Obowiązek szczepień vs. przymus szczepień - czy to jest to samo?

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Polski rząd zapowiedział, że od 1 marca medycy, nauczyciele oraz służby mundurowe, staną przed obowiązkiem, aby się zaszczepić. Być może to samo czeka wkrótce całe społeczeństwo. Jednak nie wszyscy termin „obowiązek”, rozumieją tak samo.

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia - Wojciech Andrusiewicz - próbował wyjaśnić, na czym polega różnica pomiędzy obowiązkiem szczepień na COVID-19, a ich przymusem.

Jak stwierdził:

Przymus polegałby na tym, że chodzilibyśmy - mówiąc kolokwialnie - od domu do domu i przymuszali ludzi do szczepień.

Czyli gdyby wojsko chodziło z karabinami od domu do domu i siłowo wymuszało przyjęcie szprycy, to wtedy nie byłoby to "tylko" obowiązkowe. Zapytany o komentarz językoznawca - prof. Jerzy Bralczyk - próbował wytłumaczyć różnicę pomiędzy tymi pojęciami:

Przymus zakłada pewne fizyczne działania, a obowiązek jest tylko kategorią prawną. Oczywiście mogą być jakieś sankcje wobec tych, którzy obowiązku nie dopełniają. Może być tak, że ktoś, kto nie podda się obowiązkowi, poniesie za to karę. Przymusowi nie można się nie poddać.

Skoro rozporządzenie ministra zdrowia, nie mówi o militarnym zmuszaniu obywateli do przyjęcia preparatów na koronawirusa, to zdaniem rządu, wszystko jest zgodnie z duchem konstytucji.

Sęk w tym, że jest to przymus, tyle, że zawoalowany, bowiem ci, którzy nie będą przestrzegali obowiązku nałożonego przez Ministerstwo Zdrowia, prawdopodobnie będą tracić pracę.

Jest to więc stawianie ludzi przed egzystencjalnym wyborem, przed koniecznością zmiany pracy, zawodu i ścieżki życiowej.

Nie potrzeba więc przykładać spluwy do głowy, żeby oczekiwać, że 99% wszystkich podlegających obowiązkowi, będzie musiało przyjąć trzy dawki, żeby utrzymać obecny status materialny.

 

 

 

Ocena: 

Średnio: 4 (2 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Odwazniak

A co z obowiązkowym przymusem

A co z obowiązkowym przymusem testowania na obecność narkotyków wśród polityków, cotygodniowym testem w obecności kamer i przypadkowych świadków? Przecież oni na trzeźwo tych obostrzeń nie wymyślają, bełkocą od rzeczy i w ogóle są dziwni. Mamy prawo wiedzieć, jakie ćpuny nami tfu! „rządzą”!
Heh, widzę te opaski. Crack - żółta, koka - zielona, czy jakoś tak. Albo od razu dziarę na czole, żeby widać było z daleka. Obowiązkowy przymus obowiązywałby tylko polityków i dyrektorów państwowych spółek. Reszcie ludności zalegalizować, niech maja chociaż jakąś radość z życia.

Strony

Skomentuj