Chiny wystrzelą w grudniu „konstelację” satelitów szpiegowskich na bardzo niską orbitę

Kategorie: 

Źródło: ZmianynaZiemi

W ciągu najbliższych trzech lat Chiny wystrzelą 300 mikrosatelitów na ultraniską orbitę okołoziemską. Będą one wyposażone w kamery o wysokiej rozdzielczości i sprzęt do wstępnego przetwarzania informacji. Pierwszy aparat testowy nowej grupy jest już gotowy, jego uruchomienie zaplanowano na grudzień 2023 roku.

 

 

Jak informuje portal SpaceNews, takie plany ogłosili przedstawiciele China Aerospace Scientific and Industrial Corporation (CASIC) na niedawnym forum komercyjnych organizacji lotniczych w Wuhan. Plan działania projektu przewiduje 192 satelity w konstelacji do 2027 roku i 300 do 2030 roku.

 

W nadchodzącym grudniu zostanie wystrzelony pojazd testowy, który przetestuje podstawowe koncepcje i rozwiązania techniczne, od których zależeć będzie sukces całej „konstelacji”. Jako ładunek użyteczny satelita jest wyposażony w kamerę o wysokiej rozdzielczości, komputer pokładowy do wstępnej analizy otrzymanych danych oraz detektor tlenu atomowego. Orbita robocza jest zbliżona do kołowej, wysokość nie jest określona, ale jest wskazana „w przedziale 150-300 kilometrów”.

 

Zadania nowego ugrupowania sprowadzają się do operacyjnej obserwacji powierzchni ziemi w celach handlowych i humanitarnych. Klient będzie mógł otrzymać aktualne zdjęcia interesującego go obszaru w ciągu pół godziny od złożenia zamówienia. Powinno to być szczególnie przydatne w sytuacjach awaryjnych.

 

Bardzo niska orbita okołoziemska (VLEO) to prawie kołowa stabilna trajektoria satelitów o maksymalnej wysokości do 400 kilometrów w apogeum. Chiny nie są pionierem w rozwoju VLEO, ale stoją na czele nowej fali zainteresowania tym obszarem bliskiego kosmosu. Kilka krajów jednocześnie, w tym Stany Zjednoczone i kraje UE, ogłosiło swoje projekty stworzenia urządzeń dla VLEO. Jednak poza Imperium Niebieskim nikt jak dotąd nawet nie wskazał terminu rozmieszczenia grup, nie mówiąc już o konkretnych datach startów.

 

Atrakcyjność VLEO dla satelitów teledetekcji Ziemi (ERS) wynika z krótszej odległości od powierzchni. Okazuje się, że wystarczą aparaty i optyka ważąca o połowę mniej niż w przypadku urządzeń pracujących na wysokości 500 kilometrów, aby uzyskać obraz w zakresie widzialnym z rozdzielczością około 50 centymetrów na piksel. W przypadku radarów z syntetyczną aperturą zmniejszenie rozmiaru i kosztu wyposażenia jest mniejsze, tj. oszczędność nawet ok. 40 procent.

 

Oczywiście nie ma nic za darmo. Na wysokościach do 400 kilometrów wpływ atmosfery jest nadal silny i słabo przewidywalny. Oznacza to, że urządzenia pracujące na VLEO muszą mieć wystarczającą energię i rezerwy płynu roboczego, aby utrzymać orbitę. I nawet w tym przypadku ich żywotność będzie krótka. Twórcy nowej „konstelacji” w CASIC obiecali, że to niedociągnięcie zostanie zrekompensowane masową produkcją satelitów. Dzięki temu okażą się tanie, a będziesz mógł je często uruchamiać. Najwyraźniej na komercyjnych i niedrogich rakietach.

 

Pomimo niedawnego ożywienia zainteresowania ultraniską orbitą okołoziemską i swoistej mody na określenie VLEO w astronautyce, nie ma w tej koncepcji nic radykalnie nowego. Satelity rozpoznawcze pracują tam od początku lat sześćdziesiątych. Amerykański program CORONA trwał do 1972 roku, urządzenia ośmiu serii funkcjonowały przez cały okres użytkowania lub jego część na orbitach o wysokości od 180 do 380 kilometrów. Później pałeczkę przejął ZSRR, który od 1971 roku wypuszcza na orbitę satelity serii US-A (te z reaktorami jądrowymi na pokładzie).

 

Tym, co wyróżnia obecny trend w rozwoju VLEO, jest komercjalizacja i masowość wykorzystywanych urządzeń. Jeśli każdy satelita kosztuje pięć razy mniej niż ten przeznaczony dla „przeciętnego” LEO (400-900 kilometrów), to niech działa przez rok zamiast trzech do pięciu lat. Im niższa orbita docelowa, tym więcej masy można na nią dostarczyć. To też przekłada się na oszczędności na usługach startowych. W rezultacie jedna rakieta wystrzeliwuje znacznie więcej i tak lżejszych satelitów VLEO.

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn

Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt


Komentarze

Portret użytkownika wet4t44

obecnie starlink ma prawie 5

obecnie starlink ma prawie 5 tysięcy satelitów i to na tyle dużych by nie spaść za 10 dni, omijać przeszkody i łączyć się na rózne sposoby (czasem np. laserowo linie przekazywania danych)

wygląda śmiesznie. 

Nawet Polska ma kilkanaście satelitów komercyjnych i nie wiem czy jednego rządowego.

Portret użytkownika OCTOPUS

Stara przepowiednia mówi że

Stara przepowiednia mówi że żółta rasa zaleje świat, jako dziecko słyszałem to kilkakrotnie od starszych ludzi. Niestety jest w tym trochę prawdy a wepchnieęcie Rosji w ręce Chin wyjdzie USA i EU bokiem. Sami sobie winni zamiast przybliżyć Rosję do Europy to wychodowali chińskiego potwora a następnie rzucili Rosję na pożarcie wraz z jej surowcami mineralnymi. 

Portret użytkownika wiktor wektor

Jak miano by przybliżyć Rosję

Jak miano by przybliżyć Rosję do europy jak przez ostatnie stulecie plenił się tam komunizm, wyniszczający wszystkich co bardziej światłych i rozumnych a promujący debilizm i miernoty ? Negatywna selekcja wszędzie zbiera swoje parszywe żniwo - w europie też.

Portret użytkownika syriues

Taki był plan,taki sam jak

Taki był plan,taki sam jak islamizacja Europy.

Zobaczymy jaki z tego chaos wyjdzie.Rosja jest o wiele lepsza niż Chiny czy usa.sadze,ze rosji nie dano byc technologicznie ideałem. Wyizolowana od rozpadu ZSRR lub nawet przed.Nie powinno porzucac sie sąsiada, bo ma sie ochote na zasoby i ludność ukrainy .Rosja i Europa to staruszki.demograficznie wykończeni ,9ba bloki to faszysci i rasisci.lepiej spadać do skandynawskich kraji

Skomentuj