Co można zrobić aby uzdrowić system finansowy i zmniejszyć nierówności

Kategorie: 

Źródło: Internet

Dlaczego rząd wybiera pożyczanie pieniędzy od banków na procent, skoro w ten sam sposób sam może stworzyć bezodsetkowo wszystkie pieniądze, których potrzebuje? Po co w ogóle tworzyć pieniądze w postaci długu? Dlaczego nie stworzyć pieniądza, który pozostaje w obiegu na zawsze i nie musi być wiecznie pożyczany na nowo z odsetkami, aby móc zaistnieć?

Jak system, który może funkcjonować tylko poprzez nieustannie napędzany wzrost, może być użyty do budowy stabilnej ekonomii? Czy nie jest logicznym, że nieustannie napędzany wzrost i stabilna ekonomia, wykluczają się wzajemnie? Co takiego jest w naszym systemie, że jest całkowicie podległy nieustannemu wzrostowi?

Jak można usprawnić funkcjonowanie istniejącego systemu finansowego i zmniejszyć nierówności w społeczeństwie?

Narodowy Bank Polski (NBP) powinien emitować nieoprocentowany pieniądz w formie transferu do budżetu. Posłużyłby on do wykupu obligacji rządowych oraz wszelkich długów budżetowych.

Pieniądze te w całości byłyby przekazane do banków komercyjnych w zamian za obligacje i inne papiery dłużne, które byłyby wtedy umarzane. Spłacone i umorzone zostałyby ponadto wszelkie zobowiązania podmiotów państwowych, takie jak np. kredyty samorządowe zaciągane na budowę dróg i inne inwestycje.

Wszelkie nowe emisje byłyby dokonywane przez NBP wyłącznie bezodsetkowo i w formie transferów do budżetu państwa. Wielkość tych transferów byłaby ustalana w zależności od zapotrzebowania ze strony gospodarki. Trzeba by jednak pamiętać o uwzględnianiu presji inflacyjnej.

Kredytów ze środków państwowych dla banków komercyjnych, jeżeli byłoby to uzasadnione wraz z oprocentowaniem, udzielałby rządowy Bank Gospodarstwa Krajowego.

Trzeba odebrać bankom komercyjnym możliwości jakiejkolwiek kreacji pieniądza. Art. 227 Konstytucji RP mówi wyraźnie o tym, że takie banki nigdy nie powinny mieć takiej możliwości: „Centralnym bankiem państwa jest Narodowy Bank Polski. Przysługuje mu wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej (…)”.

Dlaczego NBP pożycza budżetowi państwa pieniądze za pośrednictwem banków komercyjnych? Dogmaty ekonomiczne mówią o tym, że taki sposób finansowania budżetu jest efektem niebezpieczeństwa, jakim byłaby nadmierna emisja pieniądza przez rząd, który wywoływałby przy tym wysoką inflację. Owa inflacja ma być ograniczana właśnie przez konieczność pożyczania przez rząd oprocentowanych środków, a także przez niezależność NBP od rządu. Problem w tym, że to nie ogranicza emisji. Jeśli rząd chce pożyczyć pieniądze, to i tak to robi poprzez zwiększanie deficytu budżetowego. Do tego za każdym razem musi płacić dodatkowe marże bankom komercyjnym. W naszym kraju ograniczenia konstytucyjnego progu zadłużenia są omijane są w wyniku przenoszenia zadłużenia do samorządów lokalnych, Banku Gospodarstwa Krajowego i innych organizacji pozabudżetowych. W USA limit zadłużenia za każdym razem jest ustalany w głosowaniu parlamentarnym. Emisja pieniądza przez bank centralny w obecnym systemie stanowi przy tym nieznaczny ułamek całości emisji (większość pieniędzy - około 87% - tworzona jest na poziomie banków komercyjnych).

Banki komercyjne pożyczając pieniądze z NBP, odpożyczają je następnie innym podmiotom, firmom, osobom prywatnym czy też budżetowi państwa, dokładając swoją marżę. Środki te w większości nie są jednak trzymane w gotówce, ale krążą z jednego rachunku bankowego na drugi. W takiej sytuacji kredyt udzielony przez jeden bank, po obsłużeniu danej transakcji, staje się depozytem na koncie w innym, bądź nawet tym samym banku, które należy już do innej firmy. Depozyt ten w sytuacji, w której nie zostanie natychmiast wypłacony lub przelany na inne konto, staje się dla banku źródłem finansowania jego działalności kredytowej. Dokonywana jest dodatkowa emisja pieniądza, opierająca się na korzystaniu ze zdeponowanych przez klientów środków przy założeniu, iż wszyscy naraz nie zdecydują się na odebranie pieniędzy. Jedynym ograniczeniem dla tej emisji jest tzw. stopa rezerwy obowiązkowej. Jest to wymóg odprowadzenia przez banki komercyjne na lokaty prowadzone przez NBP określonego procentu pozyskanych przez nie depozytów (obecnie jest to 3,5 % kwoty depozytu). Zmniejsza to posiadane przez te banki środki i w pewnym stopniu ogranicza ich działalność kredytową, czyli nową emisję pieniądza.

Jeśli bank udziela kredytu w wysokości 1000 zł jakiejś osobie, płaci ona 1000 zł tytułem np. uregulowania zadłużenia. Wpłaca więc środki na jakiś rachunek bankowy. Wtedy bank odprowadza z tego 3,5 %, czyli 35 zł na lokatę w NBP. Pozostałe środki, czyli 965 zł, jeśli nikt ich nie wypłaci wykorzystywane są do udzielenia nowego kredytu. Proces ten powtarza się aż do wyczerpania środków na emisję. Taka forma udzielania kredytu obciążona jest znacznie wyższymi odsetkami niż w wypadku NBP. Mało tego, jest ona uznaniowa, to znaczy zależna jedynie od polityki kredytowej konkretnego banku komercyjnego. Taki bank może ogłosić, że z powodu zagrożenia suszą lub powodziami, nie będzie udzielał kredytów rolnikom. Może sobie wymyślić, iż nie będzie udzielał kredytów na badania naukowe, bowiem niepewne jest zarabianie na uzyskanych wynikach eksperymentów. Nie trudno zauważyć, że nie są to kryteria zgodne z interesem państwa i obywateli.

NBP, który konstytucyjnie jest jedynym twórcą pieniądza wymaga spłaty odsetek, choć nie wykreował pieniędzy niezbędnych do tego, aby móc je spłacić. Aby tego dokonać trzeba więc zaciągać nowe, jeszcze wyżej oprocentowane kredyty. Tworzy to spiralę zadłużenia, która musi się skończyć albo masowym bankructwem, w tym budżetu państwa, albo w najlepszym razie potężną recesją i wielkimi niepokojami społecznymi.

Dlaczego zakazane jest finansowanie inwestycji bezpośrednio przez emitenta, chyba, że to finansowanie odbywa się w formie długu rządu wobec NBP? Przecież bank centralny pobiera odsetki od pieniędzy, które zostały przez niego stworzone „z powietrza”, bez ponoszenia praktycznie żadnych kosztów lub wykonania dodatkowej pracy. Do tego bank centralny emituje wyłącznie kwotę pożyczoną, a nie pieniądze potrzebne do spłaty odsetek!

Wraz z wykupem obligacji państwa i spłatą długów względem banków komercyjnych, rząd musiałby stopniowo podnosić stopę rezerw obowiązkowych do około 95 % wartości depozytów. Wtedy banki komercyjne musiałyby udzielać kredytów wyłącznie z posiadanych kapitałów własnych. Od tej pory przestałaby istnieć możliwość wielokrotnego pożyczania tych samych środków. Dzięki temu gospodarka unikałaby presji inflacyjnej. Byłoby to spowodowane dopływem nowej, nieoprocentowanej emisji pieniądza na rynek mającej związek z wykupem obligacji i spłatą długów. Wszystkie te środki wypełniłyby lukę w podaży pieniądza, która powstałaby w związku z odebraniem bankom komercyjnym możliwości wielokrotnego pożyczania tych samych środków, czyli innymi słowy - kreacji pieniądza.

Emisja pieniądza przez NBP powinna wynikać z zapotrzebowania na pieniądz w gospodarce. NBP powinien znajdować się w strukturach rządu. Tylko poprzez kontrolę podaży pieniądza można mówić o prawdziwym prowadzeniu polityki gospodarczej. Trzeba się liczyć z tym, iż próby wprowadzenia takich zmian mogłyby spotkać się z silnym sprzeciwem i próbami doprowadzenia państwa do bankructwa przez obecnie uprzywilejowane instytucje.

Gdyby udało się równocześnie wdrożyć te rozwiązania, byłby możliwe spłacenie w ciągu 1-2 lat całego długu narodowego, uniezależnienie się od władzy banków komercyjnych, przede wszystkim zagranicznych i prowadzenie rzeczywiście niepodległej polityki państwowej. Udałoby się także wyeliminować nie mające uzasadnienia kryzysy finansowe, powstawanie spekulacyjnych fortun, gigantycznych malwersacji oraz długów niemożliwych do spłacenia przez przeciętnego obywatela.

Trzeba by te zmiany uregulować z kwestią wymiany walutowej i wpływu międzynarodowych rynków finansowych. Oznaczałoby to rezygnację z udziału Polski w organizacjach międzynarodowych (np. Europejskim Systemie Banków Centralnych)

W porównaniu ze zmianą zasad emisji i obiegu pieniądza byłyby to jednak sprawy prostsze do rozwiązania. Gdyby jakaś organizacja stwarzała trudności rząd, który miałby odwagę podjąć się przebudowy systemu finansowego, zapewne za sensowne uznałby wystąpienie z niej.

Z jednej strony istnieje w Polsce rzesza bezrobotnych, którzy gotowi byliby podjąć pracę nawet za nieduże wynagrodzenie, a z drugiej mamy do czynienia z niezaspokojonym popytem na dobra i usługi. Jest w Polsce wielu ludzi żyjących w ubóstwie, a obok tego ubóstwa mamy kryzys nadprodukcji: pełne półki sklepowe i trudności ze zbytem, spadek sprzedaży i przychodów, a wraz z tym produkcji i zatrudnienia. Jest to kompletnie bez sensu. System finansowy jest skonstruowany fatalnie, ponieważ odgórnie zakłada wielkie kryzysy gospodarcze i społeczne i niemożliwość posiadania oszczędności, które nie byłyby okupione czyimś zadłużeniem i lawinowo rosnącymi odsetkami.

 

Wśród innych proponowanych zmian mających na celu uzdrowienie systemu finansowego i eliminację nierówności, są:

 

- dokładna dokumentacja różnic majątkowych i dochodowych na poziomie państw

- likwidacja rajów podatkowych i uwolnienie ulokowanych w nich bilionów dolarów

- wszystkie formy zatrudnienia muszą gwarantować podstawowe prawa pracownicze

- wysokie podatki od bogactwa: majątkowe, spadkowe, od nieruchomości, od zysków kapitałowych i jednocześnie niskie podatki dochodowe dla najgorzej zarabiających

- umieszczanie pracowników w zarządach firm

- promowanie umów zbiorowych (między zatrudnionymi a firmami)

- dzielenie się przez firmy zyskami z pracownikami i dostawcami

- eliminacja szarej strefy

- koniec dyskryminacji kobiet; ta sama płaca za tę samą pracę

- zakaz wypłacania dywidend dopóki płace nie będą gwarantowały minimum egzystencji.

- zwiększenie roli wydatków publicznych

- wprowadzenie cen minimalnych gwarantowanych w skupie wraz z karami za ich nieprzestrzeganie

- uzależnienie państwowego dotowania innowacji na etapie finansowania, licencjonowania i regulowania rynku od tego, czy dany wynalazek jest obliczony na wspieranie czynnika ludzkiego, czy też na jego eliminację; firmy, których produkty bazują na sfinansowanych z publicznych pieniędzy technologiach, mają dzielić się zyskami ze społeczeństwem

- zwiększanie inwestycji w kapitał ludzki (edukacja, zdrowie, nauka)

- tworzenie firm innych niż giełdowe o rozproszonym akcjonariacie: firm rodzinnych i spółdzielni

- zaostrzenie polityki antymonopolowej, firmy nie mogą być zbyt duże, bo kumulując kapitał zagrażają reszcie społeczeństwa

- odbudowa związków zawodowych, wzmocnienie instytucji dialogu społecznego

- państwo ma konkurować z pracodawcami prywatnymi o pracowników, dzięki czemu znacząco zmniejszy się liczba bezrobotnych wykorzystywanych przez prywatne firmy jako siła robocza zmuszona do podjęcia jakiejkolwiek pracy za najniższą stawkę

- państwo ma wysyłać czytelny, jasny sygnał, że nikt nie jest „zbyt małym trybikiem, by zostawić go samemu sobie”; ma gwarantować w konstytucji zatrudnienie w określonym wymiarze godzin, który powinien się zmniejszać wraz z postępem automatyzacji; jeśli ktoś pracuje na pół etatu w prywatnej firmie, państwo ma gwarantować drugie pół etatu i zabezpieczać pracowników przed utrudnianiem im przez pracodawców prywatnych możliwości skorzystania z zatrudnienia oferowanego przez państwo

- ustanowienie płacy minimalnej i płacy godziwej, za którą można godnie przeżyć; po wyznaczeniu takiej płacy w ramach konsultacji społecznych powinna ona być wzorcem, do którego mają dążyć wszystkie firmy; te firmy, które będą gwarantowały taką płacę powinny być faworyzowane podatkowo, konsumencko i medialnie; firmy, które będą uchylały się od płacy godziwej i w dalszym ciągu wyzyskiwały pracowników powinny być karane

- zmniejszanie rozpiętości płacowych wewnątrz firm, także w sektorze prywatnym; dla przykładu hiszpańska spółdzielnia Mondragon płaci szefom co najwyżej 6,5 razy więcej niż najsłabiej zarabiającym pracownikom.

- ujawnienie płac we wszystkich sektorach gospodarki i wszystkich przedsiębiorstwach

- ustalenie takiej samej płacy za tę samą pracę świadczoną dla różnych przedsiębiorstw, niezależnie od kondycji finansowej przedsiębiorstw; zmniejszy to negatywną konkurencję płacową i zachęci do większej efektywności ekonomicznej

- wymuszanie przez państwo na rynku stworzenie przejrzystych form bezpiecznego inwestowania, np. obligacji skarbowych oprocentowanych lekko powyżej inflacji, dzięki czemu drobni inwestorzy nie padną ofiarą oszustw uniemożliwiających jakąkolwiek akumulację kapitału

- stworzenie publicznego funduszu, który będzie wypłacał każdemu człowiekowi najlepiej w momencie wchodzenia w dorosłe życie, ekwiwalentu utraconej wspólnej własności; może to być np. proponowana przez Bruce’a Ackermanna równowartość 80 tysięcy dolarów; byłoby to finansowane poprzez podwyższenie podatku spadkowego:

opodatkowujemy przekazywanie bogactwa, na które beneficjenci nie zapracowali (rodziców sobie przecież nie wybieramy). I oddajemy je na fundusz, który wyrównuje szanse startu w dorosłe życie; spadek nie powinien być obłożony żadnymi warunkami

- zwiększenie progresji podatkowej; ustalenie krańcowej stawki PIT w wysokości 65-70%. od dochodu powyżej na przykład 500 tys. zł; zmuszenie najbogatszych do produktywnej działalności inwestycyjnej, zamiast odkładania pieniędzy w rajach podatkowych, zamrażania ich w nieruchomościach i napędzania baniek spekulacyjnych

- wprowadzenie podatków od zysków kapitałowych; posiadanie dochodów z kapitału u biedniejszych powinno zmniejszać faktyczne opodatkowanie pracy (samozatrudnienia); po przekroczeniu pewnej granicy dochodów ten przywilej powinien znikać

- wprowadzenie opodatkowania kapitału, zwłaszcza przekazywanego w formie spadków i darowizn; traktowanie darowizny lub spadku według skali PIT; w wypadku, gdy spadek jest duży, bo jest nim np. nieruchomość tworzenie możliwości rozłożenia go na raty

- ustanowienie dożywotniego podatku spadkowego; granica spadku do której nie trzeba płacić podatku powinna wynosić 100 tys. zł; jeśli ktoś dostanie 70 tysięcy złotych, nie zapłaci podatku; jeśli ktoś odziedziczy nieruchomość wartą 200 tysięcy złotych, zapłaci podatek od 170 tys. zł. (odejmujemy od wartości spadku wolnej od opodatkowania wynoszącej 100 tysięcy złotych 70 tysięcy, zostaje 30 tysięcy; od 200 tysięcy odejmujemy 30 tysięcy i wychodzi podatek od 170 tysięcy złotych); jeśli nieruchomość zostanie przekazana żonie lub mężowi, która/y wcześnie nie dostała/dostał żadnego spadku, wtedy podatek jest płacony tylko od 100 tys.

- wprowadzenie podatku katastralnego (od posiadanej nieruchomości) na poziomie 0,5%

- wprowadzenie podatku majątkowego; progiem płacenia tego podatku może być milion dolarów; jeśli ktoś ma majątek większy niż milion dolarów, będzie płacił rocznie 1% podatku od bogactwa powyżej tego miliona; jeśli majątek przekracza 5 milionów dolarów, podatek będzie wynosił 2 proc.

- stworzenie globalnego rejestru majątkowego lub powołanie Światowej Organizacji Podatkowej której zadaniem byłoby stworzenie globalnego kodeksu podatkowego;  mogłaby ona wprowadzić mechanizm globalnego podatnika, który byłby przyznawany osobom, których majątek, to co najmniej 500 milionów dolarów; jeśli tacy ludzie robią interesy na całym świecie mogliby płacić podatki na rzecz Światowej Organizacji Podatkowej, zamiast płacić je władzom podatkowym poszczególnych krajów, w których robią biznesy; Światowa Organizacja Podatkowa transferowałaby potem pieniądze z podatków do krajów macierzystych, zostawiając pewną część na projekty służące globalnemu dobru wspólnemu, zdefiniowane np. przez ONZ

- wprowadzenie ubezpieczenia społecznego dla każdego; ubezpieczenie społeczne ma być prawem człowieka i opierać się na trzech fundamentach: ubezpieczeniu zdrowotnym, ubezpieczeniu emerytalnym i ubezpieczeniu na wypadek utraty pracy; musi być ono ustalone na poziomie gwarantującym godne życie niezależnie od tego, czy ktoś pracuje według modelu oskładkowanego czy nie

- wprowadzenie emerytury obywatelskiej; nieważne jaki mamy rodzaj umowy z pracodawcą i czy w ogóle posiadamy stałe zatrudnienie, bo i tak nasza praca tworzy dobrobyt w kraju; w Nowej Zelandii przyjęto zasadę, że każdy dorosły człowiek pracuje, bez względu na rodzaj wykonywanej działalności, tym samym przyczynia się do wspólnego dobrobytu; zagwarantowanie wszystkim Polakom dokładnie identycznych emerytur finansowanych z budżetu państwa; likwidacja składek emerytalnych i zdrowotnych; sędziowie, prokuratorzy, mundurowi nie odprowadzają składek emerytalnych, ale i tak otrzymują pieniądze po zakończeniu okresu pracy; model ten może być zastosowany w przypadku wszystkich Polaków; koncepcja ta nie przekreśla szans na pozyskiwanie dodatkowych środków na starość; to już będzie zależeć od aktywności i zaradności życiowej seniora. środki byłyby wypłacane na podstawie spisu wyborców; ich wysokość oscylowałaby w granicach 1500 złotych; pomogłoby to uratować system świadczeń emerytalnych (ZUS) przed bankructwem i bardzo realną groźbą braku jakichkolwiek emerytur dla kogokolwiek z powodu zbyt małej liczby osób pracujących, płacących składki i utrzymujących emerytów

- zlikwidowanie podatku PIT; wprowadzenie jednolitej stawki podatkowej na wszystko; ustanowienie podatku od funduszu wynagrodzeń w zamian za składki na ZUS i PIT; w połączeniu z ujednoliconym VAT na poziomie 22% i podatkiem CIT 1% od przychodu; wtedy bilans w budżecie państwa powinien się zrównoważyć

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera


Komentarze

Portret użytkownika euklides

"stworzenie globalnego

"stworzenie globalnego rejestru majątkowego lub powołanie Światowej Organizacji Podatkowej której zadaniem byłoby stworzenie globalnego kodeksu podatkowego; mogłaby ona wprowadzić mechanizm globalnego podatnika, który byłby przyznawany osobom, których majątek, to co najmniej 500 milionów dolarów; jeśli tacy ludzie robią interesy na całym świecie mogliby płacić podatki na rzecz Światowej Organizacji Podatkowej, zamiast płacić je władzom podatkowym poszczególnych krajów, w których robią biznesy; Światowa Organizacja Podatkowa transferowałaby potem pieniądze z podatków do krajów macierzystych, zostawiając pewną część na projekty służące globalnemu dobru wspólnemu, zdefiniowane np. przez ONZ"

Bandytyzm polityków definiuje "globalne dobro wspólne" jako przymusowe szczepienie wszystkich ludzi podejrzanymi szczepionkami, "walka z terroryzmem" poprzez napadanie krajów dla strategicznych interesów geopolitycznych, niszczenie samodzielności i niezależności lokalnych społeczności, niszczenie kultur i narodów pod płaszczykiem zwalczania rasizmu, trwonienie środków na antykoncepcję i walkę z przeludnieniem przy jednoczesnym trwonieniu środków na "stymulowanie" wzrostu demograficznego, wspieranie LGBT, niszczenie naturalnego rolnictwa, propagowanie GMO, odbieranie dzieci niepokornym rodzicom, stymulowanie zadłużenia, instalowanie np. farm wiatrowych czy nadajników 5G wbrew woli i przy całkowitym ignorowaniu obaw ludzi zamieszkujących w ich pobliżu, budowę "cywilizacji śmierci" poprzez propagowanie eutanazji, nakłanianie do niej i tworzenie presji środowiskowej wobec ciężko chorych itd, itp. To jest oficjalne "dobro wspólne", a większość kasy i tak poszłaby na przekręty i działania o charakterze czysto kryminalnym.

"Światowa Organizacja Podatkowa transferowałaby potem pieniądze z podatków do krajów macierzystych"

Czyli UE max, z niekończącymi się kłotniami o ochłapy, które pozostają ze składek członkowskich, szantażowaniem krajów "że zabiorą" itd. Oczywiście najlepiej na całym tym interesie wychodzili by komisarze Światowej Organizacji Podatkowej. Tobie kolego Kozera chyba marzy się posada przewodniczącego takiej organizacji albo chociaż rzecznika prasowego Smile

Portret użytkownika euklides

"Wśród innych proponowanych

"Wśród innych proponowanych zmian mających na celu uzdrowienie systemu finansowego i eliminację nierówności, są:"

To nie jest uzdrowienie, tylko dalsza komplikacja oraz biurokratyzacja i tak nadmiernie skomplikowanego aparatu fiskalnego. Wszystkie proponowane zmiany są korupcjogenne. Wdrażanie korupcjogennych pomysłów powinno być karalne. Naprawdę, jeśli ktoś tego nie potrafi uprościć systemu, to nie powinien w ogóle zabierać głosu.

Portret użytkownika Henryk57

Co za bzdury, urzędnik

Co za bzdury, urzędnik przyjmie każdy podatek nawet 100 % twoich zarobków i tak będzie za mało. A nie może być tak jak w Kuwejcie - 0 podatków, jedynie nieliczne podatki np od obrotu paliwami, zero jakiegoś tam zusu i innych nikomu nie potrzebnych instytucji. Podatki w Kuwejcie - to tylko kierunek w który należy iść.

Portret użytkownika euklides

Wszelkie rozwiązania muszą

Wszelkie rozwiązania muszą dotyczyć wyłącznie ochotników. Nie można innych ludzi zmuszać do stosowania się do swoich rozwiązań. Według mnie proponowane tutaj rozwiązania są skrajnie głupie. Nie będę przekonywał, jednak domagam się prawa do tworzenia swoich rozwiązań, które również będą stosowane na zasadzie dobrowolności. Jednym słowem podzielmy kraj na jursydykcje aby przekonać się które rozwiązania są najlepsze. Przynależność do każdego systemu musi być dobrowolna, inaczej oznacza to, że system jest niekorzystny dla uczestników. Jeśli system musi być narzucony siłą przez twórcę, to znaczy, że twórca czerpie z niego korzyści nie oferując nic w zamian.

Skomentuj