50 lat w naszym kraju stacjonowało kilkaset tysięcy wojsk obcego mocarstwa wraz z głowicami jądrowymi. Ważne decyzje polityczne zapadały w tym czasie w Moskwie, a nasi władcy udawali, że rządzą samodzielnie, podczas gdy służalczy stosunek do ZSRR był bardziej niż oczywisty.

 

Skoro o PRL nie można mówić, jako o w pełni wolnym kraju to może da się przyjąć, że niepodległa stała się III RP? Nic bardziej mylnego. Fakt nierozliczenia komunistów i ich petryfikacji we wszystkich sferach życia społecznego i gospodarczego skutkował tym, że przemiany z 1989 roku stały się tylko pozorne. Ten rzekomy wielki przełom był konieczny w celu uzasadnienia krachu gospodarczego. W pierwszych latach transformacji Polacy bardzo zbiednieli, wręcz zostali okradzeni podatkiem inflacyjnym. Przeprowadzenie tego w ramach PRL wiązałoby się z wielkimi protestami i z prawdopodobną koniecznością wprowadzenia kolejnego stanu wyjątkowego. Aby tego uniknąć wymyślono dziwaczną III RP i dokonano ucieczki do przodu.

 

Jak to często bywa w przypadku postkolonialnych społeczeństw marionetkowi władcy potrzebują wytycznych z jakiejś centrali. Skoro zabrakło Moskwy zamieniono nadrzędną stolice na Brukselę. Masoński projekt zwany Unią Europejską obliczony był na dokonanie konwergencji między blokiem wschodnim i zachodnim. Potem Proletariusze Wszystkich Krajów mieli się połączyć w ramach jednego bytu. W międzyczasie jednak ZSRR rozpadł się, a jego zachodni bliźniak ZSRE wręcz przeciwnie, zaczyna się rozrastać przyjmując w swój skład kolejne republiki.

 

Skutkiem tego były kolejne Anschluss’y do tego zbiurokratyzowanego tworu quasi państwowego. Polska została wchłonięta 1 maja 2004 roku. W istocie proces integracji z UE rozpoczęto dekadę wcześniej, od 1994 roku, kiedy nasza rzekomo niepodległa ojczyzna zgłosiła chęć przystąpienia do tej struktury politycznej. Biorąc pod uwagę fakt, że teoretycznie od 1989 roku kraj nasz był w miarę niepodległy, okazuje się, że okres ten trwał tylko 5 lat, po którym nastąpił nowy hołd lenny. Praktycznie od samego początku III RP rozpoczął się też demontaż tego, co próbowano wprowadzić w naszym kraju na początku lat dziewięćdziesiątych tak zwaną Ustawą Wilczka, czyli próbą wprowadzenia kapitalizmu.

 

W kolejnych latach Polska znalazła się na równi pochyłej. Następne rządy zdawały się realizować polecenia zagranicznych central polegające na stałym zwiększaniu opodatkowania oraz zamykaniu dróg do przedsiębiorczości Polaków. Szybko okazało się, że III RP nie ma być państwem kapitalistycznym tylko socjalistycznym. Rzekoma opozycja demokratyczna walczyła o to, aby zbudować „socjalizm z ludzką twarzą” i zbudowali, ale jak zwykle potworka z tendencją do bankructwa. W proces tej budowy Nowego Porządku wpisuje się też działalność związana z normowaniem wszelkich dziedzin życia, która obecnie zbliża się do wyżyn absurdu. To bardzo typowe zachowanie totalitarnych reżimów, ale nawet Hitler i Stalin nie zabraniali tak wielu rzeczy.

 

Formalnie niepodległa Polska przestała nią być po podpisaniu Traktatu Lizbońskiego. Tego haniebnego aktu dokonał gloryfikowany w pewnych kręgach prezydent Lech Kaczyński. Historia go za to oceni. Wejście w życie traktatu nastąpiło 1 stycznia 2009 roku i otworzyło nowy etap w budowie państwa o nazwie Unia Europejska. Wcześniej traktat nazywał się konstytucją UE, ale kolejne narody odrzucały go i postanowiono zrobić przekręt i nazwać go traktatem, a tekst uczynić bardziej niezrozumiałym. Oczywiście referenda zastąpiono decyzjami państwowymi. To pokazuje nam jaki stosunek do demokracji mają władcy z Brukseli. Zresztą władze UE nie są wybierane przez obywateli UE, tylko mianowane. Tak zwany europarlament, do którego niczym do Dumy w czasach carskich, aspiruje wielu posłów z Polski, to w istocie marionetka bez prawa do stanowienia czegokolwiek, czego nie będą chcieli ci ludzie.

 

Po ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przez kraje członkowskie, masoni wybrali sobie nawet prezydenta (Herman Van Rompuy) i ministra spraw zagranicznych UE (Katarzyna Ashton). I to by było na tyle w kwestii naszej niepodległości. Polska jest teraz niepodległa tak jak każdy stan w USA, a nawet mniej, bo są tam stany, które mają odrębne prawo i nikt ich za pewne odstępstwa nie karze. Widać też, że władcy unii mają zapędy, aby narzucić w swoim traktacie jak najwięcej obostrzeń. Właśnie trwają prace nad wprowadzeniem do traktatu zapisów o kontroli finansowej, czyli pewnie powstanie coś na kształt Ministerstwa Finansów. W międzyczasie do roztopienia się narodu polskiego w Europie zabiegają niektóre polskie partie polityczne. Nawołują do tego również rzekome autorytety takie jak Lech Wałęsa, opowiadajacy dziwne teorie o zjednoczeniu Niemiec i Polski w jednym bycie państwowym.

 

Nasi dyspozycyjni politycy wraz z wejściem Polski do UE zyskali uniwersalne wytłumaczenie dowolnych niegodziwości. Magicznym uzasadnieniem wprowadzania dowolnego absurdu było, jest i będzie, że Unia nam każe. Jednocześnie stworzono wrażenie, że Unia nam coś daje, zupełnie ukrywając taki drobiazg jak wielkość naszej składki do wspólnego budżetu. Aby nie być płatnikiem netto samorządy i nasz kraj musiały się bardzo zadłużyć, tak jakby to był główny cel tego dziwnego niby obdarowywania pieniędzmi. Innymi słowy, żeby odzyskać nasze 4 miliardy euro, które wpłacamy z naszych podatków musimy się zadłużyć na kolejne 4 miliardy w celu pozyskania środków na tak zwane „współfinansowanie”. Te długi mogą być rodzajem broni stosowanej w stosunku do naszego narodu.

 

Gdy obserwuje się tak dramatycznie negatywne zjawiska jak exodus Polaków wyjeżdzających z Polski można dojść do wniosku, że komuś bardzo zależy, aby wygnać młodych, a pozostałych w Polsce zapaleńców gnębić na różnych poziomach, aby ich zniechęcić. Jednocześnie rozkręcono wielką kampanię nienawidzenia Polski, jako czegoś rzekomo obciachowego. Ogłupieni propagandą Polacy długo nie dostrzegali tego jak bardzo są oszukiwani. Nadal wielu nie rozumie, że nasi rządzący zachowują się tak jakby realizowali wytyczne ośrodków delikatnie mówiąc nieprzychylnych naszej ojczyźnie. Nie jest dużym nadużyciem stwierdzenie, że ostatnie dekady przynoszą coraz większy ucisk na poziomie gospodarczym, który jest jednym z podstawowych powodów ucieczki z Polski. Takie masowe emigracje w historii naszej państwowości były charakterystyczne dla czasów wojny i zaborów.

 

Powstaje pytanie, czy teraz trwa jakaś wojna? Najwyraźniej tak, jest to wojna z naszym narodem, o której wielu nawet nie wie, bo jej nie dostrzega. Metodyczne niszczenie tradycji, wyśmiewanie symboli narodowych, walka z Polskością, a na dodatek narzucanie nam prawodawstwa niekorzystnego dla nas jest to bardzo mocne dowody na to, że z naszą niepodległością jest coś nie tak, a wręcz, że praktycznie jej nie ma.

 

Niepodległość według elit III RP jest czymś nieokreślonym, kolorowym jak flaga gejowska. Zamiast zadawać pytania o to czy ta niepodległość jest realna, media i rządzący wola brnąć w wyimaginowany świat, w którym nic nie jest tym, czym się wydaje i ewidentne dowody utraty naszej zdolności do samostanowienia objawiającej się sloganami takimi jak „Unia daje to i owo”, czy „Unia zabrania tego i owego”, nie są traktowane, jako dowody na brak niepodległości Polski. Niektórzy w przypływach szczerości opowiadają o „wyzwaniach nowoczesności”, wedle których niepodległość jest czymś przestarzałym jak prywatność.

 

Każdy niech się dobrze zastanowi, co tak naprawdę dzisiaj świętujemy i do czego doszliśmy po niemal dekadzie od wstąpienia naszego kraju do tego tworu politycznego, który nieuchronnie prowadzi do odtworzenia tego, co zbudował już w latach czterdziestych słynny specjalista od integracji europejskiej, Adolf Hitler. Prędzej czy później do ludzi dojdzie, że zostali oszukani, kraj znowu zbankrutuje a niepodległość będzie tylko opowieścią o zamierzchłej przeszłości, gdy jeszcze istniało w polityce coś takiego jak zasady, a zdrady nazywane były po imieniu.

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika murarz

Polska nigdy nie była ,nie

Polska nigdy nie była ,nie jest i nie będzie niepodległa.Żadne państwo nie jest niepodległe w pełnym znaczeniu tego słowa. Obóz socjalistyczny rozpadł się prawie całkowicie ale czy byłe demoiudy są "niepodległe" ?Aktualnie znajdujemy sie w tak zwanym wolnym świecie , w strefie wpływów USA i $$$ tak jak przedtem ZSRR i rubla. Nawet tzw. niezaangażowane państwa nie są niezależne ani politycznie ani ekonomicznie. Losami społeczeństw i państw grają banksterzy z Wall Street, a co najzabawniejsze to fakt,że doprowadzili przez swoją działalność do katastrofy finansowej "najwspanialsze państwo świata". Lichwiarska działalność banksterów stała się gwoździem do trumny USA. Jeżeli państwa nie zdołają się uwolnić od tej zarazy- to można spodziewaćsię wszystkiego najgorszego...    Jedynym ratunkiem jest "wyzerowanie liczników wzajemnych zadłużeń" i stworzenie nowego systemu bankowego nie opartego na lichwie. Na tej zasadzie działają banki islamskie (arabowie nie uznaja lichwy) ale również GSL -bank w Bochum (RFN) który funkcjonuje bez problemów od kilkudziesięciu lat Dwa lata temu zaczęły powstawać oparte na tych zasadach banki w USA. To jest jedyna droga dla światowej ekonomii. Problem lichwy , fałszowania pieniędzy (kiedyś fizycznego poprzez zmniejszania wagi monet) obecnie  poprzez  rozmnażanie w sieciach komputerowych- jest tak stary jak historia pieniądza.a Poważną pracę na ten temat  napisał M.Kopernik- jak "zły pieniądz wypiera dobry".
Jak widać od tego czasu nic się nie zmieniło...
 
 
 

Portret użytkownika Mojeimię44

Jeżeli ludzie w tym kraju

Jeżeli ludzie w tym kraju będą mylić pojęcia: Nazizm, faszyzm, rasizm, patriotyzm, nacjonalizm itd.  Nigdy nie będzię patriotyzmu bo dla większości nacjonalista to rasista a faszysta to nazista i weź tu z takimi rozmawiaj. Niektórzy tu świecą taką inteligencją a nie rozróżniają pojęć!  Bądź narodowcem to zrobią z ciebie kibola, rasitę i faszystę. LUDZIE ENCYKLOPEDIA JEST W SIECI! Poczytajcie a później piszcie.

Moje posty mają charakter karykaturalny i artystyczny. 

Portret użytkownika basia34

dla mnie zawsze

dla mnie zawsze pozostaniecie  osobami o cechach rasistowskich ,ksenofobicznych ale żeby nauczyć Was tolerancji do innych ,to w przeciwieństwie do Was pozwolę Wam żyć w naszym kraju Smile

Portret użytkownika Odys syn Laertesa

Ile dla takiego wyzyskiwanego

Ile dla takiego wyzyskiwanego obywatela znaczy niepodległe państwo to pokazały powstania, które opierały się w większości na szlachcie, która utraciła władzę, “złotą wolność” i przywileje o samostanowieniu, więc dążyła do ich odzyskania. Zwykły szary lud, który niczego nie stracił miał gdzieś polską rację stanu i “patriotyczny obowiązek”, bo było mu całkowicie obojętne kto i pod jakim sztandarem go kijem po grzbiecie tłucze i każe mu pracować do usranej śmierci nie korzystając z tego co w pocie czoła wypracowuje. O niepodległości państwa myśli się bowiem dopiero wtedy, kiedy jest ono gwarantem wolności, majątku i osobistych praw obywatela. Dopiero kiedy patrioci wprzęgli w niepodległościowy program elementy wolności osobistej i prawa do własności dla “stanu trzeciego” prosty lud zainteresował się niepodległym państwem. Tym sposobem potrzeba wolności osobistej złączyła się nierozerwalnie z potrzebą niepodległości państwa, chociaż w przekazie historycznym na plan pierwszy zawsze wysuwano ten drugi element jako bardziej “szlachetny” i godny Polaka. Nie da się jednak przykryć żadnymi patriotycznymi hasełkami tej prostej jak przysłowiowy chłopski rozum prawdy, że żadne państwo nie może się mienić niepodległym, kiedy jego obywatele funkcjonują w nim jako niewolnicy.
http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2013/11/10/wolnosc-a-niepodleglosc-czy-polska-jest-niepodlegla-a-polacy-wolni/

Portret użytkownika Odys syn Laertesa

Ile dla takiego wyzyskiwanego

Ile dla takiego wyzyskiwanego obywatela znaczy niepodległe państwo to pokazały powstania, które opierały się w większości na szlachcie, która utraciła władzę, “złotą wolność” i przywileje o samostanowieniu, więc dążyła do ich odzyskania. Zwykły szary lud, który niczego nie stracił miał gdzieś polską rację stanu i “patriotyczny obowiązek”, bo było mu całkowicie obojętne kto i pod jakim sztandarem go kijem po grzbiecie tłucze i każe mu pracować do usranej śmierci nie korzystając z tego co w pocie czoła wypracowuje. O niepodległości państwa myśli się bowiem dopiero wtedy, kiedy jest ono gwarantem wolności, majątku i osobistych praw obywatela. Dopiero kiedy patrioci wprzęgli w niepodległościowy program elementy wolności osobistej i prawa do własności dla “stanu trzeciego” prosty lud zainteresował się niepodległym państwem. Tym sposobem potrzeba wolności osobistej złączyła się nierozerwalnie z potrzebą niepodległości państwa, chociaż w przekazie historycznym na plan pierwszy zawsze wysuwano ten drugi element jako bardziej “szlachetny” i godny Polaka. Nie da się jednak przykryć żadnymi patriotycznymi hasełkami tej prostej jak przysłowiowy chłopski rozum prawdy, że żadne państwo nie może się mienić niepodległym, kiedy jego obywatele funkcjonują w nim jako niewolnicy.
http://odyssynlaertesa.wordpress.com/2013/11/10/wolnosc-a-niepodleglosc-czy-polska-jest-niepodlegla-a-polacy-wolni/

Portret użytkownika Anarchista

deały anarchistyczne, czyli w

deały anarchistyczne, czyli w co wierzą anarchiści
 
Anarchiści wierzą, że każdy ma prawo do wolności; że celem społeczeństwa jest rozszerzanie indywidualnej swobody jej członków. Wokół tych założeń obraca się cała idea anarchizmu.
 
Człowiek żyjący od początku samotnie (dla przykładu pustelnik), będący materialnie samowystarczalny mógłby podejmować własne decyzje nie ograniczone przez społeczne zależności, a tym samym mógłby czuć się wolnym, jednak wszelkie jego działania uzależnione byłyby od przyrody, której w pojedynkę by nie ujarzmił. Przystosowując się do życia w gromadzie, stałby się bardziej niezależny od sił natury, lecz tym samym musiałby się ogółowi społeczności i panującym we wspólnocie prawom. Społeczeństwo, mimo, iż jest w jakimś stopniu zorganizowane i przez to ograniczone różnymi zakazami, daje poszczególnym członkom tejże społeczności więcej możliwości działania, niż życie w odosobnieniu. takie właśnie społeczeństwo, pozwalające ludziom na wyrażanie swoich idei, na rozwijanie się, jest według anarchistów społęczeństwem idealnym.
 
Każdy związek społeczny, w którym pewna grupa dominuje nad resztą, używając do tego celu strachu i przemocy, ogranicza prawo wyboru ludzi, którzy muszą się podporządkować. Taki charakter mają wszelkie systemy państwowe. Rząd i organizacje go wspierające korzystają z przemocy, by egzekwować przypisane sobie przywileje. W opini anarchistów, związki opierające się na instytucjonalnej przemocy, narzuconej społęczeństwu, są nieporządane. Są one jak społeczna zaraza, którą każdy powinien starać się wyeliminować.
 
Anarchizm stoi w opozycji do państwa, armii, niewolnictwa, więziennictwa, monopolów, kapitalizmu, biurokracji, monarchii, oligarchii, patriarchatu i każdej innej instytucji wykorzystującej w swym działaniu przemoc i nierówność. Innymi słowy, anarchizm przeciwstawia się rządowi w każdym jego wydaniu. (W praktyce, w społeczeństwie opartym o system rządowy, anarchiści mogą się zgodzić na istnienie jednego rodzaju przemocy po to, aby wyeliminować inny. Dla przykladu można wezwać legalnie działającą policję dla obrony swojej wolności przed przemocą kryminalistó, brutalnych szefów, itp. Mimo to, wszelkie formy przemocy mają ze sobą więcej wspólnego, niż dostrzegalnych między nimi rożnic). 
 
Dla celów słownikowych anarchizm można poprawnie zdefiniować jako opozycję dla wszelkich rodzajów rządu narzuconych odgórnie. Błędem byłoby jednak twierdzenie, że anarchizm jest zjawiskiem negatywnym. Opozycja dla rządu wyrasta z przeświadczenia o pozytywnym charakterze społeczeństwa, które to nie potrzebuje takiego przymusu. To nieprawda, że społeczeństwo bez państwa nie mogloby istnieć. Wbrew pozorom, to nie państwowa przemoc, a chęć życia w grupie scala społeczeństwo.
 
Anarchia
 
Ideą anarchizmu jest stworzenie spoleczeństwa, w którym to poszczególni ludzie mogliby robić wszystko, na co mają ochotę, pod warunkiem, że nie stoi to w sprzeczności z prawem wolnego wyboru innych członków społeczności. Taką właśnie sytuację oznacza greckie słowo anarchia, czyli brak odgórnych rządów. 
 
Anarchiści nie oczekują, że wszyscy ludzie będą altruistami; będą mądrzy, dobrzy, perfekcyjni, itp. Wierzą jednak, że społeczeństwo bez władzy jest możliwe do osiągnięcia, mimo nieidealnej natury człowieka. Każde (realne!) społeczeństwo, bez odgórnie narzuconej władzy, będzie budzić żywe zainteresowanie anarchistów. 
 
Jasnym chyba jest, że każda "zdrowa" anarchia potrzebować będzie społecznej presji, by odciągnąć ludzi od działań z wykorzystaniem przemocy; z drugiej jednak strony - zapobiec używaniu przemocy przez jednostkę znaczy tę jednostkę ograniczyć. Każde społeczeństwo narzuca ograniczenia i nie da się tego uniknąć. Anarchizm nie oznacza perfekcyjnej wolności; anarchia to brak rządu i nałożonej przez niego nierówności. Wykazanie utopijności prawdziwej wolności nie jest bynajmniej argumentem przeciwko anarchizmowi, jest jedynie potwierdzeniem tezy, iż nic nie jest idealne. 
 
Możliwość wcielenia anarchii w życie nie jest niczym poparta, ani udokumentowana (podobnie jednak było z pierwszym systemem demokratycznym, pierwszą monarchią, republika itp.). "czy anarchia jest możliwa" jest pytaniem wyłącznie hipotetycznym i odpowiedź nie pojawi się dopóty, dopóki nie pojawi się anarchia. Pytaniem więc jest "Czy o anarchię warto walczyć?" - sądzę, że tak.
 
"Anarchia" a społęczny nieporządek
 
Poza wyżej opisanym znaczneiem, słowa anarchia używa się również do określenia stanu wywołanego nieudolnym rządzeniem, bądź brutalnej samowoli zmilitaryzowanych band (anarchia militarna). Użyta w tym sensie jest etymologicznym nieporozumieniem. 
 
Oba znaczenia terminu anarchia są obecnie w powszechnym użyciu, co wywołuje zamieszanie. Ludzie słyszą o bezwzględnych bandach, nazywanych w mediach "anarchistycznymi" (dziennikarze nad wyraz często używają określenia "anarchistyczny" dla określenia przewrotów, zamachów, itp. Fakt, że siły "wywrotowe" dążą do obalenia istniejącej władzy,nie znaczy, że są anarchistami. Anarchiści przeciwstawiają się każdej wladzy, natomiast zbrojne hunty dążą do obalenia władzy i zastąpienia jej wlasnym reżimem). Kiedy indziej słyszą o anarchistach broniących wolności; stąd łatwo wywnioskować można, że anarchiści to ludzie dążący do brutalnej samowoli. Stwierdzenia tego typu są bardzo często spotykane w naszym społeczeństwie. Niewątpliwie rządzącym elitom jest to na rękę; dopóki spoleczeństwo utwierdzane jest w przeświadczeniu o negatywnym charakterze anarchii, dopóty anarchiści nie będą stanowić realnego zagrożenia dla władzy. 
 
Niektórzy anarchiści próbowali ominąć nieciekawe skojarzenia przez nazywanie siebie na przyklad autonomistami czy wolnościowcami. W rezultacie mnożyły się nieporozumienia i niejasności. 
 
Najprostrzą drogą, by ominąć wszelkie nieporozumienia, byłoby zarezerwowanie terminu "anarchia" dla jego etymologicznie poprawnego znaczenia. Tymczasem nierówność i brutalną samowolę należałoby nazwać terminem takim jak na przykład "społeczny nieporządek" (ang. social disorder).
 
Anarchizm i terroryzm
 
Słowo "terroryzm" oznacza używanie przemocy, np. nielegalne podkładanie bomb i strzelanie do ludzi (szczególnie dla osiągnięcia politycznego celu) i w tym pojęciu przypisywany jest często anarchistom. "Podziękować" w tym momencie jedynie państwu, które przy pomocy mediów wykreowało ten stan rzeczy. Pamiętajmy jednak, że prowadząc wojny produkujemy i używamy o wiele więcej bomb, pozbawiamy żtcia więcej ludzi i przyczyniamy się do powstawania terroru. Mimo to wojen nie uznaje się jednak za akty terrorystyczne, gdyż mają one poparcie legalnej władzy. 
 
Terroryzm używany był kiedyś przez anarchistów. Jednak terroryzm używali również (...) Katolicy, Protestanci, Mahometanie, Hindusi, Sikhowie, marksiści, faszyści, nacjonaliści, patrioci, rojaliści, demokraci i republikanie. 
 
Zdecydowana większość anarchistów zawsze i wszędzie przeciwstawiała się terroryzmowi, jako moralnie niegodnemu i sprzeczności z ideą wolności (terroryzm ograniczenie wolności). Tak też uważali (...) Katolicy, Protestanci, Mahometanie, Hindusi, Sikhowie, marksiści, faszyści, nacjonaliści, patrioci, rojaliści, demokraci i republikanie. W przeciwieństwie do nich jednak, anarchiści ciągle muszą o tym mówić społeczeństwu, przypominać. W innym wypadku zawsze znajdzie się "niedzielny" dziennikarz, który przedstawi nas jako dzikich, fanatycznych morderców. Taka już jest natura ludzka - to co straszne i krawawe, to najciekawsze, a że anarchiści stanowią mniejszość na politycznej arenie, tak więc "bezpiecznie" jest obciążać właśnie ich. Poza tym postulaty zniesienia władzy rządowej godzą w każdą z partii; w momencie zaistnienia "anarchii" senatorowie, posłowie i cała reszta karierowiczów zostałaby bez "etacików". Dlatego więc, nikomu poza anarchistami nie jest na rękę propagowanie w społeczeństwie tychże idei. Dlatego też obraz anarchistów jest wciąż fałszowany (nie jest to, bynajmniej, użalanie się nad sobą, tylko stwierdzenie faktu). 
 
"Anarchistyczni podkładacze bomb" są mitem, najczęściej zaczerpniętym z dziewiętnastowiecznych brukowców i powieści dwudziestolecia międzywojennego (gdy wojny "wyszły z mody", a pozytywni bohaterowie potrzebowali przeciwników). 
 
Powiedzmy sobie to otwarcie: znikoma liczba terrorystow ma lub miała cokolwiek wspólnego z anarchizmem. Ruch anarchistyczny zawsze utożsamiał się ideą pokojowego współistnienia społeczności. 
 
Przy okazji problemu omawiania terroryzmu i wojen, warto przypomnieć kilka faktow z istnienia ONZ (czyli organizacji opierającej się o system państwowy, mającej na celu utrzymanie porządku i pokoju). 
 
Czyż to ironia, a może celowy zbieg okoliczności, że światowa piątka gigantów militarnych (USA, Wielka Brytania, Francja, Chiny i Rosja) to akurat piątka najbardziej liczących się członków Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych? Czy zatem prawienie o bezpieczeństwie światowym nie jest aktem wyszukanej perwersji, w którym to rolę "wisienki w lukrze" przejęły narody biedne i mało znaczące w oczach wielkiej polityki? 
 
Na czym polega ochrona naszego świata możemy stwierdzić dopiero wtedy, gdy uświadomimy sobie, że od czasu uchwalenia Rady Bezpieczeństwa ONZ po II wojnie światowej, wybuchło ponad 300 konfliktów, z czego ponad 30 wciąż trwa, a inne grożą wybuchem. 
 
Od roku 1990 do 1993 włącznie, kiedy to świat powinien cieszyć się owocami "dywidenty pokoju", piątka czołowych członków Rady Bezpieczeństwa wysłała krajom rozwijającym się po 45.568.000 $ na zakup broni. 
 
Jakby nie patrzeć, "pokój" w tym wydaniu jest zwykłym żartem; czyż może być coś ważniejszego dla mocarstw niż pieniądze? To one kierują polityką pokojową członków Rady Bezpieczeństwa w południowo-wschodniej Azji. W latach 1992-95 Tajwan zamówił w USA ponad sto pięćdziesiąt myśliwców F-16, sześć La Fayette i sześćdziesiąt Mirage 2000 we Francji. Malezja wyposażyła się w osiemnaście Migów 29, osiem F-16 i dwanaście brytyjskich Hawk. Zdeterminowany Singapur zakupił osiemnaście F-16, Tajlandia postarała się o szesnaście F-16, a Indonezja uzbroiła się w 24 Hawk. Węsząc dobry interes i rosnące zyski związane z okolicami morza Południowo-Chińskiego, Chiny kupiły od Rosji za dwa biliony dolarów licencję na produkcję SU 27, pod warunkiem, że nie będą one użyte przeciwko Rosji. Trudno było o tej umowie zapomnieć, szczególnie wtedy, gdy Wietnam kupił 6 nowych SU 27 od Chin. 
 
"Wielkim" odkryciem było stwierdzenie przez International Peace Research Institute ze Sztokholmu, że 25% wszelkiej wyprodukowanej broni trafiło do krajów południowo-wschodniej Azji, a dostawcami tej broni są... właśnie te same kraje, które tworzą Radę Bezpieczeństwa ONZ. Cóż jednak może się zmienić, gdy wydatki siedmiu krajów południowej Azji (Japonia, Indonezja, Malezja, Południowa Korea, Tajwan, Singapur, Tajlandia) wzrosły z 49 bilionów dolarów w roku 1983 do 85 bilionów w roku 1993. Pod koniec 1995 roku na broń wydano już 130 bilionów dolarów. O te właśnie biliony dolarów wzbogaciła się nasza "walcząca o pokój" Rada. 
 
Jak widać idea "bezpieczeństwa" nie jest adekwatna do tego na czym cały kapitalistyczny świat stoi - do profitów. Może więc tytuł "Rady Niebezpieczeństwa" pasowałby bardziej do piątki członków Organizacji Narodów Zjednoczonych; 50 milionów zabitych podczas wojen to chyba najlepszy argument "za".
 

Portret użytkownika James

Oczywiście że anarchizm nie

Oczywiście że anarchizm nie podlega tylko i wyłącznie lewicowej myśli choć w założeniach jest jej bliski. Choć trzeba pamiętać ze wśród lewicowych poglądów anarchiści byli uważani za odszczepieńców. Najlepiej pokazuje to wojna domowa w Rosji gdzie zawsze pamięta się o armii Białych i Czerwonych a w ogóle omija sie fakt że na Ukrainie wtedy prym wiodła armia Czarna (właśnie anarchiści) kierowana pod przywództwem Nestor Machno. Po wygranej wojnie domowej przez armię czerwoną większość anarchistów w obawie przed represjami uciekło do Polski dokładnie do Torunia. Jak już w chodzimy w wątek Polski to trzeba pamiętać o jednym z ojców anarchizmu Michale Bakuninie który tworzył swoją ideologię w czasach gdy Polska była pod zaborami. Zdezerterował z armii Carskiej i przyłączył się do polskich walk narodowowyzwoleńczych gdyż nie mógł znieść tego,  w jaki sposób traktowani byli przez rosyjskie władze Polacy.  A wracając do współczesności to osobiście sam mam obecnie dualizm wewnętrzny bo pamiętam hasła anarchistów głoszone przed wejściem Polski do Unii Europiejskiej i widzę te obecne i niestety widzę że anarchiści współcześni przypiłowali zęby i wcale globalizacja już im tak nie przeszkadza… Co do Anarcho-kapitalizmu to mam zawsze jedno ale… dotyczące tego czy opieranie ideologii tylko na wartości jaka jest pieniądz jest moralne. Ponadto za bardzo idzie ta ideologia według mnie w ślepy indywidualizm a jakby nie patrzeć na rozproszonym jednostkowo i niezintegrowanym społeczeństwie ciężko tworzyć odpowiedzialność za przestrzeń wspólną (państwo).   

Strony

Skomentuj