Ameryka wkrótce będzie w stanie wojny z Chinami, twierdzi doradca Trumpa

Kategorie: 

Źródło: Defence Images/CC BY-SA 2.0

Chińczycy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że lepszym kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych byłaby jednak Hillary Clinton. Przynajmniej dla nich. Donald Trump w bardzo krótkim czasie pokazał swoją prawdziwą twarz i ujawnił z kim USA będą walczyć za jego kadencji - będzie to islam (Iran) i Chiny. Tak jak w naszym sejmowym kabarecie, Trump i Clinton mają zupełnie inne spojrzenie na różne kwestie dotyczące zarządzania krajem, ale są zgodni, że trzeba iść na wojnę.

 

W ostatnim czasie, Stany Zjednoczone cały czas prowokowały i denerwowały Chińczyków. Najpierw Trump przeprowadził rozmowę telefoniczną z prezydent Tajwanu - była to pierwsza taka rozmowa między przywódcami obu państw od wielu lat. Amerykańscy wojskowi mówią wprost, że kraj jest gotowy na wojnę z Chinami a Sekretarz Stanu Rex Tillerson uznał, że w imię wolności żeglugi najlepiej będzie zablokować Chinom dostęp do Morza Południowochińskiego. W tym kontekście, rzecznik Białego Domu Sean Spicer zapowiadał, że USA mogą interweniować zbrojnie.

 

Teraz światowe media przypominają wywiad z 2016 roku, jaki udzielił Steve Bannon. Obecnie jest on głównym doradcą Donalda Trumpa do spraw strategicznych. Polityk i biznesmen już wtedy zapowiadał wielką wojnę - powiedział, że nie ma wątpliwości co do tego, iż "pójdziemy na wojnę na Morze Południowochińskie za 5 do 10 lat".

 

Chińczycy również nie mają wątpliwości, że Donald Trump przygotowuje się do wojny. Możliwe jednak, że ta cała nagonka ma po prostu zmylić zarówno Chiny, jak i Rosję. Widać przecież, że Stany Zjednoczone przygotowują się do "prewencyjnego" ataku na Iran - w Kongresie pojawiła się rezolucja, pozwalająca Trumpowi użyć siły militarnej aby nie dopuścić do zbudowania bomby nuklearnej. Z każdym dniem, kolejna wojna wydaje się niestety coraz bardziej prawdopodobna. Nie mamy tylko pewności kiedy ona wybuchnie i jaki kraj jest następny na liście do "wyzwolenia".

 

Ocena: 

4
Średnio: 4 (5 votes)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu



Komentarze

Portret użytkownika 3plabc

Trump chce za wiele na raz i

Trump chce za wiele na raz i to go może zgubić. Myśli, że rozbicie sojuszu rosyjsko-chińskiego wystarczy, aby przejąć inicjatywę. Działać jednocześnie przeciw Iranowi i Chinom nie jest w stanie nawet z tak potężną armią. Angażowanie krajów regionu przeciwko Iranowi może nie wystarczyć, dwa że nie powinien tego robić przed pokonaniem ISIS, gdyż wprowadzi to większy chaos w regionie, który jest korzystny dla islamistów. W wypadku wojny z Iranem tylko Izrael byłby wystarczająco mocnym sojusznikiem, Saudów nie liczę po ich poczynaniach w Jemenie. I należy pamiętać o najważniejszym... wojna z Iranem to wojna z wszystkimi szyitami w regionie, od Libanu, poprzez Irak na Iranie skończywszy.

Wracając do Chin to chińczycy na morzu Południowo Chińskim budują barierę anty- dostępową z baz wojskowych i lotnisk, która może skutecznie odciąć drogę do lądowych Chin i pozwolić na prowadzenie wojny w strefie bezpośredniego sąsiedztwa kraju. Usa jako swoje przyczółki może traktować Koreę Południową i Japonie, ale Chińczycy nie muszą się martwić długimi liniami zaopatrzeniowymi podatnymi na ataki w przeciwności do USA ( cały Pacyfik)... Przy bezpośredniej konfrontacji i tak mają przewagę ilościową nad wojskami potencjalnej koalicji. Technologicznie nadal są z tyłu, ale przy tym potencjale gospodarczo-wywiadowczym ta sytuacja potrwa niedługo.

Rosji zmienianie sojuszy może zaszkodzić i drażnienie Chin może bardzo się źle dla niej skończyć, zwłaszcza że ma potężną wymianę handlową z sąsiadem z południa, a to tylko jeden z aspektów.

 Idąc dalej kolejna wojna Trumpowi nie podniesie poparcia, a społeczeństwo w Stanach jest już tak spolaryzowane, że przy zaognianiu sytuacji ten kraj może naprawdę stanąć na krawędzi wojny domowej... przy tej ilości broni będącej w powszechnym obiegu wystarczy tylko zapalnik i wszystko wybuchnie.

Portret użytkownika MiterMann

wojna jest zaplanowana na ten

wojna jest zaplanowana na ten rok, date napisalem spory czas temu,  w jezyku illuminati ta wojna nie jest wygrana przez usa, zastanawiające....

w szeregu tresci ktore mozecie znalesc, usa zostanie pchniete do czegos co nazwane bedzie 3ws

nalocie armi usa a telewizji z nagroda zlotego goebelsa powiedza wspak

od zawsze opinia publiczna gra najwieksza role w kreaowaniu rzeczywistosci i odczyt jej manipulacji da wam ogromna wiedze... Wink

Portret użytkownika Robaczkowa

   To wszystko jest prawdą. W

   To wszystko jest prawdą. W Polsce każdego dnia umiera z powodu nowotworów około 250 osób. Rocznie około 90000 osób. Ta ilość stale rośnie.

   Ale nie widzę żadnej zależności między faktem napromieniowania i ,,koniecznością wywołania wojny". Użycie broni jądrowej tylko by pogorszyło sytuację. Obecna sytuacja nawet według mnie powinna ochłodzić wojenne zapędy tych masońskich oszołomów co marzą o zmniejszeniu populacji ludzkiej na tej planecie, bo Fukuszima zmniejsza i będzie zmniejszać liczebność ludzi na obu półkulach bez żadnej wojny. 

   Owszem, chcą wywołac wojnę. To widac słychać i czuć. Ale tu raczej chodzi o korzyści finansowe lobby zbrojeniowego związane ze zwiększonymi wydatkami na produkcję broni i o walkę USA, ROSJI i CHIN o przywództwo ekonomiczne na świecie. Jest też prawdopodobne, że chodzi o dalsze scentralizowanie władzy na świecie i utworzenie czegoś w rodzaju oficjalnego rzadu światowego.

Strony

Skomentuj