Chińska rakieta może spaść na gęsto zaludnione miasta

Kategorie: 

Źródło: Kadr z Youtube

Ciężka chińska rakieta nośna Long March 5B z powodzeniem wyniosła na orbitę statek kosmiczny Wentian. W ciągu kilku dni jej fragmenty powinny spaść na Ziemię. Eksperci obawiają się, że upadek nastąpi na zaludnionym obszarze i może spowodować szkody.

 

 

Rakieta została wystrzelona z miejsca startu Wenchang na wyspie Hainan. Transmisję prowadziła Chińska Telewizja Centralna. Wystrzelony przez rakietę na orbitę Wentian jest jak dotąd największym statkiem kosmicznym wystrzelonym przez Pekin. Waży około 20 ton i ma długość 18 m. Moduł jest porównywalny do sześciopiętrowego budynku.

 

Jednocześnie samarakieta Long March-5B waży 23 tony i jest porównywalna rozmiarami do 10-piętrowego budynku. Obserwatorzy kosmicznych śmieci ostrzegają, że szczątki rakietowe mogą spaść między 41,5 stopniem szerokości geograficznej północnej a 41,5 stopniem szerokości geograficznej południowej. Na celowniku znalazły się Los Angeles, Nowy Jork, Kair i Sydney w Australii.

Jeśli konstrukcja rakiety się nie zmieni, to jej opadanie nie będzie w żaden sposób kontrolowane.Eksperci obawiają się powtórki sytuacji, która miała miejsce po pierwszym uruchomieniu Long March 5B w 2020 roku. Następnie, po powrocie na Ziemię, jego wrak spowodował szkody w wiosce na Wybrzeżu Kości Słoniowej, ale na szczęście obyło się wtedy bez ofiar.

 

Administrator NASA Bill Nelson skrytykował chiński rząd za nieprzestrzeganie standardów dotyczących śmieci kosmicznych. Jednak rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying zaprzeczyła tym zarzutom, przypominając, że od czasu wystrzelenia pierwszego chińskiego sztucznego satelity minęło ponad 60 lat temu, nie było ani jednego incydentu, w którym ktoś zostałby ranny z powodu odłamków rakiety. Stwierdziła, że ​​nawet według amerykańskich ekspertów „szanse, że tak się stanie, są mniejsze niż jeden na miliard”. 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika emel

spokoluz wrote: a oni nie

spokoluz wrote:
a oni nie maja silników do rakiet nawet bo kupują u onucy
Jedynymi silnikami radzieckimi, których używają Amerykanie do tej pory są silniki RD-180 i RD_181. RD-180 użuwa ULA w rakiecie Atlas V, której planowanych jest jeszcze tylko 5 lotów. Więcej nie będzie. Szykowana jest rakieta Vulcan oparta na amerykańskich silnikach od Blue Origin, która zastąpi Atlas V. Silniki przeznaczone na te pozostałe misje Atlas V już od kilku lat znajdują się w Stanach Zjednoczonych, więc nie muszą niczego więcej kupować. Ponadto już w 2014 roku kongres zabronił zakupów tych silników. Jedynym problem jest rakieta Antares od Northrop Grumman, która używa silników RD-181. To ograniczenie prawdopodobnie wpłynie na misje realizowane przez tę rakietę (np. misje zaopatrzeniowe na ISS). 

Pozostałe rakiety w użyciu przez USA to:

  1. rakiety Delta IV (w tym najcięższa: Heavy) na amerykańskich silnikach RS-68 (pochodne głównych silników promów kosmicznych). Wycofywana, chyba jeszcze jeden lot się odbędzie w 2024 roku. Zastąpiona (podobnie jak Atlas V) przez powstającą rakietę Vulcan.
  2. rakiety z rodziny Minotaur: pochodne międzykontynentalnych pocisków balistycznych. Napędzane na paliwo stałe.
  3. Falcon 9 (w tym wersja Heavy) ostatnio najczęściej wystrzeliwana rakieta. Oparta na silnikach Merlin wyprodukowanych w Stanach przez SpaceX.
  4. Electron, amerykańsko-nowozelandzka rakieta od Rocket Labs rakieta o niewielkiej nośności, napęd stanowi amerykański silnik Rutherford opracowany również przez Rocket Lab.

W fazie budowy, testów są:

  1. budowana za publiczne pieniądze rakieta SLS oparta na technologii z promów kosmicznych, amerykańskie silniki (obeny pierwszy egemplarz wykorzystuje silniki pochodzące bezpośrednio od wycofanych promów kosminych: RS-25),
  2. Starship budowany przez SpaceX (silniki Raptor),
  3. New Glenn -- budowany przeez Blue Origin na silnikach BE-3U,
  4. wspomniana wcześniej rakieta Vulcan na silnikach od BO: BE-4

i jeszcze kila. Wszystkie wykorzystują amerykańskie silniki opracowywane i zbudowane w USA. 

Podsumowując, poza jedną rakietą Antares, Amerykanie sobie poradzą bez technologi z czasów Związku Radzieckiego.

 

PS. Silniki, które wymieniłem napędzają pierwszy stopień rakiety. Kolejne stopnie rakiet często wykorzystują inne silniki. Żaden z nich nie jest rosyjski.

Portret użytkownika Endymion

Dziękuję za ciekawy wykład o

Dziękuję za ciekawy wykład o silnikach. Pomijam dywagacje typu istnieniem kosmosu, płaskiej ziemi i kopuły na dnią.

Ciekawi mnie możliwość zorganizowania ataku na NY pod pozorem spadającego złomu kosmicznego. Spada takie 40t z przyspiedzeniem 9m/s, niby bezwiednie, ale ma w sobie (tajne) dodatkowe silniki strerujące. Jak na to by zareagowała Ameryka? Wypadki zdarzają się przecież, a im zwłaszcza. Jak jeden samolot potrafił zburzyć u nich 3 wierze WTC na raz, to co by dokonała taka rakieta? A jeszcze okaże się, że miała radioaktywną domieszkę do paliwa, co spowoduje skażenie połowy stanu.. 

DIVI LESCHI GENUS AMO 

Portret użytkownika Q

Bezwiednie to możesz zwolnić

Bezwiednie to możesz zwolnić napięcie zwieracza. Obiekty lecące spadają bezwładnie czyli w niesterowalny i nieprzewidywalny sposób. Widzę, że oprócz zaćmienia określanego jako brednie w "płaską ziemię" masz też ciągoty terrorystyczne - może powinieneś pomyśleć o jakiejś terapii ?

Portret użytkownika emel

Pewnie można. Ameryka

Pewnie można. Ameryka zareagowałaby pewnie tak samo, jak na atak przy użyciu interkontynentalnych rakiet balistycznych. To co opisałeś praktycznie nie różni się od działania międzykontynentalnych rakiet balistycznych, w których głowica bojowa bojowa porusza się po trajektorii suborbitalnej. Po osiągnięciu apogeum po prostu spada na wyznaczony cel. Tyle że taka głowica bojowa ma aerodynamiczny kształ, dzięki czemu może osiągnąć duże prędkości. Pewnie ma też jakieś powierzchnie sterujące, by precyzyjnie trafiać w cel. Taka głowica, czy kosmiczny złom, czy cokolwiek innego nie opada cały czas przyspieszeniem 9 m/s2. Tak byłoby np. na Księżycu, gdzie nie ma atmosfery. Na Ziemi, tarcie atmosferyczne spowoduje, że dowolny obiekt osiągnie tzw. prędkość graniczną. Jest to prędkość, przy której tarcie (które jest tym większe, im szybciej porusza się obiekt) zrównuje się co do wartości z przyciąganiem grawitycyjnym, w efekcie wypadkowa siła wynozi zero, więc obiekt już nie przyspiesza. Np. skoczek spadochronowy wyskakując z samolotu początkowo przyspiesza, ale później osiąga prędkość (chyba ok. 300 km/s, jeśli rozłoży ręce i nogi i znajduje się pozycji poziomej) i już dalej nie przyspiesza. Tak samo działa spadochron: po otwarciu obiekt spadający ze spadochronem zwalnia (opór większy niż siła ciążenia), osiąga prędkość graniczną (opór równy ciążeniu) i już nie przyspiesza, ani nie zwalnia. Wracając do broni balistycznej: jeśli ten kosmiczny złom nie będzie miał opływowego kształtu, jego prędkość graniczna będzie dość niska, więc też łatwiej zestrzelić, ale też trudniej sterować, zwłaszcza w jakiś utajony sposób.  Spadający obiekt jeśli nie będzie miał dostatecznie dużej prędkości nie wyrządzi prawdopodobnie wiele szkód. Jeśli będzie miał głowicę bojową, pewnie będzie potraktowane to jako atak.

Gdyby było widać, że jakiś duży obiekt spada na NY czy inne duże miasto, Amerykanie pewnie użyliby (jeśli byłby dostępny w danym miejscu) jakiegoś systemu przeciwrakietowego do zestrzelenia tego obiektu. 40 ton to też przesada. Obecnie taki ładunek mogą wynosić tylko rakiety Falcon Heavy od SpaceX. Inne kraje nie mają możliwości fizycznych umieszczenia takiego ładunku na orbicie. A im cięższy obiekt, tym znów trudniej nim sterować. 

Portret użytkownika spokoluz

Tak , tylko zmniejszy się

Tak , tylko zmniejszy się mośność rakiet na silnikach jankesów BE-4 ma największy ciąg 2,4 MN a onucowy RD-180 ma ciąg 3.83 MN czyli jankeski jest o prawie 37% słabszy - super co Smile

Trzeba więc dwie rakiety aby wynieść to samo co rakieta z napędem RD-180 - postęp jako modna tu opcja Smile

Kto jest dalej w technice rakietowej chyba samo sie wyjaśnia bo chiny swóją rkietę długi marsz 8 wyposażyli w silnik o ciągu 4.8 MN.

Jednak żal doopę ściska jankesom bo nie mają takich zaawansowanych rakiet z taką mocą i na 100% ani chinole ani onuce nie podpierdo..iły tej technologii jankesom a jeśli ktoś jest lepszy od nich to jankesi chcieliby to podpier..ić i chwalić sie swoją zajebist..ścią.

Jankes to jednak zawsze pacan był , jest i będzie.

słowian dobrej woli jest więcej -słowiański wiec , słowiański zew , słowiański duch , słowiańska krew !

Portret użytkownika emel

spokoluz wrote: Trzeba więc

spokoluz wrote:
Trzeba więc dwie rakiety aby wynieść to samo co rakieta z napędem RD-180
Raczej się po prostu dokłada dodatkowe silniki. Obecnie taka jest tendencja w tej branży, że zamiast kilku dużych silników stosuje się wiele małych. Np. prototypowy Starship od SpaceX ma chyba 33 silniki Raptor. Falcon 9 wykorzystuje 9 małych, lekkich, tanich i wielorazowych silników Merlin. Falcon Heavy ma takich silników 27.

Bez wątpienia RD-180 to fantastyczny silnik, jednak wcale nie jest niezastąpiony. Oprócz samej siły ciągu istotny jest koszt. BE-4 ma być przede wszystkim wielorazowy (podobnie jak silniki SpaceX Merlin oraz Raptor).

spokoluz wrote:
Kto jest dalej w technice rakietowej chyba samo sie wyjaśnia bo chiny swóją rkietę długi marsz 8 wyposażyli w silnik o ciągu 4.8 MN.
Kłamstwo. Spróbuj dokładniej zrozumieć dane, które gdzieś znalazłeś, zamast siać propagandę. Łączny ciąg silników rakiety Long March 8 to 4,8 MN. Przy czym człon podstawowy posiada dwa silniki YF-100, a dodatkowo montowane są dwa boostery, z których każdy zawiera po jednym silniki YF-100. Łącznie cztery silniki, z których każdy ma "tylko" 1,2 MN.

Jeśli siła ciągu ma być wyznacznikiem tego, kto jest dalej w technice rakietowej, to do tej pory nikt nie pobił Amerykanów, którzy mieli silnik F1 montowany w rakietach Saturn V w latach 60. XX w. Każdy F1 miał siłę ciągu 6,8 MN. Był to, i pozostaje do dzisiaj, najpotężniejszy silnik na paliwo płyne kiedykolwiek oblatywany. Więc ci Chińczycy są, można powiedzieć, 100 lat za USA.

Ponieważ poza programem Apollo nie było potrzeby mieć tak potężnej ( i drogiej) rakiety jak Saturn V, USA przestały jej używać i produkować ja po zakończeniu programu. Niestety, Amerykanie wpakowali się w program promów kosmicznych, który był rewelacyjny pod względem technicznym (na tamte czasy, a nawet dzisiaj): do tej pory nie mamy pojazdu wielokrotnego użytku, który jest w stanie umieścić się na orbicie, a następnie wylądować na powierzchni Ziemi. Niestety, koszt tego programu był tak ogromny, a przy tym zaspokajał ten program wszystkie potrzeby lotów orbitalnych, że zatrzymało to rozwój techniki rakietowej na długie lata. Dopiero po wycofaniu wahadłowców z użycia, rozwój rakiet przyspieszył, co zaowocowało rakietami (na razie tylko pierwszy stopień) wielokrotnego użytku od SpaceX, Rocet Labs, a być może wkrótce od Blue Origin i ULA.

 

A silnik RS-25 wykorzystywany w wahadłowcach i projektowany w latach 70. i tak ma większą siłę ciągu (1,8 MN) niż reklamowany przez ciebie chiński wynalazek. Ani Rosjanie, ani Chińczycy nie mają silników wielokrotnego użytku. Amerykanie mają jedną rakietę, z których pierwszy stopień jest wielorazowy, w ciągu kilku lat będą mieć dodatkowo jeszcze dwie takie. Jeśli uda się projekt Starship, będą mieć rakietę w pełni wielokrotnego użytku. A technologia chińska i rosyjska nie robi na tym polu postępów. Rosjanie wciąż używają np. rakiety Proton, która wykorzystuje bardzo toksyczne paliwo w postaci UDMH + N2O4. Podobne paliwo wykorzystują Chińczycy w rakietach Long March 2, 3 i 4.

 

Portret użytkownika Dr dr

Warto też wspomnieć o

Warto też wspomnieć o technologii kosmicznych katapult. Obecnie realizowany jest startup Spinlauch, który jest obrotową katapultą https://youtu.be/TGO4LtCctTk wszystko oparte jest o energię elektryczną, jest bardzo tanie efektywne, rakiety nie muszą posiadać silników, są też dużo mniejsze. Idealnie do wynoszenia mikro satelitów czy ładunków na Orbitę.

 

Skomentuj