Dlaczego walka ze zmianami klimatycznymi, to bujda na resorach?

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Stada politycznych pieniaczy, obsesyjnie nawołują do transformacji energetycznej, która ma uchronić Ziemię przed niszczącym wpływem człowieka. Okazuje się jednak, że to tylko frazesy, bo władzom po prostu nie opłaca się naprawdę ratować planety.

Imperatyw walki z globalnym ociepleniem, cechujący się przede wszystkim radykalną redukcją emisji dwutlenku węgla do atmosfery, ma się nijak do faktu, że największe potęgi gospodarcze cały czas rozbudowują swój przemysł oparty na węglu. Od 1997 roku Chiny zwiększyły emisję CO2 prawie trzykrotnie, a Indie dwukrotnie.

Państwa nie inwestują w nowe technologie, które pozwalają odsysać dwutlenek węgla z atmosfery i przerabiać go np. na paliwo lotnicze. Tego typu metody opracowały już co najmniej trzy firmy: szwajcarski Climeworks, islandzki Carbfix oraz kanadyjska Carbon Engineering.

Według badań Kanadyjczyków, 10 tysięcy platform do odsysania, przetworzy 27 gigaton z 40 gigaton CO2, emitowanych co roku przez ludzkość do atmosfery.

Gdyby postawiono na te rozwiązania, nie byłoby potrzeby wprowadzać idiotycznego europejskiego pakietu klimatycznego, znanego jako „Fit for 55”, który ma zmusić ludzi do ograniczenia podróży, konsumpcji oraz rezygnacji ze wszystkiego, co nie jest zeroemisyjne.

Innymi słowy, transformacja energetyczna może być stopniowa i bez ekonomicznych ofiar.

Dlaczego więc największym graczom nie zależy na faktycznych zmianach?

Gdyby USA zaczęły inwestować w sieć „odsysaczy”, to Chiny i Indie bez ryzyka wywołania kolejnych wielkich katastrof klimatycznych, mogłyby zbudować jeszcze więcej elektrowni węglowych i produkować prąd dwa-trzy tańszy niż ten ze źródeł, w które zainwestują Stany Zjednoczone.

Jeśli to Chiny zaczęłyby stawiać na nowe technologie, to Unia Europejska, mogłaby całkowicie odrzucić pakiet „Fit for 55” i zwiększyć konkurencyjność własnego przemysłu energetycznego.

Konkluzja jest taka, że mocarstwom nie opłaca się ostateczne rozwiązanie problemów z klimatem.

Nie jest to opłacalne także dla politycznych sił lewicowych. Dla nich walka z katastrofą klimatyczną jest bowiem niepowtarzalną szansą na przeprowadzenie pod przymusem wielkiej transformacji społeczeństwa, w której kapitalistyczny wolny rynek zostanie zastąpiony najpierw przez system planowania produkcji, a potem przez systemy dystrybucji dóbr oraz świadczeń socjalnych. Lewicy chodzi o stworzenie społeczeństwa zdyscyplinowanego, żyjącego skromnie i lepiej kontrolowanego, które w ten sposób ma emitować mniej dwutlenku węgla.

Tak więc nie wierzcie tym dyrdymałom w telewizji.

Ocena: 

Średnio: 5 (2 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Oppo

Walki ze zmianami nie ma z

Walki ze zmianami nie ma z innego powodu: slad węglowy (i energetyczny na etapie produkcji i utylizacji) skomplikowanych technologii jest wyższy niż starych. Awaryjność też jest większa, a żywotność krótsza.

Owszem, społeczeństwo jest wprowadzane w błąd, ale celem jest stworzenie systemu łatwego nadzoru nad wszystkim i każdym.

Portret użytkownika dd

Każy normalny wie jak dbać o

Każy normalny wie jak dbać o środowisko - wystarczy lokalnie pilnować swojego środowiska i nie wymieniać pralki bo mi się znudziła tylko prać nią przez co najmniej 10 lat (wiem może paść wcześniej i nie da się już tego dziadostwa naprawić). A tu nigdzie tym zlewaczałym i zniewieściałym politykom nie chodzi o ekologię tylko o duże pieniążki - czekam na podatek od wody analogiczny jak dla CO2. Czy była afera z wylewaniem kupy warszawki do Wisły? - nie! okazało się, że politycznie tylko pis mówił o zanieczyszczeniu a reszta twierdziła niemal, że dzięki tym ściekom w Wiśle poprawiła się czystość wody - to najlepiej pokazało, że ta cała lansowana ekologia to tylko polityczny bełkot bez faktycznego działania. Podobnie zamek w Stobnicy - jest tam afera czy jednak nie ma?

 

 

Głosuj przeciw
-4
Portret użytkownika Quark

Wszystko inaczej by wyglądało

Wszystko inaczej by wyglądało , gdyby konieczne do przeprowadzenia reformy i zmiany uzasadniane były poprawą stanu powietrza , gleby i wody a nie "walką" ze zmianami klimatycznymi . Nacisk nie powinien być na redukcję emisji CO2 ale na wszelkie inne zanieczyszczenia bo to ne nas i przyrodę trują . Co mi po tym , że jadę za dieslem który emituje mało CO2 skoro z jego rury wylatują sadze i niedopalone resztki paliwa ? Nie trzeba też rezygnować z węgla jako paliwa "grzewczego" ale trzeba i warto go przerobić tak by spalał się czysto i niemal bez dymnie . Zamiast sprzedawać "surowy" węgiel kamienny jako opał najlepiej by było dystrybuować odbiorcom KOKS a gaz koksowniczy tam gdzie to możliwe rozprowadzać gazociągiem również do opalania nim . Wymiana pieców na te górnego spalania również jest słuszna ale cena nie powinna być zaporowa ! A żeby ona spadła to należałoby uruchomić wielkoseryjną ich produkcję , co przy okazji wykreuje też stanowiska pracy dla nowych pokoleń . Kto się tym wszystkim powinien zająć ? Rząd ! Od tego jest by spełniać oczekiwania ludzi i "czasów" - za co więc oni przyznali sobie podwyżki ? Czym na nie zaslużyli ?!

Portret użytkownika ​euklides

Kto się tym wszystkim

Kto się tym wszystkim powinien zająć ? Rząd ! Od tego jest by spełniać oczekiwania ludzi i "czasów" - za co więc oni przyznali sobie podwyżki ?

Wszystko dobrze, tylko na zakończenie oczywiście "facepalm". Kiedy ty się nauczysz, że to ty jesteś dla rządu, a nie rząd dla ciebie. Rząd ma ciebie i innych głeboko w d..., patrzy tylko na swój polityczny i finansowy interesik. Nigdy nie będzie inaczej ponieważ rząd tworzą ludzie i to ludzie niskiego kalibru, najwięksi psychopaci i krętacze. Jak można oczekiwać po polityku, który lata rządowym samolotem na nieletnie dziwki za pieniądze podatnika, że zacznie ci służyć.... Właśnie to, że mogą sobie przyznawać podwyżki, wypłacać kasę za nic, ściągać ją od ludzi za jednym pociągnięciem pióra i ogoólnie mieć cię w d... przyciąga do polityki największych gnojów.

 

Portret użytkownika Quark

Gdybym się na to godził to

Gdybym się na to godził to bym nie marudził , a poza tym wiele razy już mówiłem , że skoro rząd to ludzie a ludzie wyrastają z małych dzieci a te trzeba wychować i wykształcić na uczciwych i praworządnych oraz rozumnych ludzi (!) a nie wychodować i wyedukować to jak ludziska w końcu to zrozumieją , że WSZYSTKO zależy od nich bo to ONI tworzą nowe pokolenia to tego problemu nie będzie . Podsumowując nie ma sensu walczyć ze skutkami (czyli z politykami itd.) ale trzeba się zająć PRZYCZYNĄ aby tych skutków - czyli durnych i sprzedajnych polityków już nigdy więcej nie było ! A można to zrobić TYLKO i WYŁĄCZNIE właściwie wychowując , kształcąc i selekcjonując młodzież według zdolności , umiejętności , talentów i predyspozycji . Aby nigdy więcej jakieś przypadkowe tempaki nie miały wstępu "na salony" !

Portret użytkownika kölscher Pole

Jest takie powiedzenie: "...

Jest takie powiedzenie: "... jak nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze...".

W tym przypadku nie jest inaczej. Klimat zmieniał się od zawsze, odkąd jako taki istnieje. Nasz wpływ na zmiany klimatu jest praktycznie zerowy. A już na pewno nie mają żadnego wpływu na klimat powodowane przez człowieka emisje dwutlenku węgla. Po pierwsze ten gaz jest jednym z podstaw naszego życia: bez dwutlenku węgla nie ma fotosyntezy, bez fotosyntezy nie ma roślin, a bez tych nie ma nas. Nie bez powodu w wielu holenderskich szklarniach dodawany jest sztucznie dwutlenek węgla, czego skutkiem jest wzrost wegetacji. Po drugie: wystarczy przypomnieć sobie trochę lekcje fizyki, żeby stwierdzić, że rzekomo spowodowane przez ludzi "klimatyczne ocieplenie" będące skutkiem "antropogenicznego wzrostu emisji CO2" jest po prostu niemożliwe. Tak jak i tzw. efekt cieplarniany jest medialną bzdurą. Każdy, kto w środku lata był wysoko w górach, wie, że im wyżej, tym zimniej. Każdy, kto przykładowo też w środku lata był w szklarni, wie, że pod jej szklanym dachem jest najcieplej. Nota bene teoria "efektu cieplarnianego" pochodzi od jednego z przodków Grety Thunberg - Svante Arhenius - laureat jednej z pierwszych nagród Nobla. Jego matką była Carolina Christina (geb. Thunberg) (1820–1906). Na przełomie wieków nie mógł jeszcze nic wiedzieć o tzw. Jetstream, który zbadany został dopiero w latach 20-tych 20-tego wieku - krótko przed jego śmiercią. Jeśli chcesz dowiedzieć się trochę faktów na ten temat - to zobacz tutaj: http://www.klimaschwindel.net/POLNISCH/polnisch.html

Portret użytkownika Maryjan_66

Walka ta jest bezcelowa

Walka ta jest bezcelowa ponieważ jeżeli przyjmiemy, że za niekorzystne zmiany klimatu odpowiada działalność człowieka, to w konsekwencji człowiek powinien walczyć sam ze sobą, a nie ma sensu walka z samym sobą, tylko trzeba rozpoznać co jest przyczyna tego wewnętrznego konfliktu. I tak przykładowo kto i kiedy ustalił jedno z podstawowych praw ekonomii - jak rośnie popyt to i rosnie cena? Dlaczego mam sprzedać towar temu kto zapłaci więcej? To nie ekonomia - to chciwość, którą ubrano w zasadę ekonomii. A skoro zmienić tą zasadę na - sprzedaje temu komu chcę - już cała 'ekonomia' i obrót pieniądzem jaki znamy się wali, a jak się ta piramida wali, to i kumulacja dóbr w jędnych rękach nie ma miejsca na taką skalę, nakręcanie popytu a potem podaży nie ma sensu - tym samym masowa produkcja i degradacja środowiska.  Więc do zrewidowania są podstawowe zasady jakimi się ludzie kierują, a nie walka ze sztucznie już stworzonymi.

Natomiast jesli zmiany klimatyczne nie zależą od działalności człowieka to tym bardziej jest to wlaka z wiatrakami, no chyba że celem ma byc jedynie nałożenie nowych danin.

Portret użytkownika Namaste

 Dlaczego mam sprzedać towar

 Dlaczego mam sprzedać towar temu kto zapłaci więcej? To nie ekonomia - to chciwość, którą ubrano w zasadę ekonomii. 

W przypadku dużego popytu teoretycznie to może zadziałać, bo nikt Cię nie zmusi, byś sprzedał temu, kto zapłaci więcej. Pomyśl jednak, co będzie w przypadku wysokiej podaży. Cena wtedy spada. Czy pójdziesz i kupisz od kogoś, kto ma ten sam towar kilkakrotnie droższy niż inni? A może zgodnie z tym, co sam piszesz, uznasz tę osobę za chciwca i jednak kupisz od tych, co mają niższą cenę? A jeśli nikt po wyższej cenie nie będzie kupował, to czy ta osoba nie obniży jednak ceny? Być może nie obniży, ale wtedy nic nie sprzeda, a towar w zależności od tego co to jest, może ulec zepsuciu. To musiałby być totalny głupiec, ale to tak na marginesie. 

I wróćmy znowu do dużego popytu. Sprzedajesz taniej niż konkurencja. Oczywiście konkurencja to widzi. Jak myślisz, co konkurencja zrobi w tej sytuacji? Ano wszystko, byś nie miał czym handlować. I nie zawsze musi chodzić o chciwość, ale  czasem o zwykłe psucie rynku. Oczywiście zależy to od konkretnej sytuacji. Inna sprawa, że jak coś sprzedajesz zbyt tanio w porównaniu do konkurencji, to klientom może się to wydać podejrzane. Poza tym konkurowanie tylko i wyłącznie ceną to nie jest zbyt dobry pomysł. Znam osoby, które mają ceny wyższe niż konkurencja i sprzedaż idzie im dobrze, pomimo że ich klienci doskonale wiedzą, że u konkurencji kupią taniej. Więc to nie cena jest decydującym czynnikiem, ale coś innego. 

Wniosek. Prawa ekonomii są  w dużym stopniu uzależnione od ludzkiej psychiki. 

Bóg we mnie pozdrawia Boga w Tobie. 

Portret użytkownika ​​​​​euklides

Czy pójdziesz i kupisz od

Czy pójdziesz i kupisz od kogoś, kto ma ten sam towar kilkakrotnie droższy niż inni? 

Tak się zdarza i co bardziej rozgarnięci ekonomiści już to dawno zauwazyli i uwzględnili w swoich rozważaniach

https://pl.wikipedia.org/wiki/Subiektywna_teoria_wartości

Przykładowo kiedy kupujesz piwo na rynku w Krakowie to jesteś w stanie zapłacić wielokrotnie więcej niż za identyczne piwo w podkrakowskim Lidlu ponieważ znaczenie ma dla Ciebie fakt spożywania piwa na rynku lub jakieś zupełnie subiektywne odczucia.

Strony

Skomentuj