Amerykańska uczelnia MIT zbuduje reaktor fuzji jądrowej

Kategorie: 

Źródło: Ken Filar/PSFC/MIT

W Stanach Zjednoczonych rozpoczęto prace nad nowym reaktorem jądrowym. Instytut Technologii w Massachusetts (MIT) zamierza zaprojektować i zbudować reaktor fuzji jądrowej, który według założeń mógłby rozpocząć pracę w 2033 roku.

 

Projekt MIT otrzymał 50 milionów dolarów finansowania od włoskiego przedsiębiorstwa energetycznego Eni, z czego 30 milionów zostanie przeznaczonych na badania i rozwój. Naukowcy zamierzają wykorzystać w swojej pracy nadprzewodniki wysokotemperaturowe nowej generacji, które dostępne są na rynku dopiero od kilku lat. Nowa technologia pozwoli wzmocnić pole magnetyczne wokół gorącej plazmy i może przyczynić się do powstania mniejszych, tańszych i łatwiejszych w budowie reaktorów.

 

MIT zamierza przez 3 lata prowadzić wstępne badania. Przez kolejne 10 lat będą trwały prace nad prototypowym reaktorem fuzyjnym, zdolnym do wygenerowania większej ilości energii niż potrzebnej do zużycia. Następnie ma powstać 200-megawatowa elektrownia, która zostanie podłączona do sieci.

 

Projekt naukowy niesie nadzieje na powstanie reaktora jądrowego, który stanowiłby nieograniczone źródło czystej energii. Dla porównania międzynarodowy projekt ITER, nad którym pracują Chiny, Indie, Japonia, Korea Południowa, Stany Zjednoczone i Unia Europejska pochłonął już kilkanaście miliardów dolarów i co ważne, rezultatem tych prac będzie reaktor o mocy przynajmniej 500 megawatów, który zostanie uruchomiony w 2025 roku i posłuży wyłącznie do celów badawczych. Tymczasem reaktor fuzyjny MIT ma być gotowy w 2033 roku i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to rozpocznie sprzedaż energii do sieci.

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (2 votes)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu



Komentarze

Portret użytkownika alojzy

Przypominam, że Pons i

Przypominam, że Pons i Fleischman w 89 roku ogłosili, że jest możliwe przeprowadzenie zimnej fuzji wręcz w domowych warunkach. Jeżeli ktoś przyglądał się sprawie to wie, że parametry i właściwości użytych materiałów pozwoliły na "wejście w obszar energetyczny" (mówiąc w przeraźliwym skrócie), gdzie taka reakcja faktycznie mogłaby mieć miejsce.

Gdyby im po prostu nie wyszło - to trudno: nie pierwszy i nie ostatni raz dziesiątki laboratoriów mylą się w mniej czy bardziej istotnych sprawach. Inne je korygują, powtarzają doświadczenia i tygodniu jest po zabawie.
To co jest fascynujące w sprawie Flaischmana i Ponsa to natychmiastowa masowa histeria medialna ośmieszająca tych ludzi: od najbardziej naukowych czasopism do najbardziej rynsztkowoych programów w tv - i to na całym świecie. Lawina obelg przebijała niedawną medialną wściekliznę przed napadem na Irak, gdzie wszystkie media powtarzały "ten terrorysta ma broń masowej zagłady!" czy obecną zatytułowaną "witamy kochanych uchodźców".
Kolejna ciekawa rzecz: taka histeria powinna być rozpętana choćby w sprawie fukuszimy (gdzie główne problemy są nadal przed nami choć minęło tyle lat) - ale przyjechało tepco z łajzami z amerykańskiego rządu i zrobiła się cisza. W ciszy podniesiono mormy promieniowania, a nawet w mediach zaczęły się pojawiać informacje, że "promieniowanie leczy, a atom to najbezpieczniejsza rzecz na ziemi".
Być może to wszystko przypadek czy wielowarstwowy zbieg okolicznoiści, ale dla mnie już nie ma takich przypadków. Szczególnie po wtc, ataku na Irak i bombardowaniu Jugosławii.

Portret użytkownika Sylwek

Może jednak S.Kaliski (i jego

Może jednak S.Kaliski (i jego zespół) wbrew  temu co niektórzy myślą, jednak miał jakieś istotne osiągnięcia, i wcale nie zginął w wypadku samochodowym?
A może rację mają ci co wtedy sądzili, że porwali go amerykanie?

Skomentuj