Chaos w Boliwii. Liderka opozycji mianowała siebie prezydentem

Kategorie: 

Nowa prezydent Boliwii, Jeanine Anez - źródło: Twitter

Dotychczas względnie spokojna Boliwia nagle zamieniła się w drugą Wenezuelę. Niedawne wybory prezydenckie, które po raz czwarty wygrał Evo Morales, zostały uznane za sfałszowane. Rząd zapowiadał rozpisanie nowych wyborów, lecz wtedy liderka opozycji niespodziewanie mianowała siebie „tymczasowym prezydentem” Boliwii.

 

Październikowe wybory prezydenckie wygrał Evo Morales, który zdecydowanie pokonał swojego głównego rywala Carlosa Mesę. Jednak ogłoszenie jego reelekcji zapoczątkowało masowe protesty w kraju. Opozycja oraz Organizacja Państw Amerykańskich (OPA) uznały, że wybory zostały sfałszowane. Bez udowodnienia manipulacji w głosowaniu wymuszono dymisję Moralesa, a ten zapowiedział rozpisanie nowych wyborów.

 

Jednak 12 listopada, Jeanine Anez, senator opozycyjnej partii Jedność Demokratyczna, ogłosiła się prezydentem Boliwii, choć nawet nie startowała w wyborach i nie uzyskała poparcia parlamentu. Również społeczeństwo nie miało okazji wyrazić swojego poparcia lub sprzeciwu. Lecz po stronie nowej prezydent stanęła armia i policja, a już na drugi dzień Stany Zjednoczone uznały Jeanine Anez jako „tymczasową prezydent” Boliwii. Tymczasem Evo Morales uciekł do Meksyku, gdzie uzyskał azyl polityczny

 

Aktualnie w Boliwii trwają demonstracje poparcia dla Evo Moralesa, które są pacyfikowane przez wojsko. W piątek, w mieście Sacaba, siły porządkowe otworzyły ogień do protestujących, zabijając co najmniej 8 osób. Boliwii może teraz grozić wojna domowa.

Evo Morales ogłosił, że chce wrócić do Boliwii, lecz wtedy z całą pewnością zostanie zatrzymany, a to pogorszy sytuację w kraju. Nowy rząd twierdzi, że Morales powinien zostać osądzony za fałszerstwa wyborcze oraz korupcję i już nigdy nie będzie mógł startować w wyborach.

 

Choć Jeanine Anez nie została wybrana na drodze wyborów, Stany Zjednoczone ogłosiły, że Ameryka Południowa jest o krok bliżej od „pełnej demokracji”. Władze Boliwii już podjęły pierwsze decyzje – między innymi przymierzają się do zorganizowania „pierwszych wolnych wyborów” i zerwały stosunki dyplomatyczne z Wenezuelą. Tymczasem Morales i jego zwolennicy chcą cofnąć „zamach stanu”.

 

Ocena: 

2
Średnio: 1.5 (2 votes)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu



Komentarze

Portret użytkownika Gazior

Ingerencja ussa wygląda

Ingerencja ussa wygląda nieciekawie. Z drugiej strony trzeba przyznać, że ten Morales trochę przegiął pałkę. Czytałem o tym ostatnio gdzie indziej- chciał rządzić czwartą kadencję, a konstytucja przewiduje trzy pod rząd. Więc nawet nie powinien kandydować. To tak, jakby teraz cały czas preziem byłby Bolek albo Stolcman. Fajnie by było, nie?

Portret użytkownika Kwazar

Przyznaję,że niezbyt

Przyznaję,że niezbyt orientuję się w sytuacji politycznej Boliwii ale z tego co udało mi się wyczytać wyciągnąłem prosty wniosek. W Boliwii doszlo do puczu,przewrotu ? Scenariusz prawdopodobnie i tym razem został przygotowany przez CIA i jest bardzo podobny do kijowskiego Majdanu. 

Skomentuj