Chiny mogą w tym roku odejść od polityki jednego dziecka

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com
Przez ostatnie dekady władze Chin rygorystycznie przestrzegały polityki jednego dziecka, lecz najwyraźniej nadszedł już czas na zmiany. Źródło rządowe powiadomiło, że jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to jeszcze w tym roku wprowadzone zostaną nowe przepisy, które pozwolą Chińczykom posiadać więcej dzieci.

 

Zmiana prędzej czy później i tak musiała nadejść. Eksperci ostrzegają, że w kraju żyje coraz więcej ludzi starszych, natomiast liczba osób w wieku produkcyjnym wciąż ubywa. Chiny odczuwają również niedobór siły roboczej oraz nierównowagę płci. Posiadanie wielu dzieci jest od wielu lat zabronione, lecz teraz może to okazać się wręcz obowiązkiem. 

 

Pod koniec tego roku lub na początku przyszłego, rząd wprowadzi pewne zmiany w stosowanej dotychczas polityce. Chińczycy będą mogli posiadać dwójkę dzieci, co nie będzie już wiązało się z problemami natury prawnej. W ten sposób kraj będzie próbował rozwiązać problemy demograficzne.

 

Według szacunków ONZ, polityka jednego dziecka może spowodować że w 2050 roku co trzeci obywatel Chin będzie emerytem - liczba osób w wieku powyżej 60 lat przekroczyłaby zatem całkowitą populację ludności w Stanach Zjednoczonych. Kolejnym problemem byłby poważny brak siły roboczej.

 

 

Źródło: http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/asia/china/11758393/China-to-introduce-two-child-policy-by-end-of-year.html

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu



Komentarze

Portret użytkownika Odważniak

Wszelka ingerencja odgórna w

Wszelka ingerencja odgórna w życie ludzkie skończy się katastrofą. Dlatego rządy niech przestaną wtykać nosy do łóżek, zlikwidujmy produkcję masową, obozy pracy wielkopowierzchniowe, i wróćmy do wojen na pięści, niech odbuduje się mądrzejsza pula genowa, niech głupcy poumierają, bo mądry nie będzie się bić, będzie naukowcem. Najlepiej byłoby, gdybyśmy wrócili do ery przedprzemysłowej, gdzie ludzie mieli kontakt z Naturą, zachowując jednocześnie postęp technologiczny, tylko trzeba skończyć z marnotrawstwem, bo marnujemy teraz olbrzymie ilości energii i surowców. Czy spodziewalibyście się takiej jazdy, że w USA produkują masowo kurczaki w obozach koncentracyjnych, te kurczaki jadą potem statkiem do Chin, tam je przetwarzają, pakują itd i z powrotem na statek i do amerykańskich hipermarketów. Przecież to zaprzecza zdrowemu rozsądkowi, przyzwoitości i jest wielkim marnotrawstwem! I tak dzieje się z każdą produkcją masową w większości lądującą na śmietniku. Jakim frustratem trzeba być, by produkować coś, co jest od razu śmieciem? To nie może trwać dłużej, Matka Natura zaczyna się upominać o jej skarby wyrywane z trzewi ziemi, no i są upały, powodzie i inne atrakcje, pożary, Słońce szaleje. Mam teorię, że naruszanie złóż, przekopywanie ziemi w poszukiwaniu błyskotek, zaburza gospodarkę hormonalną ziemi, tak jak człowiek choruje od niedoborów, czy nadmiaru minerałów w jednym miejscu, złoto skupione w sejfach a wyrwane brutalnie z Ziemii nie spełnia swej, w tej ziemii funkcji, nie wiem, przewodnikowej dla sieci informacyjnej, i narusza jakieś subtelne pola o których jeszcze nie mamy pojęcia. Pierwiastki nieustannie krążą w ciele, czy to ziemi, kosmocu, czy wiewiórki i tworzenie zatorów uniemożliwia taki ruch, i mamy reakcję alergiczną w postaci niszczenia zatorów, bo system immunologiczny che się odbudować, chce, by złoto było w obiegu, a nie pokiszone w sejfach. Mam wrażenie, nawet fizycy się z mej teorii śmieją, bo mają klapki naukowe na umyśle, że złoto zakopane w ziemi spełnia niezwykle ważną funkcję przekaźnikową, albo inną, nie znam się, jak żyły w ciele, żyły złota i innch minerałów podobnie. Nie wolno wydobywać więcej, niż potrzeba dla dekoracji i handlu, bo tylko wtedy trafia to z powrotem do ziemi, w ciała przenikają nanocząsteczki, te wysikują je do ziemi i tworzą się nowe żyły, ludzie gubią złoto i srebro i te sobie dalej żyją w ziemi. Zauważmy, że problemy zawsze zaczynają się od koncentracji złota w podziemiach, sejfach i schronach, kiedy przestaje krążyć swobodnie, to samo ze srebrem, żelazem, choć to krąży i ma inne funkcje ziemskie, miedzią i resztą. Dopóty jest dobrze, dopóki krąży, a jak jest zator, to jest zawał... Zauważmy w historii, że jak jakiś król nagromadzi zbyt wiele, to zaczynają się jego kłopoty...

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika Adolf Rotshild

"Skoro widzisz gdzieś w

"Skoro widzisz gdzieś w Polsce komunistów to znaczy że nie można od Ciebie wymagać za dużo."
Masz racje. W Polsce nie ma komunistów. Komuniści w 1989 tak jak naziści w 1945 odlecieli na Księżyc swoimi latającymi spodkami i nikt ich już na oczy nie widział.

 

Skomentuj