Ukraińska schizofrenia - polska armia szkoli swoich potencjalnych przeciwników?

Kategorie: 

Źródło: twitter

W ciągu ostatnich 10 lat Polska przechodziła z pozycji rusofilnych na rusosceptyczne i odwrotnie. Zaraz po katastrofie w Smoleńsku kochaliśmy Rosjan, którzy jawili się jako jedyni sprawiedliwi "druzja". Ostatnio jednak ktoś przestawił wajchę i znowu Rosji nie lubimy za to staliśmy się przesadnie ukrainofilni. W polskich mediach jeszcze do niedawna nawet nie wspominało się o rosnących w siłę nacjonalistach ukraińskich, którzy otwarcie wzywają do rewizji granicy z Polską.

 

Jeśli ktoś nie chce narazić się na epitety w stylu "ruski agent" nie powinien już przypominać o Wołyniu i 140 tysiącach zarżniętych tam rodaków. Nie mogą go też oburzać faszystowskie manifestacje neobanderowców na zachodniej Ukrainie, w tym we Lwowie. Nie może go dziwić to, że ludobójcom w stylu Bandery stawia się tam pomniki. Wyhodowani przez zachodnią propagandę ukrainofile często twierdzą, że naród ukraiński nie ma innej historii i obecną państwowość musi opierać na pamięci o UPA i ONA.

Źródło: Twitter

Zwolennicy Ukrainy często zwracają uwagę, że Polacy doświadczyli bestialstwa również ze strony rosyjskiej, a właściwie NKWD, dość wspomnieć przypadek Operacji Polskiej, czyli wymordowania ponad 200 tysięcy Polaków, którzy mieli nieszczęście mieszkać na terenie ZSRR. To wszystko prawda, ale czy ktoś kto potępia odradzający się antypolonizm na Ukrainie jest od razu zwolennikiem Rosji? To dziecinne propagandowe uproszczenie.

Źródło: Twitter

Polska potrzebuje nowoczesnej broni w tym satelitów wojskowych i obrony przeciwrakietowej. Musimy się uzbroić teraz już, a nie za 3 lata. W 1938 roku też rozpoczęto wielki plan modernizacji polskiej armii, która miała się zakończyć w 1944 roku. Plany MON, który podpisuje obecnie kontrakty na dostawy sprzętu za kilka lat mocno krytykują polscy dowódcy.  Już teraz powinniśmy rozpocząć budowę własnej broni jądrowej i środków jej przenoszenia. Trzeba się wzrować na Izraelu, który czuje się zagrożony ze strony Arabów, więc zbudował potężną armię i rozwija liczne technologie w tym rakietowe i nuklearne.

Test systemu rakietowego Wisła - foto: DGT

Nasza armia powinna przede wszystkim rozwijać własną broń. Ta amerykańska, którą najczęściej kupujemy nie jest pełnowartościowa, ponieważ już dawno została przez Rosjan rozpracowana. Na dodatek nigdy nie będziemy dysponowali kodami źródłowymi czy to do myśliwców F-16 czy też podwieszanych pod nie nowoczesnych rakiet. Oznacza to, że nawet jeśli sobie kupimy te pociski, to USA będzie decydowało w co możemy z nich strzelać.

 

Promowany obecnie w mediach pomysł, aby uzbrajać rozpadającą się armią ukraińską, a nawet ruszyć z nią na wojnę z Rosją trudno uznawać za rozsądny. Jak już wielokrotnie na tych łamach pisaliśmy jeśli Putin będzie chciał zniszczyć NATO po prostu dokona ataku jądrowego z wykorzystaniem małych ładunków jądrowych. Takie swoiste "sprawdzam" w stosunku do zachodnich sojuszników Polski jest bardzo prawdopodobne, a zachód raczej na pewno nic z tym nie zrobi.

Wyobraźmy sobie, że mała bomba jądrowa spadła na Litwie - i co? Czy podobałaby nam się perspektywa ruszenia na wojnę z Rosją czy też wszyscy poparliby próby uspokojenia sytuacji, bo nikomu nie zależy na wojnie atomowej i wymianie ciosów przez Rosję i USA. Atak na słabeuszy takich jak kraje bałtyckie i Polska to doskonały sposób na pokazanie dobitne tego o czym od dawna wie większość ludzi - NATO jest sojuszem papierowym. Poza tym udzielenie pomocy członkowi Paktu musi być uzgodnione z wszystkimi, na przykład z prorosyjską ostatnio Grecją.

 

Jednak nawet jeśli przyjmiemy, że scenariusz z rosyjskim atakiem jest mało prawdopodobny, to hodujemy sobie przy granicy kolejny problem w postaci odradzającego się zbrodniczego banderyzmu. Jeśli Rosja będzie dalej skubała Ukrainę, konsumując ją po kawałku, to prędzej czy później nacjonaliści ukraińscy mogą wpaść na pomysł, aby zbrojnie najechać Przemyśl, Lublin i Podkarpacie. Taki scenariusz jest całkiem prawdopodobny, bo jak widzimy Ukraina upada i jest rozszarpywana przez oligarchów. Grozi to zatem kolejnymi zamachami stanu, a nawet podziałem kraju i redefinicją politycznych priorytetów.

Źródło: Twitter

Gdy już do tego dojdzie, że zaprawione w boju watahy neobanderowców wrócą z frontu wschodniego, to bardzo szybko mogą się pojawić pomysły wykorzystania tych ludzi do kolejnej wojny, której celem będzie na przykład przesunięcie zachodniej granicy Ukrainy, kosztem Polski, czyli lokalnego słabeusza. W międzyczasie nasz kraj uzbraja się w takim tempie jakby to wiara w sojusznicze zobowiązania zapewniała bezpieczeństwo a nie własne dywizje pancerne, skuteczna artyleria i wojska rakietowe.

 

Atak ze strony Rosji, jeśli nastąpi, to raczej dla nas beznadziejna sprawa. Rakiety typu Iskander dolatują z Obwodu Kaliningradzkiego do celów w Polsce w około 4 minuty. Żadna bateria antyrakiet nie poradzi sobie z takim zagrożeniem, zwłaszcza, że gdy zostanie uruchomiona, będzie już zniszczona. Jeśli dojdzie do takiego ataku trzeba to przetrwać i celem powinna być minimalizacja strat na terenie Polski, co zaprezentowały nam wszystkie rozsądne narody podczas II wojny światowej.

 

Nie wolno też uzbrajać naszych potencjalnych wrogów na Ukrainie. Prowadzone obecnie szkolenia oficerów i podoficerów ukraińskiej armii, które prowadzi między innymi nasza armia to wielki błąd, który może się na nas zemścić. Tajemnicą poliszynela jest też udział polskich żołnierzy w walkach na wschodzie Ukrainy. Oficjalnie ich tam nie ma, ale oczywiście są tylko poubierani w ukraińskie mundury. Przyjdzie czas, gdy wyjdzie to na jaw, tak jak wyszły tajne więzienia CIA na Mazurach.

 

Polska nie powinna pchać palców między drzwi i futrynę, a na czyjś rozkaz tak właśnie uczyniliśmy najpierw szkoląc majdanowców a potem wspierając pełzający zamach stanu poprzez liczne pielgrzymki do Kijowa polskojęzycznych polityków wykrzykujących banderowskie hasła. Miejmy nadzieje, że sytuacja międzynarodowa ułoży się dla nas jednak pomyślnie i nie będziemy się musieli obawiać zmasowanego ataku rakietowego ze strony Rosji, ani wojny z nacjonalistami ukraińskimi wysuwającymi roszczenia terytorialne względem Polski.

 

 

Źródła:

http://swiat.newsweek.pl/ukrainscy-nacjonalisci-chca-nam-odebrac-podkarpacie,71842,1,1.html

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/mon-w-polsce-beda-szkoleni-ukrainscy-instruktorzy/zg2hbf

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen

Komentarze

Portret użytkownika Nippon

Wiesz, że Litwini nie

Wiesz, że Litwini nie przepadają za Polakami? Podobnie (nie na zabój) jak Niemcy za czasów II wojny.
Co Cię więc obchodzi Litwa? Chroń swoją rodzinę. Jakby każdy mężczyzna miał w domu odpowiednią broń do obrony i chronił swoje podwórko, to wojsko byłoby niepotrzebne, chyba jedynie do straszenia bronią jądrową, o ile takową by posiadało.

Portret użytkownika charis

Jestem za pomocą humanitarną,

Jestem za pomocą humanitarną, ale nie za zbrojeniami czy to Ukrainy czy kogoś innego bo to współudział w rozlewie krwi, to tylko nakręcą diabelską spiralę nienawiści, wrogości. Bez wyzbycia się nienawiści, nigdy nie będzie prawdziwego pokoju. Nigdzie, ani w Polsce, ani nigdzie indziej. choćby Polska miała największe arsenały broni, to gdy większość ludzie przesiąknięta jest wrogością, chciwością, nienawiścią, zazdrością i wieloma innymi  grzesznymi postawami, emocjami, rzeczami.

Portret użytkownika achiles

Klasyczny numer i strategia

Klasyczny numer i strategia działania WIELKIEGO BRATA zza oceanu. Najpierw podstawiony kandydat opozycji w wyborach, potem, jak nie wygra, zamieszki i kwestionowanie wyborów, oskarżając, że zostały sfałszowane, potem masowe demonstracje ( a niezadowolonych zawsze, nie zabraknie, z obecnego rządu tylko co wybranego ), bo to i kasa i możliwość dorwania się samemu do koryta i ogólnie chęć poprawienia stanu swego życia. I jak już i to nie wychodzi, to się przygotowuje się, a następnie przeprowadza prawdziwy zamach, którego celem jest fizyczne wyeliminowanie tego niechcianego za pomocą swoich tajnych służb, lub najemnych kilerów, których, to nigdzie, nie brakuje. Ale jeśli i to się nie powiedzie, bo w porę zostanie wykryte, podobnie jak to miało miejsce z JANUKOWICZEM, na UPADŁEJ KRAINIE, to się narzuca sankcje polityczne najpierw, potem gospodarcze, co ma spowodować, że dane społeczeństwo zubożeje i w akcie desperacji o SWÓJ CHLEB JUTRZEJSZY, niewygodnego, dla WIELKIEGO BRATA, przywódcę samo usunie, albo nawet zlinczuje, jak to miało miejsce w LIBII Z KADAFIM. Sposoby działania są identyczne od lat i zazwyczaj się sprawdzały, nawet w NASZYM KRAJU, ale to było dobre, a nawet genialne w swojej prostocie, do ubiegłego roku, kiedy to się okazało najpierw, że taki KRAJ, jak SYRIA , nie uległ i się nie poddał żadnemu z powyżej wymienionych scenariuszy, no to w akcie desperacji zmontowali im wstrzyka, że ASAD i jego rządowa KLIKA użyli zakazanej broni i należy ich rozjechać. Lecz i to nie wyszło, bo uprzedziła ich FR i zaproponowała, że władze z DAMASZKU pozbędą się ZAKAZANEJ BRONI, co wytrąciło oręż z ręki WIELKIEGO BRATA, to im wojnę domową w SYRII rozkręcił na całego, powołując PAŃSTWO ISLAMSKIE. Sankcje działają, ale zazwyczaj biją w obie strony, WENEZUELA, może sobie nie dać rady z obecnymi cenami ROPY NAFTOWEJ, która to z znaczącej części przynosi wpływy, do ich budżetu, no i te obecne nowe sankcje polityczno-gospodarcze, mogą się stać gwoździem do trumny PREZYDENTA MADURO. Ale już w stosunku do FR. owe sankcje chociaż znacząco  gospodarczo hamują rozwój tego KRAJU, to jednak przy nadwyżce budżetowej, jaką ten KRAJ posiada spokojnie może sobie radzić na minimalnych obrotach nawet całe DWA LATA, a społeczeństwo  Rosyjskie jest nie to co nasze i zachodnie rozpasane, więc jest nauczone doświadczeniami historycznymi, zaciskaniem pasa. Lecz co się stanie, jeśli jeszcze przez przynajmniej pół roku owe sankcje dalej będą podtrzymywane, a ceny ROPY NAFTOWEJ, w sztuczny sposób do dołu windowane, ano stanie się to, że zarówno ARABOWIE, jak i same STANY, padną na ryj zrujnowani, bo ceny ROPY, nie lecą w dół tylko dla ROSJI, IRANU, czy WENEZUELI, ale lecą dla wszystkich EKSPORTERÓW. Jak obecnie są SANY zadłużone, wszyscy kumaci wiedzą doskonale i zamiast spłacać to zadłużenie z wydobycia ROPY, oni je tylko obecnie pogłębiają, a jak się doda do tego fakt, że PAŃSTWA Z GRUPY BRIKS, czyli ( Chiny, Indie, Brazylia, RPA i kilka innych ) odchodzą od rozliczeń w DOLARACH, a przechodzą na wymianę w swoich walutach, lub w BARTERZE, to WIELKIEGO BRATA, przy obecnym kursie całkowity upadek jest przesądzony. Jak to mówi stare POLSKIE powiedzenie, że : kto pod kim dołki kopie, to sam kiedyś w nie wpada. I tak się też dzieje obecnie z ZACHODEM, bo to nie tylko STANY, ale i wszystkie KRAJE zrzeszone w UNII EUROPEJSKIEJ, już teraz w większości tych KRAJÓW, ludzie wychodzą na ulice ze względu na znaczące zubożenie swego stanu posiadania o który tak ciężko często wcześniej pracowali, a który to im obecnie się odbierać zamierza, pod różnymi postaciami czy to zabierając pomoc publiczną, tym mniej zaradnym, czy podnosząc daniny podatkowe, czy podwyższając WIEK EMERYTALNY, wszystkie te czynniki świadczą tylko o jednym, czyli KONIEC ELDORADO, koniec życia ponad stan, a dla wielu obywateli tych PAŃSTW koniec w ogóle życia. Są na obecny ten stan dwa obecnie rozwiązania jedno dobre, drugie tragiczne. Pierwszym jest przeproszenie się wzajemne z ROSYJSKIM, naszym sąsiadem przez cały ZACHÓD i wspólne dalsze kooperowanie zarówno polityczne, jak i gospodarcze, Rosja to wielki kraj, z wielkimi zasobami, zarówno tymi ludzkimi, jak i tymi naturalnymi w ziemiach jego leżącymi. Rosjanie to pogodni i normalni ludzie, którzy też nie życzą sobie wojen, zamachów terrorystycznych i grabienia innych narodów. Ale Rosjanie to też dumy NARÓD i nie pozwolą by ktoś im ciągle pluł w twarz i dyktował, co mają robić, na czyjeś polecenie, nie pozwolą, na mordowanie swoich współobywateli, czego dowodem jest ich udział, na wschodzie UPADŁEJ KRAINY w ich obronie ( TAK, powtórzę, to jeszcze raz oni tam bronią swoich współobywateli, którzy to najpierw w bestialski sposób zostali żywcem spaleni w ODESKIM DOMU KULTURY, a potem zaczęto ich dziesiątkować armatami, rakietami i rękoma zwyrodnialców spod znaku STEFANA BANDERY ) zresztą tak samo jak to już niegdyś i u nas miało miejsce u schyłku II wojny światowej, na WOŁYNIU. Drugi sposób ten tragiczny będzie WOJNA i wszystko zdaje się wskazywać iż ten kurs rozwiązania obecnych problemów, został wybrany O ZGROZO i NIE DAJ PANIE BOŻE, BO W TYM SCENARIUSZU, nas już nie ma i nie pozostanie o nas nawet ślad w przekazie .

Portret użytkownika achiles

Angela Merkel, François

Angela Merkel, François Hollande i David Cameron zrezygnowali z udziału w obchodach Dnia Zwycięstwa w Moskwie. Jeśli postawa pani kanclerz RFN nadaje się do zrozumienia, to dla prezydenta Francji nie ma żadnego usprawiedliwienia, - uważa francuskie pismo Mediapart.Liderzy europejscy popełniają głupstwo, rezygnując z udziału w obchodach Dnia Zwycięstwa w Moskwie, nie tylko nie będą mieli z tego żadnych korzyści, lecz również stracą twarz. Ta postawa łączy w sobie czystą głupotę z zamiarem obrażenia, – uważa Jean-Paul Baquiast na łamach francuskiego pisma Mediapart. Jego zdaniem, w tym przypadku chodzi o ewentualnym osłabieniu pozycji Władimira Putina w oczach obywateli rosyjskich, gdyż w ten sposób dają im do zrozumienia, że w wyniku błędnej polityki na Ukrainie i na Krymie skłócił on Rosję z całą Europą. Jednakże, jak twierdzi Jean-Paul Baquiast, wynik będzie odwrotny: „pod wpływem ataków od zewnątrz Rosja tak jak zawsze zewrze szeregi wokół swego rządu i swych wartości”, — uważa Baquiast. Europa nie będzie miała żadnych korzyści z obrażenia Rosji, — pisze dalej autor. „Jest sprawą oczywistą, że czując się odrzuconą przez Europę i znajdując się pod ustawiczną presją ze strony Stanów Zjednoczonych, Rosja wszystkie swoje siły skieruje na budowę nowego ładu światowego, nastawiając się na Azję, a podobna obraza jedynie zaktywizuje ruch na tym kierunku”, — pisze dziennikarz. Jednakże w oczach historii, zdaniem autora, podstawowa wina spadnie na barki prezydenta Francji. Według Jean-Paula Baquiasta, jeśli Angelę Merkel da się zrozumieć, gdyż chodzi o świętowanie zwycięstwa nad jej własnym krajem, François Hollande nie ma żadnego usprawiedliwienia. „W tej sprawie zachowuje się jako maleńki sługus Baracka Obamy i Johna Kerry,ego, — uważa autor.

Strony

Skomentuj