Sześć krajów, które przetrwają demograficzną katastrofę do 2100 roku

Kategorie: 

Źródło: zmianynaziemi

Świat stoi w obliczu bezprecedensowych zmian demograficznych. Według najnowszych badań, do końca XXI wieku liczba ludności zmniejszy się w 97% krajów na świecie. Oznacza to, że większość państw doświadczy dramatycznego spadku populacji. Jednak wśród tego globalnego trendu istnieje wąska grupa krajów, które wydają się być odporne na tę demograficzną katastrofę.

 

 

Badania opublikowane w czasopiśmie "Lancet" wskazują, że do 2100 roku jedynie sześć państw utrzyma współczynnik dzietności na poziomie zapewniającym zastępowalność pokoleń. Są to: Samoa, Somalia, Tonga, Niger, Czad oraz Tadżykistan. Te kraje wyróżniają się na tle reszty świata, gdzie wskaźniki urodzeń spadają poniżej poziomu koniecznego do utrzymania liczebności populacji.

 

Przyczyny tej wyjątkowej sytuacji są złożone i sięgają korzeniami do uwarunkowań historycznych, kulturowych oraz społeczno-ekonomicznych tych państw. Przyjrzyjmy się im bliżej.

 

Somalia to jeden z najbiedniejszych krajów na świecie, zmagający się z licznymi wyzwaniami rozwojowymi. Jednak to właśnie ubóstwo i trudne warunki życia mogą być kluczem do zrozumienia jej wysokiej dzietności. W Somalii współczynnik płodności sięga 6,1 dziecka na kobietę, co plasuje ją w światowej czołówce pod tym względem.

 

Wysoka stopa urodzeń w Somalii wynika przede wszystkim z uwarunkowań kulturowych. W społeczeństwie somalijskim duża rodzina jest postrzegana jako wartość, a dzieci stanowią gwarancję wsparcia w starości. Ponadto, niski poziom edukacji, szczególnie wśród kobiet, przekłada się na wczesne macierzyństwo i brak dostępu do nowoczesnych metod planowania rodziny.

 

Choć Somalia boryka się z licznymi problemami, takie podejście do kwestii demograficznych sprawia, że kraj ten pozostaje odporny na globalne trendy starzenia się społeczeństw.

 

Podobna sytuacja występuje w Nigrze, który może poszczycić się najwyższym na świecie współczynnikiem dzietności - sięgającym 7,1 dziecka na kobietę. Również w tym przypadku kluczową rolę odgrywają czynniki kulturowe.

 

W Nigrze posiadanie dużej rodziny jest postrzegane jako wyznacznik prestiżu społecznego. Ponadto, wysoka śmiertelność niemowląt skłania pary do rodzenia większej liczby dzieci, aby zapewnić przetrwanie przynajmniej części z nich. Dodatkowo, ograniczony dostęp do edukacji i środków antykoncepcyjnych uniemożliwia skuteczne planowanie rodziny.

 

Choć wysoka dzietność w Nigrze stanowi wyzwanie rozwojowe, to jednocześnie zapewnia temu krajowi odporność na negatywne tendencje demograficzne obserwowane w większości państw.

 

Na liście krajów, które unikną demograficznej katastrofy, znajduje się również Tadżykistan. Ten środkowoazjatycki kraj utrzymuje współczynnik dzietności na poziomie 3,8 dziecka na kobietę - znacznie powyżej poziomu zastępowalności pokoleń.

 

Podobnie jak w przypadku Somalii i Nigru, kluczową rolę odgrywają tu czynniki kulturowe. W tradycyjnym tadżyckim społeczeństwie duża rodzina jest postrzegana jako gwarancja wsparcia w trudnych czasach. Ponadto, niski status społeczny kobiet i ograniczony dostęp do edukacji seksualnej oraz środków antykoncepcyjnych sprzyjają wysokiej dzietności.

 

Choć Tadżykistan boryka się z licznymi wyzwaniami gospodarczymi, jego społeczeństwo pozostaje odporne na globalne trendy demograficzne, zapewniając temu krajowi przetrwanie w obliczu nadchodzącej "demograficznej zimy".

 

Oprócz wymienionych wcześniej krajów, na liście państw, które unikną demograficznej katastrofy, znajdują się również Samoa, Tonga i Czad. Samoa i Tonga to małe wyspiarskie państwa na Pacyfiku, gdzie wysoki współczynnik dzietności (odpowiednio 4,2 i 3,9 dziecka na kobietę) wynika z silnych tradycji kulturowych oraz ograniczonego dostępu do nowoczesnych metod planowania rodziny.

 

Z kolei Czad, afrykański kraj o niskim poziomie rozwoju społeczno-ekonomicznego, utrzymuje współczynnik dzietności na poziomie 6,0 dziecka na kobietę. Podobnie jak w przypadku Somalii i Nigru, kluczową rolę odgrywają tu czynniki kulturowe, w tym postrzeganie dużej rodziny jako gwarancji przetrwania w trudnych warunkach.

 

Pomimo licznych wyzwań, z jakimi borykają się te państwa, ich wysoka dzietność sprawia, że pozostają one odporne na globalne trendy demograficzne, zapewniając im przetrwanie w nadchodzącym stuleciu.

 

Choć większość krajów na świecie doświadczy dramatycznego spadku liczby ludności w XXI wieku, istnieje wąska grupa państw, które wydają się być odporne na tę demograficzną katastrofę. Są to Samoa, Somalia, Tonga, Niger, Czad oraz Tadżykistan - kraje, w których wysoki współczynnik dzietności wynika przede wszystkim z uwarunkowań kulturowych i ograniczonego dostępu do nowoczesnych metod planowania rodziny.

 

Choć wysoka dzietność w tych państwach stanowi wyzwanie rozwojowe, to jednocześnie zapewnia im odporność na negatywne tendencje demograficzne obserwowane w większości krajów na świecie. Dzięki temu Samoa, Somalia, Tonga, Niger, Czad oraz Tadżykistan mają szansę przetrwać nadchodzącą "demograficzną zimę" i zachować stabilność swojej populacji w XXI wieku.

 

Ocena: 

2
Średnio: 2 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika dito

z artykulu wynika, iz im

z artykulu wynika, iz im wiekszy poziom edukacji seksualnej tym mniejsza dzietnosc... - wiec kraje, ktore sie "o tym" nie ucza - przetrwaja, a te, ktore sa wyedukowane sa skazane na zaglade.... wiec?

"im wiecej wiesz, tym krocej zyjesz" - czy jak? Wink

Portret użytkownika Lommmo

Nie masz pojęcia o Izraelu.

Nie masz pojęcia o Izraelu. Tam jest mała powierzchnia,  sporo ludzi,  gigantyczne  koszty  militarne. I tym samym na wolnym rynku nie sposób  wyżyć bo nie zarobisz na koszty ( w Polsce  w dużych miastach  też już tak się zrobiło). Wyżyć  sie da jak jesteś  rozchwytywanym specjalistą technologicznym lub ewentualnie w kibucach , gdzie jednak bez rodzinnych kontaktów  i tradycji  w tej branży  nie przyjmują . Średnia  dzietność w Izraelu jest już katastrofalnie niska. I niewiele pomagają rodziny Ortodoksów  czyli Haredim . Przedewszytkim  te rodziny dostają pieniądze na dzieci o kilka lat temu była zadyma bo trochę im zmniejszono, po drugie oni mieszkają w dzielnicach które powstały jeszcze  przed II wojną i mają własnościowe mieszkania lub ewentualnie  zamieszkiwali na nowo budowanych osiedlach na terytoriach okupowanych gdzie mają płacone za zamieszkanie tam . 

Portret użytkownika Endymion

Kolega pracuje w

Kolega pracuje w Lichtenstainie i opowiedział mi, że tam nie ma dzieci praktycznie, są bogate domy, dwa luksusowe samochody przed, a zamiast dziecka jest pies lub kot. Tam to społeczeństwo dopiero wymiera. Ludzie stali się za wygodni na dzieci,nawet jeżeli ich stać na nie. 

Rozmnaża za to się wszelkiego rodzaju patologia i islamiści w Europie, a w Aftyce, to jakiś koszmar.

Tak się zastanawiam, co by się stało, gdyby w Polsce zostało 10mln osób. Pomijając zastępowanie pokoleń i runięcie piramidy finnsowej zwanej ZUS, która już dawno runęła, a jest utrzymywana na kroplówce z dotacji państwowych. Deweloperzy by zbankrutowali, ceny mieszkań przez nadpodaż na rynku by runęły, to jest pewne. Stada prawników, urzędników i wszelkiej maści innych biurokratycznych pasożytów, powinny zmniejszyć się proporcjonalnie i tu moim zdaniem jest powód tego lamentu, raz obsadzonych synekur nie oddamy, a jak okaże się, że jeden ciężko pracujący człowiek ma na utrzymaniu jednego pasożyta i jednego emeryta??

Wmawiają nam, że Polska bez Ukraińców by upadła, czy też reszty emigrantów. Jeżeli Uny ukradli miliardy z budżetu Polski, to potrzebują sprzątaczkę z Ukrainy i zjeść egzotyczne dania w restauracji z kuchnią z dalekiego wchodu, a także być obsłużonymi w hotelu 5* przez tanią siłę roboczą.   

Czy tylko ja widzę koegzystencje faktu okradania budżetu państwa z ilością nowych luksusowych aut na drogach miast?

My wszyscy składamy się na składkę do Jewrounii, a ona wraca do nas mocno okrojona i wyselekcjonowana pod kieszenie konkretnych osób.

DIVI LESCHI GENUS AMO 

Portret użytkownika Lommmo

Dziś naprawdę żaden problem

Dziś naprawdę żaden problem kupić luksusowy samochód tylko trzeba mieć stałe dość dobre dochody. Ba nawet pielęgniarka z "biednej służby zdrowia " na kontrakcie jest juz wielką przedsiębiorczynią i każdy salon samochodowy ma dla niej specjalną korzystna ofertę dla przedsiębiorców. A teraz dodaj innych "przedsiębiorców " wiszących na budżetowym korycie czy nawet etatowców z dobrą grupą zaszeregowania. I tak dobrze widzisz : w miarę rosnącej dziury w budżecie państwa i rosnącego długu zwiększa się ilość luksusowych aurora na drogach. W końcu będzie jebut jak w Grecji , zamknie się 1/2 szpitali i urzędów i liczba luksusowych aut po prostu spadnie o połowę a nawet więcej bo część przedsiębiorców prawdziwych dostanie po dupie spadkiem popytu i koniunktury. A już są głosy że padaka na rynku przebiła kryzys 2008 i niebezpiecznie zbliża się do poziomów balcerowiczowskiej transformacji. Jeśli chodzi natomiast o dramatyczny spadek dzietnosci to ostatni raz kiedy ta dzietnosc była lepsza były zupełnie inne warunki. W PRL zanosiło się podanie napisane długopisem na kartce z zeszytu i już się miało pracę na dekady. W co lepszych zakładach po kilku latach nalezalo się mieszkanie. Co prawda kryzys czasem to potem wydłużył . Za PRL wychodziło takie pisemko Świat Młodych i tam była rubryka listy do redakcji i utkwiły mi w pamięci listy tego typu że "całe szczęście że dziecko kończy 15 lat to pójdzie do Szkoły Przyzakładowej i przyniesie już jakieś pieniążki a i autobus zakładowy zabierze do fabryki". A jak jest dziś? Niedawno słyszałem od faceta że córka skończyła liceum więc musi wziąć kredyt plus drugą pracę aby kupić jej auto i wysłać ją na studia do dużego miasta. Dziecko w wieku kiedy kiedyś już było produktywne robi się dziś skrajnie drogie, więc kto przy zdrowych zmysłach będzie die dziś decydował na dzieci.

Portret użytkownika Arya

Kolega pracuje w

Kolega pracuje w Lichtenstainie i opowiedział mi, że tam nie ma dzieci praktycznie, są bogate domy, dwa luksusowe samochody przed, a zamiast dziecka jest pies lub kot. Tam to społeczeństwo dopiero wymiera. Ludzie stali się za wygodni na dzieci,nawet jeżeli ich stać na nie. 

Według Wikipedii współczynnik dzietności w Liechtensteinie wynosi 1.69 (dane z roku 2014). Dla porównania w Polsce 1.39 (dane z roku 2021). Jeśli w Liechtensteinie nie ma dzieci, a dzietność jest trochę większa niż w Polsce, to ciekawe, jaki jest tego powód. Przychodzi mi do głowy większa umieralność, co jednak w przypadku kraju o wiele bogatszego od Polski byłoby dziwne lub też emigracja całych rodzin do innych krajów.

 

EDYCJA: Sprawdziłem dane w anglojęzycznej Wikipedii. Tam dzietność w Liechtensteinie na rok 2023 wynosi 1.53 a w Polsce 1.33.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika ba19

Kto przetrwa wojnę atomową?

Kto przetrwa wojnę atomową? Mocarstwa budują swoje "Arki Noego"

Naukowcy od lat zastanawiają się jakie skutki dla całej ludzkości przyniesie światowa wojna nuklearna. Jedno jest pewne: przy obecnym stanie obrony cywilnej Polska tej wojny nie przetrwa.

Supermocarstwa od dziesięcioleci przygotowują się na globalną katastrofę i mają plan szybkiej odbudowy populacji. My nie mamy żadnego. Polski system obrony cywilnej na wypadek wojny atomowej po prostu nie istnieje. W dniu w którym dojdzie do wojny nuklearnej Polska zakończy swoją historię, a naród jako wspólnota językowa, kulturowa i biologiczna będzie mógł przetrwać jedynie dzięki Polonii żyjącej w USA i w krajach na półkuli południowej. Mieszkańcy Polski nie mają szansy na ocalenie, ponieważ w naszym kraju praktycznie nie istnieją ośrodki przetrwania.

https://www.rp.pl/nauka/art40092461-kto-przetrwa-wojne-atomowa-mocarstwa-buduja-swoje-arki-noego

Mateusza 24: 22  Doprawdy, gdyby owe dni nie zostały skrócone, nie byłoby wybawione żadne ciało; ale ze względu na wybranych+ owe dni zostaną skrócone.+

Portret użytkownika kuba8131

Wydaje mi się (ale to jest

Wydaje mi się (ale to jest tylko moja opinia, nie musicie brać sobie tego na poważnie), że każdy kraj doświaczy spadku dzietności z różnych względów (to temat na szeroką dyskusję) ale kraj afrykańskie m.in wymienione w artykule admina mają tak wysoką dzietność że mają z czego zmniejszać (no bo jak dzietność spadnie z 6.1 do na przykład 4.1. to nadal jest to bardzo wysoka dzietność o której możemy tylko pomarzyć. Co i tak powinno martwić.

,,Europa albo będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale" - Robert Schuman

Portret użytkownika r.abin

Z rozkładu depopulacj można

Z rozkładu depopulacj można wnioskować o strukturze (przyszłego) społeczeństwa, składającego się z opalonych Muzułmanów. Tymczasem fundusze, koncentrują się w bankach - semickich (dzietność 3). Upadnie - racjonalne Chrześcijaństwo. Mądremu? biada

Skomentuj