Sylwia Spurek chce zakazania mięsa, polowań i wędkarstwa

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Pani poseł Sylwia Spurek występująca w Parlamencie Europejskim błysnęła kolejną mądrością. Autorka twierdzeń o gwałceniu krów dla mleka teraz wezwała do likwidacji hodowli zwierząt w jakimkolwiek celu i zakazu wędkarstwa!

Współpracowniczka byłego Rzecznika Praw Obywatelskich pani Sylwia Spurek dostała się do Parlamentu Europejskiego z list nieistniejącej już partii Wiosna Roberta Biedronia. Szybko jednak okazało się, że po zdobyciu mandatu nie przedłużyła swojego akcesu do tego lewackiego środowiska, bynajmniej nie rezygnując ze swoich ultralewicowych poglądów. Od początku swojej kadencji zasłynęła z szalonych pozornie teorii jakoby należało zakazać mleka bo jest ono skutkiem gwałtu jakiego na krowie dopuszcza się byk!

 

Jako fanatyczna weganka od początku informowała też mięsożerców, że będą musieli zmienić swoje nawyki żywieniowe i zaprzestać spożywania mięsa. Jej pomysł na to jak do tego dojść objawiał się w opodatkowaniu mięsa aby stało się ono bardzo drogie co w naturalny sposób ograniczyłoby konsumpcję, co z kolei da możliwość likwidacji obecnych hodowli zwierzęcych.

Niestety wiele wskazuje na to, że wyrażanych przez panią Spurek teorii nie można zbyć wzruszeniem ramionami, jako kolejną lewacką głupotę, bo to co dla większości ludzi brzmiało jako szaleństwo okazało się pomysłami gorliwie promowanymi przez europejską lewicę. Nie należy się zatem śmiać tylko trzeba zacząć się bać. Okazuje się bowiem, że promowana niezmordowanie ideologia weganizmu to cześć doktryny klimatyzmu.

 

Niedawno opublikowano badanie stwierdzające, że mięso odpowiada za prawie 60% wszystkich gazów cieplarnianych pochodzących z produkcji żywności. Co z tego wynika? Zdaniem lewicy ludzie którzy chcą ratować "Matkę Ziemię" muszą przestać jeść mięso, co z łatwością przełoży się na oszczędności w emisjach gazów cieplarnianych - głównie dwutlenku węgla i metanu. Jak wynika z badań, cały system produkcji żywności, taki jak stosowanie maszyn rolniczych, opryskiwanie nawozem i transport produktów, wytwarza rocznie 17,3 mld ton gazów cieplarnianych. 

 

Widać zatem, że podbudowa ideologiczna wsparta nauką - coś co obserwujemy od lat w przypadku walki z klimatem - trwa w najlepsze i możemy się spodziewać kolejnych odsłon ekologicznych szaleństw na miarę tych ogłoszonych ostatnio przez wysoce egzaltowanego Franza Timmermansa - człowieka od brudnej roboty w UE. Jeśli przyjąć, że pani Spurek po prostu objawia co będzie, to czeka nas marna przyszłość.

To co Spurek nazwała "Nową 5 dla Zwierząt" wygląda jak fragment jakiejś lewackiej agendy. Gdyby te daty się potwierdziły to już w 2023 roku nie byłoby mowy o istnieniu cyrków, ogrodów zoologicznych, czy delfinariów tak potrzebnych w terapiach dla niepełnosprawnych. Ale już zupełnym hitem jest oczekiwanie, że zakazane zostanie polowanie na zwierzęta w celach myśliwskich a nawet WĘDKARSTWO! Z pewnością koledzy pani Spurek dysponują jakimiś wyliczeniami przekładającymi działalność wędkarzy na konkretny zaoszczędzony ślad węglowy.

 

Ale polska pani poseł w swoich predykcjach idzie jeszcze dalej. Według niej już od 2025 roku nie będzie wolno zakładać kolejnych hodowli zwierząt, a te które pozostaną mają być zlikwidowane do 2040 roku! W międzyczasie do 2030 roku ma być zakaz eksperymentów na zwierzętach, które - co postuluje pani polityk - mają docelowo zyskać ochronę prawną w Konstytucji!

Lewica konstruuje Nowy Wspaniały Świat, w którym nasze życie będzie podlegało całkowitej kontroli. Nie będzie wolno posiadać samochodu, nie będzie wolno się przemieszczać, nie będzie wolno się rozmnażać, nie będzie wolno jeść mięsa, nie będzie wolno pić mleka, za to będzie wolno płacić rosnące podatki i będzie wolno uzupełniać białko spożyciem robaków, co już jest polecane jako remedium na zmiany klimatu.

Ocena: 

Średnio: 5 (2 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Wombo

Tego jeszcze nie było. Jakaś

Tego jeszcze nie było. Jakaś podrzędna idiotka będzie dyktować wszystkim Polakom co mają jeść. Haha to normalnie jakieś jaja. A te pierdy o krowach i metanie to normalnie żałosne. Niech sobie ten nieuk poczyta co się dzieje w Arktyce z pokładami metanu z wiecznej zmarzliny...

Portret użytkownika Quark

Ale tu nie chodzi o pierdy

Ale tu nie chodzi o pierdy zwierzęce lecz o obornik i gnojowicę , którą się przecież wylewa na pola a te śmierdząc emitują metan , amoniak i jeszcze parę innych gazów . A to są całkiem spore ilości .

Portret użytkownika inzynier magister

Spurek należy do damskiej

Spurek należy do damskiej loży, inaczej by jej nie puścili jako naganiaczki biznesu sztucznego mięsa !

Za ruchem wegańskim stoi lobby wytwórców „sztucznego mięsa” wspomagane przez… KE?

Francuski tygodnik „Valeurs Actuelles” przeprowadził wywiad z dziennikarzem śledczym Gillesem Luneau, który zajął się tematem powiązań aktywistów ruchu wegańskiego z nowym rynkiem producentów „laboratoryjnego mięsa”. Efektem jego dochodzenia jest książka „Stek barbarzyńców, czyli skok wegan na nasze talerze”. Lobby produkujące „ersatz” mięsa pojawiło się nawet korytarzach instytucji europejskich.

Pytany o pomysł na swoje dziennikarskie śledztwo, Luneau mówi, że zaczęło się to od artykułu, który robił dla kwartalnika „WeDemain” po serii ataków na sklepy mięsne i restauracje. Za tymi akcjami stało stowarzyszenie L214. Miało wówczas 60 stałych pracowników. Dziennikarz prześledził drogę jego finansowania. Tak dotarł do Fundacji Open Philanthropy Project. Okazało się, że finansuje ona równolegle kilka nowych firm i startupów, które pracują nad rozwojem technologii produkcji „mięsa bez mięsa”, np. z białek roślinnych lub użycia metody klonowania. 

Chociaż pojawiają się przy tym pytania etyczne, firmy rozwijające takie technologie nie traktują ich poważnie. W ten sposób śledztwo przeniosło się także do USA. Wyszło na to, że chodzi tu wyłącznie o zastąpienie jednego rynku drugim. Z tym, że ten drugi jest jeszcze bardziej oddalony od natury, niż nawet przemysłowy chów zwierząt. Weganie i tzw. transhumaniści ze swoimi ideologiami, zaciągają się na ich służbę.

Gilles Luneau mówi o nowych „demiurgach” i zmowie interesów pomiędzy nauką, przemysłem spożywczym i miłośnikami zwierząt. Jego zdaniem „wegańska mafia” jest teraz wspierana przez potężne korporacje międzynarodowe.

Pada też pytanie o system finansowania stowarzyszeń aktywistów wegańskich. Dziennikarz wyjaśnia, że np. Open Philanthropy Project wspiera nowe technologie produkcji erstazu mięsa, ale też inwestuje w propagowanie pewnych zachowań konsumenckich. Również w Europie. Zależność jest prosta – podsycając wstręt do mięsa w opinii publicznej, otwiera się drogę do rozwiązań legislacyjnych, które zaakceptują nowe produkty na rynku. Pada tu głośny przykład wprowadzenia podatku od mięsa, który pojawił się nie tak dawno na korytarzach Parlamentu Europejskiego. Pomysł wyglądał na nowy, ale takie propozycje forsuje od dawna, kolejny „filantrop” Jeremy Coller.

To m.in. założyciel Coller School of Management na Uniwersytecie w Tel Awiwie w 2016 roku, brytyjski biznesmen i filantrop, prezes Coller Capital z grupy tzw. „alternatywnych inwestorów”. W Europie stoi za wszystkimi tzw. „etycznymi” inwestycjami za pośrednictwem fundacji FAIRR. Znajdziemy tu wszystkie największe międzynarodowe koncerny branży spożywczej, od Danone po Nestlé. Coller Foundation walczy z „rolnictwem przemysłowym” i wspiera „globalny rozwój zrównoważony”. Jego misją jest budowanie globalnej sieci inwestorów, którzy będą skoncentrowani na nowych możliwościach produkcji mięsa w oparciu o najnowocześniejsze badania. Wszystko brzmi pięknie, z tym, że jest to właśnie wsparcie dla nowego rynku i nowych „zrównoważonych łańcuchów dostaw białka”. „Przemysłowy system produkcji zwierzęcej” oskarżany jest o słynny już „wzrost emisji gazów cieplarnianych, wylesianie, zanieczyszczanie powietrza i wody” itp.

W tym samym kierunku idzie propaganda Open Philanthropy Project. OPP sponsoruje np. artykuły na ten temat na stronie internetowej The Guardiana. W  Kalifornii Fundacja przekazała 4 mln USD na sponsorowanie pomysłu wprowadzenia zakazu sprzedaży tradycyjnej wieprzowiny w tym stanie. Dała też 10 milionów dolarów ba rzecz The Humane League, wegańskiej organizacji, która atakuje firmy spożywcze handlujące mięsem nękającymi telefonami, e-mailami, tweetami i pikietami ulicznymi.

OPP jest w dużej mierze finansowany przez współzałożyciela Facebooka Dustina Moskovitza i jego żonę Carę Tuna (była dziennikarka Wall Street Journal). Obecnym dyrektorem generalnym Dundacji jest Holden Karnofsky. Wspierają lewicowych polityków i tego typu organizacje jak Urban Institute, People’s Action Institute,  współfinansowaną przez Sorosa Drug Policy Alliance (walczą o  dekryminalizacją narkotyków), ACLU, czy ClimateWorks Foundation (finansowanie radykalnych grupy ekologów na całym świecie). ​​Moskovitz wydał prawie 20 milionów dolarów na wspieranie Demokratów w wyborach w 2016 roku, a jego żona wydała na ten cel ponad 7 milionów.

Zabiegi propagandy tych grup kierowane są do młodzieży i bazują na jej naturalnej wrażliwości. 

Globalne ocieplenie, zakłócenie różnorodności biologicznej, zanieczyszczone oceany i gleby, rozwarstwienie dochodów, nierówny podział bogactwa, podsuwają radykalne recepty i rozwiązania. Trafia to do młodych ludzi, którzy są w rzeczywistości zbyt oddaleni od natury, by ją rozumieć. Wizja steku z drukarki 3D może być kusząca – żartuje francuski dziennikarz. Tymczasem tych młodych aktywistów należałoby raczej uczyć cyklów natury. Wychowany na wsi, w otoczeniu realnej przyrody, młody człowiek obchodzi z reguły kolegów „ekologów”, którzy znają taki świat z internetu, z daleka. Weganie w rzeczywistości z trudem ukrywają wręcz nienawiść do natury – twierdzi Luneau.

Czy nadchodzi rynek sztucznego mięsa? Wieści o takich technologiami nadchodzą z USA, czy Azji. W tle są bardzo duże pieniądze. Lobby „sztucznego mięsa” działa też w Europie. Sponsoruje się aktywistów, by ci wywierali presję na społeczeństwo i decydentów. Luneau zwraca uwagę na alians pomiędzy ekologami i miłośnikami zwierząt. Łączą ich nie tylko idee, ale i sponsorzy.

Ciekawe rzeczy dzieją się w tym temacie w PE i KE, np. na marginesie dyskusji o Wspólnej Polityce Rolnej. Do tej pory Komisja Europejska rozdzieliła miliony na „wsparcie innowacji” – twierdzi francuski autor. Lobbing działa.

Już dzisiaj tzw.  rynek wegańskich produktów stale rośnie. Mówi się o 10 proc. wzroście każdego roku. Globalny obrót w 2026 roku może wynieść nawet 24 miliardy dolarów. Takie prognozy snuje amerykański Fundusz Acumen. Tylko sztuczny „zastępczy ser” z warzyw to rynek, który ma być warty za 5 lat już 4 miliardy dolarów. Koncern Unilever, właściciel marek Knorr, Magnum i Lipton, sprzedaje już 700 produktów wegańskich w Europie. Amerykański start-up Beyond Meat oferuje „roślinne steki” i wyceniany jest obecnie na giełdzie na około 7 miliardów dolarów. Wśród jego akcjonariuszy jest Bill Gates, Evan Williams (współzałożyciel Twittera), czy aktor Leonardo DiCaprio. Inwestycje w ersatze mięsa i innych produktów mogą przynieść krocie. Finansowanie aktywistów wegańskich i stygmatyzowanie tradycyjnego rolnictwa i hodowli to prostu „inwestycja”.

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika irfy

Nic nie rozumiecie.

Nic nie rozumiecie. Pierniczenie tej kretynki wcale nie ma na celu doprowadzenia do zakazu hodowli bydła. I ona znakomicie o tym wie, bo przecież siedzi w miejscu, w którym zasiada cała masa przedstawicieli potężnego lobby rolniczego. A hodowla to przecież nie tylko mięso i mleko, ale i przemysł odzieżowy, obuwniczy, cała kobieca galanteria. Jakieś torebki, portfele, paski, troczki, diabli wiedzą co jeszcze. I co, ta "ekologiczna" dziunia chce to zastąpić plastikiem? Nie, nawet nie próbuje się o tym zająknąć.

Nie próbuje, ponieważ to, co obecnie robi Spurek jest poszukiwaniem nowego koryta. Jakiejś ciepłej organizacyjki, która by ją karmiła i tuczyła, w zamian za wygłaszanie takich dyrdymałów i hersztowanie bandzie zawodowych "aktywistów". O to tutaj chodzi, więc musi być o niej głośno. Zwykła lewackość już nie zadziała, trzeba być oszołomem. Jak widać Spurek jest zdesperowana, bo po powrocie do Polski w polityce nie ma czego szukać. Biedroń i spółka do reszty się skompromitowali, Zandberg jej nie weźmie, bo niepotrzebna mu konkurencja do koryta. Tłuste posadki w polskich "elgiebetowskich" i "uchodźcowych" organizacjach pozarządowych też już poobsadzane. Więc się dziewczyna ciska i łudzi, że może w zagranicznych się załapie.

Portret użytkownika Szlifiera vs chazar

Przeciez to idealnie sie

Przeciez to idealnie sie odbija na zakazie " ucieczki do lasu" i probie przezycia poza systemem.

Juz teraz wnyki sa zakazane , takze to jest zabezpieczenie byscie nawet probowali uciekac.

Strony

Skomentuj