Co to jest Nikaragua? Konkwista, okupacja, tyrania i rewolucja cz.2

Kategorie: 

Źródło:

Jezioro Nikaragua, zwane wtedy Słodkim Morzem, jest największym słodkowodnym jeziorem w Ameryce Środkowej i jest połączone z Morzem Karaibskim rzeką San Juan. Z powodu zniszczenia miasta León w 1610 r. przez wulkan, port w Granadzie stał się głównym ośrodkiem działalności handlowej i został uznany za „klejnot” hiszpańskich kolonii w Nowym Świecie . Od 1650 r. rozpoczął się Złoty Wiek Piractwa, w którym korsarze z różnych ras i narodów atakowali Indie Zachodnie

Wiadomo, że jezioro było pod kontrolą piratów już w 1665 roku, kiedy Henry Morgan prowadził sześć kajaków o płytkim zanurzeniu w górę rzeki San Juan w celu ataku na Granadę. Kajaki miały dwanaście metrów długości i zostały nabyte podczas ataku na Villahermosa w Meksyku, po czym okręty Morgana zostały schwytane przez Hiszpanów. 

W czerwcu Morgan poprowadził swój zespół nocą nad rzekę, ukrywając się w ciągu dnia, a kiedy dotarli do jeziora, piraci ukradkiem przekroczyli go i wylądowali poza miastem. Następnie dokonano ogólnego ataku na Granadę, a Hiszpanie zostali całkowicie zaskoczeni. Po zakończeniu działań wojennych Morgan zrabował srebro, a jego ludzie podpalili budynki i zatopili wszystkie hiszpańskie łodzie znalezione w porcie. 

Piraci uciekli z 500 tys. funtów srebra. Następnie popłynęli w górę rzeki Coco, gdzie sprzymierzyli się z indiańskim plemieniem Miskito, którzy pomogli im w złupieniu kilku pobliskich hiszpańskich osad. Piraci w tym samym czasie założyli także swoje miasta, takie jak Pueblo Viejo oraz Bluefields. To drugie zostało nazwane na cześć holenderskiego pirata Abrahama Blauvelta. Wkrótce po opuszczeniu tego obszaru przez Morgana pirat Gallardito zaczął operować na Jeziorze Nikaragua a w 1670 roku pokonał on hiszpański garnizon w mieście Granada.

Po tym incydencie Hiszpanie postanowili umocnić swoje terytorium. Obok rzeki San Juan, na południowy-wschód od Granady kapitan hiszpańskiej armii Fernando Fransisco de Escobedo rozpoczął budowę Twierdzy Niepokalanego Poczęcia. Konstrukcja ta została wykonana z kamienia. Jej budowę ukończono w 1675 roku. Stała się ona ważnym atutem w utrzymywaniu piratów z dala od jeziora.

Nie zdała ona jednak pierwszego testu przydatności w 1685 roku, kiedy to brytyjski korsarz William Dampier ominął fort poprzez desant na pacyficznym wybrzeżu Nikaragui. Następnie zaatakował on Granadę i 8 września 1685 roku ponownie spalił to miasto. Wkrótce potem zaatakowane i zniszczone zostało również miasto Leon. Do potyczek pomiędzy Hiszpanami a Anglikami dochodziło coraz częściej ze względu na założenie brytyjskich kolonii w Indiach Zachodnich np. na Jamajce. Konflikt hiszpańsko-angielski stworzył raj dla piratów, którzy w trakcie wojny odgrywali bardzo znaczącą rolę korsarzy.

Piraci oraz korsarze z ludów Miskito Sambu w XVIII wieku wielokrotnie atakowali hiszpańską Twierdzę Niepokalanego Poczęcia. Najsłynniejsza bitwa miała miejsce w trakcie wojny siedmioletniej w 1762 roku.

W latach 40-tych XVIII wieku Brytyjczycy sprzymierzyli się z plemionami Miskito Sambu, którzy byli mieszanką rasy afrykańskiej oraz rdzennych mieszkańców kontynentu amerykańskiego.

Kiedy w 1762 roku wybuchła wojna siedmioletnia, Brytyjczycy oraz korsarze zaczęli napadać na hiszpańskie osady w Nikaragui w celu pozyskiwania niewolników, którzy byli następnie wysyłani na Jamajkę.

W lipcu 1762 roku Brytyjczycy oraz Miskito Sambu popłynęli rzeką San Juan w ponad pięćdziesięciu łodziach i kajakach, gdzie 26 lipca oblężyli około 100 Hiszpanów w fortecy. Dowódca hiszpańskiego garnizonu zmarł niedawno, pozostawiając swoją córkę oraz porucznika, który prowadził obronę. Córka dowódcy, Rafaela Herrera pierwszego dnia bitwy zabiła brytyjskiego dowódcę; przez następne dni Europejczycy walczyli ze sobą za pomocą armat. Ataki Brytyjczyków były jednak skutecznie odpierane przez Hiszpanów. Ów forteca została zdobyta przez Brytyjczyków dopiero podczas kolejnego ataku, który miał miejsce w 1780 roku.

Na początku XIX wieku Nikaraguańczycy byli podzieleni pomiędzy zwolenników władzy hiszpańskiej monarchii a zwolenników niepodległości.

Podzielony był również kościół katolicki. Kiedy w Ameryce Łacińskiej kiełkowały ruchy niepodległościowe kościoły wyższego szczebla popierały władzę hiszpańską, natomiast księża niskiego szczebla popierali niepodległość.

W 1811 roku hiszpański biskup Nicolas Garcia Jerez postanowił negocjować z księżmi niższego szczebla a więc ze zwolennikami niepodległości. Zaproponował on wybory do każdego barriosa (hiszpańska jednostka administracyjna będąca częścią składową gminy) aby utworzyć rządową juntę. Wkrótce jednak ogłosił się gubernatorem Nikaragui i kiedy jego postulaty zaczęły tracić na popularności, zagroził śmiercią za bunt przeciwko jego władzy.

Podział Nikaraguańczyków na zwolenników hiszpańskiej dominacji oraz zwolenników niepodległości spowodował, iż kraj ten stał się najbardziej aktywnym cywilnym polem bitwy w Ameryce Łacińskiej.

Przeciwko dominacji Hiszpańskiej Korony jako pierwsi zbuntowali się mieszkańcy miasta Leon. W grudniu 1811 roku odsunęli oni od władzy miejscowego burmistrza Jose Salvadora. Następnym miastem, które wypowiedziało posłuszeństwo hiszpańskiej dominacji była Granada, której mieszkańcy zażądali przejścia na emeryturę hiszpańskich urzędników. Hiszpańska konstytucja z 1812 przyznała władzom lokalnym większą niezależność i mianowała nowego burmistrza Nikaragui.

Nikaragua stała się częścią Pierwszego Cesarstwa Meksykańskiego w 1821 r., w 1823 r. stała się częścią Zjednoczonych Prowincji Ameryki Środkowej , a w 1838 r. została samodzielną republiką. 

Znaczna część polityki Nikaragui od czasu odzyskania niepodległości cechowała się rywalizacją między liberalną elitą León a konserwatywną elitą Granady. Rywalizacja często przekształcała się w wojnę domową, szczególnie w latach 40-tych i 50-tych XIX wieku.  W 1855 roku liberałowie zaprosili do walki z konserwatystami amerykańskiego awanturnika Williama Walkera. Tak tamte wydarzenia opisuje amerykańska dziennikarka Leslie Cockburn:

Amerykanie walczyli i umierali w Nikaragui od ponad stulecia, to znaczy od czasu, gdy strategiczne położenie kraju, rozciągniętego w poprzek przesmyku środkowoamerykańskiego, zainteresowało władze amerykańskie i nabrało dla nich znaczenia. W 1855 roku pochodzący z Nashville w stanie Tennessee, William Walker przybył do Nikaragui na czele bandy najemników z misją ochrony tamtejszych amerykańskich interesów. Zadowalając się początkowo dowództwem nad armią nikaraguańską, w 1856 roku ogłosił się prezydentem i szybko uzyskał dyplomatyczne uznanie administracji Pierce'a w Waszyngtonie. Jednakże Walker uczynił błąd, próbując przechytrzyć swego początkowego opiekuna, rozbójniczego barona Corneliusa Vanderbilta. Vanderbilt sfinansował i wspomógł rebelię, która obaliła Walkera i pokonała jego wojsko, zmuszając byłego prezydenta do ucieczki amerykańskim okrętem wojennym. Walker nie poddał się łatwo. Zgromadziwszy więcej najemników i pieniędzy, dokonał trzech prób ponownego zawładnięcia Nikaraguą z bazy w Hondurasie. Schwytany przez Brytyjczyków, którzy w owych czasach odgrywali znaczną rolę w regionie, został przekazany władzom honduraskim i rozstrzelany.

Amerykański najemnik Walker jest znany z pogardy dla rdzennych mieszkańców Nikaragui, którą najlepiej opisują jego słowa:

Historia świata nie zanotowała utopijnej wizji aby rasa podrzędna bez oporu poddawała się wpływom rasy wyższej. Kiedy barbarzyństwo i cywilizacja spotykają się bezpośrednio, rezultatem musi być wojna.

Polski fotograf i podróżnik Wiesław Zdaniewski tak opisuje początek ekspansji Stanów Zjednoczonych w Ameryce Środkowej:

W XIX wieku tzw. pionierzy zalewający całe połacie kontynentu propagowali własne recepty jak należy ucywilizować "barbarzyńskich" sąsiadów. Prekursorem amerykańskiej ekspansji na kraje ościenne był ambitny świr William Walker, którego nadmiar intelektu wyprowadził na manowce. Z wykształcenia doktor praw i medycyny, rasista i uzurpator, przybył wraz z grupą "pionierów" w XIX wieku i wziął udział w wojnie domowej pomiędzy konserwatywną Granadą a liberalnym Leonem. Po zbrojnych przygodach i sfałszowanych wyborach "eliminując barbarzyństwo" ogłosił się w 1856 r. w Granadzie prezydentem Nikaragui. Aby zachęcić południowców ze Stanów do kolonizacji wprowadził język angielski jako oficjalny i przywrócił niewolnictwo oraz walutę USA. Został w końcu pobity przez koalicję środkowoamerykańską, pojmany przez British Royal Navy i rozstrzelany w roku 1860 w Kostaryce.

Po wypędzeniu Walkera z Nikaragui nastąpiło 30 lat rządów konserwatystów wspieranych przez amerykańskiego przemysłowca Corneliusa Vanderbilta. Korzystając z podziałów wewnątrz konserwatystów Jose Santos Zelaya stanął na czele liberalnego buntu, który doprowadził go do władzy w 1893 roku. Zelaya zakończył spór z Wielką Brytanią o kontrolę nad wybrzeżem Oceanu Atlantyckiego i przyłączył Wybrzeże Moskitów do Nikaragui. Po aneksji Wybrzeża Moskitów nastąpiła pierwsza interwencja amerykańskich marines, którzy 6 lipca 1894 roku przybyli na wybrzeże Nikaragui w celu obrony swoich interesów biznesowych. Dokładnie miesiąc później 7 sierpnia amerykańskie siły zostały wycofane a kontrolę nad tym obszarem ponownie objęła Nikaragua.

W maju 1896 roku, kiedy walki w pobliżu Corinto zagrażały amerykańskim interesom doszło do kolejnego desantu amerykańskich marines, w liczbie 15, dowodzonych przez sierżanta Fredericka Poppe. Marines przebywali na wybrzeżu Nikaragui od 2 do 4 maja.

Marines ponownie znaleźli się u wybrzeży Nikaragui rok później, gdy Zelaya przedłużył swoją kadencję na kolejny okres. Lokalny agent konsularny Stanów Zjednoczonych zażądał ostrzeżenia amerykańskiego okrętu, aby na wypadek ataku na miasto zacumował w porcie Bluefields. Rankiem 7 lutego flaga na amerykańskim konsulacie powędrowała w dół co było znakiem, że niebezpieczeństwo nadciąga. W odpowiedzi na ten sygnał w porcie Bluefields znalazły się siły amerykańskiej marynarki wojennej w liczbie 15 żołnierzy Korpusu Piechoty Morskiej i 19 marynarzy. Następnego dnia siły rządowe podjęły działania mające zagwarantować bezpieczeństwo wszystkich obcokrajowców, co spowodowało wycofanie się amerykańskich sił.

Podobne lądowanie 16 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej wraz z bronią automatyczną miało miejsce w Bluefields 24 lutego 1899 roku. Ponownie celem było niedopuszczenie do zniszczenia amerykańskiej własności. I ponownie projekcja siły wystarczyła, aby do tak owego nie doszło.

Amerykańska dziennikarka Leslie Cockburn tak podsumowała interwencje amerykańskich sił zbrojnych w Nikaragui pod koniec XIX wieku:

Śmierć awanturnika nie oznaczała w żadnym razie końca obcej interwencji w Nikaragui. Amerykańscy marines lądowali tam w latach 1894, 1896, 1898 i 1899 w celu ochrony własności amerykańskiej podczas lokalnych zamieszek.

Chaos polityczny w regionie Ameryki Środkowej miał trwać nadal. Nie zlikwidowało go nawet ogłoszenie przez Theodora Roosevelta uzupełnienia do doktryny Monroe, które miało gwarantować nie mieszanie się krajów Ameryki Środkowej w wewnętrzne sprawy sąsiadów, które generowało ciągłe konflikty. Aby doprowadzić do ustabilizowania sytuacji w tym rejonie Stany Zjednoczone postanowiły w 1907 roku wspólnie z Meksykiem zorganizować w Waszyngtonie konferencję, w trakcie której pięć państw: Gwatemala, Honduras, Salwador, Kostaryka i Nikaragua zdecydowało się podpisać serię traktatów, które miały położyć kres anarchii i konfliktom na tym obszarze.

Wszystkie te państwa wyraziły zgodę na powołanie stałego Środkowoamerykańskiego Sądu Sprawiedliwości (Central American Court of Justice), w którym każde z nich byłoby reprezentowane przez jednego przedstawiciela. Ponadto sygnatariusze porozumienia obiecali nie mieszać się w politykę wewnętrzną sąsiednich państw i nie udostępniać swojego terytorium jako baz dla ruchów rewolucyjnych zwalczających rządy w swoich krajach. W niedługim czasie po zakończeniu konferencji zaczęły się problemy za sprawą największego państwa tego regionu – Nikaragui.

Pojawiły się one jeszcze przed zwołaniem konferencji i były pochodną wzrastającego napięcia pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a dyktaturą José Santosa Zelayi, który sprzeciwiał się amerykańskiej dominacji w regionie i sam próbował uzyskać przewodnictwo wśród republik środkowoamerykańskich. Co więcej, Zelaya był obrażony na USA za to, że Waszyngton zrezygnował z budowy kanału międzyoceanicznego przez terytorium Nikaragui. Kraj ten miał duże znaczenie dla USA z powodu jego położenia w niewielkiej odległości od Panamy (oddziela go od niej tylko terytorium Kostaryki), w której Amerykanie prowadzili budowę kanału międzyoceanicznego, oraz ze względu na bogate złoża złota eksploatowane przez amerykański koncern United States Nicaragua Concession, a także liczne plantacje należące do spółek amerykańskich.

Napięcia pomiędzy administracją Roosevelta a prezydentem Zelayą rozpoczęły się wówczas, gdy ten ostatni w 1905 roku zwrócił się do sąsiednich państw latynoamerykańskich z propozycją utworzenia Związku Ameryki Środkowej, który zabezpieczałby państwa regionu przed ciągłymi ingerencjami i „opieką” USA. Obawy wzrosły, gdy dyktator podjął starania o zainteresowanie kapitału japońskiego i brytyjskiego budową kanału międzyoceanicznego przez terytorium Nikaragui.

Na początku 1909 roku Zelaya uczynił kilka prowokacyjnych gestów wobec Waszyngtonu, łamiąc postanowienia zawarte w traktacie waszyngtońskim z 1907 roku, a mianowicie wyposażył ekspedycję wojskową rebeliantów zwalczających rząd w Salwadorze i wmieszał się w wybory powszechne w Kostaryce. Na to wszystko nakładały się kłopoty amerykańskich spółek w stosunkach z rządem Zelayi. Szczególnym echem odbiło się anulowanie koncesji dla jednej z najpotężniejszych spółek drzewnych w USA The Emery Company. Kompania ta była największym producentem drewna mahoniowego na świecie i zatrudniała w Nikaragui 1,5 tysiąca ludzi. Ponadto miała duże wpływy polityczne w Waszyngtonie i zamierzała ich użyć do obrony własnych interesów. Zagrożone w Nikaragui amerykańskie spółki zwróciły się zatem do rządu o przedsięwzięcie stosownych kroków.

W marcu 1909 roku Departament Stanu wysłał do rządu nikaraguańskiego ultimatum z żądaniem przeprowadzenia arbitrażu w tej sprawie. Jednocześnie w Waszyngtonie zaczęła dojrzewać myśl o obaleniu niewygodnego dyktatora. W okresie rządów Zelayi amerykańska piechota morska czterokrotnie schodziła na ląd z okrętów U.S. Navy: w 1894, 1896, 1898 i 1899 roku. Te czasowe operacje wojskowe nie powodowały uszczerbku na prestiżu dyktatora ani nie miały na celu obalenia jego władzy, lecz jedynie ochronę życia i mienia obywateli amerykańskich. W obecnej sytuacji celem interwencji było obalenie Zelayi, należało tylko znaleźć odpowiedni pretekst.

Jesienią 1909 roku wybuchło powstanie przeciwko rządom dyktatora w mieście Bluefields, będącym ważnym portem na wschodnim wybrzeżu i siedzibą wielu spółek zagranicznych. Gdy Zelaya wydał rozkaz rozstrzelania dwóch obywateli amerykańskich biorących udział w powstaniu, Stany Zjednoczone oficjalnie zwróciły się przeciwko niemu i poparły powstańców.

Pod presją Waszyngtonu Zelaya został zmuszony do ustąpienia w grudniu 1909 roku, lecz władzę przekazał swym współpracownikom, którzy kontynuowali walkę z powstańcami. W swoim pożegnalnym wystąpieniu przed nikaraguańskim parlamentem oświadczył, że rezygnuje, aby nie dać Stanom Zjednoczonym pretekstu do interwencji. Siły powstańcze były słabe i źle dowodzone, toteż już w lutym 1910 roku praktycznie zostały rozbite i powstanie chyliło się ku upadkowi. Waszyngton znalazł się w nie lada kłopocie, gdyż uznanie zwycięstwa zelayastów oznaczało nie tylko fiasko polityki wobec Nikaragui, lecz także zachwianie prestiżu Stanów Zjednoczonych w oczach innych państw regionu.

USA posiadały u wybrzeży Nikaragui kilka okrętów wojennych, ale by uratować dogasającą rewolucję, należało przeprowadzić wojskową interwencję na lądzie, co wiązało się z oficjalnym, bezpośrednim zaangażowaniem kraju w działania zbrojne w Nikaragui. Było raczej pewne, że na takie rozwiązanie nie zgodzi się Kongres, dlatego administracja musiała szukać innych sposobów wyjścia z impasu. Postanowiono zatem posłużyć się sprawdzonym już w podobnych sytuacjach narzędziem, jakim byli żołnierze piechoty morskiej. Departament Stanu, po uzyskaniu zgody Salwadoru, polecił wysadzić desant 700 marines na wyspie w Zatoce Fonseca. Posunięcie to miało podnieść morale powstańców i dać wyraźnie do zrozumienia zelayastom, że USA nie zgodzą się na ich rządy w Nikaragui.

Po wylądowaniu marines w Bluefields armia rewolucjonistów została dobrze zaopatrzona, odzyskała więc wigor. W lipcu rozpoczęła miesięczną ofensywę, w wyniku której pokonała wojska rządowe pod Tapitapa i Granadą. Interwencja marines oraz zabiegi Departamentu Stanu nie tylko ocaliły resztki oddziałów powstańczych od klęski, lecz także spowodowały upadek rządów zelayastów. Wkrótce jednak wśród zwycięzców nastąpił rozdźwięk. Widząc rosnącą pozycję Juana Estrady, który ogłosił się tymczasowym prezydentem Nikaragui, reprezentujący konserwatywną frakcję Adolfo Díaz zagroził wybuchem nowej wojny domowej. Zapobiegła temu mediacja amerykańskiego dyplomaty Thomasa C. Dawsona, który zdołał skłonić obie strony konfliktu do podpisania ugody 27 października 1910 roku. Porozumienie przewidywało, że przez dwa lata, do czasu nowych wyborów prezydentem zostanie Juan J. Estrada, a jego zastępcą Adolfo Díaz.

Przez następne miesiące dyplomacja amerykańska starała się ustabilizować sytuację polityczną w Nikaragui, przy okazji poddając kontroli amerykańskich banków jej finanse, zgodnie z zasadami „dyplomacji dolarowej”. Takie posunięcia błyskawicznie rujnowały autorytet Estrady, którego szczególnie zaciekle atakował minister wojny generał Luis Mena. W maju Estrada, będąc pod wpływem alkoholu, rozkazał aresztować Menę i chciał wprowadzić stan wyjątkowy, wojsko odmówiło jednak wykonania rozkazu. Incydent ten zupełnie pogrążył Estradę, który następnego dnia podał się do dymisji. W wyniku tych zawirowań politycznych w maju 1911 roku nowym przywódcą Nikaragui został konserwatysta, dotychczasowy wiceprezydent Adolfo Díaz.

Nowy prezydent, przychylnie ustosunkowany do USA, nie cieszył się jednak uznaniem wszystkich sił politycznych w kraju, nie kontrolował również armii, która znajdowała się pod wpływem ambitnego ministra wojny generała Meny. Díaz szybko i bez sprzeciwu przyjął propozycje Departamentu Stanu, dające szerokie koncesje amerykańskiemu kapitałowi i poddające finanse państwa kontroli amerykańskiej. 7 czerwca 1911 roku została zawarta konwencja Knox-Castrillo, na mocy której USA stały się gwarantem zagranicznych płatności Nikaragui, uzyskując prawo do pobierania ceł.

Posunięcie to zwiększyło szeregi przeciwników Díaza, co starał się wykorzystać generał Mena. Gdy prezydent zaplanował drastyczne cięcia na cele wojskowe i obniżenie stanu armii nikaraguańskiej, Mena stanął na czele buntu, dążąc do przejęcia władzy.

Wybuch nowej wojny domowej i groźba obalenia Díaza zagroziły amerykańskim wpływom i kapitałowi w Nikaragui. W tej sytuacji prezydent Taft podjął decyzję o interwencji zbrojnej, wysyłając oddziały piechoty morskiej. Siły interwencyjne były zresztą pod ręką. 14 sierpnia 1912 roku batalion marines dowodzony przez majora Smedleya D. Butlera został przerzucony z Panamy do Corinto leżącego na zachodnim wybrzeżu Nikaragui. Następnego dnia większość żołnierzy została wysłana pociągiem do Managui.

Wkrótce dołączyły do nich dodatkowe dwa bataliony marines, które przybyły bezpośrednio ze Stanów Zjednoczonych do Managui. Całość sił została zorganizowana w prowizoryczny pułk pod dowództwem pułkownika Josepha H. Pendeltona.

Wysłanie tak dużych sił piechoty morskiej musiało zostać uzasadnione przez dyplomację, tak więc i w tym przypadku Amerykanie powołali się na postanowienia konferencji waszyngtońskiej oraz „potrzebę ochrony życia i mienia obywateli amerykańskich”:

Celem polityki rządu Stanów Zjednoczonych w obliczu obecnych niepokojów, jakie pojawiają się w Nikaragui, jest przedsięwzięcie stosownych kroków do wzmocnienia ochrony przedstawicielstwa dyplomatycznego [USA] w Managui w celu utrzymania łączności [z USA] oraz ochrony życia i mienia obywateli amerykańskich. Przeciwstawiając się Zelayi, którego barbarzyńskie i skorumpowane rządy zostały obalone przez naród nikaraguański w wyniku krwawej wojny, rząd Stanów Zjednoczonych występował nie tylko przeciw jednostce, lecz także systemowi i dlatego nie uzna żadnego ruchu ani próby przywrócenia władzy tych samych niszczycielskich rządów. Dlatego rząd Stanów Zjednoczonych nie zaakceptuje odrodzenia się zelayazmu w żadnej postaci i udzieli silnego wsparcia moralnego legalnie wybranemu i uczciwemu rządowi dla dobra narodu nikaraguańskiego. (...) Grupa 125 amerykańskich plantatorów rezydujących w jednej z prowincji Nikaragui zwróciła się z apelem o ochronę; dwa tuziny amerykańskich firm prowadzących interesy w tym kraju zwróciły się z apelem o ochronę; przedstawiciele banków amerykańskich, które zainwestowały w linie kolejowe i żeglugowe w Nikaragui w związku z realizacją planu pomocy finansowej dla tego kraju, zwróciły się z apelem o ochronę. (...) Na mocy postanowień konwencji waszyngtońskiej Stany Zjednoczone mają moralny mandat użyć swych wpływów i wywierać nacisk w celu zapewnienia ogólnego pokoju w Ameryce Łacińskiej, który jest poważnie zagrożony przez obecną rebelię.

Amerykanom udało się zgromadzić w Managui siły wystarczające do zakończenia wojny domowej, tym bardziej że wojska rebeliantów były już wyczerpane i odczuwały dotkliwy brak broni i amunicji. Tymczasem marines wspierali armię rządową w największych operacjach, wykorzystując najnowsze uzbrojenie, szczególnie broń artyleryjską. Oprócz zadań bojowych żołnierze piechoty morskiej otrzymali również misję „odtworzenia rządu” nikaraguańskiego, wykorzystując przebywających w Granadzie polityków będących pod opieką marines.

Do największej bitwy z udziałem marines doszło 3–4 października 1912 roku, kiedy to amerykańscy żołnierze zdobyli szturmem wzgórze Coyotepe Hill w pobliżu Masaya, bronione przez najlepsze oddziały rebeliantów pod dowództwem generała Benjamina Zeledóna.

Przy tej okazji przed bitwą doszło do wymiany korespondencji pomiędzy Zeledónem i dowódcą Ekspedycyjnej Brygady Piechoty Morskiej pułkownikiem Pendeltonem, obrazującej styl prowadzenia negocjacji przez marines. Oto ultimatum skierowane przez oficera amerykańskiego do Zeledóna:

Rząd Stanów Zjednoczonych polecił, żeby na odcinku linii kolejowej z Corintho do Granady zabronić zajmowania pozycji wojskowych i prowadzenia jakichkolwiek walk, w związku z powyższym nakazuję panu ewakuację wojsk z pozycji w Barraca, Ceyotepe i Masaya. (...) Żadna delagacja ani komisja z pańskiej strony, sugerująca inne warunki lub prosząca o nie, nie zostanie przyjęta. Jeżeli moje żądanie nie zostanie spełnione najpóźniej do godziny ósmej rano dnia jutrzejszego, to jest do wtorku trzeciego października, będę zmuszony otworzyć ogień ze wszystkich moich dział i siłą wyprzeć pańskie wojska z zajmowanych pozycji.

W odpowiedzi Zeledón nie skrywał oburzenia i zdziwienia zarówno „arogancją, jak i cyniczną polityką państwa, które szczyci się swoimi ideałami demokracji”. Po przegranej bitwie Zeledón starał się wraz z innymi wyższymi oficerami swojej armii przedostać się do Kostaryki, otoczono go jednak w pobliżu wioski Dirombo, gdzie w trakcie walki został śmiertelnie ranny. Generał Mena, chory i pokonany, schronił się w klasztorze franciszkanów, gdzie jeszcze pod koniec września został otoczony i ujęty, a następnie pod strażą marines zmuszony do opuszczenia kraju na amerykańskim okręcie wojennym i udania się na wygnanie do Panamy. Do końca października walki wygasły i w ciągu następnych kilku tygodni większość amerykańskich oddziałów piechoty morskiej została wycofana.

Oddziały marines, które pozostały, rozmieszczono w głównych punktach strategicznych Nikaragui, aby ich obecność przypominała Nikaraguańczykom, że Stany Zjednoczone nie będą w przyszłości tolerowały walk frakcyjnych i niestabilnej sytuacji politycznej w pobliżu Kanału Panamskiego. Ponadto konne oddziały piechoty morskiej otrzymały zadanie patrolowania ważniejszych linii kolejowych oraz ochronę mienia i życia obywateli USA.

Oddziały piechoty morskiej wycofano dopiero w 1925 roku. Na życzenie Departamentu Stanu pozostawiono jednak w Managui jedną kompanię marines w sile 105 żołnierzy jako ochronę dla ambasady amerykańskiej. Prezydent Díaz wkrótce został ponownie wybrany na nową kadencję. Korzystając z jego przychylności, nowej administracji Woodrowa Wilsona udało się doprowadzić do podpisania 5 sierpnia 1914 roku układu z Nikaraguą, który dawał USA wieczyste prawo do budowy kanału międzyoceanicznego w tym państwie oraz przekazywał Stanom Zjednoczonym na 99 lat Corn Islands na Morzu Karaibskim i zezwalał na budowę bazy morskiej w Zatoce Fonseca w zamian za 3 miliony dolarów w złocie. Pieniądze uzyskane w ramach układu pozostały jednak w bankach amerykańskich tytułem spłaty zadłużenia Nikaragui.

Amerykańska interwencja wojskowa w Nikaragui była złowieszczym precedensem w amerykańskiej polityce zagranicznej, który w przyszłości będzie powielany nie tylko w stosunku do Ameryki Środkowej, lecz także do Karaibów i Meksyku. Kilka lat później Biały Dom wyśle kilkakrotnie większe siły marines do Nikaragui, aby uczyć mieszkańców tego kraju, jak wybrać „właściwego człowieka”. Jak dotąd ponad stu z nich pozostało, aby stać na straży rządów „właściwego” prezydenta Díaza i niepopularnych w Nikaragui konserwatystów.

Major Smedley Butler, dowódca jednostki piechoty morskiej, która w roku 1909 i 1912 wkroczyła do Nikaragui, po latach służby w amerykańskim wojsku stwierdził:

Przez wiele lat byłem wysokiej klasy ochroniarzem na usługach wielkiego biznesu, Wall Street i bankierów. Krótko mówiąc, byłem reketierem kapitalizmu. W latach 1902-1912 pomagałem "oczyścić" Nikaraguę na potrzeby domu bankowego Brown Brothers. W 1916 roku przyczyniłem się do zabezpieczenia amerykańskich interesów naftowych w Meksyku. W 1916 roku oświeciłem Republikę Dominikańską w kwestii interesów amerykańskich przedsiębiorstw cukrowniczych. Dopomogłem uczynić z Haiti i Kuby dogodne miejsce do bogacenia się dla chłopców z National City Bank. Dla korzyści Wall Street uczestniczyłem w zniewalaniu państw Ameryki Środkowej.

Amerykańska dziennikarka Leslie Cockburn tak oto podsumowała amerykańską okupację Nikaragui w latach 1912-1927:

W 1912 roku marines wylądowali ponownie. Rebelia została stłumiona kosztem niewielu poległych Amerykanów i wielu zabitych Nikaraguańczyków. Dowódca marines, major Smedley Butler, zdolny oficer, który nigdy nie mieszał swego poczucia obowiązku z rzeczową oceną sytuacji, obserwował jak oddziały rządowe fetują zwycięstwo, plądrując i upijając się. Pisząc do swej żony, piętnował "zwycięstwo, które uzyskaliśmy dla nich kosztem życia Amerykanów, wszystko dlatego, że bankierzy, bracia Brown, zainwestowali w tym kraju trochę pieniędzy". Krótko potem administracja Tafta rozkazała Butlerowi, by zapewnił w trakcie nadchodzących wyborów prezydenckich powrót do władzy popieranego przez USA kandydata. Uczynił to, informując następnie swą żonę, że "Nikaragua miała wolne wybory z tylko jednym kandydatem, któremu pozwolono ubiegać się o mandat i który został wybrany jednomyślnie. Aby to radosne wydarzenie miało niezakłócony przebieg i w celu całkowitego usatysfakcjonowania Departamentu Stanu patrolowaliśmy wszystkie miasta, by zapobiec zaburzeniom których i tak oczywiście nie było.

Następnie dodaje:

Marines pozostali w Nikaragui, z dwuletnią przerwą, do 1933 roku, zaś ich obecność usprawiedliwiała się sama przez się poprzez bunty i wojnę domową, którą mogła sprowokować. Jednakże w 1927 roku Amerykanie podjęli decyzję o powołaniu lokalnej formacji do utrzymywania porządku wśród ludności. Została ona nazwana Guardia Nacional, była jednak niewystarczająca do uporania się z potężnym zagrożeniem, jakie pojawiło się w tym samym czasie dla status quo w Nikaragui.

Tym zagrożeniem był Augusto Sandino, syn zamożnego farmera, który zaczął wyznawać "radykalne" poglądy, pracując dla amerykańskich spółek. W 1926 roku zdecydował się wrócić do kraju z niewielkim oddziałem, aby wypędzić amerykańskich okupantów.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Adolf Rotshild
Portret użytkownika Adolf Rotshild
loading...


Komentarze

Portret użytkownika axell69

Dobry człowieku , może

Dobry człowieku , może opiszesz tak dokładnie, jak Nikarague,  dzieje nasze , kogo obchodzą konfiskadorskie  historię , dobrze napisana  ale nadal nie wiem  dlaczego to piszesz . Może masz  za dużo czasu? , może?, a może  boisz się o w naszym kraju  pisać , może  temat zbyt   katolicki  , może może  może . U  nas też było wielu konfiskadorów ,  konfiskowali  naszą tożsammość ,  kradli naszą  wiedzę , mordowali   przekaz  i naszych przodków po to  by podpisać  konkordat ....... ?

 

WYOBRAŹCIE sobie taką hipotetyczną sytuację – Polska podpisuje z Rosją układ, na podstawie którego:
1. Polska będzie utrzymywać na swój koszt wszystkie ambasady Rosji i rosyjskie uczelnie wyższe, licea i gimnazja na terenie Polski.
2. Polska zgodzi się, aby Rosja posiadała na terytorium Polski siatkę jawnych, umundurowanych funkcjonariuszy, zarówno obcego pochodzenia jak i rekrutowanych miejscowo oraz tajnych agentów i agentów wpływu rekrutowanych i szkolonych od niemowlęctwa.
3. Funkcjonariusze ci będą mieli gwarantowany wstęp do szkół, szpitali, więzień, jednostek wojskowych, w celu gromadzenia informacji i prowadzenia działań propagandowych i manipulacyjnych na rzecz Rosji i jej interesów.
4. Funkcjonariusze ci wstępując do polskiego wojska zostają od razu co najmniej kapitanami, a nawet generałami i mają nie tylko pensje pochodzące z dochodu narodowego Polski, ale także maja dostęp do największych tajemnic.
5. W stosownych przypadkach będą mieli tez pensje i przywileje takie same jak pracownicy tych ośrodków, ale pod wieloma względami nie będą podlegać takim samym przepisom np. ci w szkołach nie będą podlegali kuratorium i ministerstwu.
6. Funkcjonariusze ci będą mogli na terenie swoich eksterytorialnych placówek codziennie (a minimum raz w roku) przesłuchiwać polskich obywateli bez świadków i przy zachowaniu tajemnicy, na okoliczność posłuszeństwa prawu i interesom Rosji.
7. Rosja zastrzega sobie prawo do organizowania, bez uzyskiwania stosownych zezwoleń, manifestacji ulicznych w święta państwowe Rosji we wszystkich miejscowościach w Polsce oraz okresowych przemarszów drogami publicznymi do wybranych placówek dyplomatycznych.
8. Ponadto, Polska przyzna im bezpłatną opiekę medyczną i emerytury.
9. W przypadku łamania prawa przez tych funkcjonariuszy, w szczególności gwałcenia polskich dzieci, o ile nie zostali złapani na gorącym uczynku, Moskwa zastrzega sobie prawo do nie informowania polskich władz i podejmowania kroków zgodnie ze swoimi interesami – np. tuszowania sprawy, zastraszania ofiar, przenoszenia winnych na inną placówkę, kłamania, oskarżania innych, etc.
10. Rosja zastrzega sobie prawo do wykorzystywania swoich funkcjonariuszy do otwartego krytykowania i wpływania na polską politykę wewnętrzną i zewnętrzną, prawa obywatelskie, kierunki badań naukowych i inny dowolny aspekt życia społecznego i politycznego.
11. Rosja zastrzega też, że jest niezależnym państwem i Polska nie ma tam prawa krytyki, a manipulacje są niedopuszczalne i będą ścigane przez polską policję, prokuraturę i sądy.
12. Polska ma też oddać Rosji wszystkie ziemie i nieruchomości jakie kiedykolwiek należały do władz Imperium Rosyjskiego lub Związku Radzieckiego albo obywateli któregoś z tych krajów.
13. Polacy robią codzienną składkę pieniężną na rzecz Rosji.
14. Polski rząd finansuje działalność agentów Rosji pracujących w Polsce.
15. UMOWA GWARANTUJĄCA TE WSZYSTKIE PRZYWILEJE NIE PODLEGA WYPOWIEDZENIU !
.
PODOBA SIĘ ??? NIE ???
A co jeżeli to zamiast Rosji byłyby Niemcy?
TEŻ NIE?
.
Więc dlaczego zgodziliśmy się na coś takiego SAMEGO w stosunku do WATYKANU (konkordat) – który zawsze trzymał z zaborcami i potępiał nasze powstania narodowe?

Wow, mi dech zapiera… A wam..?

 

za https://opolczykpl.wordpress.com/

Skomentuj