Rosja oskarżyła serwis YouTube o ingerowanie w jej wewnętrzne sprawy

Kategorie: 

Źródło: Pixabay

Rosyskie władze oskarżyły popularny serwis wideo YouTube o nadmierne rozpowszechnianie informacji o protestach opozycji. Rosyjski urząd uważa, że amerykańska firma nie powinna ingerować w suwerenne sprawy Federacji Rosyjskiej. 

Roskomnadzor, czyli rosyjski urząd ds. komunikacji, ogłosił, że wysłał skargę do firmy Google, a więc właściciela serwisu YouTube. W piśmie zwrócono uwagę, że użytkownicy posiadali zbyt duży dostęp do informacji o nielegalnych protestach opozycji, mających na celu wywołanie politycznej destabilizacji. Oświadczenie pojawiło się dzień po tym, jak przeciwnicy Władimira Putina zorganizowali największą demonstrację od wielu lat. Około 50 tysięcy osób zgromadziło się w Moskwie, aby zaprotestować przeciwko, ich zdaniem, nieuczciwym wyborom do rady miasta. 

 

Ponad 130 osób zostało zatrzymanych przez policję, która dostała nakaz spacyfikowania tłumu, podążającego w kierunku Kremla. Roskomnadzor sądzi, że szerzenie politycznej propagandy w serwisie YouTube może podburzać społeczeństwo przeciwko panującej władzy. Warto zaznaczyć, że była to już trzecia z kolei demonstracja w Moskwie, która zakończyła się masowymi aresztowaniami. 

W związku z nasilającymi się protestami, rosyjscy urzędnicy oskarżyli zagranicznych agentów o wzniecanie konfliktów. W zeszłym tygodniu Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało na rozmowę zastępcę szefa ambasady USA, ponieważ jej strona internetowa opublikowała mapę protestu, ostrzegając obywateli USA, by omijali ten obszar. Ministerstwo uznało, że udostępnienie schematu nielegalnego wydarzenia może być postrzegane jako ukryte zaproszenie do przyłączenia się do buntu społecznego. Oberwało się również niemieckiemu dyplomacie, ponieważ agencja informacyjna Deutsche Welle rzekomo miała wspierać wiece w swoich mediach społecznościowych.

 

Roskomnadzor na chwilę obecną nie zagroził konkretnymi akcjami przeciwko Google, ale przyznał, że Moskwa będzie miała prawo do odwetu, jeśli amerykańska firma nie zatrzyma szerzenia propagandy antyrządowej. W przeszłości rosyjski urząd domagał się od Google'a, aby ukrywał w wynikach wyszukiwania strony, które zostały zakazane przez władze na Kremlu.

 

 

 

Ocena: 

2
Średnio: 1.5 (2 votes)
Opublikował: ZychMan
Portret użytkownika ZychMan

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl od ponad 2 lat. Specjalista z zakresu Internetu i tematyki naukowej. Nie stroni również od bieżących tematów politycznych.

loading...


Komentarze

Portret użytkownika Medium

Ale po co nam tutaj migawki z

Ale po co nam tutaj migawki z Onetu czy TVP? Jak ktoś lubi - zagląda tam.

Ze mną np. Onet całkiem nie chce rozmawiać, bo linki z Google przekierowuje miast na wynik, na stronę główną, bo... blokuję reklamy i... w Google jako główny język wybrałam rosyjski. Podobnie jest z DeutcheWelle. Nie, to nie, łaski bez Smile

Nadal jednak nie wiem, o co Tobie konkretnie chodzi? 

Czy może o to, by portal ZnZ pisał o tym, co Onet i TVP?

Nie wiem, czy wiesz, na ZnZ każdy zarejestrowany może opublikowac swój artykuł. Jeśli masz zacięcie, do dzieła. Przynajmniej się zdefiniujesz jako nowy gniewny Smile

Portret użytkownika MiamiVibe

Nie wiem do czego dąży, ale

Nie wiem do czego dąży, ale jest w porządku Smile Z cenzurą chodzi o to, że TVP czyli propagandówka pisuaru, zasłoniła całkowicie ryj oskarżonemu, uniemożliwiając jego identyfikację, podczas gdy niemiecki onet, pupilek po, dał jedynie pasek, aby rozpoznanie pisuarskiego świniaka było możliwe Smile

Strony

Skomentuj