Bezprzewodowe słuchawki firmy Apple emitują promieniowanie elektromagnetyczne prosto do mózgu

Kategorie: 

Źródło: ew.com

Apple ogłosiło, że najnowszy iPhone 7 wyjdzie razem ze słuchawkami bezprzewodowymi – marzeniem użytkowników, którzy wciąż walczą ze splątanymi kabelkami. Słuchawki, nazwane AirPods mają być dodatkowo wodoodporne.

 

Pojawiły się jednak pogłoski, że słuchawki są także… rakotwórcze, ze względu na promieniowanie, które trafia bezpośrednio do mózgów użytkowników. Sygnał słuchawek będzie nadawany przez Bluetooth, z telefonu do prawej słuchawki, a z prawej słuchawki do lewej. Oznacza to, że promieniowanie przejdzie bezpośrednio przez mózg użytkownika.

Apple twierdzi, że wszystkie jego urządzenia emitują promieniowanie o częstotliwości radiowej, zgodnie z wytycznymi Federalnej Komisji Łączności. Jednak ponad 200 naukowców uważa, że używanie najnowszych słuchawek Apple'a jest równe z umieszczeniem urządzenia mikrofalowego zaraz obok swojego mózgu.

 

Badania wykazały, że sygnał RFR, używany przez Apple może powodować problemy zdrowotne, w tym raka. RFR może także wywoływać stres oksydacyjny oraz uszkadzać komórki DNA. Jednak jak jest naprawdę, trudno się jeszcze dowiedzieć. "To jak funkcja Bluetooth jest szkodliwa będziemy mogli zaobserwować na przestrzeni kilku dekad" - twierdzi Joel Moskowitz z UC Berkeley School of Public Health. 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Scarlet
Portret użytkownika Scarlet


Komentarze

Portret użytkownika Jurgen

Nie tylko Apple oferuje takie

Nie tylko Apple oferuje takie słuchawki aczkolwiek przeważnie słuchawki bezprzewodowe mają jakiś pałąk czy kabelek je łączący, który ma odbiornik radiowy i akumulator. Są też słuchawki podobnie jak te od Apple, które wkłada się jako dwie osobne do ucha. Super minimalizm, dyskrecja i komfort. Fakt jednak, że przesyła to fale radiowe prosto przez mózg. O ile używając telefonu trzymanego przy uchu robimy to przeważnie przez kilka minut (a wtedy też przez głowę płyną fale radiowe) o tyle słuchawki BT mamy godzinami w uszach. Ja odradzam. Inna sprawa, że kształt tych słuchawek jest mało ergonomiczny i łatwo je zgubić (wiem bo używam ich starszych przewodowych wersji).

Portret użytkownika Sqb

W życiu nie czytałem większej

W życiu nie czytałem większej bzdury. Widać, że ktoś kto pisał ten artykuł albo nie ma pojęcia o rozchodzeniu się fal, albo celowo sieje ferment. 

Po pierwsze słuchawki bezprzewodowe korzystające z technologii bluetooth są już od bardzo dawna. Apple nie odkrył ameryki w tej kwestii. Owszem, wszelkiego rodzaju łączność brzprzewodowa jest szkodliwa, ale nie ma na ten moment żadnych konkretnych badań wskazujących na np. powstawanie nowotworów. Jeżeli ktoś w was w tym momencie się zagotuje i powie, że są to poproszę o link do publikacji.

Dlatego właśnie wprowadzane są dopuszczalne normy, które określają ile danego rodzaju fal dane urządzenie może emitować. 

Przypominam każdemu, że żyjemy aktualnie otoczeni poprzez chociażby sieci Wifi (w przeciętnym bloku widocznych sieci mamy ok 10-20) które rozchodzą się dookólnie czyli przenikają nas przez cały czas. To samo się tyczy sieci komórkowej. To, że w tym momencie nie rozmawiacie, nie znaczy, że nie przebiegają przez nas fale nadawane i odbierane przez urządzenia między którymi się znajdujemy (inni ludzie rozmawiający, kożystający z internetu przez sieć komórkową). Być może po naszej lewej stronie znajduje się nadajnik Orange a po prawej mamy setki ludzi podłączonych do niego. Wszystkie te fale cały czas przez nas podróżują. 

Do tego dochodzą fale radiowe, oraz wiele innych przekaźników. 

Teraz do rzeczy. Pierwszą bzdurą jest już tłumaczenie artykułu. Orginał mówi o promieniowaniu OBOK naszego mózgu a nie promieniowaniu do naszego mózgu, już tutaj autor popisał się podsycaniem afery.

Po 2gie na ten moment owe słuchawki dopiero co miały premierę, wszystkie informacje dotyczące komunikowania się między słuchawką prawą a lewą są wyssane z palca. Raz, że nie było czasu na przeprowadzenie tego typu badań, po 2gie nikt i tak ich nie przeprowadzi, a Apple nie opublikuje schematu połączenia.

Natomiast wyraźnie powiedzieli - słuchawki działają NIEZALEŻNIE, możemy stosować jedną, bez posiadania 2giej. Nie ważne czy lewą czy prawą. Więc bzdurą jest komunikacją między słuchawkami.

Dodam jeszcze, że siła fal emitowanych przez Bluetooth jest nieporównywalnie słabsza od chociażby samego synału telefonu, a na codzień mijamy ludzi noszących zestaw bezprzewodowy komunikujący się przez Bluetooth od dziesięciu lat. 

Teraz kolejna rzecz - 200. naukowców. Jakich naukowców? Konkrety poproszę, dokładną publikację tych 200. naukowców opisujących słuchawki Apple...

Ohh zirytowałem się niepotrzebnie, ale moi drodzy, nie przepisujcie bezmyślnie bzdur, żeby podsycać atmosferę skandalu. Jeżeli ktoś z Was już panicznie się boi promieniujących użytkowników słuchawek Apple - uspokoję Was. Kosztują w polsce ponad 700zł i i tak prawie nikt ich nie kupi :P 

Portret użytkownika X

oj Skarlet, cz jak Ci tam

oj Skarlet, cz jak Ci tam dziecino. Blue działa od lat i od lat ten problem istnieje. A tak z drugiej strony - czy zwykła komora trzymana przy uchu działa inaczej?  Otóż nie dziecino - działa jeszcze mocniej od Blue. A wiesz czemu? bo sygnał Blue jest mały i słabo skorelowany z częstością wodoru, a sygnał komóry tysiące razy mocniejszy i mocno skorelowany.

A Ty szum robisz.

 

Portret użytkownika ???

Promieniowanie, fale itd.

Promieniowanie, fale itd. "elektromagnetyczne" "magnetyczne" otacza nas na co dzień z każdej strony, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Sam tzw. dźwięk jest magnetyczny. Człowiek emituje promieniowanie elektromagnetyczne.

Nasza wiedza o tym pojęciu jest znikoma, przez kontrolowanie technologi i ogłupianie ludzi dla zysku (kasa, firmy).

Portret użytkownika SBL_R322

Może taki jest cel, wielu

Może taki jest cel, wielu idiotów nawet za jedną słuchawkę zapłaci jak za 10 par dobrej jakości słuchawek, bo przecież jabłko. A jeśli cel jest inny to Apple posmaruje gdzie trzeba i będzie cichutko.

Skomentuj