Co to jest Nikaragua? Konkwista, okupacja, tyrania i rewolucja cz.3

Kategorie: 

Źródło:

Nikaragua była okupowana przez stu amerykańskich Marines od czasu wojny domowej w 1912 roku. Wybory prezydenckie z 1924 roku przyniosły rząd koalicyjny: prezydentem został konserwatysta Carlos Solorzano natomiast wiceprezydentem liberał dr. Juan B. Sacasa. 4 sierpnia 1925 roku, amerykański oddział piechoty morskiej został wycofany z Nikaragui, pozostawiając na miejscu sformowaną przy udziale Amerykanów Gwardię Narodową Nikaragui (Guardia Nacional de Nicaragua).

We wrześniu 1925 roku sympatyzujący z konserwatystami dowódca najważniejszego dla garnizonu Managui fortu La Loma rozkazał aresztować w trakcie oficjalnego obiadu zgromadzonych na nim polityków liberalnych. Mimo, że zostali oni szybko uwolnieni, to jednak incydent ten pogłębił nieufność pomiędzy rządzącymi liberałami i konserwatywną opozycją. W październiku przywódca najbardziej radykalnego skrzydła partii konserwatywnej generał Emiliano Chamorro zbrojnie zajął fortyfikacje La Loma. Rebelianci zażądali od prezydenta Carlosa Solórzana ustąpienia z rządu wszystkich polityków z partii liberalnej. Chociaż Gwardia stanęła po stronie prezydenta, ten ustąpił i zgodził się na żądania przeciwników.

Chamorro nie chciał jednak natychmiastowej dymisji prezydenta, starając się najpierw obsadzić parlament swymi ludźmi, aby później przeprowadzić własną elekcję. Kroki te miały na celu upozorowanie legalności wyborów, aby jako prezydent mógł w przyszłości uzyskać uznanie ze strony Stanów Zjednoczonych. Szybko się jednak okazało, że nadzieje te były płonne. Na mocy podpisanych układów waszyngtońskich „o nieuznawaniu rządów, które doszły do władzy drogą zamachu stanu” USA odmówiły uznania władzy Chamorra. Rozgoryczony prezydent Calvin Coolidge skomentował całą sytuację:

„Prawie natychmiast po wycofaniu przeze mnie marines zaczęła się rewolucja”.

Taki stan rzeczy ośmielił opozycję liberalną do podjęcia walki o powrót do władzy. W maju 1926 roku oddział liberałów zajął Bluefields na wschodnim wybrzeżu, lecz wkrótce został pokonany i wyparty przez oddziały rządowe. W trakcie walk wylądował oddział amerykańskiej piechoty morskiej z okrętu USS „Cleveland”, aby chronić dzielnicę zamieszkaną przez cudzoziemców.

Chamorro zdał sobie sprawę, że nie zdoła dłużej utrzymać władzy, chciał jednak przekazać ją wybranemu przez siebie kandydatowi konserwatystów, który miałby szanse uzyskać poparcie zarówno części środowisk liberalnych, jak i Amerykanów. Aby plan mógł się powieść, należało przeprowadzić legalne wybory. Tymczasem liberałowie nie zamierzali biernie czekać na realizację scenariusza narzuconego przez Chamorro. Jeden z liderów partii liberalnej Juan Bautista Sacasa i generał José María Moncada gromadzili siły wojskowe, aby zbrojnie przeciwstawić się rządowi. Przy aktywnej pomocy rządu meksykańskiego w sierpniu 1926 roku Moncada wylądował na wschodnim wybrzeżu Nikaragui, zajmując Puerto Cabezas. Po otrzymaniu dodatkowych posiłków z Meksyku Moncada ruszył na południe do Bluefields. Tam zetknął się z amerykańskimi marines, którzy utworzyli strefę neutralną wokół dzielnicy międzynarodowej. W końcu grudnia oddziały piechoty morskiej przeprowadziły podobne akcje w innych ważniejszych portach Nikaragui na wschodnim wybrzeżu z zadaniem ochrony życia i mienia obcokrajowców oraz z wyraźnym zaleceniem zachowania neutralności wobec walczących stron.

Próbę powstrzymania walk podjął Departament Stanu, organizując konferencję z udziałem przywódców zwalczających się ugrupowań, jednak bez pozytywnego rezultatu. W związku ze zwiększającym się zaangażowaniem Meksyku w konflikt po stronie liberałów, Waszyngton bardziej skłaniał się do poparcia konserwatystów, jeśli Chamorro zrezygnuje na rzecz innego polityka, który zostanie wybrany na drodze konstytucyjnej.

Po wycofaniu się Chamorro w listopadzie 1926 roku nikaraguański kongres z udziałem części polityków liberalnych dokonał wyboru nowego prezydenta Adolfo Díaza, który uzyskał uznanie Stanów Zjednoczonych. Ceną wyboru Díaza i amerykańskiego poparcia była zgoda konserwatystów na przeprowadzenie uczciwych wyborów w 1928 roku, doprowadzenie do pokoju z liberałami i umożliwienie im powrotu do współrządzenia.

Sytuacja uległa jednak komplikacji, gdy z wygnania powrócił Juan Bautista Sacasa i utworzył liberalny rząd na wschodnim wybrzeżu, który niemal natychmiast został uznany przez Meksyk. Meksyk, uznając Sacasę za jedynego prawowitego prezydenta Nikaragui, uruchomił dla jego rządu i armii pomoc, wysyłając broń i zaopatrzenie drogą morską. Taki rozwój sytuacji groził eskalacją wojny domowej, co bardzo zaniepokoiło Departament Stanu, który zwrócił się do Departamentu Marynarki o zwiększenie obecności floty w tym rejonie i wysłanie dodatkowych oddziałów piechoty morskiej.

Waszyngton, zaniepokojony sukcesami militarnymi wojsk liberałów i coraz większą ingerencją meksykańską w wewnętrzne sprawy Nikaragui, w grudniu 1926 roku postanowił zwiększyć amerykańską obecność wojskową w tym kraju. Już dwa tygodnie później oddział marines z USS „Galveston” wylądował w Corinto, skąd niezwłocznie udał się do Managui. Jednocześnie Departament Stanu upoważnił dowódcę eskadry „specjalnego przeznaczenia” (Special Service Squadron) do utworzenia stref neutralnych w większych miastach wschodniego wybrzeża oraz rozbrajania wszystkich oddziałów, które nie podlegały rządowi w Managui. Do tego zadania Departament Marynarki wysłał dodatkowo 6 okrętów wojennych z 600 żołnierzami piechoty morskiej na pokładach. Dyplomacja amerykańska „wchodziła do tej samej rzeki”, co na Haiti i Dominikanie, a instrumentem jej polityki w Nikaragui miały ponownie stać się oddziały piechoty morskiej. Oczywiście, Departament Stanu zapewniał opinię publiczną zarówno w USA, jak i w regionie półkuli zachodniej, że marines wylądowali w Nikaragui w celu ochrony życia i mienia obywateli amerykańskich i cudzoziemców.

Przemilczono fakt, że amerykańskie kompanie spożywcze i przemysłowe oraz właściciele kopalń gorączkowo zabiegali o ochronę swoich interesów w tym kraju. Sprawa nie była jednak prosta, Waszyngton musiał stawić czoło nie tylko wojnie domowej w Nikaragui, lecz także narastającej fali krytyki, jaka podniosła się w świecie latynoamerykańskim oraz w Kongresie USA. Departament Stanu argumentował, że marines zostali wysłani do Nikaragui w celu wsparcia konstytucyjnego rządu i zakończenia wojny domowej. 10 stycznia w specjalnym wystąpieniu do Kongresu prezydent Calvin Coolidge zapowiedział rozszerzenie amerykańskiego zaangażowania w Nikaragui w imię „obrony życia, mienia cudzoziemców, zagranicznych inwestycji oraz kanału międzyoceanicznego”. Oznajmił, że wyraził zgodę na sprzedaż broni dla nikaraguańskiego rządu (pomoc wojskowa przewidywała sprzedaż 3 tysięcy karabinów, 200 karabinów maszynowych Browning i 3 miliony sztuk amunicji) oraz zwiększenie kontyngentu amerykańskiej piechoty morskiej w Nikaragui.

W uzasadnieniu prezydent stwierdził, że interwencja jest konieczna, aby zahamować rozprzestrzenianie się „komunizmu” inspirowanego przez Meksyk oraz w celu obrony życia cudzoziemców i gospodarki kraju. Była to aluzja do decyzji meksykańskiego parlamentu, który w 1926 roku podjął decyzję o drastycznym ograniczeniu praw majątkowych cudzoziemców, godzącym mocno w amerykańskie spółki naftowe. Mimo przesłuchania sekretarza stanu Franka B. Kelloga przez senacką Komisję Spraw Zagranicznych na okoliczność wysłania marines do Nikaragui, krytyka poczynań administracji w Kongresie nie malała.

W ciągu następnych 2 miesięcy wysłano do Nikaragui 2 tysiące żołnierzy piechoty morskiej. Z początkiem lutego pierwsze oddziały 5. Pułku Marines pod dowództwem podpułkownika Jamesa J. Meade’a wkroczyły do Managui, wzmacniając tamtejszy garnizon. W tym samym miesiącu do sił ekspedycyjnych dołączyła eskadra lotnictwa marines VO-1M wyposażona w samoloty DeHavilland. W pierwszym tygodniu marca na czele dodatkowo przysłanych oddziałów marines przybył generał Logan Feland, weteran pierwszej wojny światowej, któremu powierzono dowodzenie wszystkimi amerykańskimi siłami w Nikaragui. Siły amerykańskiej piechoty morskiej oprócz stolicy obsadziły w pierwszej kolejności miejscowości leżące przy mającej strategiczne znaczenie drodze prowadzącej z Corinto do Managui. Ogółem od stycznia do końca marca marines utworzyli garnizony w czternastu głównych miastach Nikaragui.

W tym czasie armia liberałów odnosiła sukcesy w walce z oddziałami rządowymi. Do marca 1927 roku generał Moncada przeszedł przez pasmo górskie w centralnej części kraju i wkroczył na nizinne tereny, zagrażając miastom położonym nad jeziorami oraz ważnemu strategicznie miastu Matagalpa. Sytuacja ta była bardzo deprymująca dla Waszyngtonu, który popierał (chociaż bez bezpośredniego zaangażowania się w walkę) rząd w Managui. Ponadto wspomagana dostawami i jawnie popierana przez Meksyk armia antyrządowa wzmacniała prestiż tego kraju wśród państw latynoamerykańskich, co godziło w pozycję USA.

W tej sytuacji administracja Coolidge’a postanowiła jak najszybciej doprowadzić do porozumienia pomiędzy walczącymi stronami. W tym celu do Nikaragui udał się specjalny wysłannik prezydenta Henry L. Stimson. Jego zadaniem było przekonanie stron konfliktu do przyjęcia planu zakładającego zawieszenie broni, amnestię, rozbrojenie i wolne wybory. Do spotkania doszło w połowie maja nad brzegiem rzeki Tipitapa. Obie strony zgodziły się, by teren, na którym odbędzie się spotkanie, był kontrolowany przez wojska amerykańskiej piechoty morskiej.

W ten sposób oddziały marines zajęły pozycje pomiędzy obiema wrogimi armiami z zadaniem ochrony bezpieczeństwa negocjatorów i niedopuszczenia do ewentualnych incydentów. Rokowania zakończyły się powodzeniem. Prezydent Díaz miał pozostać na urzędzie do rozpisania nowych wyborów w 1928 roku. Obie strony zgodziły się na rozwiązanie swoich oddziałów, które miały zostać zastąpione przez nowo utworzoną Guardia Nacional de Nicaragua. Na czele tej formacji stanął pułkownik marines Robert Rhea, zastąpiony wkrótce przez innego oficera piechoty morskiej pułkownika Eliasa R. Beadle’a, który jednocześnie otrzymał stopień generała brygady sił nikaraguańskich.

W Guardia Nacional prawie wszyscy oficerowie pochodzili z amerykańskiego Korpusu Piechoty Morskiej i z założenia formacja ta miała być wspierana przez oddziały marines. Dyplomacja amerykańska bardzo prestiżowo potraktowała realizację pokojowego planu Stimsona dla Nikaragui, aby więc zabezpieczyć jego powodzenie, Departament Stanu wystąpił o przysłanie dodatkowych oddziałów piechoty morskiej. W rezultacie jeszcze przed opuszczeniem tego kraju przez Stimsona (22 maja) do Nikaragui przybyły dodatkowe oddziały marines w postaci 11. Pułku pod dowództwem pułkownika Randolpha C. Berkeleya i eskadry lotnictwa VO-4M. Całość sił amerykańskich w Nikaragui została zorganizowana w 2. Brygadę Piechoty Morskiej. Jednocześnie rozpoczęto rekrutację do tworzonych od nowa oddziałów Gwardii Narodowej, która w początkowym stadium miała liczyć 600 żołnierzy.

Z początku wydawało się, że realizacja porozumienia będzie przebiegała bez przeszkód, gdyż większość oddziałów opozycji złożyła broń. Wkrótce jednak pojawiły się komplikacje, gdy jeden z dowódców liberałów, Augusto C. Sandino, odmówił złożenia podpisu pod porozumieniem z Tipitapa i rozwiązania swej formacji. Na czele oddziału liczącego 150 ludzi ruszył na północ do graniczącej z Hondurasem prowincji Nova Segovia, rozpoczynając powstanie, które zaangażowało oddziały marines w pięcioletnią walkę.

Sandino uzyskał czas i swobodę potrzebne do zwiększenia swoich sił i zorganizowania powstania na północy. Na wieść o wzrastającej aktywności oddziałów Sandina pod koniec czerwca generał Feland wysłał 225 marines i nikaraguańskich gwardzistów do obsadzenia miasta Jinotega, leżącego w pobliżu głównej bazy partyzantów. W pierwszych dniach lipca marines otrzymali rozkaz odszukania i rozbrojenia oddziału rebeliantów, problem polegał jednak na tym, że nie bardzo było wiadomo, gdzie dokładnie ich szukać. Tymczasem Sandino nie miał zamiaru czekać, aż jego oddział zostanie namierzony i okrążony przez nieprzyjaciela, dlatego wczesnym rankiem 16 lipca sam rozpoczął atak na garnizon w mieście Ocotal, będącym stolicą prowincji Nova Segovia. Partyzanci w sile 600 ludzi zawzięcie atakowali baraki bronione przez 41 żołnierzy piechoty morskiej i 48 nikaraguańskich gwardzistów, ponosząc dotkliwe straty. Dopiero odsiecz w postaci eskadry lotnictwa marines VO-1M, która zbombardowała pozycje sandinistów, spowodowała ich odwrót. Amerykańskie dowództwo zdało sobie wreszcie sprawę z groźby sytuacji, było już jednak za późno na szybkie zdławienie rebelii.

Mimo że dowództwo jasno dawało do zrozumienia, iż należy jak najszybciej zgnieść powstanie na północy, zanim zacznie się rozprzestrzeniać na inne rejony, Departament Stanu wciąż był bardziej skoncentrowany na wyborach niż na walce z partyzantami. W tym czasie do Nikaragui został wysłany generał Frank R. McCoy, który miał pełnić funkcję przewodniczącego Komisji Wyborczej nadzorującej prawidłowy przebieg wyborów do nikaraguańskiego parlamentu. McCoy, mający duże doświadczenie w tego typu misjach, zdawał sobie sprawę, że wybory będą bardzo „gorącym” okresem, a kampania może doprowadzić do incydentów o nieprzewidywalnych następstwach. Dlatego też skuteczność swojej misji opierał na dobrej współpracy z oddziałami piechoty morskiej wypełniającej zadania policyjne i stabilizacyjne.

Jesienią 1927 roku odbyły się w Nikaragui wybory lokalne, a żołnierze piechoty morskiej musieli pilnować prawidłowego ich przebiegu. W cieniu wyborów w siłę rosła partyzantka sandinistów. Wieści o tym niepokoiły część kongresmanów, którzy zaczęli krytykować Departament Stanu za opieszałość w zwalczaniu partyzantów i niewłaściwe wykorzystywanie potencjału bojowego 2. Brygady Marines, sprowadzające jej rolę do biernego pełnienia funkcji policyjnych.

Taktyka ta miała negatywne konsekwencje, gdyż partyzanci Sandina coraz śmielej atakowali amerykańskie patrole i garnizony. We wrześniu 1927 roku jeden z oddziałów partyzanckich pod dowództwem Carlosa Salgada przypuścił szturm na garnizon w mieście Telpaneca, a żołnierzom piechoty morskiej z wielkim trudem udało się odeprzeć atak. Niedługo potem wypadkowi uległ samolot marines w pobliżu rzeki Jicardo, sandiniści pochwycili dwóch pilotów i dokonali ich egzekucji. Co gorsza, wysłana w celu odnalezienia załogi wyprawa ratunkowa wpadła w pułapkę partyzantów, tracąc siedmiu ludzi. W listopadzie dzięki lotnictwu udało się zlokalizować główną bazę partyzantów. Eskadra zbombardowała ją, a dowództwo rozpoczęło przygotowania do wysłania wojska w celu jej likwidacji.

W pierwszych dniach lutego Sandino wysłał list otwarty do dowódcy amerykańskich sił wojskowych w Nikaragui admirała Davida Foote’a Sellersa jako „przedstawiciela imperializmu w Nikaragui”, w którym oznajmił, że jedyną szansą na pokój jest:

(...) wycofanie amerykańskich wojsk z Nikaragui, zastąpienie obecnego prezydenta osobą, która jest obywatelem Nikaragui i nie będzie ubiegała się o urząd prezydencki w najbliższych wyborach, rozpisanie nowych wyborów, które będą nadzorowane przez reprezentantów z krajów Ameryki Łacińskiej zamiast amerykańskich marines.

Nie mając wystarczających sił, aby zaatakować Managuę i zdestabilizować wybory, Sandino wybrał inną drogę – ataki na kopalnie i przedsiębiorstwa spółek drzewnych należące do kapitału amerykańskiego. W kwietniu we wschodniej części kraju oddziały Sandina zajęły trzy kopalnie. Gdy władze w Managui wysłały w ten rejon żołnierzy, partyzanci tylko na to czekali, organizując zasadzki na amerykańskie patrole. Walka z sandinistami wydawała się beznadziejna, ponieważ mobilne oddziały partyzantów mających oparcie w miejscowej ludności pojawiały się i znikały, niszcząc przedsiębiorstwa i plantacje należące do obcego kapitału.

Amerykanie zdawali sobie sprawę z faktu, że siłą Sandina było szerokie poparcie społeczne i na tym polu dowódcy marines postanowili przeprowadzić ofensywę. Rozpoczęto szeroką kampanię propagandową, mającą na celu dyskredytację Sandina i jego bojowników. Przy użyciu samolotów nad terenami, na których oddziały partyzantów były szczególnie aktywne, zrzucano tysiące ulotek, przedstawiając ich jako zwykłych bandytów. Przy okazji wskazywano na prawość żołnierzy piechoty morskiej, ich odwagę i poświęcenie, którzy walczą, by zapewnić Nikaraguańczykom pokój:

DO ZWOLENNIKÓW SANDINO:

Sandino jest pospolitym bandytą.

Sandino zabiera wasze konie, bydło, żywność i nie płaci za to pieniędzmi.

Sandino nigdy nie prowadzi swoich ludzi w boju, wysyła do walki swoich zwolenników, podczas gdy sam pozostaje w bezpiecznej odległości od kul.

Sandino rozpowszechnia fałszywe wiadomości; on NIE walczy.

Sandino daje wiele obietnic i chełpi się, lecz wszystko, co mówi, jest nieprawdą.

Ludziom Sandino nigdy nie udaje się powstrzymać ataku marines, ponoszą oni straty w każdej bitwie i zawsze muszą uciekać.

W Nikaragui znajduje się 4000 marines, a wkrótce przybędzie 1000 dodatkowych żołnierzy.

Marines za wszystkie towary płacą gotówką.

Marines nigdy się nie wycofują i nigdy nie ustają w ataku.

Marines nigdy nie poddają się zmęczeniu i nie zatrzymują.

Marines będą kontynuować swoją obecną służbę bez względu na pogodę i siły, jakie będą chciały ich powstrzymać.

Marines nie niepokoją praworządnych obywateli, lecz nigdy nie dadzą wytchnąć tym, którzy z bronią podążają za Sandinem i jego zwolennikami.

Od początku tego roku marines ponieśli straty tylko w dwóch bitwach, a walczący z nimi w ponad trzydziestu bitwach.

Żaden z samolotów nigdy nie został zestrzelony przez ludzi Sandina, a już wkrótce marines dostaną więcej samolotów.

Marines pragną pokoju dla Nikaragui.

Przy pomocy tysięcy ludzi, setek zwierząt, licznych samolotów, setek karabinów maszynowych i milionów sztuk amunicji marines będą dążyli do zaprowadzenia pokoju.

Marines mają nadzieję na uczciwe wybory w Nikaragui i będą nadzorowali ich właściwe przeprowadzenie.

Marines pragną widzieć wszystkich mieszkańców Nikaragui w ich domach zaangażowanych w pokojową pracę.

Marines chronią tych, którzy prowadzą spokojne życie, z taką samą energią, jak zwalczają tych, którzy zbrojnie stawiają opór.

Ci z was, którzy przybędą w miejsce, gdzie znajdują się marines i złożą broń, będą traktowani z uprzejmością i znajdą się pod ochroną marines.

Rząd Nikaragui obiecał, że nikt, kto złoży broń na ręce marines i stanie się praworządnym obywatelem, nie będzie niepokojony.

Marines gwarantują, że ta obietnica zostanie dotrzymana. Kiedy marines coś obiecują, to zawsze dotrzymują słowa.

Macie wybór podążać za tchórzliwym bandytą Sandinem i przeciwstawiać się marines albo złożyć broń i znaleźć się w swoich domach pod opieką marines.

Odpowiedzią była odezwa zwolenników Sandina opublikowana w prasie krajów Ameryki Łacińskiej:

(...) Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych jest sformowany z przedstawicieli nizin społecznych tego kraju. (...) Marines nie robią nic innego, jak tylko tchórzliwie i skrytobójczo, z zimną krwią mordują bezbronnych mieszkańców, podkładają ogień pod ich domostwa i uprawy; zabijają ich bydło, okradają ich, a w końcu uciekają w przerażeniu przed siłami Sandina. Sandino nęka najeźdźców i jeśli dochodzi do walki z nimi, to tylko dlatego, że wpadają w zasadzki przygotowane przez Sandino. Utrzymują swoje posterunki w bezpiecznej odległości od nikaraguańskich patriotów. To jest dzika wojna przeciwko bezbronnej ludności kraju, niemająca odpowiednika w historii.

Amerykańska dyplomacja całą nadzieję pokładała w pomyślnym przebiegu wyborów i utworzeniu rządu, który wziąłby na siebie główny ciężar walk z partyzantami. Żołnierze piechoty morskiej mieli jednak nie tylko zabezpieczać wybory militarnie, lecz także pełnić funkcje w komisjach wyborczych, w większości przypadków jako ich przewodniczący.

Do tego celu początkowo przewidywano wyznaczenie 23 oficerów i 467 żołnierzy piechoty morskiej, czyli 15% stanu brygady:

(...) Prezydent Stanów Zjednoczonych wyraził zgodę na pozostawienie [w Nikaragui] dostatecznych sił amerykańskiej piechoty morskiej do czasu zorganizowania i wyszkolenia miejscowych sił policyjnych oraz z zadaniem wsparcia lokalnych sił porządkowych w celu zabezpieczenia wyborów” (fragment z „porozumienia Stimsona” zawarty w instrukcjach dotyczących przeprowadzenia wyborów wyznaczonych na 4 listopada 1928).

Mimo sukcesu, jakim było przeprowadzenie wyborów, Departament Stanu i oficerowie marines stali na stanowisku, że piechota morska nie powinna być wycofywana przed końcem procesu budowy nowych nikaraguańskich sił wojskowych i policyjnych, które mogłyby zapanować nad sytuacją i poradzić sobie z sandinistami popieranymi przez Meksyk. Pozostaniem amerykańskich wojsk w Nikaragui byli zainteresowani też zarówno konserwatyści, jak i liberałowie. Dla liberalnego prezydenta Moncady amerykańscy marines stanowili ochronę przed Guardia Nacional zdominowaną przez konserwatystów.

Guardia Nacional coraz częściej stawała się elementem rozgrywki politycznej w Nikaragui. Prezydent Moncada, obawiając się tej formacji zdominowanej przez konserwatywnych oficerów, dążył do jej osłabienia poprzez redukcję stanu liczebnego. Użył słusznego zresztą argumentu, że koszty utrzymania gwardii były relatywnie bardzo wysokie w porównaniu ze skutecznością ich służby. We wrześniu 1930 roku gwardia liczyła 2241 żołnierzy i 220 oficerów, z czego tylko 15 oficerów było Nikaraguańczykami, i kosztowała budżet tego państwa milion dolarów rocznie.

Amerykanie zgodzili się na redukcję kosztów utrzymania gwardii o jedną czwartą, do sumy wynoszącej 760 tysięcy dolarów, i zmniejszenie stanu formacji do 1,5 tysiąca ludzi.

Na początku listopada 1930 roku w Nikaragui odbyły się wybory do parlamentu, a dwa lata później wybory prezydenckie, które również były zabezpieczone przez oddziały marines współdziałające z gwardią.

W obu przypadkach w przeddzień i w dniu wyborów dodatkowe oddziały piechoty morskiej zostały oddelegowywane z okrętów do zabezpieczenia rejonów, w których znajdowały się lokale wyborcze. Zarówno w jednych, jak i drugich wyborach sukces odnieśli liberałowie.

Nadzorowanie nikaraguańskich wyborów przez oddziały amerykańskiej piechoty morskiej było jedną z form zabezpieczenia amerykańskich interesów politycznych i ekonomicznych w tym kraju, nieodbiegającą od standardów dyplomacji Stanów Zjednoczonych  stosowanej w owym czasie wobec innych państw tego regionu. Nikaragua z powodu swojego położenia w pobliżu Kanału Panamskiego oraz ze względu na wielkość kraju i bogactwo złóż naturalnych, w które zaangażowany był amerykański kapitał, miała ogromne znaczenie dla Stanów Zjednoczonych. W związku z tym dla Waszyngtonu było ważne, kto sprawuje władzę w tym kraju. W konsekwencji każdy nieprzychylny wobec USA rząd był przez Waszyngton odbierany jako potencjalne zagrożenie amerykańskiego bezpieczeństwa narodowego. W Nikaragui sprawę komplikował fakt, że Stany Zjednoczone nie zawarły żadnego traktatu ani umowy, które dawałyby im formalne prawo do interwencji, tak jak w przypadku poprawki Platta na Kubie. Jedyne, na co amerykańska dyplomacja mogła się powołać, to postanowienia konferencji waszyngtońskich z 1907 i 1923 roku.

Straty wśród amerykańskich żołnierzy podczas drugiej interwencji w Nikaragui w latach 1926–1933 wyniosły 136 zabitych, zmarłych od ran, w wypadkach (utonięcia, kraksy lotnicze) bądź na wskutek chorób tropikalnych. Rany odniosło 66 osób.

Po całorocznych pertraktacjach w 1933 roku pomiędzy sandinistami i rządem w Managui ustalono, że w zamian za amnestię i ziemię dla partyzantów wzdłuż rzeki Coco, Sandino rozwiąże i rozbroi swoje oddziały. Na początku 1934 roku prezydent Sacasa objął amnestią Sandina i jego ludzi, lecz gdy ten się ujawnił, żołnierze gwardii zamordowali go i dokonali masakry jego oficerów. Dwa lata później dowódca oddziałów gwardii Anastasio Somoza García przy pomocy swoich żołnierzy sięgnął po prezydenturę w Nikaragui i zaprowadził krwawą 45-letnią dyktaturę.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Adolf Rotshild
Portret użytkownika Adolf Rotshild
loading...


Skomentuj