Co to jest Gwatemala? Majowie, kolonizacja, rewolucja, zamach stanu, wojna domowa i szwadrony śmierci cz.6

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

30 maja 1985 r. gwatemalskie Zgromadzenie Ustawodawcze zakończyło prace nad nową konstytucją, która natychmiast weszła w życie. Zaplanowano wybory parlamentarne, a na prezydenta wybrano cywilnego kandydata Vinicio Cerezo. Stopniowe odradzanie się demokracji nie zakończyło jednak zniknięć i morderstw dokonywanych przez szwadrony śmierci, ponieważ pozasądowa przemoc państwa stała się integralną częścią gwatemalskiej kultury politycznej.

W 1985 roku Stany Zjednoczone zachęcały do ​​cywilnych rządów.. Kiedy te się pojawiły, Waszyngton ogłosił narodziny „demokracji” w jednym ze swoich krajów-klientów. Same wybory były uznawane na całym świecie za sprawiedliwe pod względem proceduralnym, ale zostały również uznane za niedostateczne w zakresie wprowadzenia istotnych reform demokratycznych.

W książce "Zrozumieć Amerykę Środkową" amerykańscy politolodzy John A. Booth i Christine J. Wade napisali:

Wybory w Gwatemali w 1985 i 1990 roku, a także w Salwadorze w 1982, 1984, 1988, 1989 i 1991 roku odbyły się w tle sponsorowanego przez państwo terroru, który pochłonął dziesiątki tysięcy istnień ludzkich i zdezorganizował większość masowych organizacji obywatelskich i politycznych. Kandydaci siłą rzeczy pochodzili głównie z partii centrowych i skrajnie prawicowych, a niezależne lub krytyczne media nie istniały. Represje ograniczyły udział większości obywateli w [...] polityce głosowania. Tylko niewielka mniejszość działaczy partii centrowej i prawicowej zaangażowała się w kampanie, a represje utrzymywały niską frekwencję.

Po inauguracji w styczniu 1986 r. cywilny rząd prezydenta Cerezo ogłosił, że jego priorytetami będzie położenie kresu przemocy politycznej i ustanowienie rządów prawa. Reformy obejmowały nowe ustawy habeas corpus i amparo (ochrona nakazana przez sąd), utworzenie komisji legislacyjnej ds. praw człowieka oraz powołanie w 1987 r. Biura Rzecznika Praw Człowieka. Sąd Najwyższy podjął również szereg reform w celu zwalczania korupcji i poprawy efektywności systemu prawnego.

Wraz z wyborem Cereza wojsko zostało odsunięte od rządzenia i powróciło do bardziej tradycyjnej roli zapewniania bezpieczeństwa wewnętrznego, szczególnie poprzez walkę z uzbrojonymi powstańcami. Pierwsze dwa lata administracji Cereza charakteryzowały się stabilną gospodarką i wyraźnym spadkiem przemocy politycznej.

Niezadowolony personel wojskowy dwukrotnie próbował zamachów stanu w maju 1988 i maju 1989, ale przywódcy wojskowi poparli porządek konstytucyjny. Rząd był ostro krytykowany za niechęć do prowadzenia dochodzeń lub ścigania przypadków łamania praw człowieka. Ostatnie dwa lata rządów Cereza to również okres upadku gospodarki, strajków i zarzutów o powszechną korupcję. Niezdolność rządu do radzenia sobie z wieloma problemami takimi jak śmiertelność niemowląt, analfabetyzm, niedostateczna opieka zdrowotna i społeczna oraz rosnący poziom przemocy, przyczyniła się do niezadowolenia społecznego.

Wybory prezydenckie oraz te do kongresu odbyły się 11 listopada 1990 r. W drugiej turze wyborów wygrał Jorge Antonio Serrano Elías, którego inauguracja nastąpiła 14 stycznia 1991 r. Ponieważ jego partia Ruch Solidarności (MAS) uzyskała tylko 18 ze 116 miejsc w Kongresie, Serrano zawarł kruchy sojusz z Chrześcijańskimi Demokratami i Narodowym Związkiem Centrum (UCN).

25 maja 1993 roku Serrano bezprawnie rozwiązał Kongres i Sąd Najwyższy oraz próbował ograniczyć swobody obywatelskie, rzekomo w celu zwalczania korupcji.

Pucz się nie udał z powodu większości gwatemalskiego społeczeństwa, presji międzynarodowej i egzekwowania przez wojsko decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który wypowiedział się przeciwko próbie przejęcia władzy absolutnej. Serrano uciekł z kraju. Raport Rady Nadzoru Wywiadowczego (wówczas tajny) stwierdza, że ​​tajne służby Stanów Zjednoczonych brały aktywny udział w likwidacji puczu.

Zgodnie z konstytucją z 1985 r. Kongres Gwatemali w dniu 5 czerwca 1993 r. wybrał Ramiro de Leóna, Rzecznika Praw Człowieka na prezydenta kraju. Nie był on członkiem żadnej partii politycznej. Brakowało mu zaplecza politycznego, ale z silnym poparciem społecznym, rozpoczął ambitną kampanię antykorupcyjną mającą na celu „oczyszczenie” Kongresu i Sądu Najwyższego, żądając rezygnacji wszystkich członków obu organów. Wkrótce po objęciu urzędu jego kuzyn, lider partii liberalnej i dwukrotny kandydat na prezydenta, został zamordowany.

Pomimo znacznego oporu Kongresu, naciski prezydenckie i społeczne doprowadziły w listopadzie 1993 roku do ​​porozumienia, w którym Kościół katolicki zawarł umowę między administracją a Kongresem. Ten pakiet reform konstytucyjnych został zatwierdzony w powszechnym referendum w dniu 30 stycznia 1995 r. W sierpniu 1994 r. wybrano nowy Kongres. Kontrolowany przez partie antykorupcyjne - populistyczny Gwatemalski Front Republikański (FRG) na czele z Ríos Monttem i centroprawicową Partię Postępu Narodowego (PAN), nowy Kongres zaczął odchodzić od korupcji, która charakteryzowała jego poprzedników.

W listopadzie 1995 r. odbyły się krajowe wybory prezydenckie, wybory do Kongresu i do urzędów miejskich. W pierwszej turze rywalizowało prawie 20 partii. Wybory prezydenckie, które zakończyły się 7 stycznia 1996 r. wygrał kandydat PAN Álvaro Arzú Irigoyen, który pokonał Alfonso Portillo Cabrera. Arzú wygrał dzięki swojemu poparciu w gwatemalskiej stolicy, gdzie wcześniej piastował urząd burmistrza oraz w okolicznych obszarach miejskich. Portillo wygrał we wszystkich departamentach wiejskich, z wyjątkiem Petén.

Pod rządami Arzú zakończono negocjacje pokojowe, a rząd i URNG (Gwatemalskie Zjednoczenie Narodow-Rewolucyjne) podpisały w grudniu 1996 r. porozumienia pokojowe kończące 36-letnią wojnę domową. Sekretarz generalny URNG Rolando Morán i prezydent Álvaro Arzú otrzymali Pokojową Nagrodę UNESCO za swoje wysiłki na rzecz zakończenia wojny domowej i osiągnięcia porozumienia pokojowego. Rada Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych przyjęła w dniu 20 stycznia 1997 r. rezolucję 1094 wysyłając obserwatorów wojskowych do Gwatemali w celu monitorowania wdrażania porozumień pokojowych.

Szacuje się, że w wyniku trwającej 36 lat wojny domowej śmierć poniosło bądź też zaginęło 140–200 tys. osób. Przeważająca większość zamordowanych była ofiarami sankcjonowanego przez władze państwowego terroru. Wewnętrzny konflikt został opisany w raporcie Biura Arcybiskupiego ds. Praw Człowieka (ODHAG). ODHAG przypisuje prawie 90,0% okrucieństw i ponad 400 masakr armii gwatemalskiej oraz organizacjom paramilitarnym (szwadronom śmierci) a mniej niż 5% partyzantom (w tym 16 dokonanych przez nich masakr).

W raporcie z 1999 r. sponsorowana przez ONZ Komisja ds. Wyjaśnienia Historii (CEH) stwierdziła, że państwo było odpowiedzialne za 93% naruszeń praw człowieka popełnionych podczas wojny, a partyzanci za 3%. Ich szczyt przypadł na rok 1982. 83 procent ofiar terroru stanowili Majowie.

Powróćmy do 1996 roku.

Jeżeli chodzi o kwestię praw człowieka za kadencji Arzú, sytuacja nadal nie została ustabilizowana. Najbardziej znanym przypadkiem złamania praw człowieka w tym okresie było brutalne zabicie biskupa Juana José Gerardiego, do którego doszło 24 kwietnia 1998 roku, dwa dni po tym, jak publicznie przedstawił on główny raport o prawach człowieka, sponsorowany przez Kościół katolicki, znany jako "Guatemala: Nunca Mas", podsumowujący dowody o nadużyciach w trakcie wojny domowej. Został przygotowany w ramach projektu Odzyskiwanie pamięci historycznej, znanego pod akronimem REMHI. W 2001 roku trzech oficerów armii zostało za jego zabójstwo skazanych na wieloletnie więzienie.

Kolejne wybory prezydenckie, parlamentarne i samorządowe odbyły się w Gwatemali 7 listopada 1999 r. Drugą turę wyborów prezydenckich zaplanowano na 26 grudnia.

W pierwszej turze Gwatemalski Front Republikański (RFN) zdobył 63 ze 113 mandatów parlamentarnych, podczas gdy Narodowa Partia Postępu (PAN) zdobyła ich 37.

W drugiej turze wyborów prezydenckich Alfonso Portillo  zdobył 68% głosów a Óscar Berger 32%. Portillo wygrał we wszystkie 22 departamentach i w mieście Gwatemala, które było uważane za twierdzę PAN.

Imponujący triumf wyborczy Portillo, który w drugiej turze wyborów zdobył ponad 2/3 głosów, dał mu mandat na przeprowadzenia jego programu reform. Zobowiązał się do utrzymania silnych więzi ze Stanami Zjednoczonymi, zacieśnienia rozwijającej się współpracy Gwatemali z Meksykiem i włączenia się w proces integracji w Ameryce Środkowej i na półkuli zachodniej. Na szczeblu krajowym obiecał wspierać dalszą liberalizację gospodarki, zwiększać inwestycje w kapitał ludzki i infrastrukturę, utworzyć niezależny bank centralny i zwiększać dochody poprzez lepsze egzekwowanie ściągalności podatków zamiast ich podwyższania.

Portillo obiecał również kontynuację procesu pokojowego, powołanie cywilnego ministra obrony, zreformowanie sił zbrojnych, zastąpienie wojskowej prezydenckiej służby bezpieczeństwa cywilną służbą bezpieczeństwa oraz wzmocnienie ochrony praw człowieka.

Postęp w realizacji reform Portillo podczas pierwszego roku jego urzędowania był powolny. W rezultacie poparcie społeczne dla rządu na początku 2001 roku spadło do rekordowo niskiego poziomu.

Administracja poczyniła postępy w takich kwestiach, jak przejęcie odpowiedzialności państwa za sprawy dotyczące łamania praw człowieka w przeszłości oraz wspieranie praw człowieka na forach międzynarodowych.

Ściganie przez rząd Portillo podejrzanych o zabójstwo biskupa Gerardiego stworzyło precedens  - był to pierwszy raz, kiedy oficerowie wojskowi w Gwatemali byli sądzeni przed sądami cywilnymi.

W obliczu wysokiego wskaźnika przestępczości, problemu z korupcją, brutalnego nękania i zastraszania przez nieznanych sprawców obrońców praw człowieka, pracowników wymiaru sprawiedliwości, dziennikarzy i świadków w procesach o prawa człowieka, w 2001 r. rząd podjął poważne próby rozpoczęcia dialogu mającego na celu omówienie wyzwań, jakie stały przed Gwatemalą.

W lipcu 2003 r. demonstracje Jueves Negro wstrząsnęły stolicą, zmuszając do zamknięcia ambasady USA i misji ONZ. Zwolennicy Ríos Montta wzywali do jego powrotu do władzy, żądając od sądów zniesienia zakazu udziału w rządzie byłych przywódców reżimu wojskowego. Chcieli oni, aby Montt kandydował na prezydenta w wyborach w 2003 roku.

9 listopada 2003 r. Óscar Berger, były burmistrz Gwatemali, wygrał wybory prezydenckie zdobywając 39% głosów. Ponieważ nie udało mu się uzyskać pięćdziesięcioprocentowej większości, musiała odbyć się druga tura wyborów, którą Berger również wygrał. Pokonał kandydata centrolewicy Álvaro Coloma. Trzecią pozycję w prezydenckiej elekcji zajął Montt, któremu pozwolono wystartować. Zdobył on jedynie 11% wszystkich głosów.

Na początku października 2005 roku Gwatemala została zniszczona przez huragan Stan. Chociaż huragan ten był stosunkowo słaby, wywołał on katastrofalną powódź, w wyniku której zginęło co najmniej 1500 osób, a tysiące zostało bez dachu nad głową.

Zdecydowany poczynić postępy w walce z przestępczością i korupcją wewnątrz policji, Óscar Berger w grudniu 2006 r. doszedł do porozumienia z ONZ. Celem działań Bergera było uzyskania poparcia dla sądowego egzekwowania prawa.

Utworzył on wspólnie z Organizacją Narodów Zjednoczonych Międzynarodową Komisję przeciwko Bezkarności w Gwatemali (CICIG), niezależną instytucję, która ma wspierać Biuro Prokuratora Gwatemali, Krajowe Siły Policyjne i inne instytucje śledcze.

Ich celem było ściganie komórek związanych z przestępczością zorganizowaną i handlem narkotykami. CICIG jest uprawniony do prowadzenia własnych dochodzeń i kierowania najważniejszych spraw do krajowego wymiaru sprawiedliwości. Deklarowanym celem CICIG jest „wzmocnienie krajowego systemu wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych i pomoc w jego reformie”.

Od 2010 r. CICIG prowadził dochodzenia w około 20 sprawach. Pełni funkcję zastępcy prokuratora w ośmiu innych sprawach. CICIG prowadziła dochodzenie, które doprowadziło do wydania nakazu aresztowania Erwina Sperisena, byłego szefa Krajowej Policji Cywilnej (Policia Nacional Civil - PNC) w latach 2004-2007. Posiadając podwójne obywatelstwo szwajcarskie i gwatemalskie, uciekł on do Szwajcarii, aby uniknąć ścigania w Gwatemali.

W wyborach prezydenckich z 2011 roku zwycięstwo odniósł emerytowany generał Otto Perez Molina, który rządził krajem do września 2015 roku.  Molina w przeszłości odbył szkolenie w amerykańskiej School of Americas, gdzie szkolenia odbywali członkowie autorytarnych reżimów państw Ameryki Łacińskiej. Był on także dyrektorem gwatemalskiego wywiadu wojskowego oraz płatnym agentem CIA.

W 2011 roku pojawiły się informacje na podstawie amerykańskich archiwów, że Pérez był zaangażowany w kampanie spalonej ziemi w latach 80-tych pod rządami wojskowego dyktatora Efraína Ríos Montta. Pérez dowodził zespołem przeciw powstańczym w gminie Ixil w latach 1982-1983 i jest oskarżony o wydawanie rozkazów masowego mordu ludności cywilnej, niszczenia wiosek i przesiedlenia pozostałej ludności na tereny kontrolowane przez wojsko. Dziennikarz śledczy Allan Nairn przeprowadził wywiad z Pérezem Moliną w Ixil w 1982 roku i poinformował, że Pérez Molina był zamieszany w tortury i morderstwo czterech partyzantów.

W lipcu 2011 r. organizacja Waqib Kej przedstawiła Organizacji Narodów Zjednoczonych list, w którym oskarża Péreza o udział w ludobójstwie i torturach popełnionych w Quiché, podczas wojny domowej. Wśród innych dowodów przytoczyli dokument z 1982 roku, w którym oficer wojskowy (jak twierdzą był nim Perez) jest widziany w pobliżu czterech martwych ciał.

Kolejnymi prezydentami Gwatemali zostali Alejandro Maldonado, Jimmy Morales i Alejandro Giammattei.

Gwatemala obecnie posiada największą gospodarkę w Ameryce Środkowej, z PKB na mieszkańca w wysokości 5 200 USD. Jednak Gwatemala boryka się z wieloma problemami społecznymi i jest jednym z najbiedniejszych krajów Ameryki Łacińskiej. Dystrybucja dochodu jest bardzo nierówna a ponad połowa populacji żyje poniżej granicy ubóstwa.

Aby jednak ktoś mógł sobie uzmysłowić czym tak naprawdę jest współczesna Gwatemala, zarządzana od ponad 65 lat przez mniej lub bardziej tajnych agentów Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, zacytuję kilka fragmentów książki salwadorskiego dziennikarza Oscara Martineza, który przemierzając przez Meksyk, szlakiem nielegalnych imigrantów w swojej książce pt. "Bestia. O ludziach, którzy nikogo nie obchodzą" opisuje losy mieszkańców "bananowych republik" Ameryki Środkowej, skolonizowanych przez Stany Zjednoczone, Izrael i ich sojuszników, którzy wolą przemierzyć tysiące kilometrów, będąc po drodze bitymi, gwałconymi i sprzedawanymi przez międzynarodową organizację przestępczą jaką jest rząd państwa Meksyk, niż pozostać w swoich krajach:

Setki tysięcy osób wyruszają z każdego z małych państw Ameryki Środkowej w poszukiwaniu lepszego życia. Wiele z nich chce po prostu żyć, nic więcej. Nie emigrują, tylko uciekają z najniebezpieczniejszych miejsca na naszej planecie: z Hondurasu, Salwadoru, Gwatemali. Jedni liczą, że będzie im lepiej, inni po prostu szukają ratunku.

Ciekawe dlaczego Martinez nie wymienia wśród tych krajów rządzonej wówczas przez "komunistycznego" rewolucjonistę Daniela Ortegę Nikaragui...? W kolejnym fragmencie Martinez opisuje działalność przestępczą na szlaku przemytniczym, prowadzącym przez Nuevo Laredo:

Osiemdziesiąt trzy procent zebranych przez schroniskowe Centrum Praw Człowieka zgłoszeń dotyczących korupcji odnosi się do funkcjonariuszy Sekretariatu Bezpieczeństwa Obywateli w Nuevo Laredo. To dane zebrane przez centrum tylko w ciągu trzech miesięcy, od czerwca do sierpnia 2009 roku. Informacje przekazane przez czterystu siedemdziesięciu siedmiu migrantów. Bicie, samowolne aresztowania, uprowadzenia i rabunek. Osiemdziesiąt trzy procent ofiar pochodzi z Hondurasu, Gwatemali i Salwadoru.

I po raz kolejny Martinez w swoich wyliczeniach pomija imigrantów z Nikaragui. I ostatni fragment:

I mimo to każdego roku ponad dwieście tysięcy osób podejmuje taką próbę, współtworząc jedno z najbardziej masowych zjawisk migracyjnych świata. Wyruszają, nie mając prawie niczego. Przechodzą przez martwe strefy na granicy z Meksykiem i podróżują pieszo, jako pasażerowie na gapę na pociągu towarowym - czyli Bestii - na łódkach albo ukrywając się w ładowniach ciężarówek. I tak przez pięć tysięcy kilometrów aż do granicy ze Stanami. Wielu podczas tej przeprawy poniosło śmierć. Wielu zostało okaleczonych na torach. Wielu zaginęło. A mimo to codziennie - także dziś - setki osób z Ameryki Środkowej wyruszają w tę podróż. Pozostaje pytanie: przed czym uciekają? Uchodzą z trzech krajów o najwyższym wskaźniku zabójstw na świecie.

Te trzy kraje, o których wspomina Martinez to rzecz jasna Honduras, Salwador i Gwatemala. W całej książce nazwy tych krajów padają kilkadziesiąt razy, podczas gdy nazwa Nikaragua tylko kilka. Co odróżnia te kraje o Nikaragui? Odpowiedź na to pytanie znalazł amerykański działacz na rzecz praw człowieka Dan Kovalik:

Muszę powiedzieć, że obecnie potwierdza się słuszność mojej oceny wojny w Nikaragui; sandiniści, których zwalczaliśmy, są u władzy, a nasze stosunki z nimi układają się bardzo dobrze. Sandinistowska Nikaragua to najbardziej stabilny, spokojny i pokojowo nastawiony kraj w Ameryce Środkowej. Dlatego, inaczej niż w przypadku Salwadoru, Gwatemali i Hondurasu, nie jest on krajem, z którego uchodźcy emigrują do USA.

Znajduje to rzecz jasna potwierdzenie w amerykańskich statystykach rządowych. Według raportu Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego z 2017 roku w 2014 roku 55% nielegalnych imigrantów do USA przybyło z Meksyku, drugie miejsce zajął Salwador, następnie Gwatemala, Indie i na 5 miejscu rzecz jasna Honduras.

Dlaczego jednak Gwatemalczycy uciekają ze swojego kraju?

Gabriel Schivone jest dziennikarzem pochodzenia meksykańskiego, który publikował swoje artykuły m.in. w The Nation, Huffington Post, The Guardian czy też Los Angeles Review of Books. Jest także autorem książki pt. "Making the New “Illegal”: How Decades of US Involvement in Central America Triggered the Modern Wave of Immigration", w której to opisuje jak polityka Stanów Zjednczonych względem Gwatemali przyczyniła się do powstania nowej fali uchodźców, którzy przemierzają tysiące kilometrów, aby dotrzeć do USA.

Jest on także autorem wielu artykułów, m.in. o gospodarczym zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych, które wprowadziło i utrwalało w Gwatemali neoliberalny model gospodarczy a także o zaangażowaniu Izraela w przekształcanie państw Ameryki Środkowej w rynek zbytu dla izraelskich korporacji zbrojeniowych oraz dla izraelskich firm z branży wysokich technologii, zajmujących się systemami bezpieczeństwa i kontroli granic.

W jednym ze swoich artykułów pt. "Dlaczego Gwatemalczycy starają się o azyl? Winna jest polityka USA" opisuje historię 7-letniej Gwatemalki Jakelin Cal, która zmarła w szpitalu w teksańskim El Paso, po tym jak została aresztowana przez amerykański patrol graniczny.

W dalszej części artykułu Schivone powraca do lat 80-tych, kiedy to sponsorowani oraz uzbrajani przez USA i Izrael wojskowi degeneraci wyżynali całe gwatemalskie wioski:

Szacuje się, że w ciągu pierwszych trzech miesięcy po przewrocie wojskowym z marca 1982 r. zginęło około 10 000 osób, które zabił ulubiony „człowiek o wielkiej uczciwości osobistej” prezydenta Reagana, generał Efraín Ríos Montt, szkolony w Fort Bragg, którego siły dokonywały średnio 19 masakr miesięcznie. Całe wioski (ponad 400 zostało zniszczonych) zostały dosłownie wypalone z powierzchni ziemi, a ich mieszkańcy zabici, często w makabryczny sposób.      

Kiedy ludzie zaczęli uciekać z tego koszmaru w rekordowych ilościach (także przed siłami wspieranymi przez USA w Salwadorze), administracja Reagana zwiększyła bezpieczeństwo granic metodami wypróbowanymi i przetestowanymi po raz pierwszy w „laboratorium” walki z rebeliantami w Gwatemali. Reagan odmawiał masowo wnioskom o azyl ludziom takim jak Jakelin i jej ojciec, nazywając ich migrantami ekonomicznymi niegodnymi azylu, zamiast wziąć odpowiedzialność za tworzenie warunków ekonomii politycznej, która obejmuje zarówno migrantów, jak i uchodźców. Do 1984 r. zaledwie 0,79% Gwatemalczyków ubiegających się o azyl otrzymało go, a do następnego roku Reagan deportował miesięcznie 1000 mieszkańców Ameryki Środkowej z powrotem do szwadronów śmierci.

Krótko mówiąc: Stany Zjednoczone za pomocą swoich marionetek w gwatemalskim rządzie niszczyły kraj, paląc całe wioski wraz z ich mieszkańcami, a kiedy Gwatemalczycy rzucili się do ucieczki i zaczęli szukać schronienia w "ojczyźnie demokracji" i "praw człowieka" byli wyrzucani z powrotem do swojego kraju, gdzie czekały już na nich szwadrony śmierci, wyszkolone przez syjonistycznych siepaczy, którzy metody mordowania, które wpajali gwatemalskim sadystom, przetestowali wcześniej na bezbronnych Palestyńczykach.

W innym z kolei artykule zatytułowanym "Rozlokowanie agentów USA w Gwatemali nie jest niczym nowym" wskazuje on, że Gwatemala jest przyczółkiem dla interesów amerykańskich korporacji branży zbrojeniowej oraz systemów bezpieczeństwa już od czasów prezydenta Kennedy'ego.

W artykule tym informuje, że w kwietniu 2019 roku większość imigrantów zatrzymanych przez amerykańską straż graniczną stanowili Gwatemalczycy. A pamiętajmy, że w Meksyku mieszka dokładnie niemal 10 razy więcej ludzi niż w Gwatemali (126 mln - Meksyk, 16 mln Gwatemala). Ponadto Meksyk graniczy ze Stanami Zjednoczonymi a Gwatemala znajduje się (w linii prostej) dokładnie 1100 km od amerykańskiego wybrzeża. Dlaczegoż to więc aż tylu Gwatemalczyków wciąż emigruje ze swojego kraju, mimo iż szwadronów śmierci już dawno tam nie ma?

Najważniejszym powodem jest fakt, iż Gwatemala jest krajem, który został wzorowo rekolonizowany. Na początku XX wieku gospodarka Gwatemali została de facto przejęta przez United Fruit Company. Kiedy jednak ludność się zbuntowała i postanowiła odebrać władzę koncernowi oraz ich protektorom, którzy z ramienia tegoż koncernu oraz amerykańskich tajnych służb dyktatorsko administrowali krajem, korporacja i rząd amerykański wypowiedzieli wojnę ludności tego kraju, przez 36 lat niszcząc całe miasta i wsie i masowo mordując ich mieszkańców, w ramach "walki z komunizmem", która to stanowiła pretekst do ochrony interesów amerykańskich korporacji, które w żelaznym uścisku trzymały pieczę nad tym krajem. A kiedy zimna wojna się skończyła i nie można już było usprawiedliwiać wojny z gwatemalskim narodem "zwalczaniem komunizmu", wprowadzono demokrację, neoliberalny ustrój gospodarczy i w ramach neokolonizacji przekształcono kraj w gospodarcze zaplecze Stanów Zjednoczonych, gdzie wyzyskiwanemu narodowi dla zamaskowania swoich zamiarów wprowadzono fasadową demokrację, podczas gdy władze sprawują Ci sami ludzie, którzy byli jej częścią w czasie reżimu wojskowego i panoszących się po kraju szwadronów śmierci.

Czym więc różni się demokratyczna Gwatemala, będąca pod całkowitą kontrolą zagranicznego kapitału (głównie amerykańskiego, izraelskiego i działającego jako amerykański podwykonawca kapitału południowokoreańskiego), gdzie nawet energia elektryczna jest dostarczana przez sektor prywatny (oczywiście po horrendalnych cenach) od autorytarnej Gwatemali, rządzonej przez generałów i paramilitarnych psychopatów? Ano tym, że kiedyś kraj ten trzymał pod swoim butem jeden agent CIA a dzisiaj Gwatemalczycy mogą sobie co cztery lata wybrać jednego agenta CIA spośród kilku, który akurat najładniej się uśmiecha. Ale prawdziwym przywódcą ich kraju wciąż pozostaje aktualny lokator waszyngtońskiego Białego Domu oraz kontrolujący go finansiści z nowojorskiej Wall Street oraz ich zbrojne ramię z podwaszyngtońskiego Langley.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Adolf Rotshild
Portret użytkownika Adolf Rotshild

Skomentuj