Co to jest Gwatemala? Majowie, kolonizacja, rewolucja, zamach stanu, wojna domowa i szwadrony śmierci cz.4

Kategorie: 

Źródło:

19 października 1944 r. mała grupa żołnierzy i studentów pod dowództwem Jacobo Árbenza i Fransisco Arany zaatakowała Pałac Narodowy w czasie, który później nazwano „Rewolucją Październikową”. Ponce został pokonany i wygnany, a Árbenz, Arana i prawnik Jorge Toriello utworzyli juntę. Zadeklarowali, że demokratyczne wybory odbędą się przed końcem roku.

Zwycięzcą wyborów w 1944 roku został nauczyciel dr Juan José Arévalo, który dzięki znakomitym umiejętnościom profesorskim zdobył stypendium w Argentynie za rządów generała Lázaro Chacóna. Arévalo pozostał w Ameryce Południowej przez kilka lat, pracując jako profesor uniwersytecki w kilku krajach. Po powrocie do Gwatemali, we wczesnych latach reżimu Jorge Ubico, jego koledzy poprosili go o przedstawienie prezydentowi projektu utworzenia Wydziału Humanistycznego na Uniwersytecie Narodowym, czemu Ubico był zdecydowanie przeciwny. Zdając sobie sprawę z dyktatorskiej natury Ubico, Arévalo opuścił Gwatemalę i wrócił do Argentyny. Powrócił do Gwatemali po rewolucji 1944 roku i działał w koalicji lewicowych partii znanej jako Partido Acción Revolucionaria („Partia Akcji Rewolucyjnej”, PAR) zdobywając 85% głosów w wyborach, które zostały powszechnie uznane za uczciwe.

Arévalo wdrożył program reform społecznych, w tym przepisy dotyczące płacy minimalnej, zwiększenia funduszy na edukację, powszechne prawa wyborcze (z wyłączeniem analfabetów) i reformy prawa pracy. Ale wiele z tych zmian przyniosło korzyści tylko klasom wyższym. Niewiele pomogły one chłopskich robotnikom rolnym, którzy stanowili większość populacji. Chociaż jego reformy były stosunkowo umiarkowane, był powszechnie nielubiany przez rząd Stanów Zjednoczonych, Kościół katolicki, dużych właścicieli ziemskich, przedsiębiorstwa takie jak United Fruit Company oraz przez gwatemalskich oficerów wojskowych, którzy postrzegali jego rząd jako nieefektywny, skorumpowany i pod silnym wpływem komunistów. Podczas jego prezydentury miało miejsce co najmniej 25 prób zamachów stanu, w większości prowadzonych przez bogatych liberalnych oficerów wojskowych.

Ministrem obrony w administracji prezydenta Arevalo został Jacobo Arbenz.

W 1947 roku dr Arévalo, w towarzystwie przyjaciela i dwóch rosyjskich tancerzy, którzy odwiedzili Gwatemalę, miał wypadek samochodowy na drodze do Panajachel. Arévalo wpadł do wąwozu i został poważnie ranny, podczas gdy wszyscy jego towarzysze zginęli. Oficjalni liderzy partii podpisali pakt z podpułkownikiem Araną, w którym zobowiązał się on nie podejmować żadnych prób zamachu stanu przeciwko władzy schorowanego prezydenta, w zamian za oficjalnego kandydata partii rewolucyjnych w następnych wyborach.

Podpułkownik Francisco Javier Arana przyjął ten pakt, ponieważ chciał zostać uznany za demokratycznego bohatera rewolucji przeciwko Ponce i wierzył, że Pakt Barranco zapewni mu silną pozycję, gdy nadejdzie czas wyborów prezydenckich.

Arana był bardzo wpływową osobą w rządzie Arévalo. Udało mu się zostać kolejnym kandydatem na prezydenta, przed kapitanem Arbenzem, któremu powiedziano, że z powodu młodego wieku może poczekać do kolejnych wyborów.

Arana zginął jednak w strzelaninie na Moście Chwały w Amatitlan 18 lipca 1949 roku.

Istnieją różne wersje na temat tego, kto go napadł i kto zlecił zamach. Arbenz i Arévalo zostali oskarżeni o podżeganie do próby usunięcia Arany z prezydenckiej administracji.

Śmierć podpułkownika Arany ma istotne znaczenie w historii Gwatemali, ponieważ była kluczowym wydarzeniem w historii rewolucji gwatemalskiej. Jego śmierć przede wszystkim utorowała drogę do wyboru pułkownika Arbenza na prezydenta republiki w 1950 r.

Przed śmiercią Arana planował start w zbliżających się wyborach prezydenckich w 1950 roku. Jego śmierć pozostawiła Árbenza bez poważnych kontrkandydatów w wyborach (co według CIA i amerykańskiego wywiadu wojskowego mogło oznaczać, że Árbenz nakazał zamordowanie go w tym właśnie celu). Árbenz otrzymał ponad trzykrotnie więcej głosów niż jego najpoważniejszy konkurent Miguel Ydígoras Fuentes. Fuentes twierdził, że oszustwa wyborcze przesądziły o wygranej Árbenza.

Badacze uznali, że wyborcze oszustwa faktycznie mogły dodać trochę głosów poparcia Arbenzowi, nie rozstrzygnęły one jednak tego, kto wygrał tamte wybory.

Wybór Árbenz zaalarmował urzędników Departamentu Stanu USA, którzy stwierdzili, że Arana „zawsze stanowił [jedyny] pozytywny konserwatywny element w administracji Arévalo” i że jego śmierć doprowadzi do utworzenia rządu o charakterze lewicowym.

W swoim inauguracyjnym przemówieniu Árbenz obiecał przekształcić Gwatemalę z zacofanego kraju o feudalnej gospodarce w nowoczesne państwo kapitalistyczne. Zadeklarował, że zamierza zmniejszyć zależność od rynków zagranicznych i osłabić wpływ zagranicznych korporacji na politykę Gwatemali. Oświadczył również, że zmodernizuje infrastrukturę Gwatemali i uczyni to bez pomocy zagranicznego kapitału. Ogłosił on dekret 900 w celu wywłaszczenia nieużytków należących do United Fruit Company, rozpoczął budowę Autostrady Atlantyckiej, zainicjował budowę portu Santo Tomas de Castilla, aby konkurować z portem Puerto Barrios, należącym do UFC.

Árbenz był chrześcijańskim socjalistą i zarządzał krajem w stylu europejskich socjaldemokratów, czerpiąc przy tym inspirację z Nowego Ładu Franklina Delano Roosevelta. Chociaż Árbenz miał kilku komunistów na niższych stanowiskach w swojej administracji, nie był on dyktatorem ani tym bardziej kryptokomunistą. Jednak niektóre z jego politycznych działań, szczególnie te, które dotyczą reformy rolnej, mogłyby być określone przez wyższe klasy Gwatemali i United Fruit Company jako „komunistyczne”.

Do 1950 roku roczne zyski United Fruit Company wyniosły 65 milionów dolarów, czyli dwa razy więcej niż dochody gwatemalskiego rządu.

Firma była największym właścicielem ziemskim w Gwatemali i w praktyce posiadała Puerto Barrios, jedyny port Gwatemali na jej atlantyckim wybrzeżu, dzięki czemu mogła czerpać zyski z przepływu towarów przez port.

Ze względu na tajne konszachty UFC z reżimem Ubico, gwatemalscy rewolucjoniści postrzegali UFC jako przeszkodę dla rozwoju kraju po 1944 roku. Ten wizerunek został wzmocniony przez dyskryminacyjną politykę firmy, prowadzoną wobec rdzennej ludności.

Ze względu na fakt iż United Fruit Company było czymś w rodzaju państwa w państwie (UFC de facto kontrolowało ogromną część gwatemalskiej gospodarki), reformy rządu Arevalo uderzały w amerykański koncern bardziej niż w jakąkolwiek inną firmę. Nowy kodeks pracy zezwalał pracownikom UFC m.in. na strajk, w razie gdyby ich postulaty podwyższenia płac tudzież zagwarantowania bezpieczeństwa zatrudnienia nie zostały spełnione. Amerykańska korporacja postrzegała siebie jak główny cel rewolucji gwatemalskiej i reform, które wprowadzano w kraju od 1951 roku. Kłopoty koncernu zostały spotęgowane przez uchwalenie dekretu 900 w 1952 roku, gdyż z 220 000 ha ziemi, które posiadała amerykańska firma, tylko 15% było uprawiane. Pozostałe 85% zostało więc objęte ustawą o reformie rolnej.

UFC zareagowało intensywnym lobbingiem w rządzie Stanów Zjednoczonych. Kilu amerykańkich kongresmenów skrytykowało gwatemalski rząd, za to, że nie chroni on interesów firmy. Gwatemalski rząd odpowiedział, że działalność firmy jest głównym hamulcem w rozwoju kraju.

W 1953 roku rząd przejął 81 tys. ha nieuprawianych gruntów, płacąc Amerykanom rekompensatę w wysokości 7,39 $ za hektar a więc dwukrotnie więcej niż firma ta zapłaciła za jej zakup. Niedługo potem doszło do kolejnego wywłaszczenia, tym razem 160 000 hektarów. Rząd zaproponował firmie rekompensatę według wartości na jaką UFC wyceniała ziemię dla celów podatkowych. UFC było niezadowolone z tej rekompensaty i ponownie zwróciło się z interwencją do amerykańskich urzędników, w tym do Sekretarza Stanu Johna Fostera Dullesa, który miał ścisłe powiązania z firmą.

UFC rozpoczęło również propagandową kampanię dyskredytacji gwatemalskiego rządu, z pomocą specjalisty od propagandy i public relations, Edwarda Bernaysa.

Bernays przez kilka lat prowadził skoordynowaną kampanię propagandową, mającą przedstawiać United Fruit Company jako ofiarę komunistycznego rządu Gwatemali.

Po tym jak generał Dwight Eisenhower został wybrany 34 prezydentem Stanów Zjednoczonych, UFC jeszcze bardziej zintensyfikowało swoje wysiłki na rzecz dyskredytowania rządu Gwatemali.

Pewnej firmie znanej z wrogości do prospołecznych reform zlecono badania naukowe, w wyniku których przygotowano 235-stronicowy raport, w którym gwatemalskie władze zostały przedstawione w jak najgorszym świetle. Mimo iż krytyka rządu Gwatemali w owym raporcie była mocno przesadzona, trafił on do amerykańskich kongresmenów i z pewnością wywarł na nich bardzo duży wpływ. W sumie UFC wydała ponad pół miliona dolarów, aby przekonać amerykańskie władze i amerykańską opinię publiczną o konieczności obalenia gwatemalskich władz.

Zamach stanu został szczegółowo zaplanowany przez CIA, United Fruit Company i nikaraguańskiego dyktatora Anastasio Somozę. CIA do operacji zwerbowała także dwóch środkowoamerykańskich dyktatorów: Marcosa Pereza Jimeneza, prezydenta Wenezueli oraz Rafaela Trujillo, prezydenta Dominikany. Chociaż Operacja "PBFORTUNE" została oficjalnie zatwierdzona 9 września 1952 roku, różne działania planistyczne podejmowano już dużo wcześniej.

W styczniu 1952 roku funkcjonariusze Dyrektoriatu Operacyjnego CIA przygotowali listę "komunistów" z gwatemalskiego rządu, których nowe władzę po obaleniu Arbenza miałyby natychmiast zamordować. Plan CIA zakładał zabójstwo 58 Gwatemalczyków oraz aresztowanie wielu innych.

CIA wprowadziła ten plan w życie pod koniec 1952 roku. Frachtowiec wypożyczony od UFC został przebudowany w Nowym Orleanie i załadowany bronią, którą oznaczono jako maszyny rolnicze po czym wyruszył do Nikaragui. Operacja została jednak zdemaskowana i odwołana przez Sekretarza Stanu Deana Achesona. CIA nadal jednak wspierała pułkownika Castillo Amasa, który został wygnany z kraju po nieudanej próbie zamachu stanu z 1949 roku. Amerykańska agencja płaciła Amasowi 3000 dolarów miesięcznie oraz przekazywała środki dla antyrządowych rebeliantów.

Biorąc pod uwagę mnogość wpływów UFC w administracji Eisenhowera, po jego zaprzysiężeniu władze amerykańskie podjęły się kolejnej próby obalenia rządu Gwatemali.

Operacja CIA o kryptonimie "PBSUCCESS" została zatwierdzona przez Eisenhowera w sierpniu 1953 roku. Całkowity budżet operacji szacowano na 5 do 7 mln dolarów, w tym 2,7 mln na "wojnę psychologiczną" oraz "operacje polityczne". Do operacji zaangażowano ponad 100 agentów CIA. Zaangażowano ponadto do niej dziesiątki uchodźców z Gwatemali oraz obywateli sąsiednich krajów. Planowanie obejmowało sporządzenie list osób z rządu Arbenza, którzy mieliby zostać zamordowani w przypadku przeprowadzenia zamachu stanu.

Wydrukowano również podręczniki, w których opisano techniki zabójstw, jakich miałyby używać nowe władze po udanej operacji obalenia Arbenza. Były to pierwsze podręczniki CIA, w których opisywano techniki dokonywania morderstw. Były one później wielokrotnie wykorzystywane przy okazji innych operacji.

Departament Stanu stworzył zespół dyplomatów, który miałby wspierać "PBSUCCESS". Na jego czele stanął John Peurifoy, który w listopadzie 1953 r. objął funkcję ambasadora USA w Gwatemali. Kolejnym członkiem zespołu był William D. Pawley, bogaty biznesmen i dyplomata posiadający rozległą wiedzę na temat przemysłu lotniczego.

Peurifoy był zaciekłym antykomunistą i udowodnił swoją gotowość do współpracy z CIA, gdy był ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Grecji. W czasie kiedy Peurifoy piastował stanowisko ambasadora stosunki z rządem Gwatemali uległy dalszemu pogorszeniu, chociaż poprawiły się stosunki z gwatemalską armią. W raporcie do Sekretarza Stanu Johna Fostera Dullesa Peurifoy stwierdził, że był „przekonany, że jeśli prezydent nie jest komunistą, to z pewnością nim zostanie, jeśli się z tym czegoś nie zrobi”. Ze strony CIA operacją kierował zastępca dyrektora ds. planowania Frank Wisner. Dowódcą polowym wybranym przez Wisnera był były pułkownik armii amerykańskiej Albert Haney, ówczesny szef placówki CIA w Korei Południowej.

Operację CIA skomplikował przedwczesny zamach stanu z dnia 29 marca 1953 r. Bunt został szybko stłumiony, a wielu uczestników aresztowano. Kilku agentów i sojuszników CIA zostało uwięzionych, co osłabiło wysiłek puczu.

W wyniku utraty zasobów agenturalnych CIA zaczęła w większym stopniu polegać na grupach uchodźców z Gwatemali oraz na swoich antydemokratycznych sojusznikach w Gwatemali. CIA rozważała kilku kandydatów do przewodzenia zamachowi. Ostatecznie jednak wybrała Castillo Amasa, który był na liście płac agencji od czasu nieudanej operacji "PBFORTUNE" z 1951 roku.

Castillo Armas otrzymał od agencji wystarczająco dużo pieniędzy, aby zwerbować niewielką grupę najemników spośród wygnańców z Gwatemali i ludności sąsiednich krajów. Ten zespół nazwano Armią Wyzwolenia. CIA założyła obozy szkoleniowe w Nikaragui i Hondurasie i dostarczyła im broń, a także kilka bombowców.

Stany Zjednoczone podpisały umowy wojskowe z oboma tymi krajami przed inwazją na Gwatemalę, pozwalając im na swobodny przepływ ciężkiego uzbrojenia. CIA wyszkoliła ponadto co najmniej 1725 zagranicznych partyzantów oraz tysiące dodatkowych bojowników, którzy mieli spełniać rolę sił rezerwowych. Dodatkowo CIA nawiązała potajemny kontakt z wieloma przywódcami Kościoła katolickiego z całej Gwatemali i przekonywała ich, aby w trakcie kazań głosili oni hasła antyrządowe.

Siły Castillo Armasa, składające się z 480 ludzi, zostały podzielone na cztery zespoły, liczące od 60 do 198 osób. 15 czerwca 1954 roku te cztery zespoły opuściły swoje bazy w Hondurasie i Salwadorze i zebrały się w różnych miastach na obrzeżach Gwatemali.

Największe siły miały zaatakować portowe miasto Puerto Barrios na Atlantyku, podczas gdy inne zaatakowały mniejsze miasta Esquipulas, Jutiapa i Zacapa, największe przejście graniczne armii Gwatemali.

Plan inwazji szybko napotkał trudności. 60-osobowy oddział został przechwycony i uwięziony przez policjantów z Salwadoru, zanim dotarł do granicy. O godzinie 8:20 18 czerwca 1954 roku Castillo Armas przeprowadził swoje oddziały przez granicę.

Dziesięciu wyszkolonych sabotażystów poprzedziło inwazję, której celem było wysadzenie linii kolejowych i przecięcie linii telegraficznych. Mniej więcej w tym samym czasie samoloty Castillo Armasa przeleciały nad prorządowym wiecem w stolicy. Amerykańska Rada ds. Strategii Psychologicznej nakazała zbombardowanie Twierdzy Matamoros w centrum Gwatemali, a amerykański samolot bojowy F-47 pilotowany przez najemnika zbombardował miasto Chiquimula. Castillo Armas zażądał natychmiastowego poddania się Árbenza.

Inwazja wywołała w stolicy krótką panikę, która szybko ustała, ponieważ rebelianci nie wykonali żadnych uderzeń. Siły Castillo Armasa potrzebowały jednak kilku dni, aby dotrzeć do celu.

Kiedy rebelianci dotarli do swoich celów, napotkali dalsze niepowodzenia. Grupa 122 mężczyzn atakująca Zacapę została przechwycona i zdecydowanie pokonana przez garnizon składający się z 30 gwatemalskich żołnierzy, przy czym tylko 30 żołnierzy uniknęło śmierci lub schwytania.

Oddział, który zaatakował Puerto Barrios, został pokonany przez policjantów i uzbrojonych robotników portowych, a wielu rebeliantów uciekło z powrotem do Hondurasu. Aby odzyskać animusz, samoloty rebeliantów podjęły próbę ataków powietrznych na stolicę. Ataki te powodowały niewielkie szkody materialne, ale miały znaczący wpływ psychologiczny, co doprowadziło wielu obywateli do przekonania, że ​​siły inwazyjne były znacznie silniejsze niż miało to miejsce w rzeczywistości. Rebelianckie bombowce musiały wylatywać ze stolicy Nikaragui, Managui, w rezultacie miały one bardzo ograniczoną ładowność. Wiele z nich zamiast bombami, zostało załadowane dynamitem lub koktajlami Mołotowa, starając się wywołać głośne huki. Samoloty celowały w składy amunicji, tereny defilad i inne widoczne cele.

Wczesnym rankiem 27 czerwca 1954 roku należący do CIA Lockheed P-38M Lightning zaatakował Puerto San José i zrzucił bomby napalmowe na brytyjski statek towarowy SS Springfjord, który został wyczarterowany amerykańskiej firmie WR Grace and Company Line i był załadowany gwatemalską kawą oraz bawełną. Ten incydent kosztował CIA milion dolarów odszkodowania. 22 czerwca inny samolot zbombardował miasto San Pedro de Copán w Hondurasie. John Foster Dulles twierdził, że atak został przeprowadzony przez siły powietrzne Gwatemali, unikając w ten sposób konsekwencji dyplomatycznych. Wiele bombowców zostało zestrzelonych przez gwatemalską armię co spowodowało, że Castillo Armas zażądał od CIA nowych dostaw. Eisenhower szybko zgodził się dostarczyć dodatkowe samoloty, wzmacniając siły rebeliantów. Kluczową rolę w dostarczeniu samolotów odegrał William Pawley.

Rząd Árbenza pierwotnie zamierzał odeprzeć inwazję poprzez uzbrojenie ludności w wieku poborowym, milicji robotniczej i armii gwatemalskiej. Opór ze strony sił zbrojnych, a także powszechna wiedza o tajnych zakupach broni zmusiły Prezydenta do dostarczania broni tylko dla wojska.

Od początku inwazji Árbenz był przekonany, że Castillo Armas może zostać pokonany w staciu militarnym i wyraził to przekonanie publicznie. Martwił się jednak, że porażka Castillo Armasa sprowokuje inwazję armii amerykańskiej. To również przyczyniło się do decyzji, by początkowo nie uzbrajać cywilów. Brak wojskowej przyczyny ku temu, mógł go kosztować utratę poparcie armii. Carlos Enrique Díaz, szef sił zbrojnych Gwatemali, powiedział Árbenzowi, że uzbrojenie cywili byłoby niepopularne wśród jego żołnierzy.

Árbenz zamiast tego powiedział Díazowi, aby wybrał oficerów do prowadzenia kontrataku. Díaz wybrał korpus oficerów, których uważał za uczciwych i lojalnych wobec Árbenza.

W nocy 19 czerwca 1954 roku większość wojsk gwatemalskich w regionie stołecznym wyjechała do Zacapy, do których dołączyły mniejsze oddziały z innych garnizonów. Árbenz stwierdził, że „inwazja była farsą”, ale martwił się, że jeśli rebelianci zostaną pokonani na granicy z Hondurasem, Honduras użyje tego jako pretekstu do wypowiedzenia wojny Gwatemali, co doprowadzi do inwazji Stanów Zjednoczonych.

Rząd Árbenza podjął również środki dyplomatyczne, aby spróbować zakończyć inwazję. Szukał wsparcia w Salwadorze i Meksyku. Meksyk odmówił zaangażowania, a rząd Salwadoru jedynie poinformował Peurifoya o wysiłkach Gwatemali. Największą inicjatywą dyplomatyczną Árbenza było skierowanie sprawy do Rady Bezpieczeństwa ONZ.

18 czerwca minister spraw zagranicznych Gwatemali zwrócił się do Rady o „podjęcie niezbędnych kroków [...] w celu powstrzymania agresji”, za którą, jak powiedział, odpowiedzialne są Nikaragua i Honduras, a także „pewne zagraniczne monopole, na które wpłynęła postępowa polityka mojego rządu ”.

Rada Bezpieczeństwa przyjrzała się skardze Gwatemali na nadzwyczajnym posiedzeniu 20 czerwca. Debata była długa i gorąca, Nikaragua i Honduras zaprzeczały wszelkim wykroczeniom, a Stany Zjednoczone stwierdzały, że rola Eisenhowera jako generała w II wojnie światowej pokazała, że ​​był on przeciwny imperializmowi.

Związek Radziecki był jedynym krajem, który poparł Gwatemalę. Kiedy USA i ich sojusznicy zaproponowali skierowanie sprawy do Organizacji Państw Amerykańskich, Związek Radziecki zawetował tę propozycję. Gwatemala nadal naciskała na dochodzenie Rady Bezpieczeństwa. Propozycja uzyskała poparcie Wielkiej Brytanii i Francji, ale 24 czerwca została zawetowana przez Stany Zjednoczone, które po raz pierwszy zastosowały weto wobec swoich sojuszników.

USA zagroziły również brytyjskim oraz francuskim placówkom zagranicznym, że USA przestaną wspierać  inne ich inicjatywy. Sekretarz generalny ONZ Dag Hammarskjöld nazwał stanowisko USA „najpoważniejszym ciosem skierowanym do tej pory w ONZ”. Misja rozpoznawcza została powołana przez Międzyamerykański Komitet Pokojowy. Waszyngton wykorzystał swoje wpływy, aby opóźnić wejście delegacji do Gwatemali do czasu zakończenia zamachu stanu i zainstalowania dyktatury wojskowej.

Árbenz był początkowo przekonany, że jego armia szybko pokona siły rebeliantów. Zwycięstwo małego garnizonu 30 żołnierzy nad oddziałem liczącym 180 rebeliantów pod Zacapą wzmocniło jego wiarę.

Do 21 czerwca żołnierze Gwatemali zebrali się w Zacapa pod dowództwem pułkownika Víctora M. Leóna, który był uważany za lojalnego wobec Árbenza. León powiedział Árbenzowi, że kontratak zostanie opóźniony ze względów logistycznych, ale zapewnił go, aby się nie martwił, ponieważ Castillo Armas zostanie wkrótce pokonany.

Inni członkowie rządu nie byli tego tacy pewni. Oficerowie uważali, że biorąc pod uwagę amerykańskie wsparcie dla rebeliantów, klęska była nieunikniona, a Árbenz był za to winny. Stwierdził, że jeśli Árbenz nie złoży rezygnacji, armia prawdopodobnie zawrze układ z Castillo Armasem i pomaszeruje z nim na stolicę.

W tym okresie Castillo Armas zaczął intensyfikować ataki powietrzne. Naloty dawały ograniczone rezultaty, gdyż wiele z bomb do nich używanych stanowiły pozostałości z okresu II wojny światowej, które często nie wybuchały.

Niemniej jednak wywarły one znaczący wpływ psychologiczny. 25 czerwca, tego samego dnia, w którym Arbenz otrzymał ultimatum armii, dowiedział się również, że Castillo Armas pokonał gwatemalski garnizon w Chiquimula.

Historyk Piero Gleijeses stwierdził, że gdyby nie wsparcie Stanów Zjednoczonych dla rebelii, korpus oficerski armii gwatemalskiej pozostałby lojalny wobec Árbenza, ponieważ chociaż nie wszyscy byli jego zwolennikami, to jednak Castillo Armasa traktowali z wielką ostrożnością. Wojskowi mieli także silnie nacjonalistyczne poglądy, które Arbenz popierał. Jednak fakt, iż rebelię wspomagał tak potężny kraj jak Stany Zjednoczone, sprawiał, że korpus oficerski zdawał sobie sprawę, że bitwy tej wygrać po prostu się nie da.

W nocy 25 czerwca Árbenz zwołał spotkanie administracji rządowej, przywódców partii politycznych i związków zawodowych. Obecny był także pułkownik Díaz.

Prezydent powiedział im, że armia w Zacapa opuściła rząd i że ludność cywilna musi zostać uzbrojona, aby bronić kraju przed agresją z zewnątrz. Díaz nie zgłaszał sprzeciwu, a związki zawodowe obiecały, że wybiorą spośród swoich członków kilka tysięcy żołnierzy, którzy będą bronić kraju przed agresorem. Kiedy następnego dnia wojska zostały zebrane, pojawiło się tylko kilkuset żołnierzy spośród związków zawodowych. Armia zastraszona przez Stany Zjednoczone odmawiała walki.

Członkowie związków niechętnie walczyli, zarówno z armią inwazyjna, jak i z wojskiem Gwatemali.

Widząc to Diaz zrezygnował z popierania prezydenta i zaczął z innymi wysokimi oficerami konspirować przeciwko niemu.

Poinformowali oni amerykańskiego ambasadora, aby USA zaprzestały działań wojennych, w zamian za rezygnację Arbenza. Peurifoy zaakceptował te warunki a spiskowcy udali się do Arbenza i poinformowali go o tym. Prezydent nie mając już ani sił ani ochoty do dalszej walki zgodził się ustąpić. 27 czerwca 1954 roku o godzinie 20:00 opuścił pałac prezydencki. Stwierdził, że rezygnuje, aby inwazja na jego kraj została zakończona oraz żeby zachować reformy, będące zdobyczą gwatemalskiej rewolucji. Następnie udał się do ambasady Meksyku w celu uzyskania azylu politycznego w tym kraju. Dwa miesiące później bezpiecznie wyjechał z kraju i udał się na wygnanie do Meksyku.

Po ogłoszeniu przez prezydenta rezygnacji Díaz ogłosił przez radio, że obejmuje prezydenturę i że armia będzie dalej walczyć z inwazją Castillo Armasa. Diaz stanął na czele junty wojskowej, w skład której wchodzili także pułkownicy Elfego Hernán Monzón Aguirre i Jose Angel Sánchez. Dwa dni później ambasador Peurifoy powiedział Díazowi, że musi zrezygnować, ponieważ, jak powiedział oficer CIA, który rozmawiał z Díazem, „nie jest wygodny dla amerykańskiej polityki zagranicznej”.

Peurifoy skrytykował Díaza za to że pozwolił Árbenzowi skrytykować Stany Zjednoczone w jego ostatnim przemówieniu. W międzyczasie pilot wyszkolony w USA zrzucił bombę na główny magazyn prochu gwatemalskiej armii, aby zastraszyć pułkownika. Wkrótce potem Díaz został obalony przez szybki bezkrwawy zamach stanu pod wodzą pułkownika Monzóna, który był bardziej skłonny realizować interesy USA. Díaz stwierdził później, że Peurifoy przedstawił mu listę nazwisk komunistów i zażądał, by ich wszystkich rozstrzelano. Díaz odmówił wykonania tego skandalicznego zalecenia amerykańskiego dyplomaty. 17 czerwca dowódcy armii w Zacapa rozpoczęli negocjacje z Castillo Armasem. Podpisali pakt, na mocy którego armia w Zacapa została podporządkowana Castillo Armasowi, w zamian za generalną amnestię. Armia „przygnębiona, z potwornym poczuciem klęski” wróciła do swoich koszar kilka dni później.

Chociaż Monzón był zagorzałym antykomunistą i wielokrotnie mówił o swojej lojalności wobec USA (według Tima Weinera Monzon był finansowany przez oficera CIA Henry'ego Heckshera, który 20 lat później odegra kluczową rolę w zamachu stanu przeprowadzonego przez Augusto Pinocheta), nie chciał on przekazać władzy Castillo Armasowi.

Upadek Díaza spowodował, że Peurifoy nabrał przekonania co do tego, że ​​CIA powinna ustąpić miejsca amerykańskiej dyplomacji i pozwolić Departamentowi Stanu odgrywać wiodącą rolę w negocjacjach z nowym rządem Gwatemali.

Departament Stanu poprosił Óscara Osorio, dyktatora Salwadoru, o zaproszenie wszystkich stron konfliktu na rozmowy do San Salvador.

Osorio zgodził się, a Monzón i Castillo Armas przybyli do stolicy Salwadoru 30 czerwca. Peurifoy początkowo pozostał w Gwatemala City, ale został zmuszony do podróży do San Salvador, gdy negocjacje pierwszego dnia o mały włos nie zostały zerwane.

Zgodnie z ustaleniami tych rozmów Castillo Armas i jego podwładny major Enrique Trinidad Oliva dołączyli do trzyosobowej junty, na czele której stał Monzón, który pozostał prezydentem. W dniu 7 lipca pułkownicy Dubois i Cruz Salazar, zwolennicy Monzóna w juncie, złożyli rezygnację, zgodnie z tajnym porozumieniem, które zawarli bez wiedzy Monzóna.

Mając przewagę liczebną, Monzón również podał się do dymisji, dzięki czemu Castillo Armas został jednogłośnie wybrany na przewodniczącego junty. Za współpracę obu pułkownikom zapłacono po 100 000 dolarów. Stany Zjednoczone niezwłocznie uznały nowy rząd 13 lipca 1954 roku. Wkrótce po objęciu urzędu prezydenta Castillo Armas stanął w obliczu zamachu stanu ze strony młodych kadetów wojskowych, którzy byli niezadowoleni z poddania się mu armii. Zamach stanu został zmiażdżony, a w jego trakcie zabito 29 osób natomiast liczba rannych sięgnęła  91. Na początku października odbyły się wybory, z których wykluczono wszystkie partie polityczne. Castillo Armas był jedynym kandydatem. Wygrał wybory z 99% głosów (niczym inny nasz [amerykański] skur****n Somoza w Nikaragui w grudniu 1936 roku), co ostatecznie "zalegalizowało" jego władzę.

Castillo Armas zaczął znosić wszystkie reformy społeczne i gospodarcze oraz postępy legislacyjne z ostatniej dekady, a także zakazał działalności związków zawodowych i lewicowych partii politycznych, pozbawiając lewicowych Gwatemalczyków praw wyborczych. Zwrócił również całą skonfiskowaną ziemię United Fruit i elitarnym właścicielom.

Nastąpiła seria wojskowych zamachów stanu, obejmujących serię sfałszowanych wyborów, w których zwycięzcami byli wyłącznie wojskowi. Ogólną biedę i represje polityczne motywujące wojnę domową potęgowała szeroko rozpowszechniona społeczno-ekonomiczna dyskryminacja i rasizm, praktykowane wobec rdzennych mieszkańców Gwatemali, takich jak Majowie. Wielu z nich później walczyło w wojnie domowej. Chociaż rdzenni Gwatemalczycy stanowili ponad połowę populacji kraju, byli bezrolni, ponieważ zostali wywłaszczeni ze swoich ziem.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Adolf Rotshild
Portret użytkownika Adolf Rotshild

Komentarze

Skomentuj