25 lat po PRL i 10 lat w UE - wojna młodych z młodszymi - jak żyć?

Kategorie: 

internet

Właśnie to pytanie - jak żyć - jest najczęściej zadawane. Minęło blisko 25 lat od pamiętnych wyborów z czerwca 89 roku  – co nam dały te lata i jak żyć w dzisiejszych czasach to najczęściej zadawane pytania przez pokolenie tych, którzy w tamtych czasach mieli po 25 lat i tych którzy dzisiaj kończą 25 lat.

 

Mimo że tamten dwudziestopięciolatek i obecny,  mieli (mają) piękne teorie na temat władzy  i systemu sprawowania rządów, to nie potrafili i nadal nie potrafią zmienić go na lepsze. Nie było dnia w czasach PRL żeby ludzie nie walczyli z władzą chcąc demokracji, wolności słowa, prawdziwej historii w szkołach na temat stosunków z naszym wielkim bratem ze wschodu, czy zwyczajnie uczciwej płacy za swoją pracę.

 

Obecnie żądania ludzi nic się nie zmieniły nadal oczekujemy, że władza będzie na usługach tych, którzy ją wybrali, nadal walczymy o wolność słowa, nadal chcemy prawdziwej historii na temat naszych stosunków z dawnym wielkim bratem, ale także z tym nowym i wreszcie nadal chcemy uczciwej zapłaty za uczciwą pracę. Jak wygląda sytuacja wtedy i dzisiaj możemy sprawdzić analogię.

 

Za PRL władza narzuciła nam sojusz militarny pod nazwą Układ Warszawski – obecnie mamy NATO. Za PRL, gdy źle mówiono o władzy, siedziało się w więzieniu albo ginęło w podejrzanych okolicznościach – obecnie tak samo jak wtedy, jeśli ktoś wie coś na temat matactw władzy i głośno o tym mówi zostaje oskarżony i skazany albo usłużnie popełnia „samobójstwo” w piątkowy wieczór.

 

Za PRL mieszkania były co prawda tanie, ale bez znajomości czy poparcia sekretarza partii można było doczekać się na nie po 25, a czasem 30 latach, czyli w sam raz jak człowiek już był tuż przed emeryturą – a obecnie ? Co tu gadać - mieszkania stoją tylko brać i kupować, ale kogo na nie stać? Można oczywiście skredytować zakup i co mamy?

 

Jak nie stracimy pracy to już za 30-35 lat spłacimy kredyt i w tedy zostaniemy szczęśliwym posiadaczem swojego mieszkania, które oczywiście, jeśli się nie rozsypie to z pewnością będzie wymagało sporego remontu, ale nie ma co się martwić zawsze można wziąć kredyt i spłacać … no tak, ale czy będziemy jeszcze mieli siłę pracować, przecież emerytury jeśli będą to starczą nam na kupno suchego chleba z przeceny w markecie.

 

W czasach PRL istniał wspaniały twór tamtych czasów, tak zwana Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej – RWPG. Był to odpowiednik EWG, czyli dzisiejszej UE i była to ukochana organizacja obozu socjalistycznego. Jej działalność polegała na pchaniu środków do jednej kieszeni, po to, żeby z tej samej kieszeni oddawać każdemu wg. zasług te same środki, ale oczywiście odpowiednio uszczuplone, bo za darmo nikt nie będzie dzielił nawet nieswoje środki – a obecnie?

 

No właśnie, mamy teraz bardzo podobny twór jednak o innej nazwie, Unia Europejska. Z telewizorów sączy się propaganda, że jest to spełnienie „marzeń” każdego Europejczyka, ale czym właściwie UE różni się od RWPG?

 

Oficjalnie różni się zasadniczo i jest jedyna w swoim rodzaju - RWPG był tworem socjalistycznym … hmm no tak, ale socjalizm w Europie zachodniej to obecnie już prawie komunizm, czyli gdzie ta różnica. Za RWPG narzekano, że była wielka biurokracja, która zjadała lwią część środków, które były wtedy dzielone, ale za UE ta biurokracja jest tylko 500% większa. Gdy RWPG dzieliło środki to szły na konkretny cel i nie można było np. finansować z nich dowolnie tego, co się chciało. Skąd my to znamy? Przecież UE też mówi nam na co mamy wydać środki, które rzekomo nam „daje” .

 

Do jakiego wniosku można dojść? UE to ta sama organizacja co RWPG, ale podstawowa różnica polega na tym, że nie dzieli się środków w Moskwie tylko w Brukseli. Nasze pieniądze dzieli się od 1945 roku gdzieś daleko poza granicami naszego kraju i jeszcze musimy walczyć o to, żeby je dostać, a jak już dostaniemy to mówi się nam na co je wydać.

 

10 lat Unii Europejskiej to 10 lat straconych to podpisanie zgody na dysponowanie naszym życiem. Ostatnie 25 lat „wolności” to czas sprzedawania naszych fabryk, ziemi i niszczenie więzi między Polakami. Nikt w PRL nie myślał o tym żeby wylewać tyle brudów i pomyj i to jeden na drugiego, wtedy był jeden wróg, czyli władza.

 

Teraz każdy kto ma Internet i nauczył się pisać wchodzi na forum i nie czytając artykułu szuka w komentarzach swoich ulubionych wrogów i po przeczytaniu ze zrozumieniem lub bez (to nie ma znaczenia) odpowiada mu w taki sposób żeby mu jak najmocniej dokopać czasem mniej lub bardziej wulgarnie. Minęło 25 lat „wolności”, 10 lat w UE i nadal nie mamy odpowiedzi na pytanie - jak żyć - za to jesteśmy bardziej skłóceni niż byliśmy kiedykolwiek.

 

Niestety jesteśmy na dobrej drodze, żeby za kolejne ćwierć wieku, ci co mają teraz 25 lat będą widzieć ponownie, że kolejne lata poszły na marne, mają już 50 lat i nic nie zmienili, a  ich adwersarze, którzy z nimi dyskutują to młodzi ludzie jak oni kiedyś i też myślą, że mają „receptę” na wszystko, ale niestety nic nie zmienią, bo swoje pretensje i złość adresują w złym miejscu i pod złym adresem. 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: borek
Portret użytkownika borek


Komentarze

Portret użytkownika euklides

UE nie pozwala libertarianom

UE nie pozwala libertarianom na opuszczenie unijnych struktur bo jedynym fundamentem UE jest terror. Terror stosowany przez uniokratów i wspierany przez euroentuzjastów. Taki terrorysta nazwie mnie wywrotowcem albo malkontentem tylko dlatego, że nie chcę przynależeć do jego organizacji. Ciekawe czy jakby was wcielili do konkurencyjnej sekty to byli byście szczęśliwi.

Portret użytkownika koń który mówi

W polskich warunkach ten twój

W polskich warunkach ten twój cały libertarianizm jest jeszcze większą zarazą niż obecna demokracja. Przecież to co ty wyznajesz to praktycznie anarchia. Komu to ma niby służyć? Przeciętnemu obywatelowi na pewno nie. Świetne pole do popisu dla mafiozów, handlarzy narkotykami, złodziei i całej reszty.
Pokaż mi choć jeden kraj na świecie gdzie panuje ten twój libertariański porządek. To są maksymy z XIX w. gdy ludzie byli zupełnie inni, a przede wszystkim było ich znacznie mniej. Szczytne idee tak samo nierealne jak socjalizm utopijny.

Portret użytkownika olo manolo

Nie jestem anarchista jak

Nie jestem anarchista jak euklides, ale on ma racje.

Katastrofa gospodarcza, spoleczna i demograficzna jaka juz narasta - a wkrotce wybuchnie - jest spowodowana odebraniem obywatelom wladzy nad tym co wytwarzaja, nad swoja praca, nad pieniedzmi, nad decydowaniem o sobie, nad swoimi dziecmi nawet.

Socjalisci chca ratowac sytuacje za pomoca jeszcze wiekszego natezenia przyczyn ktore ja wywolaly - wiecej regulacji, wiecej przepisow, wiecej urzednikow do ich przestrzegania, zabrac tym co pracuja dla nierobow, zabrac tym ktorzy potrafia dla tych ktorzy sobie nie radza itd.

Tylko szaleniec gasi ogien benzyna. Nie jest to jednak jego pomysl. Ktos szepce mu do ucha - "to jest woda, tylko za malo lejesz, lej wiecej a zgasnie". Ten ktos to cwaniak ktory ma interes w tym by ogien trwal. Tacy od wiekow wykorzystuja naiwnych szalencow do wlasnych celow.

Portret użytkownika euklides

Anarchia łosiu służy właśnie

Anarchia łosiu służy właśnie przeciętnemu obywatelowi. Pole do popisu dla mafiozów i handlarzy narkotykami to jest , jakbyś nie zauważył, teraz. Rozmaite narkotyki nigdy nie były problemem dopóki państwo nie zaczęło z nimi walczyć. Muchomory też są narkotykami, ale czy stanowią palący społeczny problem? Czy mafia handluje muchomorami? Nie bo, państwo z nimi nie walczy. Społeczeństwa, kiedy nie są molestowane przez państwo, potrafią same się bronić przed patologią. Kiedy wkracza państwo natychmiast tracą odporność i zaczyna się to co mamy obecnie.
Kiedyś na świecie normą było jawne niewolnictwo. W tamtych czasach byś napisał "pokaż mi chodź jeden kraj gdzie nie ma niewolnictwa". To, że coś jeszcze nigdzie nie istnieje nie jest powodem do tego by nie miało zaistnieć.

Portret użytkownika koń który mówi

Dziękuję nie skorzystam z

Dziękuję nie skorzystam z twojej ideologii. Anarchia to zaproszenie prawa pięści i wszelkiej patologii, którą i tak widać na niektórych dzielnicach gdzie normalne prawo i normy społeczne nie docierają. Jest idiotyzmem twierdzenie, że takie mechanizmy przeniesione na skalę narodową w czymkolwiek pomogą. Dopiero byłby syf.
Takie coś to możesz sobie wprowadzać na swojej prywatnej wyspie na którą zaprosisz 100 normalnych osób, a nie w 40-milionowym kraju składającym się z ludzi o skrajnie różnych poglądach, kulturze, etyce, wykształceniu, itd.
Oczywiście rozumiem twoje szlachetne idee ale bądźmy realistami bo szkoda czasu na surrealizm. Aby w państwie było dobrze, wystarczy że u władzy są ludzie którym na tym zależy i wtedy system tak naprawdę nie ma większego znaczenia. Zarówno socjalizm jak i kapitalizm, a nawet monarchia która jest moim z kolei ideałem, mają rację bytu. Wszystko zależy od ludzi na górze.

Portret użytkownika euklides

Innymi słowy, przekonanie, że

Innymi słowy, przekonanie, że władza która przymusowo trzyma obywateli w strukturach państwa robi to po to żeby tym obywatelom było dobrze, to jest dopiero surrealizm. Gdyby ta władza rzeczywiście służyła obywatelom to podleganie jej nie musiało by być przymusowe. I na tym właśnie polega anarchizm, a nie na chaosie i braku prawa jak sie niektórym wydaje.

Portret użytkownika euklides

Nikt cię nie zmusza. Tylko

Nikt cię nie zmusza. Tylko pozwól skorzystać innym i nie protestuj kiedy anarchiści/libertarianie będą tworzyć swoje autonomie. Anarchia właśnie NIE JEST PRAWEM PIĘŚCI ponieważ nie jest narzucana siłą. To państwo zostało wdrożone i trwa dzięki prawu pięści.
"wystarczy że u władzy są ludzie którym na tym zależy"
Tylko jakoś od tysiącleci ludziom u władzy niespecjalnie zależy żeby w państwach było dobrze. To jest myślenie życzeniowe kompletnie pozbawione sensu. Wystarczy żeby pan obdarował chojnie niewolnika i niewolnictwo nie jest problemem. Wystarczy żeby mordercy przestali mordować i zabójstwa nie są problemem. Pytanie brzmi co zrobić by ludziom u władzy zależało na tym by w państwie było dobrze. Odpowiedzią jest anarchizm czyli oparcie wszystkich relacji społecznych w oparciu o dobrowolne umowy.

Portret użytkownika koń który mówi

Co do tych planów 6-letnich i

Co do tych planów 6-letnich i innych. To źle, że ludzi się mobilizowało do działania takimi hasłami? Zwłaszcza, że cele były ambitne i potrzebne. Zazwyczaj wybudowanie nowego obiektu przemysłowego, osiedla, iluś tam szkół, itp. Sam w tzw. czynie społecznym zasuwałem przy układaniu chodnika osiedlowego oraz sadziłem przy nim drzewa. Pracowali ze mną praktycznie wszyscy liczący się sąsiedzi i nikt ich nie musiał namawiać do tego zbytnio. I wiecie co? Ten chodnik dalej istnieje i biegają po nim już 2 młodsze pokolenia. A drzewa wyrosły pięknie. I nie trzeba było dyrektywy unijnej, pozwoleń, dotacji, ton analiz, protokołów, a przede wszystkim milionów złotych żeby coś zrobić. A teraz? Dwa lata planowania, potem przetarg który wygra jakaś firma szwagra POpaprańca zasiadającego w urzędzie, ze 30 mln na budowę z budżetu i dopiero coś zaczyna się dziać.

Portret użytkownika Nostra Damus

święta prawda. Bo teraz te 30

święta prawda. Bo teraz te 30 mln potrzebne jest aby ktoś nabił sobie kieszeń.
Potem ogłosi upadłość w połowie roboty i trzeba szukać nowe pieniądze na nowego inwestora.
Zobacz  budowę stadionu Górnika Zabrze. Inwestor znikł z pola widzenia, a teraz siodełek nie ma kto przykręcić.
Sam już chciałem to zrobić, mam nawet dwie wiertarki, ale mi nie pozwolą bo ja muszę najpierw wygrać przetarg, czyli dać komuś łapówę...
I tak jest ze wszystkim. Ta cała Unia Gejropejska to jeden wielki burdel na kółkach, gdzie tylko ci się bogacą, którzy mają "plecy", jak się to za komuny gadało, albo ci, którzy i tak już mają dostateczną ilość szmat dolarowych.

Unia Europejska problemów nie rozwiązuje. Unia Europejska jest problemem, którego nikt nie potrafi rozwiązać.
http://nostradamus.blog.pl

Portret użytkownika koń który mówi

Dodam do tego, że za PRL-u

Dodam do tego, że za PRL-u przynajmniej nie było problemu z wyrobieniem sobie pleców i kto tylko miał troszkę głowy na karku temu nic nie brakowało. I to bez zapisywania się do partii. Dolarki i bony były pod każdym Pewexem i hotelem u cinkciarzy, a także taksówkarzy. A za te dolarki można było kupić wszystko od ręki - elektronikę, ciuchy, a nawet samochód. Ludzie dogadywali się na wiele sposobów, wymieniali się kartkami bo np. ktoś chciał więcej wódy, a inny więcej czekolady. Były też sklepy zajmujące się "skupem i sprzedażą towarów pochodzenia zagranicznego" czyli przywożonych przez m.in. marynarzy z dzikiego zachodu.
Teraz dalej są przekręty ale już okrojone do wąskiego grona POpaprańców którzy jak stonka opanowali wszelkie urzędy i rady nadzorcze. To jest znacznie gorsze i o wiele bardziej upolitycznione niż dawne "komitety" wojewódzkie i lokalne.

Strony

Skomentuj