Barack Obama oskarża Rosję o wpływanie na wynik wyborów w USA

Kategorie: 

Źródło: dreamstime.com

Demokraci wciąż nie mogą się pogodzić z przegraną w wyborach prezydenckich w USA. Nie dostrzegają jednak szeregu własnych błędów prowadzących do porażki, za to wskazują na winnego poza granicami Stanów Zjednoczonych. Tym wrogiem jest Rosja, która rzekomo stoi za atakiem hakerskim na skrzynki pocztowe Partii Demokratycznej.

 

Obama uznał, że to liczne wycieki maili kandydatki na prezydenta, Hillary Clinton i szefa jej kampanii, Johna Podesty, doprowadziły do porażki wyborczej. Co więcej zapowiedział podjęcie odpowiednich kroków.

"Myślę, że bez wątpienia jeśli obcy rząd próbuje wpłynąć na integralność naszych wyborów to musimy zareagować i zrobimy to w miejscu i czasie który sami wybierzemy" powiedział Obama

Dodatkowo nadal aktualny prezydent USA oznajmił, że rozmawiał już o tym z prezydentem Putinem i dał mu do zrozumienia, że dojdzie do akcji odwetowej, jawnej i ukrytej. Nie wiadomo, co przez to rozumieją Amerykanie, ale można się spodziewać, że to oznacza zapowiedź zintensyfikowania trwającej od dawna wojny elektronicznej między mocarstwami. O jej przebiegu dowiadujemy się zwykle długo po fakcie, albo wcale.

Intrygujące jest też to, że władza w  USA, do wykradzenia maili z serwera Partii Demokratycznej, podchodzi identycznie jak nasza Platforma Obywatelska po skandalu z aferą podsłuchową. Pamiętamy jeszcze zapewnienia polityków tej formacji, że nie jest ważne to co znajduje się na taśmach tylko to, kto podsłuchiwał i dlaczego.

 

U nas również, marszczący srogo brwi premier Donald Tusk, grzmiał z mównicy sejmowej, że wie jakim alfabetem jest pisany ten przeciek i sugerował, że chodzi mu o cyrylicę. Obama nie bawi się w taką dyplomację tylko wskazuje po prostu na Rosję. Tylko, że amerykański przywódca jest łaskaw nie zauważać, że przyczyną porażki Demokratów nie jest sam wyciek maili, a to, co się w nich znajdowało.

Przypomnijmy zatem, że na światło dzienne wpłynęły liczne szokujące skandale. Znajdują się tam dowody na to, że w szeregach polityków Partii Demokratycznej, dochodzi do jakichś dziwacznych rytuałów okultystycznych zwanych "spirit cooking", a na dodatek ludzie dowiedzieli się o działająej wśród nich pedofilskiej szajce, która może przenikać elity władzy. Skandal jest zwany "Pizzagate", co ma związek z pewnym lokalem gdzie rzekomo miało dochodzić do molestowania dzieci. Jeśli ktoś o tym nigdy nie słyszał to znaczy, że mediom głównego nurtu udało się to skutecznie zatuszować.

Teraz ci ludzie krzyczą, że to skandal, iż Rosjanie ujawniając ich szokujące zachowania, wpłynęli na wynik wyborów. Czy można sobie wyobrazić większy poziom cynizmu? Przecież gdyby w wykradzionych mailach nie było niczego kompromitującego to Rosjanie nic by nie osiągnęli upubliczniając je. Jednak skorumpowane media działające w zmowie z politykami, sprawiają wrażenie jakby treść maili nie miała znaczenia, tylko sam fakt wycieku. Nich każdy oceni taką postawę tak jak uważa.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (6 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika www.ludziedobrejroboty.pl

Prawdziwe 'przecieki' są jak

Prawdziwe 'przecieki' są jak najbardziej jawne i pochodzą z Hollywood. Weźmy taki - "Jestem Bogiem" - ostatnia sekwencja, pomimo 'nakręconej' przeszłości, senator wychodzi obronną ręką... Patrząc na wypowiedzi, zachowania, ryje, w oczy - tych ludzi, odnosi się wrażenie, że też ich ktoś/coś 'nakręca'. Oni, ani ich animatorzy, mniej zastanawiają, niż ich 'wyborcy'.

Strony

Skomentuj