Cenzura w Internecie! Największe portale społecznościowe zaczynają walczyć z twórcami treści z którymi się nie zgadzają

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Projekty internetowe oparte wyłącznie o platformę Facebook czy YouTube znalazły się w opałach. Obecnie tacy twórcy mają dwie możliwości. Albo się podporządkują i samoocenzurują, stając się lewicowymi w poglądach, albo będzie zakaz monetyzacji i ostatecznie znikną z przestrzeni tych portali społecznościowych i to bez podania przyczyny, a czasem z dnia na dzień.

 

 

Można już obwieścić koniec Internetu jaki znaliśmy do tej pory. Od dzisiaj, korporacja Google kończy na przykład z monetyzacją filmów publikowanych na YouTube. Restrykcja dotyka wszystkich posiadaczy kanałów o niewystarczającej zdaniem Google popularności.  Jednak jeśli prowadzisz kanał publikujący treści, które mogą się nie spodobać właścicielom Google, może zostać skasowany w każdej chwili bez względu na popularność.

 

Tym samym znaleźliśmy się w sytuacji, w której zostanie popularnym YouTuberem nie jest już rzeczą prostą i wymaga posiadania kokretnego budżetu reklamowego, a ewentualny viral, czyli popularna treść, nie zapewni szansy na monetyzacje. Google w ten sposób odcina źródło finansowania dla trudnej do ustalenia ilości niezależnych twórców filmowych. Co ciekawe odcina też sobie źródło przychodu. Oznacza to, że w myślenu kierownictwa nie chodzi już o zarabianie pieniedzy, ale na szerzenie odpowiedniej ideologii, nawet kosztem strat dla firmy.

Prawdopodobnie operacja ta nie jest jeszcze zakończona i pod względem możliwości monetyzacji będą oceniane wszystkie znajdujące się na platformie YouTube kanały. Jako pretekst podano wybryk niejakiego Logana Paula, który opublikował zdjęcia nieboszczyka z japońskiego lasu samobójców. Jednak to prawdopodobnie było tylko pretekstem do wprowadzenia tak niekorzystnych zmian. Dzięki temu skandalowi wszyscy ze zrozumieniem pokiwają głową i skandal z decyzjami YouTube będzie nieco mniejszy, gdyż zawsze znajdzie się stado pożytecznych idiotów, którzy powiedzą, że YouTube ma "coś zrobić" czyli w domyśle, ocenzurować. No to cenzurują i to na całego.


Nie można wykluczyć, że ostatnie zmiany w Internecie, gdy zdecydowanie nasiliła się lewicowa cenzura, są w jaki sposób skoordynowane. Nie można wykluczyć, że opłacają je jakieś "Otwarte" fundacje znanego finansowego grandziarza. To raczej nie jest przypadek, że jednocześnie za treści prawicowe bierze się największy portal społecznościowy świata Facebook i największy portal multimediów, czyli YouTube.

 

Nie od dzisiaj wiadomo, że kierownictwo firmy Facebook LTD oraz Alphabet LTD będącej właścicielem Google i YouTube, ma poglądy skrajnie lewicowe. Teraz te poglądy mają być jedynymi obowiązującymi w zarządzanych przez nich portalach społecznościowych. niewątpliwie właściciele mają prawo podjąć taką decyzję a my wcale nie musimy korzystać z ich produktów. Jeśli ktoś się na to decyduje, bez żadnej alternetywy i prowadzi kanał lub fanpage o treściach dalekich od wyobrażenia lewicy, to może już się przygotowywać się na nieuchronną blokadę. 

 

Pytanie tylko czy firmy, które sobie na to pozwalają nie zmonopolizowały przypadkiem obecnego Internetu, bo jeśli tak uznają odpowiednie amerykańskie urzędy, to istnieje już odpowiednie prawo, które może doprowadzić nawet do tego, że giganty z Doliny Krzemowej zostaną podzielone na kilka firm współzawodniczących na rynku. Dokładnie tak stało się kiedyś z monopolami dzielącymi amerykański rynek telekomunikacyjny, takimi jak i AT&T czy Worldcom.

 

Grając vabank, obecni potentaci w internecie nieco ryzykują, ponieważ administracja Donalda Trumpa  ma jeszcze czas na podjęcie odpowiednich decyzji i uruchomienie procedur, które mogą doprowadzić do przymusowego podziału tych firm. Trudno sobie wyobrazić, żeby urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych poddał Internet bez walki, a widać wyraźnie, że zarówno Google jak i Facebook przygotowują się już do przyszłej kampanii prezydenckiej, aby skutecznie wpływać na wynik wyborów w taki sposób, w jaki życzą sobie właściciele tych korporacji i ich mocodawcy.

Obecne zmiany zostały zresztą wymuszone po tym, gdy okazało się, że w ciągu ostatnich kilku lat, neutralny internet sprzyjał wyrównywaniu dysproporcji w zakresie informowania społeczeństwa na temat oferty politycznej. Notorycznie bowiem w dyskursie publicznym dominują obecnie poglądy lewicowe, przedstawiane jako jedyne słuszne, a prawicowe są ukrywane, przemilczane i przez to stały się czymś w rodzaju zabronionej wiedzy tajemnej. Ta wiedza była jednak dotychczas dostępna w Internecie i teraz postanowiono z tym skończyć. Zresztą zyskał na tym nie tylko Donald Trump, ale wcześniej również obecnie rządząca w Polsce partia Prawo i Sprawiedliwość, która dzięki Internetowi zdołała wygrać podwójne wybory i na prezydenta i parlamentarne.

 

Międzynarodowa lewica z pewnością to zauważyła, dlatego również w polskim Internecie rozpoczęła się aktywna lewicowa cenzura na Facebooku i na YouTube. Jej ofiarami każdego dnia podają kolejne popularne profile i kanały. Najpopularniejszym sposobem niszczenia kanałów na YouTube  jest wyłączenie monetyzacji lub nagłe skasowanie całej jego zawartości. Prowadzenie prawicowego kanału na YouTube jest obecie czymś porównywalnym do chodzenia po polu minowym. Trzeba cały czas uważać co się pisze, a nawet jeśli nie pisze się nic złego to może się okazać, że i tak nagle nie spełnia się standardów tej społeczności, co wiąże się z jego usunięciem.

Wszystko to pokazuje, że błędem było, gdy wiele osób zamiast tworzyć własne fora i portale internetowe, postanowiła korzystać z narzędzi firm monopolizujacych obecnie Internet i przekaz w nim obecny. To głupie, że sami nieodpłatnie tworzymy zawartość dla Facebooka, gdzie nawet nie ma możliwości monetyzacji treści. Administratorzy dużych grup udzielający się na nich, pracują dla tej korporacji właściwie za darmo. Teraz za darmo będą pracować też właściciele małych kanałów na YouTube, a gdy któryś głoszący nieodpowiednie poglądy za bardzo urośnie, i tak znajdą się sposoby na jego usunięcie.  

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (3 votes)



Komentarze

Portret użytkownika Has$

Ajwaj ajwaj ... gdzie inni

Ajwaj ajwaj ... gdzie inni widzą kryzys inny może zobaczyc okazje do zarobku.  Okazuje się że zrobili miejsce dla konkurancji. Zrobić Google right side i Youtube rigth side, i sciągnąć do siebie na serwery tych wszystkich odrzuconych.... których wydaje się byc coraz wiecej, ,,produkowanych,, przez w/w.

Portret użytkownika dziadek ze wsi

3 stycznia 2018 r. w

3 stycznia 2018 r. w restauracji San Francisco, Abhinov Vadrevu, były inżynier ds. oprogramowania na Twitterze wyjaśnił strategię, która nazywa się „shadow banning” (banowanie z cienia). Według jego wiedzy Twitter wykorzystywał taką strategię. „Jedną ze strategii jest “shadow ban”, abyś miał najwyższą kontrolę. Idea „shadow ban” polega na tym, że banujesz kogoś ale on nie wie, że został zbanowany, ponieważ publikuje informacje, ale nikt nie widzi ich treści. Po prostu myślą, że nikt nie angażuje się w ich treści, podczas gdy w rzeczywistości nikt ich nie widzi.”

Twitter jest w trakcie automatyzacji cenzury i banowania, powiedział 8 sierpnia 2017 r. inżynier oprogramowania Twittera Steven Pierre:

„Każda pojedyncza rozmowa zostanie oceniona przez maszynę, a maszyna powie, czy jest to coś pozytywnego, czy negatywnego. To, czy jest pozytywne, czy negatywne, nie jest (niesłyszalne), to bardziej jakby ktoś był agresywny albo nie. Rozumiesz? Ktoś po prostu przeklina na kogoś, jakkolwiek, jakkolwiek. Oni mogą mieć rację, ale to po prostu znikną… To nie będzie blokowało sposobu myślenia/nastawienia, ale będzie zakazywać, na przykład sposobów wypowiedzi.”

15 grudnia 2017 r. Olinda Hassan, kierownik ds. polityki dla zespołu zaufania i bezpieczeństwa na Twitterze wyjaśnia podczas świątecznego przyjęcia na Twitterze, że trwają prace nad stworzeniem systemu „obniżenia rankingu” „gównianym ludziom”: „Tak. To jest coś nad czym pracujemy. To jest coś nad czym pracujemy. Próbujemy zmusić tych gównianych ludzi żeby się nie pojawiali. To produkt nad którym teraz pracujemy.”

Były inżynier serwisu „Twitter” Conrado Miranda potwierdza 1 grudnia 2017 r., że narzędzia są już gotowe do cenzurowania protrumpowskich lub konserwatywnych treści na platformie. Na pytanie, czy te możliwości istnieją, czy nie, Miranda mówi: „O to chodzi”.

Portret użytkownika Anioł Prawdy

Potwierdzam - to prawda ! Jak

Potwierdzam - to prawda ! Jak tylko wpiszę jakieś ważne bezcenne informacje, to one się pokazują ale tylko dla mojego IP, z różnych kont mogę włazić np. na YT i sprawdzać i będzie komentarz widziany ale jak zmienie IP i zaloguje się z innego kompa/laptopa w innym całkowicie kontem na YT to już niestety komentarzy nie widać wcale. Zakładanie kont kolejnych nic nie daje. BO sqrvvisyny zapamiętują dane frazy i na podstawie tych fraz od razu idzie wpis lub konto do shadow bana. judetube.com jest już spalony co najmniej od 1,5 roku - wykryłem to już wtedy jak jeszcze nikt niczego się nie domyślał... Nigdy nie miałem żandego pejs'zbuka ale myślę że te twitery bingi fb yt itd. to wszystko jest razem powiązane i trzymają nad tym łapy ci sami zdrajcy świata.
www.cda.pl/PRAWDA_DLA_POLAKA www.cda.pl/eMisjaTv www.cda.pl/Jacek_Miedlar www.corium.cba.pl Nie zapomnij dać SUBA

Portret użytkownika stasiu kolasa

już któryś raz w tym artykule

już któryś raz w tym artykule pisze ale musze to dopisać bo to ważne, otóż komentarz napisany z jednego urządzenia zalogowanego w YT-widnieje - sprawdzam na innym urządzeniu-nie zalogowanym na personalnym koncie yt-  a komentarza nie ma.

Portret użytkownika EkrudyDref

Admin myli lewicę z lewactwem

Admin myli lewicę z lewactwem, a to przecież zupełnie co innego. To mylenie pojęć to właśnie efekt zatrucia mózgu przez lewactwo, które bazuje na odwracaniu pojęć. Nasze społeczeństwo łatwo "łyka" zakamuflowaną lewacką propagandę. Gdybyśmy mówili o lewicy to widzielibyśmy człowieka szarego jako podmiot działania; lewica nie sprzyjałaby oligarchom i monopolistycznym koncernom! Dzisiaj lewicy praktycznie już nie ma...

Kolejna sprawa to "łykanie" nowomowy niszczącej język polski. I na tym portalu (też dziwne słowo) Autorzy w swoich artykułach uwielbiają używać słów obcojęzycznych. Dzisiaj Autor postanowił wbić nam do głów choćby słowo "monetyzacja".

Oj, dziwny jest ten świat i dziwni są ludzie...

--------
Howgh!

Portret użytkownika Akamai

A ja uwielbiam takie gadki:

A ja uwielbiam takie gadki:

" Waszyngton upomniał Brukselę co bardzo ucieszyło Kreml. "

" Pjongjang porozumiał się z Seulem co zaniepokoiło Tel Awiw."

Szczególnie lubię kiedy czyta takie teksty śmiertelnie poważna Justyna Pohanke. 

Prawda nas wyzwoli, 

Ale najpierw nas wku*wi.

 

Portret użytkownika yan

skoro ta wredna lewica

skoro ta wredna lewica wszędzie rządzi, to czemu takie tuzy intelektu i biznesu nie założą własnego facebooka, youtuba, i innych twitterów. po co sie pchacie, tam, gdzie was nie chcą i wy nie chcecie? idzcie na swoje to zobaczycie, jakie zainteresowanie rzeczywiście wzbudzacie, przeciągając te miliardy prawych ludków na swoje portale

Portret użytkownika stasiu kolasa

chcę Wam napisać , że pisząc

chcę Wam napisać , że pisząc komentarze na YT okazało się , że ja je widzę a w rzeczywistości ich nie ma.

O co chodzi?-OTÓŻ komentarz widnieje z perspektywy urządzenia z którego został napisany, -jakby dla Twoich oczu , sprawdzam z innego urzadzenia- MOJEGO KOMENTARZA NIE MA.

OTO CAŁY JUTJUB.

Strony

Skomentuj