Amerykanie uciekli z Afganistanu oddając kraj Talibom

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Stany Zjednoczone i koalicja panstw NATO, przegrały wojnę w Afganistanie. Po wycofaniu US Army kraj przejmują Talibowie, którzy wkroczyli już do Kabulu. Ustalono, że powstanie nowy tymczasowy rząd Talibanu. 

 

Wszystko wskazuje na to, że jeszcze dziś Talibowie przejmą władzę nad Afganistanem. Kończy się zatem krwawa interwencja wojskowa jaka zaczęła się po tak zawnych atakach na WTC i Pentagon 11 września 2001 roku. To właśnie po tych zamachach dokonanych przez obywateli Arabii Saudyjskiej, postanowiono zaatakować Afganistan, gdzie rzekomo ukrywał się Saudyjczyk Osama bin Laden. Ostatecznie Amerykanie rzekomo złapali go w Pakistanie, który nie został zrównany z ziemią jak Afganistan. Na próżno szukać w tym jakiejś logiki.

 

Afganistan znowu spowodował, że kolejne mocarstwo się nim udławiło. Kiedyś zdarzyło się to Brytyjczykom, potem Rosjanom, a teraz Amerykanom. Żołnierze USA porzucili sprzęt, w tym wiele pojazdów opancerzonych i wycofali się. Talibowie przejęli to wszystko jak prezent i zaczęli "wyzwalać" kraj. Oznacza to też, że przywracają swoje średniowieczne islamskie porządki. Można podejrzewać, że konsekwencją tych działań będzie wielka fala uchodźców. Fala afgańskich uchodźców, których Talibowie nie będą powstrzymywać, trafi do Europy niczym armia w wojnie hybrydowej. Możliwe, że ludzie ci będą wędrować przez Rosję i Białoruś do Polski.

 

Polska brała udział w okupacji Afganistanu. Miała nawet swoją strefę okupacyjną. Podczas tej wojny zginęło 43 polskich żołnierzy. Trudno ocenić tą misję jednoznacznie negatywnie, bo nasi żołnierze zdobyli tam wielkie doświadczenie w warunkach bojowych, a to może się kiedyś przydać. Faktem jednak jest, że militarnie przegraliśmy w Afganistanie tak jak nasi niedawni sojusznicy ze Stanów Zjednoczonych. Oni zresztą przegrali kolejną wojnę nie do wygrania. Skojarzenia z wojną wietnamską są bardzo silne, zwłaszcza, że styl wycofania się z podbijanego kraju jest teraz bardzo podobny.

 

Być może w związku z tym, co robią aktualnie Talibowie w Afganistanie, świat wreszcie zorientuje się, że największe mocarstwo świata od pół roku funkcjonuje włąściwie bez prezydenta. Amerykanie wyjeżdżają w pośpiechu z Afganistanu, zostawiają na łasce Talibów ludzi, którzy dla nich pracowali przez 20 lat. Chyba wszyscy wiemy co się z nimi stanie.  

 

Dzisiaj Talibowie zaczęli wkraczać do Kabulu co doprowadziło to do niemal natychmiastowego upadku resztek marionetkowych władz pozostawionych przez Amerykanów. Upadek Kabulu tuż przed 20 rocznicą rozpoczęcia „wojny z terrorem” jest bardzo symboliczny bo pokazuje fiasko dotychczasowej polityki zagranicznej hegemona USA. Jest to też nauczka na przyszłość - pokazuje po prostu, że USA porzuca sojuszników i nie można być pewnym ich postawy w razie ewentualnego konfliktu militarnego.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika ​​​​​euklides

Taliban ma przynajmniej

Taliban ma przynajmniej jakieś tam islamskie zasady moralne, nadmierny wyzysk podatkowy jest potępiony przez Islam, podobnie bankowość jest ściśle regulowana i nie wolno kreować pieniędzy z powietrza. Poliniakowe pato-rządy nie mają kompletnie żadnych zahamowań. Prawda jest taka, że lepiej było by nam pod okupacją talibanu niż pod okupacją chazarskiej swołoczy.

Portret użytkownika Ano! Dokładnie tak!

Ano! Dokładnie tak! Ale to

Ano! Dokładnie tak! Ale to było do przewidzenia już dawno temu!

A oto prognozy pewnych ThinkTank-ów, z którymi gereralnie też się zgadzam: rozruchy muzułmanów w Europie, USA i innych krajach. Rodzaj "wojny domowej" w USA i na Ukrainie. Nagły atak Chin, Rosji i Iranu na przeciwników. Potworne katastrofy naturalne w skali globalnej. Globalna klęska głodu. Daleko idąca depopulacja. A więc cieszmy się każdym dniem życia!

Portret użytkownika irfy

To może spróbujmy wyobrazić

To może spróbujmy wyobrazić sobie inną sytuację. Czysto hipotetycznie, w ramach myślowego eksperymentu. Najpierw nadam mu chociaż pozory realności. Niech więc będzie tak, że na Pacyfiku wybucha jakaś draka pomiędzy USA i Chinami. Ale taka z przytupem. Chińczycy organizują nagły desant na Tajwan i zdobywają wyspę,  w tym samym czasie mocno atakują amerykański korpus ekspedycyjny w Korei i Japonii, rozwalają pomniejsze bazy w stylu tej na wyspie Guam i topią część amerykańskiej floty na Pacyfiku. USA oczywiście działa w swoim stylu, wsadza na okręty desantowe całe swoje wojsko, zbiera wszystkie okręty jakie ma i wysyła to w stronę Chin. Chińczycy rozwalają to wszystko na atomy za pomocą broni jądrowej a potem w sobie tylko znany sposób neutralizują amerykańskie wyrzutnie międzykontynentalne i atomowe okręty podwodne. Szach i mat, Ameryka pozostaje bez wojska, bez straszaka i bez okrętów. Dupa zbita.

Powiedzmy, że Chińczyków to zadowala, ale żeby Amerykanie nie byli tacy wyrywni na przyszłość, udostępniają swoją infrastrukturę morską i lotniczą… afgańskim talibom. Którzy w kilkaset tysięcy brodatego chłopa lądują na terenie USA, zajmują Biały Dom i zaczynają „rządy” i wprowadzanie ustroju prawdziwego, jedynie słusznego i umiłowanego przez Allaha. Co się dzieje dalej? Ano to, co teraz w Afganistanie. Kobiety dostają przykaz nieopuszczania domów a jeśli już, to w worach na kartofle. Zakazuje się wszystkiego, czego islamscy fanatycy zazwyczaj zakazują, LGBT jest codziennie spuszczane z niezliczonych amerykańskich drapaczy chmur, bezbożna telewizja zamknięta. W końcu nowy, bogobojny ład według prawdziwych wartości. Przynajmniej w wielkich miastach, bo w małych miasteczkach i na wsiach to się oczywiście nie sprawdza. Talibów jest za mało, do tego muszą walczyć z silną partyzantką narodu, gdzie każdy ma dostęp do broni.

Ale z chińską i rosyjską pomocą jakoś się trzymają. Zorganizowane przez talibów wybory wygrywa jakiś Ali Akbar Bigfiutani, który ogłasza „Islamski Kalifat Ameryki”, kraje muzułmańskie świętują. I tak się to kręci. W miastach kobiety w burkach, brodaci faceci, bo jak nie, to kula w łeb, na prowincji ciężkie walki z partyzantką. Po kilkunastu latach takich harców Chińczykom odechciewa się sponsorować talibów i wycofują ich z powrotem do Afganistanu. Pytanie brzmi: Jak długo w takich warunkach, bez talibańskich kałachów, przetrwałby tam taki „kalifat”? Miesiąc? Dwa? I to jest też odpowiedź na pytanie, skąd nagle te sukcesy talibów. W tamtym regionie zachodniego ustroju narzucić się nie da, tak samo jak oni nam nie narzucą kalifatu. Nigdy. Nawet za dwieście lat wciąż będziemy mieć osobne ustroje. Chyba że muzułmanie zdominują nas liczebnie i zrobią sobie kalifat dzięki demografii.

Strony

Skomentuj