Czas zacząć dodruk złotówek, lub dodawanie zer na końcu kont NBP

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

W ciągu ostatnich dni głośno dyskutuje się odnośnie zmian w ustawodawstwie  pozwalających na bezpośredni skup obligacji przez NBP. Rozumiemy przez to zwiększenie podaży polskiej waluty aby w ten sposób pokryć wydatki, na które nie starczyło środków zebranych w postaci podatków.

 

Narodowy Bank Polski jest instytucją odpowiedzialną za emisję pieniądza. Od roku 1997, kiedy to zmieniano Konstytucję, kreacją pieniądza zajęły się banki komercyjne. NBP udzielał pożyczek bankom, które następnie skupowały obligacji emitowane przez rząd. Konstytucja wprost zabraniała finansowania deficytu długiem zaciągniętym w NBP. Poza bankami komercyjnymi rząd mógł zadłużać się także w międzynarodowych instytucjach finansowych i co istotne także w walutach obcych.

 

Mieliśmy zatem sytuację, w której rząd nie mógł zadłużać się w banku narodowym lecz wyłącznie w sektorze bankowym (polskim i zagranicznym). Miało to dobre i złe strony.

 

Z jednej strony, uniemożliwiało finansowanie deficytów czystym dodrukiem pieniądza przez NBP co hamowało przyrost pieniądza w obiegu a tym samym inflacje. Aby bowiem pozyskać środki, rząd mógł emitować obligacje w ilości, która nie podważała zaufania inwestorów do Polski. Gdyby nagle rząd zdecydował się drastycznie zwiększyć zadłużenie wzbudziłoby to niepokój w sektorze bankowym co przełożyłoby się na brak chętnych na papiery rządowe. Mniejsza ilość kupców z kolei oznacza wzrost rentowność obligacji. Wzrost kosztów obsługi długu był swoistym hamulcem bezpieczeństwa chroniącym nas przed nieobliczalnymi politykami.

 

Z drugiej strony brak możliwości zadłużania się we własnym banku centralnym którego zyski przekazywane są do budżetu oznaczało, że wszystkie zyski z odsetek od obligacji trafiały do prywatnego sektora bankowego. Dodatkowo w sytuacji nagłego odpływu kapitału z Polski (ataku finansowego) kraj był narażony na skokowy wzrost kosztów obsługi długu i zdany na łaskę czy niełaskę międzynarodowych instytucji finansowych tzw. pożyczkodawców ostatniej szansy (MFW na Ukrainie). 

 

Biorąc pod uwagę skłonność polityków do kupowania głosów kosztem zwiększenia zadłużenia system taki miał sens.  Nie zmienia to faktu, że ani NBP nie wywiązywał się z zadań jak chociażby utrzymanie inflacji na poziomie 2,5% ani rząd, który nie powinien zwiększać zadłużenia kraju. Poniżej znajduje się przykładowy koszyk produktów oraz ich cen w roku 2003 i 2013.

Ceny dziś i 10 lat temu

Obrazują one zmianę cen na przestrzeni 10 lat. Jak widać większość cen uległa podwojeniu. Realna inflacja wyniosła zatem po uśrednieniu 7% rocznie, a nie jak wskazują oficjalne dane 3%.

Jeżeli realnie polska waluta traciła na sile nabywczej ok 7% rocznie to jak kształtowała się rentowność obligacji rządu? 

rentowność obligacji

Jest to piekielnie ważny wykres pokazujący w jakim tempie okrada nas państwo ukrytą inflacją. Na powyższym wykresie widzimy 3 rzeczy:

a) czarny kolor obrazuje ile odsetek generowały nam 10-letnie obligacje rządowe na przestrzeni ostatniej dekady

b) linia niebieska przedstawia uśrednioną wysokość odsetek w ciągu 10 lat

c) linia czerwona natomiast przedstawia realną inflację

Widzimy zatem, że realna inflacja była wyższa niż odsetki od długu rządowego. W takiej sytuacji zazwyczaj dług publiczny w relacji do PKB spada. Niestety w polskich realiach stało się odwrotnie w efekcie zbyt szybkiego przyrostu długu. 

Dług Polski

Mimo, iż rząd mógł zapożyczać się po koszcie mniejszym niż realna inflacja, przy ogromnych dochodach z prywatyzacji oraz 150 mld zagarniętych z OFE to dług w relacji do PKB wzrósł prawie o 1/3 na przestrzeni 10 lat.

 

Powyższe dane pozwalają zrozumieć że, realny wzrost gospodarczy oscyluje w okolicy zera. Oczywiście możemy trzymać się oficjalnych statystyk, wg których mamy 2-3 % wzrost co roku. Jak jednak wyjaśnić fakt, że w latach 2004 – 2013 skumulowany wzrost gospodarczy wyniósł 40,8% (paiz.gov.pl) podczas gdy z pierwszej tablicy powyżej jasno wynika, że siła nabywcza obywateli nieznacznie się zmniejszyła na przestrzeni ostatniej dekady? Czy w sytuacji 40% wzrostu gospodarczego nie powinno być odwrotnie?

 

Albo zatem rząd wraz z bankiem centralnym celowo zaniża realną inflację aby pochwalić się wzrostem gospodarczym albo prawa ekonomii już nie obowiązują.


Dodruk waluty

Wracając jednak do sedna. Po latach zabawy z finansami rządzący zdali sobie sprawę, iż dochody budżetowe w nadchodzących latach dramatycznie spadną i trzeba znaleźć rozwiązanie pozwalające na pokrycie deficytu bez koniczności wprowadzania niepopularnych cięć wydatków. Skoro podwyżka podatków odpada zostaje dodruk waluty, wywołanie wyższej inflacji a tym samym zwiększenie podatku inflacyjnego, którego nie rozumie 95% społeczeństwa.

 

Są dwa sposoby na uruchomienie dodruku. 

a) W Konstytucji wprowadzone zostaną zmiany pozwalające na bezpośredni skup obligacji przez NBP za nowo wydrukowane złotówki.  Może to wywołać opór wśród niektórych kręgów politycznych. Poza tym jest to oczywisty sygnał, że rząd zamierza prowadzić nas ścieżką rodem z lat 90-tych, która skończyła się hiperinflacją. Ze względu na jasny cel zmian ta opcja jest mało prawdopodobna.

b) Zgodnie z obowiązującym prawem zarówno polskim jak i UE, bank centralny ma zakaz skupowania obligacji na rynku pierwotnym (rząd emituje obligacje, które skupuje NBP za nowo wykreowane złotówki). Nie ma jednak żadnych przeszkód aby NBP udzielił kredytów bankom np. PKO BP czy BGK, które skupią od rządu nowe obligacje, a następnie odsprzedzą je do NBP. Bank centralny oczywiście zapłaci za nie nowymi złotówkami.

Pod względem prawnym są to zupełnie inne operacje lecz efekt jest ten sam. Rząd zwiększa zadłużenie. Bank centralny zwiększa podaż pieniądza.
 

Co dalej?

Jeżeli proces ten raz się uruchomi jest on nie do zatrzymania. Mając możliwość dodrukowania pieniędzy rządy stają się przeciwne wprowadzaniu niepopularnych lecz koniecznych reform. Czemu rząd miałby ograniczać świadczenia socjalne czy redukować zbędne wydatki skoro zawsze może dodrukować złotówek? Pamiętajmy, dodruk zawsze jest zły gdyż ostatecznie doprowadza do inflacji która jest ukrytym podatkiem płaconym przez wszystkich oszczędzających przy czym zbyt szybki dodruk zawsze kończy się hiperinflacją oraz załamaniem gospodarki.

 

Nawet jeżeli pojawi się pewien sprzeciw wśród społeczeństwa to medialni eksperci będą bronić NBP czy rządu argumentując dodruk koniecznością dewaluacji złotówki aby w ten sposób wesprzeć eksporterów, rynek nieruchomości czy ceny akcji. Skąd my to znamy?

 

Dla rządu jest to komfortowa sytuacja ale dla przeciętnych obywateli dramat. Wyższa inflacja to wyższe ceny. Wyższe wynagrodzenia, wyższe ceny nieruchomości czy akcji oznaczają wzrost opodatkowania nominalnych dochodów. Kupując np. nieruchomość dziś i sprzedając ją za 4 lata po cenie dwukrotnie wyższej zapłacimy 19% podatek od wzrostu ceny. Będzie on nieuchronny i bez znaczenia będzie fakt, że tym samym wartość naszych pieniędzy spadła o 50%. Zysk nominalny jest więc podatek się należy.

 

Wyższa inflacja w sytuacji negatywnych stóp procentowych jest także na rękę rządowi oraz sektorowi bankowemu. Wg nowego ustawodawstwa NBP będzie mógł udzielać bankom komercyjnym kredytów stabilizacyjnych, przy czym o wysokości oprocentowania będzie decydował NBP. Możemy mieć zatem sytuację, w której realna inflacja będzie na poziomie 15%, obligacje będą płaciły 8% odsetek, RPP ustali stopy procentowe na poziomie 5%. Przeciętny obywatel chcąc ocalić oszczędności kupi obligacje rządowe, na których straci 7% (8% odsetek – 15% inflacja). Strata będzie jeszcze większa jeżeli uwzględni się podatek Belki od otrzymanych odsetek.

 

Dla odróżnienia sektor banków będzie mógł otrzymać od NBP kredyt stabilizacyjny oprocentowany na poziomie 4%, po czym za uzyskane środki kupi obligacje płacące 8%. Obracając pożyczonymi środkami bank zarobi 4% i w jego przypadku inflacja nie będzie miała znaczenia.
 

Podsumowanie

Zarówno rząd jak i NBP swoimi działaniami sprowadzają nas na ścieżkę rozpadu waluty. Mimo, iż wielu ignorantów ekonomicznych, patrz polityków, nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji podejmowanych decyzji, to moim zdaniem niszczenie złotówki jest celowym działaniem.

 

Skoro większość obywateli sprzeciwia się wprowadzeniu Euro czyli pozbycia się resztek suwerenności to należy doprowadzić do sytuacji, w której obywatele zmienią zdanie i sami zaczną domagać się rozwiązania zaproponowanego czy to przez MFW, BŚ czy inne globalne instytucje finansowe. Obecny proces skoordynowanego niszczenia walut nie jest chaotycznym działaniem bezmyślnych urzędników lecz celowym planem mającym na celu dalszą centralizację władzy monetarnej.

 

Jeżeli ktoś uważa, że działania NBP służą interesowi Polski niech spróbuje się dokopać do struktury właścicielskiej banku centralnego. Mi się nie udało. Na pytanie kto jest właścicielem banku nie potrafił mi też udzielić odpowiedzi wysoki urzędnik pracujący w tejże instytucji. 

 

 

Trader21

źródło: Independent Trader.pl - Niezależny Portal Finansowy

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: Independent Trader
Portret użytkownika Independent Trader


Komentarze

Portret użytkownika koń który mówi

Jak widać po tym co leci z

Jak widać po tym co leci z bankomatów od paru tygodni - druk pieniędzy idzie pełną parą. Przy czym widać również, że nie są to te same matryce i nawet papier nie jest ten sam. Kto drukuje te żałosne bileciki którymi zalewany jest rynek i ile tego poszło do tej pory? Cała kasa tak wyssana z Polski, że aż drukować trzeba. Szykujcie się na gigantyczną inflację i dalszy spadek wartości pieniądza. Za chwilę dolar będzie po 4zł, a euro po 5zł. Następnie w górę pójdą opłaty za prąd i gaz, a także paliwo, żywność - te rzeczy drożeją najszybciej gdy rośnie inflacja. Róbcie zapasy cukru, kaszy, ryżu, mąki, oleju, itd. W górę pójdą także nieruchomości i to mocno.
Jest to po prostu tzw. endgame czyli gaszenie światła w Polsce.

Portret użytkownika Time Traveler

- To wy systematycznie

- To wy systematycznie rozmontowujecie Polskę - mówi Szczerski. - Zamieniacie Polskę w kupę kamieni, czyli w gruzowisko. Jesteście jak ten Obcy, który przyssał się do Polski i żyje jej kosztem. Nie mamy dla was współczucia, ale dlatego, że gardzicie Polakami. To wynika jasno z rozmów, które zostały ujawnione. Nie znosicie Polaków i Polski. Nie szanujecie jej. Nie znacie naszej wartości. Jesteście tutaj obcy! - mówi podniesionym głosem Szczerski. - Niech pan sam płaci za benzynę 7 złotych. Niech pan u swoich kolegów odkrywa murzyńskość. Niech pan sam siebie zadłuża, a nie nas. Niech pan sam je obiady za swoje pieniądze. A Polaków zostawcie w spokoju! - dodaje.

Portret użytkownika Dr Piotr

Przypomnijcie sobie za co

Przypomnijcie sobie za co zabito JFK...za to, że chciał, żeby rząd mógł drukować walutę z pominięciem banksterstwa i ich nakładanej na druk lichwy. Ten artykuł to typowy żydowski zamulacz odciągający uwagę od tego problemu. A o co chodzi w przypadku Polski?...a o przywrócenie zasad druku pieniądza bezpośrednio przez nasz Bank Centralny z pominięciem komercyjnych banków dojących nas za ten druk odsetkami. Zmiana w konstytucji wprowadzona w 1997 roku przez żyda Kwaśniewskiego zabrała nam to podstawowe prawo i Belka z Sienkiewiczem próbowali to jakoś obejść i przywrócić to, co dobre dla kraju. Możę i nie zrobili do tej pory dla Polski nic dobrego, ale akurat to byłoby z korzyścią dla Polski. Pieprzenie o tym, że dodruk pieniędzy przez państwo wepchnie nas w inflację, to sprytna żydowska demagogia ekonomiczna. Pieniądze to krew gospodarki, a w tej chwili pieniędzy przez niemądrą politykę na rynku jest za mało i dlatego jesteśmy dojeni wszyscy podatkami, żeby jakoś te braki w kraju rząd mógł z nas zedrzeć. Polsce potrzeba zastrzyku pieniędzy do pobudzenia gospodarki, nikt tu nie mówi o jakimś bezsensownym zalewie kraju nadmiarem pieniędzy. I najważniejsze, żebyśmy sami mogli to robić bez odsetek dla nikogo...no ale do tego żydowskie banksterstwo doprowadzić nie pozwoli, stąd ta afera na kilka dni przed tym, jak projekt miał być przepchnięty i wdrożony. Tak tak, żydostwo nie pozowli sobie na to, żebyśmy odcięli im dopływ pieniędzy z lichwy.
A tu macie ładnie opisane, kto okazał się żydowskim sługusem:
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/tasmy-wprost-proletariusze-watah-laczcie-sie-2014-06

Portret użytkownika Zuraw

"Pieniądze to krew

"Pieniądze to krew gospodarki, a w tej chwili pieniędzy przez niemądrą politykę na rynku jest za mało i dlatego jesteśmy dojeni wszyscy podatkami, żeby jakoś te braki w kraju rząd mógł z nas zedrzeć."
Owszem peniądze mozna porównac do krwi gospodarki, ktora jest nośnikiem tlenu czyli dobra. pieniądz  nie jest dobrem samym w sobie tylko jego  nośnikiem tak samo jak krew. - bez względu ile jej jest wazne ile tlenu dostarcza.. Co to znaczy, że pieniądza na rynku jest za mało?? to że jak się dodrukuje to będzie odpowiednio i gospodarce się poprawi?? Pieniądze są analogią do akcji . Jeśli akcji jest 100 szt. a ktoś posiada 10% to zwiekszenie akcji do 200 szt. sprawi, że udzialowiec bedzi emiał tylko 5%. Dokładnie tak samo jest z kasą, posiadzacze pieniędzy sa udziałowcami w dobru jakim dysponuje gospodarka. Jeśli dodrukuje ktoś kasy to znaczy, że wszystkim posiadaczom pieniędzy udział się zmiejszy na korzyśc drukującego co nazywa się inflacją. Ale oczywiście nie można popadac w skrajności. DOdruk pieniądze jako podatek emisyjny jest dobra rozwiązaniem opodatkowania, ponieważ zapłacenie go przez obywatela nei wiaże się z kosztami. Tyle tylko, że można było nazwac to rozsadnym... trzeba by dodruk ograniczyć do niwelacji deflacji. Ale ta gospodarka jest tak marna, że niema mowy o żadnej deflacji.

Portret użytkownika Infor

Popieram komentarz.  Jednak w

Popieram komentarz.  Jednak w jednym autor ma rację: nigdzie nie mozna znaleźć info na temat tego kto jest udziałowcem NBP.  Ja tez próbowałem do tej informacji dotrzec i niestety bez skutku.  Jedno wiem na pewno:  SKARB PAŃSTWA NIE JEST WŁAŚCICIELEM NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO, najprawdopodoniej udziałowcami NBP sa banki prywatne, których nazw sie nie podaje....  ciekawe dlaczego???  POZA TYM TO SMIESZNE:  JAK TO MOZLIWE ŻE OBYWATEL NIE MA PRAWA WIEDZIEĆ KTO JEST WŁASCICIELEM (UDZIAŁOWCEM) NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO!!!???
Jeśli komuś się uda i znajdzie liste udziałowców to chętnie sie z nia zapoznam.
 
W tej chwili jasnym sie wydaje, iż NARODOWY BANK POLSKI powinien byc własnościa państwa czyli skarbu państwa, a nie jakichś tam banków prywatnych, jak jest w tej chwili...   Niestety te informacje są ukrywane z niekorzyścią dla nas.  Może w końcu nadszedł czas aby je opublikować... by ludzie zrozumieli z czym mają do czynienia i to w końcu zmienili.

Portret użytkownika Infor

Popieram komentarz.  Jednak w

Popieram komentarz.  Jednak w jednym autor ma rację: nigdzie nie mozna znaleźć info na temat tego kto jest udziałowcem NBP.  Ja tez próbowałem do tej informacji dotrzec i niestety bez skutku.  Jedno wiem na pewno:  SKARB PAŃSTWA NIE JEST WŁAŚCICIELEM NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO, najprawdopodoniej udziałowcami NBP sa banki prywatne, których nazw sie nie podaje....  ciekawe dlaczego???  POZA TYM TO SMIESZNE:  JAK TO MOZLIWE ŻE OBYWATEL NIE MA PRAWA WIEDZIEĆ KTO JEST WŁASCICIELEM (UDZIAŁOWCEM) NARODOWEGO BANKU POLSKIEGO!!!???
Jeśli komuś się uda i znajdzie liste udziałowców to chętnie sie z nia zapoznam.
 
W tej chwili jasnym sie wydaje, iż NARODOWY BANK POLSKI powinien byc własnościa państwa czyli skarbu państwa, a nie jakichś tam banków prywatnych, jak jest w tej chwili...   Niestety te informacje są ukrywane z niekorzyścią dla nas.  Może w końcu nadszedł czas aby je opublikować... by ludzie zrozumieli z czym mają do czynienia i to w końcu zmienili.

Strony

Skomentuj