Brytyjski naukowiec twierdzi, że obalił mit „globalnego ocieplenia”

Kategorie: 

Źródło: dreamstime.com

Brytyjski uczony - Paul Holland - rzucił nowe światło na teorię o globalnym ociepleniu. Badacze z całego świata lansujący ją, opierają się na rzekomym topnieniu lodowców w obrębie Arktyki, tymczasem Holland zauważył, że nikt nie zajmuje się na poważnie Antarktydą, gdzie odnotowywane są wzrosty formowania się lodu morskiego.

Paul Holland jest ekspertem do spraw klimatu w British Antarctic Survey. Przez ostatnie dziesięć lat badał lód morski Antarktydy i Oceanu Południowego. Jego praca polegała między innymi na analizowaniu pory roku na Antarktydzie i szybkości, z jaką lód pojawia się i znika.

Po dekadzie badań, uczony twierdzi, że znalazł klucz do obalenia mitu globalnego ocieplenia.

Podstawowe pytanie na które szukał odpowiedzi brzmiało:

Jeśli temperatura na Ziemi staje się coraz cieplejsza, a lód morski w Arktyce szybko się kurczy, to dlaczego lód morski na Antarktydzie powoli rośnie?

Prawdopodobnie za wszystkim stoi zmiana pór roku.

Jasna powierzchnia lodu morskiego odbija światło słoneczne z powrotem w przestrzeń kosmiczną. Te obszary, które pokryte są lodem, pochłaniają mniej energii słonecznej i pozostają stosunkowo chłodne. Gdy temperatura z czasem zwiększa się i topnieje więcej lodu morskiego, mniej jasnych powierzchni odbija światło słoneczne z powrotem w przestrzeń. Tym samym lód i odsłonięta woda morska pochłaniają więcej energii słonecznej, co powoduje większe topnienie i większe ocieplenie.

Znakomita większość naukowców obserwujących ocieplenie i topnienie w Arktyce uważa, że to właśnie lód morski Arktyki jest wiarygodnym wskaźnikiem zmieniającego się globalnego klimatu.

Z kolei lód morski Antarktyki nie został uznany za wskaźnik zmian klimatycznych. Arktyczny lód morski znajduje się w przeważającej części pośrodku zamkniętego na lądzie oceanu, który jest bardziej wrażliwy na światło słoneczne i ocieplające się powietrze. Tymczasem lód morski Antarktydy otacza ląd; jest on wystawiony na działanie silnych wiatrów i ruchów mas powietrza.

Modele klimatyczne wskazują, że rosnąca globalna temperatura, powinna wpływać na kurczenie się lodu morskiego w obu regionach. Obserwacje wykazały jednak, że zasięg lodu w Arktyce skurczył się szybciej niż przewidywano, a na Antarktydzie nieznacznie się zwiększył.

Według Paula Hollanda, Antarktyda jest w ocenie zmian klimatu tak samo ważna, jak Arktyka. Twierdzi, że nie można obserwować jednego zjawiska, ignorując drugie.

Różnice w topnieniu lodu między Arktyką, a Antarktydą, stawiają pod znakiem zapytania niektóre modele klimatyczne. Najważniejszym badaniem monitorującym jest Coupled Model Intercomparison Project Phase 5 (CMIP5).  Naukowcy symulują w jego ramach klimat Ziemi i przewidują, jak zmieni się on w najbliższej przyszłości.

Co najistotniejsze wszyscy światowi liderzy, którzy chcą wprowadzić tzw. „Zielony Ład” i dokonać całkowitej dekarbonizacji przemysłu, opierają się o ten model, podejmując decyzję o ograniczeniu emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

Badania Paula Hollanda mogą spowodować, że wyjdzie na jaw, iż w całym teatrzyku na temat globalnego ocieplenia, wcale nie chodzi o ratowanie klimatu.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Jomsborg

Z tą dysproporcją w topnieniu

Z tą dysproporcją w topnieniu lodu w Arktyce i na Antarktydzie, to nie jest taka prosta sprawa.

1. Półkula północna ogrzewa się szybciej niż południowa, bo na północy jest główne źródło emisji CO2 oraz jest dużo lądów, które łatwiej się nagrzewają, zaś wymiana powietrza pomiędzy półkulami nie jest taka ,,płynna".

2. Arktyka to głównie zamarznięty ocean, a Antrarktyda to zamarznięty ląd, a to daje zupełnie inne reakcje. Arktyka jest otoczona ogrzewającym się lądem oraz podmywana jest przez ocieplający się ocean, dlatego topi się szybciej. Na Antarktydzie lodu przybywa właśnie przez globalne ocieplenie, bo większa wilgotność powietrza powoduje większe opady. Cieplejsza woda również podmywa tam lodowce szelfowe, które podpierają te kontynentalne. Gdy te spadają do wody, topią się, uwalniając słodką wodę, która ma wyższą temperaturę krzepnięcia niż słona i łatwiej zamarza, co powoduje powiększenie szelfu zimą (jeśli stopiło się dużo lodu). Na Antarktydzie zachodzi obecnie sprzężenie zwrotne ujemne, lecz nie będzie ono trwało wiecznie.

3. Jeśli Grenlandia zacznie się nagle topić, to wtedy klimat w Europie ochłodzi się. Duże ilości słodkiej wody zaburzają ruch prądów morskich, w tym Golfsztromu i mogą go ,,zepchnąć" na południe. Wtedy na jakiś czas będziemy mieć zimy jak w Kanadzie, bo na takiej szerokości geograficznej jesteśmy. Wink Klimat Ameryki Pn jest odpowiedni do szerokości geograficznej, zaś Europa to jedna wielka anomalia cieplna, która wynika z ułożenia gór (w Europie ,,poziomo", w Ameryce Pn ,,pionowo") przez co ciepłe powietrze z Atlantyku dociera bardziej wgłąb Europy. Drugi czynnik to Golfsztrom, który oprócz ciepła niesie też wilgoć.

Mimo wszystko skupiłbym się na problemie plastiku oraz mikroplastiku. To poważny problem, a o tym w mediach cisza.

Pozdrawiam.  

Portret użytkownika yoshi

Odnosnie "[email protected]"

Odnosnie "[email protected]"

p, li { white-space: pre-wrap; }

Elita od dawna wie, że ostateczne orzeczenie profesora z Oxfordu lub Cambridge zostanie uznane za prawdę. Podobne oświadczenia wielkich uniwersytetów - takich jak Princeton, Harvard czy Yale - mają autorytet, który praktycznie zapewnia ich niekwestionowaną akceptację przez społeczeństwo. Nie ma znaczenia, jak niedorzeczne są to stwierdzenia.

Portret użytkownika Jarosław

"pośrodku zamkniętego na

"pośrodku zamkniętego na lądzie oceanu"...Jak dla mnie pan marcin (tak, z małej litery) jest jednym z wielu (m.in. "tutejszych") kandydatów do nagrody Pulitzera. I nie mów pan, że literówki się zdarzają...To nawet nie literówka, tylko kompilacja błędu składni i stylistycznego hehe!

Tacy nam "dziennikarze" wyrośli...

Portret użytkownika endriu gołota

Takie moje małe spostrzeżenie

Takie moje małe spostrzeżenie na przestrzeni kilku dziesięciu lat

 

O ile kiedyś występowały prawdziwe zimy z naturalnymi objawami takimi jak mróz śnieg utrzymujący się podczas całego okresu zimowego, a okres letni był na tyle ciepły że podczas jego trwania można było w dowolny jego dzień pomoczyć jaja w jeziorze. Tak w obecnym czasie prawdziwe lato występuje sporadycznie w cyklu kilkuletnim Ostatnie prawdziwe lato było w 2018 roku Pozostałe lata były przeplataniną zimna z upałami tak co parę dni A o wyprawie nad jeziorko można było zapomnieć To samo jest z zimami, te prawdziwe występują co kilka lat a pozostałe w ogóle jej nie przypominają Tak więc nie ma już ciepłych okresów letnich ani zimnych zim

 

Oczywiście zdaję sobie sprawę że "globalne ocieplenie" i to z powodu działalności człowieka to ściema pazernych korporacji a część obecnych anomalii to robota geoinżynierji

Portret użytkownika BG

TO PROSTE. CIEPŁE POWIETRZE

TO PROSTE. CIEPŁE POWIETRZE UTRZYMUJE SIĘ NA GÓRZE,  DLATEGO ARKTYKA TOPNIEJE A ANTARKTYDY PRZYBYWA. W PEWNYM MOMENCIE NASTEPUJE ZRÓWNANIE TEMPERATOR NA OBU POŁKÓLACH ALBO NAWET "PRZESILENIE" NA ARKTYCE I ZACZYNA SIE ZLODOWACENIE. ALE WŁAŚNIE TEGO PROCESU "PRZESILENIA" NIE POTRAFIMY WYTŁUMACZYĆ, O CZYM MÓWIŁO JUŻ KILKU PROFESORÓW OD KLIMATU. 

Portret użytkownika Quark

To co sprawdza się w

To co sprawdza się w zamkniętym pomieszczeniu nie ma zastosowania w skali planety. W ziemskiej atmosferze im wyżej tym jest CHŁODNIEJ , wystarczy wejść na jakąś wysoką górę latem (lub poleciec samolotem) by się o tym przekonać , co zresztą widać po wiecznym lodowcu na szczytach gór.  A już ta Twoja "teoryja" jest tak skrajnie naiwna , że aż poraża ! Bieguny ziemi nie leżą "na dole i na górze" planety ! Zawsze i wszędzie na całej ziemi wszystkie procesy konwekcyjne zachodzą tak jakby , jakby "ziemia była płaska" bo wraz ze wzrostem wysokości nad ziemią gęstość powietrza spada (tak jak i ciśnienie) co powoduje "zasysanie" gęstrzych jego mas i obniżenie się temperatury - dzięki czemu tworzą się chmury bo para wodna może się skroplić . Samo zaś powietrze ogrzewa się głównie od gorącej powierzchni ziemi nagrzanej przez słońce - TAK , mamy tu "ogrzewanie podłogowe" . Nagrzane powietrze unosząc się miesza się z zimnym (opadającym) i dzięki temu do wysokości kilkuset metrów jest względnie zawsze ciepło. Na wysokości ok. 10 km mamy już temperaturę ok. -60*C bez względu na porę roku.

Portret użytkownika Szkarłatny Leon

Marcinie my wiemy już od

Marcinie my wiemy już od dawna że ten cieplarniany cyrk jest tylko dla wyłudzenia kasy przez międzynarodówkę lichwiarską. Gdzyby ten naukowiec rzeczywiście pracował dla dobra ludzkości to został by skazany na "zamilczenie". Jako człowiek inteligentny powinieneś zrozumieć jak działa niszczycielska machina lichwiarskiej agendy - dwa kroki do przodu, jeden w tył, trzy kroki do przodu jeden do tyłu i tak w kółko aż do osiągnięcia zamierzonego celu.

 

 

Portret użytkownika Rozsądny

Rok 1937:  Populacja ludzi: 2

Rok 1937:  Populacja ludzi: 2,3 Miliarda

Obecność Co2 w atmosferze: 280 PPM

Stopień zalesienia globu: 66%

 

Rok 2020: Populacja 7,8 Miliarda

Obecność Co2 w atmosferze: 415 PPM

Stopień zalesienia globu: 35%

Poza tym wzrost temperatury w ocenach który doprowadza do chorób i wymarcia raf koralowych, które są głównym miejscem lęgowym dla populacji wielu ryb - źródła naszwego pożywienia. Tony plastików i innego syfu wywalane codziennie do morza, ale wy dalej będziecie udawać, że nic się nie dzieję? Polecam film David attenborough Life on our planet. 

Portret użytkownika dd

Zalesienie globu - poczytaj

Zalesienie globu - poczytaj kto daje certyfikaty na wycinki i uprawy zrównoważone np palmy hodowanej na olej palmowy (zakłamanie organizacji mających niby w statucie ochronę środowiska a tak na prawdę autoryzują degradację środowiska).

Ilość ludności na świecie - poszukaj kiedy ludzie głodowali najbardziej, popatrz na powierzchnię najmniejszego kontynentu na świecie i powiedz jaki kawałek tego kontynentu dostałby każdy obecnie żyjący mieszkaniec Ziemi gdyby wszystkich tam przesiedlić.

Co do CO2 w atmosferze - czy dane z np. analiz warstw lodu pokazują jakieś wahania w skali większej niż kilku dekad?

 

I pytanie chyba retoryczne - dlaczego te osoby które tak strasznie lamentują a zagładzie ludzkości z powodu przeludnienia, ilości CO2 w atmosferze, kiedyś jeszcze modna była dziura ozonowa - dlaczego same na to wpływają - korzystają z osiągnięć otrzymanych dzięki uzyskanej energii (piszą np posty na komputerze żeby inni nie wpływali na środowisko a sami wpływają), korzystają z plastiku, samochodów i samolotów - degradują środowisko pouczając innych żeby sami tego środowiska nie degradowali. Sami na konferencję podjeżdżają rowerami czy może limuzynami z wielkimi silnikami spalinowymi?

Dlaczego sami nie dadzą przykładu i się nie zutylizują?

Strony

Skomentuj