Coś dziwnego dzieje się z ziemską magnetosferą

Kategorie: 

nict.go.jp

Zwolennicy teorii rychłego i gwałtownego przebiegunowania Ziemi mają dzisiaj pożywkę dla swoich przekonań. Od jakiegoś czasu dzięki japońskiemu NICT możemy obserwować zachowanie ziemskiej magnetosfery. Dzisiaj wyglądala ona nad wyraz dziwnie.

 

Co ciekawe aktywność słoneczna jest na od soboty na dość niskim poziomie, była tylko jedna flara klasy C. Istnieje szansa na wybuch klasy M z okolic grupy plam 1166 ale analizując dane z SOHO i z SDO wszystko wygląda w miarę normalnie. To co nie jest normalne to wysoki poziom wiatru słonecznego w okresie uspokojenia Słońca. Od rana prędkość oscyluje w granicy 550 km/s co jest poziomem znacznym.

 

Nasuwa się pytanie skąd taki poziom i co go powoduje. Czy dane z SOHO i SDO są błędne? Trudno to zinterpretować bez odpowiedniej wiedzy i zrozumienia tych zjawisk. Ja nie podejmuje się interpretacji interpretacji tej niekonsekwencji danych. Skupię się za to na analizie magnetosfery. 

 

Dane które przykuły moją uwagę dostępne są pod adresem http://www2.nict.go.jp/y/y223/simulation/realtime/, są też osiągalne pod adresem http://zmianynaziemi.pl/tablica w zakładce Geomagnetyzm.

 

Zobaczcie na dzisiejsze wykresy z okolicy godziny 15:27 - link

a teraz z godziny 15:44 - link

a tak wygląda w miare normalny wykres z godziny 18:25

 

Szczerze mówiąc pierwszy raz widzę tak "powykręcaną" magnetosferę. Jeśli jest ktoś kto może to zinterpretować i wyjaśnić dlaczego dochodzi do takich zakłóceń magnetosfery przy relatywnie spokojnym Słońcu bardzo prosze o komentarze. Mam jeszcze prośbę aby ochotnicy śledzili z wykorzystaniem tej strony co dzieje się z naszym polem magnetycznym i jeśli zauważycie coś nietypowego napiszcie o tym. 

 

Aktualizacja: 2011-03-14 - 09:53

Tak wyglądała magnetosfera podczas ostatniego minimum słonecznego 23. cyklu. (użytkownik P4tr1ck wybrał przypadkowy dzień)

2008.06.30



A tak wyglądała 12 marca 2011r. (maksimum 24. cyklu przewidywane jest na maj 2013)

2011.03.12

 

A tutaj kolejny filmik z prezentacją magnetosfery z ostatnich dni

 

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika Człowiek

Można z cała pewnoscia

Można z cała pewnoscia połaczyc zmiane magnetosfery z ruchem skorupy ziemskiej i przemieszczaniem sie lawy. moment krytyczny byl widoczny w odniesieniu do ksiezyca. ustawienie na niebie wskazywalo na 3% powierzchni widocznej ale w poziomie a ksiezyc byl widoczny jak by lezal, bylo juz wiadomo ze jest cos nie tak. w marcowe dni nastąpiło bardzo duzo zjawisk zwiazanych z tektonika. Instytut Górnictwa rowniez odnotowywal anomalia, a kompas zachowywal dziwne odchylenia? szkoda ze nikt Nas ludzi o tym fakcie nie informuje. dziwna migracja zwierzat na oceanie spokojnym gdzie niektore stworzenia maja na sobie nadajniki radiolokacyjne? pozdrawiam założycieli strony Zmianynaziemi.pl projekt werty zangazowania!!!!!!! 

Portret użytkownika Sane

Ludzie mają różne sny o tzw.

Ludzie mają różne sny o tzw. "przyszłości". Podobno nie ma niczego takiego jak przeszłość i przyszłość, a są tylko zmiany. Mimo wszystko, ja mam od wielu lat sny nie o wojnach, kataklizmach itp. ale o czymś w rodzaju pól ziemskich lub dziwnej zorzy lub świetle. Np widzę zorzę w postaci ogromnego pierścienia, który krąży na niebie, albo są to strumienie energii zbierające się zewnąd i kumulujące gdzieś na horyzoncie. Albo są to innego rodzaju zjawiska świetlne i energetyczne na niebie. To, co się dzieje wtedy na Ziemi to znikanie miast i pojawianie się zamiast nich trawy, czystej ziemi porośniętej trawą. Może szykuje nam się reset, tzn. Ziemia potrzebuje przejść na wyższy poziom ewolucji planetarnej i teraz musi umrzeć bardzo wiele istot żywych, żeby ich energia życiowa trafiła ofiarnie do Planety. Nie żyjemy już tak jak Majowie, więc Planeta sama ma swoje sposoby na ofiarowanie sobie tej energii. Taka ilość energii życiowej powinna podnieść Ziemię na wyższy poziom energetyczny lub po prostu jakiś inny poziom. Prawdopodobnie nie wszyscy muszą zginąć ale większość musi. To nieuniknione. Planeta tak nas stworzyła byśmy wierzyli w różne brednie np. religie oraz walczyli o dominację nad innymi, ale w XXI wieku faceci zrobili się prawie jak kobiety, a powszechna agresja i zdziczenie odeszła w niepamięć jeszcze tylko gdzieniegdzie o sobie przypominając. Zawsze życie jadło życie i z tej regularnej ofiary Planeta otrzymywała coś dla siebie. Ale obecnie to jest za mało. Nawet terroryści, nowy wynalazek Planety marnie się starają i nie mają wystarczającej motywacji. Dlatego Planeta już prawdopodobnie przygotowuje życie planetarne, to" paliwo", które wydobywa się śmiercią do przestawienia w inny tryb, teraz nam jeszcze zupełnie nieznany. To iście alhemiczna receptura, w której to my wszyscy jesteśmy głównym składnikiem. Ludzie szukają boga, ale on jest zupełnie poza naszym zasięgiem. Jesteśmy w dzikiej dżungli kosmosu, na malutkiej planetcie, pośród gęstwiny gwiazd. To Ona stara się przetrwać, nie my, bo Ona jest tu od milionów lat. My jesteśmy tylko na chwilę, kiedy jesteśmy potrzebni. Ile by nam życia jescze nie zostało pod Jej dachem... smacznego Smile

Portret użytkownika arturborat

Kilkanaście lat temu

Kilkanaście lat temu pracowałem jako dziennikarz lokalnego tygodnika "Ziemia Gorzowska" w Gorzowie Wlkp.  Podczas reporterskich wędrówek lubiłem poznawać ludzi określanych mianem dziwaków, odmieńców itp. Jednym z nich był Jan Łabowski z Deszczna pod Gorzowem.  Jest on prostym człowiekiem, rolnikiem na emeryturze.  Bodajże w latach 70. podczas spaceru w lesie dostrzegł, iz pająki są dziwnie podekscytowane, poruszaja się w sposób nieskoordynowany. Kilka dni później z telewizji dowiedział się o jakimś wielkim trzęsieniu ziemi.  Podczas ponownego spaceru w lesie zauwazył, że pającki są już spokojne.  Podobną zależność dostrzegł jeszcze kilkukrotnie. To skłoniło go do regularnych obserwacji. Zorganizował w budynku gopodarczym przy domu prawdziwe laboratorium. W słojach zaczął hodować kiladziesiąt czy kilkaset pająków (już nie pamiętam). Stworzył własny system oznaczania ich aktywności.  Co dwie godziny, nawet w nocy (!!!) przez kilkadziesiąt lat zapisywał według tego systemu ich zachowanie. Ilekroć stawały się "zdenerwowane", po kilku dniach media donosiły o trzęsieniu ziemi lub wybuchu wulkanu.  Czasem nie był w stanie wyłapac korelacji - ale trzeba  pamiętać, że zaczynał w czasach, gdy dostęp do informacji był ograniczony, mieliśmy  2 kanału TV i nikt nie snił o Internecie. Swoimi wynikami, z pewnymi sukcesami,starał się zainteresowac naukowców. Traktowano go jako pewne kuriozum, choc nie odmawiano mu słusznych intuicji. Pan Jan, jak pamiętam, starał się tłumaczyć zachowanie pająków mikrodrganiami poprzedzającymi aktywność skorupy ziemskiej - nasuwało mu się ze względu na ich przyrodzoną czułość i dodatkowo czułość pajęczych sieci, które miały działac jako detektory wczesnych drgań. Dopuszczał jednak mysl, iż mogą reagowac na coś innego. Może była ta wrażliwość na zmiany pola magnetycznego?
O panu Janie napisałem reportaz do Ziemi Gorzowskiej - choć nie byłem jego odkrywcą, pisało się o nim i wcześniej w mediach lokalnych. Ucieszyłem się jednak, że jego praca nie poszła na marne.  W 2002 roku, jak dowiedziałem się z czasem, dostał nagrodę Nieznanego Świata za swoje badania. O tej nagrodzie i o panu Janie można przeczytac tutaj:
http://www.gorzow.com/index.php?action=informacje&id=2279
 
Chciałbym tutaj jeszcze wspomnieć o innym samorodnym naukowcu, którego miałem okzaję, przyjemnośc i zaszczyt poznac. Życiorys Stanisława Hellera, wojskowego mechanika lotniczego, zdegradowanego za rzekome szpiegostwo (w istocie za list protestacyjny przeciwko wydarzeniom w Ursusie w 1976 r) mógłby słuzyć za kanwę filmu sensacyjnego. Skupię się jednak na jego pasji naukowej.  Odbywając swój wyrok za "szpiegostwo:"  m.,in.w Barczewiweobok celi Ericha Kocha,  tego od Bursztynowej Komnaty, stworzył on teorię naukową, która ma być rodzajem wielkiej unikifikacji - rozwiązniem dylematu niezgodności pomiędzy teorią kwantową i teorią względności. Ogólnie rzecz biorąc - Stanisław stworzył własny spójny model Wszechświata. Prowadzi swój blog na Salon24, tam można jego idee poznać lepiej, choć uprzedzam, że język ma niełatwy. Z kontaktów z nim, pozostała mi w głowie jego wielka troska o losy Ziemi. Juz kilaknaście lat temu Stanisław przekonywał mnie, że nadchodzi czas wielkich i przypsieszonych zjawisk, które mogą doprowadzić do katastrofy.  Wywiódł to ze swego modelu. Jego zdaniem wykorzystywanie energii atomowej, próbne wybuchy jądrowe oraz eksploatacja kopalin, naruszyły równowagę energetyczną pomiędzy Ziemią a Słońcem, co jest jedną z podstaw jego modelu. Stanisław odrzucał model kopernikańcki - dla niego  grawitacja i ruch ziemi wokół Słońca to tylko przejaw głębszego prawa, w istocie te ciała powiązane są ze sobą energetycznie, a oba są przejawem jednej pierwotnej materii, jak zreszta cały kosmos. Daję próbkę jego stylu:
 
"(...) setki milionów ton paliw stałych i płynnych przy spalaniu
ulegają przetworzeniu na ciepło i gazy,zaś nie do końca
rozumiemy fenomen ziemskiej atmosfery,jak traktowanie
atmosfery jako pozostałości gorącego wieku Ziemi nie jest
zgodne z prawdą.Zważywszy na zjawisko dyfuzji gazów w przestrzeń
kosmiczną,Ziemia nie mogłaby już mieć atmosfery
.Zwracając uwagę na ropę i gaz jako składowe geologiczne,których
pochodzenie jako nawarstwienia zwierzęcopochodne nie jest
prawdą,wymuszają owo zapytanie,
czy przesadna eksploatacja tych paliw nie prowadzi do
wzbudzenia kataklicznych procesów włącznie do gwałtownej
zmiany ruchu Ziemi wokół Słońca i nie dających się zatrzymać innych zabójczych zjawisk.Być może będzie okazja
do tego tematu jeszcze wrócić."
Więcej można poczytać na jego blogu:
http://stanislawheller.salon24.pl/
 
Nie brakuje na tej Ziemi obalaczy Einsteina i dziwaków hodująych w domach różne dziwne stworzenia.  Ale nie każdy posiada pewien rodzaj wrażliwości totalnej, rodzaj daru holistycznego spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość.  Dlatego pozowliłem sobie zaprezentować dwóch wyżej, których miałem okazję osobiście poznać.  Czasem mam wrażenie, że jeszcze tylko gdzieś w zapadłych wioskach, są tacy ludzie, sół tej ziemi, którzy widzą to, czego inni nie widzą, słyszą, czego inni nie mogą usłyszeć i zasługują choćby na to, żeby nie wyśmiewac ich pracy z góry.
Artur

Portret użytkownika Skoti

Nie zapomnijmy o tym że

Nie zapomnijmy o tym że Ziemia i cały nasz układ słoneczny jest punkcikiem gdzieś w jednym z warkoczy naszej galaktyki a jak wiadomo kosmos nie jest taki czysciutki jak by nam sie wydawało . Przelatujemy teraz przez chmurę rozciągającą się się na szerokość około 30 lat świetlnych i składającą się z rozrzedzonej materii w skład której wchodzą atomy wodoru i helu.Pobliskie gwiazdy, które zakończyły życie 10 milionów lat temu powinny rozproszyć albo przynajmniej "zdmuchnąć" tę chmurę. Czemu tak się jednak nie stało?
NASA, powołując się na dane uzyskane przez sondy Voyager
, podała do wiadomości informację o odkryciu silnego pola magnetycznego obecnego poza naszym Układem Słonecznym. To właśnie owe pole jest odpowiedzialne za utrzymanie chmury materii w całości oraz zabezpieczeniem jej przed unicestwieniem.
Wystrzelone w latach 70-tych ubiegłego wieku sondy Voyager 1 i 2 są już daleko poza orbitami Neptuna czy Plutona. W latach 90-tych Voyager I stał się najdalszym w historii obiektem  wysłanym w przestrzeń przez ludzkość, ostatnio przekraczając granicę 100 j.a. Ten sam satelita dzięki zastosowaniu dużej ilości asyst grawitacyjnych (w czasie przelotów koło Jowisza, Saturna, Urana i Neptuna) jest także najszybciej poruszającą się sondą, która opuszcza nasz system słoneczny (w chwili obecnej z prędkością około 60 tys km/h).
Chmura jest trzymana tuż za granicą Układu Słonecznego przez pole magnetyczne naszej gwiazdy, w rejonie którego wiatr słoneczny stymuluje kształt tzw bąbla magnetycznego - heliosfery. Strefą zewnętrzną heliosfery (za granicą szoku końcowego, z ang Termination Shock) jest płaszcz Układu Słonecznego (heliosheath), w którym znajdują się już oba Voyagery i gdzie wiatr słoneczny zaczyna być hamowany przez wpływ cząstek materii międzygwiezdnej. Wraz z wejściem w tę strefę przez Voyagera 1 i Voyagera 2 - odpowiednio w grudniu 2004 i w sierpniu 2007 - odnotowano zmiany temperatury, ciśnienia oraz pola magnetycznego. Dotarcie do granicy heliopauzy, za którą rozpościera się już przestrzeń międzygwiezdna, ma zająć sondom jeszcze 5 lat.
Heliosfera, czy też bąbel, chroni wewnętrzne obszary Układu Słonecznego przed wpływem skupisk materii międzygwiezdnej (chmur) czy galaktycznego promieniowana kosmicznego. Inne chmury międzygwiezdne także mogą być "namagnetyzowane" w związku z czym nasza heliosfera może być mocniej kształtowana niż ma to miejsce obecnie. W takim wypadku do wewnątrz Układu Słonecznego dopuszczono by więcej galaktycznego promieniowania kosmicznego co z kolei może mieć wpływ na klimat naszej planety czy astronautów podróżujących w przestrzeni kosmicznej.
Źródło: http://www.space.com/scienceastronomy/091223-fluff-solar-system-nasa-voyager.html

Strony

Skomentuj