Azerski separatyzm w Iranie czyli wojenne prowokacje Erdogana

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Jak donoszą izraelskie media, w ostatnim czasie miały miejsce 2 poważne ataki cybernetyczne na izraelskie cele. Chodzi o około 80 firm z tego kraju powiązanych z przedsiębiorstwem z branży IT - Habana Labs, należącym do największego światowego producenta układów scalonych a więc Intela oraz z konsorcjum Amital, zaatakowanych przez irańskich hakerów.

Jak podają izraelskie media ataków dokonała irańska grupa cyberprzestępców znana jako Pay2Key, która jest aktywna w przestrzeni internetowej od listopada. Według firmy OP Innovate, zajmującej się kwestiami bezpieczeństwa owe ataki dokonały poważnego spustoszenia lecz nie byli to hakerzy najwyższego szczebla.

Jak się wydaję owe działania irańskich cyberprzestępców były irańską odpowiedzią na zamach terrorystyczny dokonany 27 listopada 2020 roku na irańskiego fizyka jądrowego Mohsena Fakhrizadeha oraz na atak na irańskich oficerów z Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej dokonany 3 dni po zabiciu irańskiego naukowca. Oba te akty terroru były najprawdopodobniej dziełem Izraela.

Tak więc, jak się wydaje, izraelska prowokacja mająca na celu wywołanie konfliktu zbrojnego czy też jak niektórzy uważają ograniczenie do minimum możliwości porozumienia się nowej amerykańskiej administracji Joe Bidena z Islamską Republiką Iranu doczekała się odwetu. I jak można było się spodziewać Irańczycy nie dali się sprowokować reżimowi syjonistycznemu i odwet jaki zastosowali był na tyle łagodny, aby Izrael nie uzyskał casus belli do prowadzenia otwartego konfliktu czy też do wciągnięcia w tak owy Stanów Zjednoczonych oraz ich arabskich sojuszników z regionu Zatoki Perskiej.

Jednak jak pokazały ostatnie dni kolejny sojusznik Stanów Zjednoczonych oraz "kryptosojusznik" Izraela a więc Turcja postanowił wykonać pewne ruchy, które mogą świadczyć o tym, że względny pokój na Bliskim Wschodzie na dłuższą metę może być niemożliwy.

Przypomnijmy, że Turcja oraz Izrael w konflikcie o Górski Karabach we wrześniu, październiku oraz listopadzie bieżącego roku wspierały islamski Azerbejdżan. Co więcej, stolica Azerbejdżanu a więc Baku jest od wielu lat wykorzystywana przez tajne służby Izraela jako syjonistyczne centrum wypadowe dla operacji na terenie Iranu. Izrael oraz Turcja prowadzą także świetnie skoordynowany przemyt islamskich imigrantów do Europy.

To właśnie reżim Erdogana zamyka lub też otwiera dla imigrantów wrota do Europy a Ci następnie są przejmowani po stronie greckiej przez izraelską organizację pozarządową IsraAID, finansowaną m.in. przez żydowsko-masońską lożę B'nai B'rith International oraz niezliczoną ilość żydowskich organizacji ze Stanów Zjednoczonych.. Z resztą, warto przypomnieć, że Turcja jest członkiem NATO a więc ścisłym sojusznikiem USA w ich konflikcie zastępczym (proxy war) z Rosją. A sam Erdogan jest wychowankiem islamskiego kaznodziei Fethullaha Gullena, agenta Centralnej Agencji Wywiadu USA. Z kolei partia Erdogana a więc AKP, jak podaje amerykański historyk Paul Williams, autor "Operacji Gladio", została utworzona przy pomocy tajnych organów amerykańskiego rządu.

Wszystkie te elementy składają się w logiczną całość. Mianowicie kiedy już się okazało, że Iran nie da się wciągnąć Syjonistom w konflikt zbrojny, co trzeba przyznać było łatwe do przewidzenia, to do akcji wkroczyła tajna broń Syjonizmu oraz amerykańskiego militaryzmu w zachodniej Azji a więc Turcja rządzona przez Erdogana.

I oto kilka dni temu turecki przywódca wyrecytował publicznie wiersz o azerskim nacjonalizmie. Przypomnijmy, że około 25% ludności Iranu to Azerowie. W proxy war pomiędzy Rosją i Iranem wspierającymi Armenię a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem wspierającymi Azerbejdżan Turcja stanęła rzecz jasna po stronie swoich krewnych Azerów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w Azerbejdżanie mieszka 2 razy mniej Azerów niż w Iranie a Turcja swoją retoryką podsyca azerski nacjonalizm, możemy dojść do punktu, w którym separatyzm azerski  wewnątrz państwa Persów może stać się przyczyną wojny pomiędzy Turcją a Iranem.

Taki konflikt byłby bardzo korzystny nie tylko dla Izraela, który z całą pewnością będzie chciał przyhamować podkręcony ostatnio przez irański parlament program nuklearny, ale także dla Stanów Zjednoczonych, które napuszczając Iran na Turcję i destabilizując tamten obszar zamkną tym samym południową nitkę Nowego Jedwabnego Szlaku, wielkiego geopolitycznego i geoekonomicznego projektu Chińskiej Republiki Ludowej, głównego konkurenta USA o prymat na ziemskim globie.

Przemawiając w zeszłym tygodniu na paradzie w Baku Erdogan ubolewał nad sztuczną granicą, która rozrywa starożytne ziemie azerskie.

Wystarczy spojrzeć na mapę Bliskiego Wschodu, aby przekonać się że owa sztuczna granica to granica azersko-irańska a turecki quasi-dyktator wypowiadając te słowa podsycał azerski nacjonalizm (i separatyzm), sprzężony z izraelskim militaryzmem (patrz izraelskie zakłady zbrojeniowe w pobliżu Baku produkujące drony wykorzystywane podczas wojny o Górski Karabach czy też wykorzystywane w trakcie owego konfliktu zbrojnego izraelskie pociski balistyczne Lora) co wobec celu zarówno Izraelczyków jak i Amerykanów spowodować może wybuch konfliktu zbrojnego na obszarze Iranu a więc prowadzenie wojny z krajem Persów poprzez mniejszość azerską jako armię zastępczą, wspieraną przez Azerbejdżan, Turcję, Izrael oraz Stany Zjednoczone.

Z resztą sami Irańczycy uznali słowa Erdogana za jego poparcie dla wezwań do oddzielenia terytorium Iranu zamieszkałego przez azerską mniejszość od pozostałej części islamskiej republiki. Irańskie władze rzecz jasna natychmiast wezwały na dywanik tureckiego ambasadora w Teheranie a tamtejsze media zaczęły publikować karykaturalne wizerunki tureckiego przywódcy.

Erdogana skrytykował oficjalnie irański minister spraw zagranicznych Mohammad Dżawad Zarif, który potwierdził kontrolę Iranu nad swoim terytorium zamieszkałym przez mniejszość azerską. Po słowach Zarifa wybuchła wojna irańsko-turecka. Na razie na szczęście była to jedynie wojna prowadzona na portalach społecznościowych. Jednak ów medialny konflikt pokazał jak odprężenie turecko-irańskie jest kruche i jak łatwo prowokacja jednej ze stron może doprowadzić do zaognienia sytuacji pomiędzy tymi dwoma krajami, które jesienią tego roku prowadziły ze sobą wojnę zastępczą na Kaukazie a którą wygrała strona turecka, co zachęciło ją do jeszcze większych podbojów w myśl zasady apetyt rośnie w miarę jedzenia.

 

Ów potencjalny konflikt irańsko-turecki jest tym groźny dla Polski, iż Turcja jest członkiem NATO a potencjalne wejście do wojny Rosji po stronie Iranu spowodowały by de facto wojnę Rosji z NATO, prowadzoną przez armię zastępczą Rosji a więc Iran z krajem-członkiem sojuszu północnoatlantyckiego, co wobec lat "grillowania" Polski przez syjonistyczne elity mogłoby wciągnąć nasz kraj w ów konflikt, w myśl zasady: albo będziecie uwiarygadniać nasz (izraelski oraz amerykański) wysiłek wojenny i staniecie ramię w ramię z Turkami albo Polska będzie dalej atakowana i oczerniana na arenie międzynarodowej przez kontrolowane przez Żydów media o ogólnoświatowym zasięgu.

Ktoś oczywiście powie: przecież Turcja jest niezależna, antyamerykańska i w ogóle... Przypomnę, że kiedy neokonserwatywny reżim Busha planował pod koniec 2005 roku dokończenie wojny z terrorem a więc uderzenie na irańskie instalacje nuklearne to dyrektor amerykańskiego wywiadu zwrócił się z prośbą o udostępnienie baz wojskowych do uderzenia na Iran właśnie do Erdogana.

W spotkaniu, które miało miejsce 12 grudnia 2005 roku oprócz tureckiego premiera oraz szefa CIA wziął także udział wysoki oficer tureckiego wywiadu MIT, Emre Taner.

Amerykański dziennikarz oraz autor Paul L. Williams, współpracujący zarówno z lewicowym USA Today jaki i z neokonserwatywnym Wall Street Journal w swojej książce pt. "Operacja Gladio", w której opisał powiązania Stanów Zjednoczonych z terrorystycznymi grupami stay behind, które istniały w trakcie zimnej wojny, napisał:

Ustanowienie Turcji jako kluczowego centrum szlaku heroinowego ze Złotego Półksiężyca było stosunkowo łatwym zadaniem dla funkcjonariuszy wywiadu USA. Do 1970 roku CIA zinfiltrowała tureckie tajne służby MIT ( Milli Istihbarat Teskilati - Narodowa Organizacja Wywiadu). O pełnym zakresie tej infiltracji poinformował Sabahattin Savasman, zastępca dyrektora MIT, który zeznał: „CIA ma grupę co najmniej 20 osób, które współpracują z MIT i w ramach MIT na najwyższym szczeblu”. Powiedział, że Agencja przeszkoliła cały personel MIT, dostarczyła cały niezbędny sprzęt (w tym salę tortur) i opłaciła wszystkie rachunki. Opłata ta byłaby znaczna, ponieważ w tamtym czasie MIT zatrudniał „kilkaset tysięcy” agentów, konsultantów i techników. 

W latach siedemdziesiątych CIA kontynuowała także szkolenie i wspieranie wszystkich członków Counter-Guerrilla, organizacji zrzeszającej wszystkie tureckie jednostki Gladio, w tym Szare Wilki. Rekruci byli szkoleni w ośrodkach paramilitarnych w Ankarze, Bolu, Kayseri, Buca (niedaleko İzmir), Çanakkale i na Cyprze przez członków sił specjalnych USA, w tym Zielonych Beretów. Kluczowy podręcznik szkoleniowy - FM-30-31 - nauczył tajnych żołnierzy, jak przeprowadzać ataki terrorystyczne i obwiniać komunistów. Szare Wilki, jako bojowe ramię ruchu pan-turkizmu, z całego serca przyjęły szkolenie. Wierzyli w rasową wyższość Turków i święte zadanie odbudowy Imperium Osmańskiego - to ostatnie przekonanie wymusza eliminację Kurdów z południowo-wschodniego regionu kraju. Do 1976 roku w Turcji istniało 1700 organizacji Szarych Wilków, z około 200 tysiącami zarejestrowanych członków i ponad milionem sympatyków.

Jak wynika z powyższego fragmentu pracy Williamsa tajne organy amerykańskiego rządu w pełni kontrolowały i zapewne wciąż w pełni kontrolują tureckie deep state oraz tamtejsze formacje terrorystyczne i paramilitarne związane z tureckimi służbami.

15 lat temu do uderzenia na Iran nie doszło, gdyż zapewne amerykańska opinia publiczna nie wyraziłaby na to zgody. Jednak działania podejmowane przez tajne służby USA w kooperacji ze swoimi kolegami z tureckiego MIT, biorąc po uwagę zależność tureckiej bezpieki od CIA, pokazują jak blisko Turcja Erdogana współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi i obrazuje to fakt, iż może zostać ona jeżeli nie w sposób widoczny dla szerokiej publiczności, to z pewnością poprzez różne tajne machinacje bardzo łatwo wmanewrowana w wojnę z Iranem. A to z całą pewnością może się źle skończyć zarówno dla Polski jak i dla innych krajów Paktu Północnoatlantyckiego.

 

Na podstawie:

Williams P., Operation Gladio. The Unholy Alliance between the Vatican, the CIA, and the Mafia, Nowy Jork 2018

https://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-3192864,00.html

https://www.israaid.org

https://www.konflikty.pl/aktualnosci/wiadomosci/gorski-karabach-drony-wciaz-w-roli-koni-ro...

https://www.timesofisrael.com/azeris-use-israeli-made-drones-as-conflict-escalates-with-ar...

https://pl.wikipedia.org/wiki/Konflikt_w_Górskim_Karabachu_(2020)

https://fas.org/irp/news/2005/12/ddp122305.html

https://www.amerikaninsesi.com/a/a-17-2005-12-13-voa16-87998777/844372.html

https://www.haaretz.com/israel-news/tech-news/.premium-iranian-hackers-hit-over-80-israeli...

https://www.arabnews.com/node/1777321

https://www.israel21c.org/israeli-ngo-rushes-to-help-after-devastating-blaze-at-lesbos-ref...

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Adolf Rotshild
Portret użytkownika Adolf Rotshild

Komentarze

Portret użytkownika BlackCube=Mo$$ad

Pan 'Czerwony/Rdzawy Szyld'

Pan 'Czerwony/Rdzawy Szyld' "zapomniał" napisać o kilku ważnych kwestiach: 1) Sytuacja przedstawiona na podstawie książki "Operacji Gladio" ma charakter historyczny; 2) Obecnie zwolennicy Fethullaha Gullena w Turcji są ścigani; 3) Turcja wspierając azarski nacjonalizm zyskuje tzw. "głębię strategiczną" w regionie Kaukazu i M. Kaspijskiego, ale faktycznie jest to dywersja adresowana względem Iranu (6 mln Azarów w 81,5 mln kraju): kto jest tym zainteresowany? Więcej: państwo to zorganizowało cały anty-irański sojusz wśród Arabów! To IZRAEL(sic!), który w tej sytuacji wyrasta na mocarstwo pan-regionalne (a jest wielkości województwa mazowieckiego), prowadzące - odważmy się to powiedzieć - strategiczną politykę globalną - wspierającą USA, gdyż obecne wydarzenia (oraz ich konsekwencje) blokują budowę chińskiego "Pasa i Szlaku". I tego dopowiedzenia zabrakło mi w powyższym tekście.

Portret użytkownika 678

Ok. Problem jest taki, że

Ok. Problem jest taki, że Turcja jest sojusznikiem USA i Izraela według oficjalnej wersji, ale w praktyce to raczej jest wrogiem
Jeśli Turcja jest faktycznie sojusznikiem USA, to należy do sojuszników USA i Izraela, którzy z USA i Izraelem weszli w zwady tak jak autorze słusznie zauważyłeś UE ( a konkretniej "starzy" europejscy sojusznicy USA).

Strony

Skomentuj