Czy Francja ugasi Bliski Wschód?

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

7 września 2016 roku, na 2 miesiące przed wyborami w Stanach Zjednoczonych Donald Trump w trakcie przemówienia w Filadelfii stwierdził, że jego misją jest "pokój przez siłę". Każdy kto ułyszał te słowa i kto ma jakiekolwiek pojęcie czym była wdrożona na początku XXI wieku doktryna Busha powinien zdawać sobie sprawę, że słowa te oznaczały nic innego jak kontynuację owej agresywnej polityki USA.

 

17 września 2002 roku administracja George'a Busha juniora opublikowała nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego. Według tego dokumentu Stany Zjednoczone mają prawo do prewencyjnego ataku na dowolny kraj, który może stanowić zagrożenie dla interesów amerykańskich. Dokument ten był swego rodzaju kopią Doktryny Wolfowitza, strategii wprowadzonej w pierwszej połowie lat 90-tych przez podsekretarza obrony Paula Wolfowitza, polityka który z zimnowojennego liberała przeobraził się w wojennego jastrzębia, gotowego bronić amerykańskiej hegemonii za wszelką cenę.

 

Wolfowitz jest znany ze swoich radykalnie prosyjonistycznych poglądów. Ma to zapewne odzwierciedlenie w fakcie, iż ma on pochodzenie żydowskie a jego rodzina na stałe mieszka w Izraelu. Kiedy przed wyborami dziennikarka jednej z amerykańskich mainstreamowych stacji spytała go na kogo zagłosuje, odpowiedział, że preferuje Hillary Clinton. Jednak już po wyborach spytany na antenie sprzyjającej Republikanom Fox News odpowiedział, że uczestniczył w wyborach, ale na kandydatkę Demokratów nie zagłosował. 

Bardzo łatwo z tego faktu wywnioskować na kogo tak naprawdę postawiły neokonserwatywne elity, ludzie pokroju Wolfowitza, Libby'ego, Perle'a czy Abramsa a więc ludzie stojący z jednej strony na straży interesów amerykańskich, a z drugiej pilnujący pomyślności państwa żydowskiego. A jak ktoś ma jakieś wątpliwości co do tego, warto obejrzeć wystąpienie Donalda Trumpa w roku wyborczym 2016 podczas konferencji amerykańsko-izraelskiej AIPAC, w trakcie której obecny prezydent USA złożył "hołd lenny" izraelskim lobbystom.

Wojna z terrorem

Wojna z terrorem będąca konsekwencją zamachów terrorystycznych z 11 września 2001 roku i wprowadzonej rok później doktryny Busha trwa już kilkanaście lat i przeciętny człowiek nie wie kiedy ona może dobiec końca. Rąbka tajemnicy uchylił swego czasu amerykański generał Wesley Clark, który niegdyś kandydował na prezydenta USA z ramienia Partii Demokratycznej. Stwierdził on, że ostatnim celem wojny z terroryzmem będzie militarna konfrontacja z Islamską Republiką Iranu.

Wojnę z Iranem planowano już za czasu rządów George'a W. Busha. Szef amerykańskiego wywiadu Michael Hayden w swojej książce pt "Na krawędzi" stwierdził, że 80% amerykańskiego wysiłku wywiadowczego w czasach administracji Busha juniora w kwestiach zwalczania terroryzmu, zwalczania rozprzestrzeniania BMS oraz kwestii dotyczących reszty świata skupiona jest na Iranie. Biorąc pod uwagę, że już wtedy Korea Północna przeprowadziłą swoją pierwszą próbę nuklearną a islamscy terroryści podkładali bomby w Europie, masakrując setki cywilów, skupianie niemal całego wysiłku wywiadowczego na kraju, któremu do wyprodukowania bomby nie wystarczyło kilkanaście kolejnych lat, wydawał się być solidnym marnotrawstwem środków. No chyba, że celem tych działań nie jest bezpieczeństwo USA...

Francja a kwestia irańska

Kilka dni temu francuski minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian jasno dał do zrozumienia amerykańskiemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi, że Francja jest wierna porozumieniu nuklearnemu zawartemu z bliskowschodnim krajem w 2015 roku. Jak zapewne wszyscy wiemy porozumienie to krytykował bardzo mocno premier Izraela Benjamin Netanjahu. Kilka dni później izraelskie media zostały zalane "rewelacjami" o współpracy francuskiego kontrwywiadu w latach 80-tych z arabskimi terrorystami, którzy dokonali zamachu na żydowską restaurację Goldenberg, w którym to 6 osób poniosło śmierć a 22 zostały ranne.

Owe "rewelacje" ujawnił był szef francuskich służb Yves Bonnet. Fakt, że francuskie służby współpracowały z arabskimi terrorystami nie jest niczym nadzwyczajnym. Już w 1993 roku francuscy dziennikarze, specjalizujący się w tematyce służb specjalnych ujawnili w swojej książce "Służby specjalne. Historia wywiadu i kontrwywiadu na świecie" fakt, iż Bonnet współpracował z arabskim nacjonalistą Abu Ijadem, twórcą radykalnego odłamu OWP - Al-Fatah oraz człowieka podejrzewanego o utworzenie organizacji Czarny Wrzesień, która odpowiadała za zamordowanie izraelskich sportowców w czasie igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 roku.

Hipokryzją izraelskich mediów jest jednak to, iż wyciągają na zewnątrz fakt kolaboracji Francuzów z arabskimi terrorystami, dzięki któremu na terenie Francji przez kilka lat nie doszło do żadnego zamachu, podczas gdy sami chronili swego czasu Ilijcza Ramireza Sancheza, znanego jako "Carlos" lub "Szakal", który dokonywał zamachów na obywateli Izraela oraz żydów mieszkających w Europie. 

Pod koniec lat 70-tych szef operacyjny francuskiego kontrwywiadu de Marolles podjął działania mające schwytać wenezuelskiego terrorystę, jednak całą dziewięcio miesięczną operację rozbił izraelski Mossad, gdyż działalność Carlosa, w tym mordy na żydach były na ręke Izraelczykom. Chodziło przede wszystkim o dyskredytowanie Arabów, z którymi Carlos współpracował.

Tak więc rewelacje izraelskich mediów nie są tak naprawdę niczym nadzwyczajnym. Terroryści, kiedyś arabscy, dzisiaj islamscy są wykorzystywani strategicznie przez dziesiątki agencji wywiadowczych. Izrael jednak wyciąga na wierzch i przypomina światu przewinienia tylko tych, którym w danym momencie warto "dokopać". A Francja, kraj dysponujący głosem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ oraz czerpiący korzyści z handlu z Islamską Republiką Iranu (12% dostaw ropy naftowej do Francji pochodzi z Iranu) jest w tym momencie dobrym "chłopcem do bicia".

Pytanie tylko czy Francja, destabilizowana od wielu miesięcy tzw. Ruchem Żółtych Kamizelek oraz inne kraje przestrzegające umowy nuklearnej z Iranem rzeczywiście zapobiegną wybuchowi wojny na Bliskim Wschodzie. Wydaje się, że wyścig zbrojeń w świecie islamskim doszedł do takiego momentu, że wielka wojna i tak tam wybuchnie. Jednak kraje takie jak Francja, które importują dużą część niezbędnych dla siebie surowców z regionu Zatoki Perskiej, mogą całymi miesiącami podkopywać działania krajów, które pchają potęgi tamtego regionu w kierunku militarnej konfrontacji. Mowa tu przede wszystkim o Izraelu i Stanach Zjednoczonych. Wojna na Bliskim Wschodzie przyniesie z całą pewnością również korzyści Rosji, gdyż "wystrzelenie" w góre cen ropy naftowej napełni rosyjski budżet miliardami dolarów a rosyjski, podobnie jak izraelski i amerykański przemysł zbrojeniowy z pewnością nie pogardzi dostawami sprzętu w tamten region.

Jednak gdzie dwóch się bije a trzeci korzysta, tam czwarty musi stracić. Iran nie jest podzielonym wewnętrznie (w tym religijnie) krajem takim jakim był Irak. Iran jest bliskowschodnią potęgą liczącą ponad 80 mln obywateli. Fakt, że Iran jest "opiekunem" całego świata szyickiego sprawi, że ewentualny konflikt, w który zaangażują się kraje zachodu, w tym Polska, może zakończyć się dla nich falą odwetowych zamachów terrorystycznych ze strony szyitów, których w Europie mieszka wiele milionów. Irańczycy z resztą celowo zamontowali jeden z swoich reaktorów jądrowych w pobliżu świętego dla szyitów miasta Kom, odpowiednika sunnickiej Mekki. Gdy tylko zachodnie samoloty rozpoczną bombardowanie tamtych rejonów, w świecie islamskim zapanuje chęć rewanżu na "białym człowieku". A niestety nasz kraj mocno angażuje się w antyirańską krucjatę USA i Izraela, choćby poprzez organizację prowojennej, antyirańskiej konferencji w lutym tego roku.

Tak więc konfrontacja sunnicko-szyicka na Bliskim Wschodzie może tragicznie zakończyć się również dla naszego kraju. 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Adolf Rotshild
Portret użytkownika Adolf Rotshild


Komentarze

Portret użytkownika euklides

A ja mam nadzieję, że skończy

A ja mam nadzieję, że skończy się tragicznie dla państwa, ale nie dla naszego kraju. Irańczycy muszą być do pewnego stopnia świadomi, że nasz kraj jest ogołocony z elit. Podmiana rządzących może być skuteczniejsza niż walka z Polską, która jako taka nie jest nawet w stanie wyartykułować swoich interesów, ponieważ jest przedmiotem totalnej kontroli ze strony obcych służb.

Portret użytkownika ziolo.ziolo

Wkoncu Adolf sie ujawnil.

Wkoncu Adolf sie ujawnil. Dawno Cie tu nie widzialem, brakuje mi jeszcze czlowieka o nicku Lordofthebots. Udzielajcie sie wiecej bo macie nieprzecietna wiedze o geopolityce. Wasze komentarze a teraz i widze wkoncu artykol sa duzym zrodlem wiedzy dla innych.

Portret użytkownika baca

"demokracji przez siłę" już

"demokracji przez siłę" już nie będzie.... starszego busha oraz jego żonę zastrzelono bo dostali wyrok smierci za zbrodnie wojenne i handel dziećmi a reszta bandy czeka na wyroki w Guantanamo...

procesy ruszyły... bez rozgłosu i siania paniki wsród gawiedzi...

Manulela też jest na wylocie - ostatni europejski pionek rotszyldów... ona gówno już może o jego bezsilnosci świadczy fakt że dosłownie wszystkie fotoradary mu we francji bezkarnie zakleili Smile

Manuela od pół roku nie potrafi ich odkleić...

 

Portret użytkownika ziolo.ziolo

Byly przeslanki ze miesli sie

Byly przeslanki ze miesli sie dobierac do dupy amerykanskim elitom ale chyba nic z tego. Podobno CIA mialo areztowac apropo afery pizzagate spora czesc wysoko postawionej pedofilskiej smietanki ale to chyba tylko ploty. Assange siedzi, trump dalej dazy do wojny z iranem i lize dupe izraelowi, seryjny samobujca dopada kolejnych swiadkow czyli raczej wszystko po staremu. 

Portret użytkownika Illuminat13

makaron to glupi szczeniak

makaron to glupi szczeniak ktoremu korporacje daly miche i duzo karmy TAZ wojna to dobry interes bron mozna sprzedac banki kredycik udziela na nia Szampana nie pijcie wojna na bliskim wschodzie trwa to ze w mediach nic nie mowia nie znaczy ze jej nie ma Druga sprawa swiatynie czas budowac

Mysle wiec jestem Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych

Skomentuj