Seksroboty - rewolucja czy destrukcja?

Kategorie: 

Źródło: Internet

Z opublikowanego w 2015 roku raportu brytyjskiego futurologa i wynalazcy, dr Iana Pearsona wynika, że powoli wkraczamy w nową erę doznań seksualnych. Co zmieni to w naszym codziennym życiu?

Pierwszą rewolucją, która przedefiniuje nasze potrzeby cielesne będzie tzw. „wirtualny seks”. Już wkrótce pojawi się sprzęt, który umożliwi każdemu zbliżenia z ulubioną gwiazdą filmową na własnej kanapie. Jej wizerunek zostanie wczytany do oprogramowania komputerowego. W czasie stosunku z obecną partnerką/partnerem, użytkownik dzięki specjalnym okularom (lub soczewkom, żeby nie zdradzać intencji), będzie mógł nanieść obraz swojego ideału piękna i mieć wrażenie, że współżyje właśnie z tym ideałem. Już teraz jeden z serwisów porno udostępnia swoim użytkownikom opcję deepfake, w której za opłatą można „wstawić” siebie samego do scen z ulubionymi aktorkami/aktorami porno i stać się siłą rzeczy „gwiazdą” tego gatunku filmowego.

Jeszcze większym przełomem okażą się jednak seksroboty.

Póki co roboty seksualne nie są jeszcze w stanie sformować własnej osobowości. Jednak już wkrótce, w związku z postępami prac nad sztuczną inteligencją, taki awatar będzie mógł poznawać naszą cierpliwość i uczyć się reagować na nasze tempo w czasie stosunku. Robot domyśli się kiedy osiągamy orgazm, a po okresie nauki sam będzie wiedział kiedy to robić. Będziemy mieli do czynienia z pełną synchronizacją.

Aby realizować ideę erotycznej perfekcji, seksroboty przyszłości będą musiały stać się mieszanką kilku innowacyjnych obszarów: nanotechnologii, rozumienia języka naturalnego oraz inżynierii.

Jednym z kluczowych aspektów jest reakcja na dotyk. Inżynierom z Caltech i ETH w Zurichu udało się przeprowadzić testy syntetycznej skóry, która jest zdolna do odczuwania dużej skali temperatur. Ten mechanizm łatwo wykorzystać w sytuacji potencjalnej interakcji seksualnej, w której partnerami są robot i człowiek.

Dopiero teraz, dzięki nowym technologiom, będziemy zdolni do przeżywania prawdziwej erotycznej radości. Mijają czasy, gdy dodatkowa stymulacja seksualna oznaczała jedynie kontakt z treściami pornograficznymi. Zdobycze neurobiologii seksu doprowadzą do zdolności pobudzania mózgu tak, byśmy mogli przeżywać przyjemność seksualną niezależnie od fizycznego kontaktu. Wyobraźmy sobie, że angażujemy się w cokolwiek, zaczynając od gry wstępnej, aż po najdziwniejsze fantazje, stymulując partnera zaledwie jednym kliknięciem myszki, nawet jeśli jesteśmy w innym mieście lub kraju.

W Czechach i Szwecji wdrażany jest projekt etatowego zatrudniania tzw. „seksualnych terapeutek i terapeutów”, których zadaniem ma być niesienie pomocy osobom, które są unieruchomione lub mają dysfunkcje fizyczne, uniemożliwiające czerpanie seksualnej satysfakcji. Rolę tych terapeutek i terapeutów mogą w niedługim czasie przejąć roboty.

Roboty stają się coraz bardziej realistyczne

Wyobraźcie sobie humanoidalne maszyny, stworzone według waszych własnych upodobań, które są w stanie spełnić każdą waszą zachciankę, posłusznie uczestnicząc w najdziwniejszym akcie seksualnym, jaki sobie zamarzycie. Wyglądają, pachną i brzmią niesamowicie realistycznie, a koszt zakupu pokrywa ubezpieczenie społeczne. Efekt? Darmowe seksroboty – na dodatek przepisywane przez lekarzy, którzy w ten sposób mogliby leczyć nasze „dysfunkcje seksualne”. Skąd te dysfunkcje wynikają?

Wielu z nas nie potrafi budować głębszych relacji. Aby liczyć na „coś więcej” w kontakcie z drugą osobą, nie wystarczy przecież „jednorazowy numerek”. Czy obdarzone silną sztuczną inteligencją seksroboty będą mogły zapełnić tę lukę?

Z całą pewnością krótkotrwałe korzyści emocjonalne i zaspokajanie potrzeb czysto fizjologicznych wielu ludzi przekona. Na pewno będzie to szansa dla osób nieśmiałych, które być może w końcu poczują się szczęśliwe w interakcji z otoczeniem.

Wielu z nas ma wybujałe fantazje, spowodowane odrealnieniem oczekiwań. To implikuje brak doznania szczęścia w relacji z partnerem bądź partnerką, który/która nie spełnia naszych pragnień erotycznych. Zbliżamy się do momentu, kiedy po raz pierwszy będziemy mogli mówić o seksie całkowicie bezpiecznym i pozbawionym ryzyka. Nie będzie już niechcianych ciąż, problemu aborcji i 500+. Trzeba jednak zadać pytanie czy upadek relacji intymnych między ludźmi nie jest prostą drogą do powolnego wyniszczania gatunku?

Seksualność jest sferą bardzo skomplikowaną, ale może dlatego właśnie wielu z nas wybierze ręce i dotyk robota? W końcu on też będzie ewoluował. Wydaje się więc, że kiedy ludzie pokonają granicę zażenowania i przyznają wprost, iż chcieliby spróbować seksu z robotem, stanie się to standardem obowiązującym tak samo, jak kupowanie smartfonów. Ceny będą spadać, przy jednoczesnym podnoszeniu jakości materiałów. Ci, którzy zajmują się tworzeniem prototypów takich awatarów są przekonani, że za półtora-dwa tysiące euro, czyli za niecałe 10 tysięcy złotych, będzie można kupić bardzo dobry model. To kwota, jaką ludzie na pewno będą chcieli wyłożyć. Tym bardziej, jeśli robot będzie mógł za nas pracować i wykonywać inne obowiązki. Wtedy z chęcią zapłacą nawet więcej.

Z czasem jednak roboty mogą osiągnąć taki poziom samoświadomości, że określając swoją pozycję wobec świata, będą umiały również decydować o tym, czym chcą z nami seksu czy nie. Jeśli ich inteligencja będzie wyższa od naszej, to może się okazać, że to my nie sprostamy ich wymaganiom. Chyba, że razem z inteligencją rozwinie się w nich także radykalny altruizm seksualny i nie tylko seksualny.

A więc, chcielibyście uprawiać seks z robotem?

 

Ocena: 

Średnio: 1 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Gayka

Do spuszczenia z krzyża jak

Do spuszczenia z krzyża jak znalazł. Czyli taki robot zaspokoi potrzeby przynajmniej 80% populacji, która ma już tak wyprane przez porno mózgi, że niczego więcej od seksu nie oczekuje.

Ci, dla których seks to coś więcej niż spuszczenie z krzyża, nawet na taką kukłę nie spojrzą. Kukła nie żyje. Nie czuje uczuć. Nie kocha. Z kukłą nigdy nie będzie interakcji na poziomie odczuwania i wymiany energii.

I nie ważne, ile sensorów się jej zainstaluje ani jak inteligentna się stanie. Zawsze będzie tylko sztuczną kukłą. Czyli ideałem dla przeciętnego Kawalskiego. Zatem tym, którzy o takiej kukle marzą, życzymy rychłego spełnienia marzeń.

Portret użytkownika RH+

Dziwnie się czyta, gdy

Dziwnie się czyta, gdy frustrat/ka przelewa swoje frustracje na większość społeczeństwa. Zastanawiam się, czy te 80% to dane z ankiety, czy własnego doświadczenia. Zabawki erotyczne nie muszą się wiązać ani z pornografią ani z zabawami samotnymi. Wszystko kwestią wyobraźni. Zupełnie jakby wołać, że wibratory są zabawkami dla samotnych, wypranych z uczuć zboków. A w gruncie rzeczy zbokami są ci, którzy oceniają swoje wyobrażenia i przenoszą je na innych - bo przecie nikt do sypialni ich na superwizję zabaw z przedmiotami nie zaprasza, a sami "broń Boże, toż to zboczenie!".

Bije z Twojej wypowiedzi głeboka frustracja i lęk, jakbyś stracił/a przyjemność z seksu przez to, ze partner wybrał "skuteczniejszą" strategię seksualną (masturbacja? porno?). Może brakuje pewności siebie w kontekscie seksualnym? Czy będę lepszy/a od maszyny? A wystarczy przestać mieszać konteksty.

Sexroboty są do sexu - jako zabawki do sprawiania przyjemności - sobie lub partnerowi.

Miłość - może istnieć bez sexu i sex bez miłości. Wymiana energii - ok, ale czy następuje ona tylko w sexie i czy jest jego jedyną przyczyną. A może chodzi po prostu o przyjemność posiadania ciała?

Portret użytkownika Zbyszek

I po co sterylizować?

I po co sterylizować? Wystarczy każdemu dać po sekroboie i za dwa pokolenia ludzie zanikną.

Portret użytkownika MiamiVibe

Takimi biorobotami jest szara

Takimi biorobotami jest szara ludzka masa, robiąca na kreatorów tego systemu. Jesteśmy idealnymi, samoreplikującymi się niewolnikami, wystarczy włożyć beniza do dziury i wykonać kilka ruchów posuwistych i myyyk jest nowy niewolnik, następnie należy go odpowiednio ukształtować, zaszczepić mu życie w poczuciu winy i wierze w mityczne bóstwa i pierdoły, poprzez religię, potem z górki, kontrolowana edukacja, zabijająca kreatywność, wyobraźnię i przygotowująca w pełni do wykonywania poleceń systemowych, bo jak nie to bieda, cierpienie i wykluczenie społeczne Smile A potem już tylko praca, zapłodnienie nowych niewolników, podatki, konsumpcjonizm, jakaś tam rozrywka i koniec, śmierć. Kawka żeby pobudzić do pracy, alkohol żeby zresetować umysł i papieroski, żeby uspokoić na sekundę stres wynikający z tygodniowego cyklu spierd*lenia, biorobota ludzkiego, któremu wmówiono, że jedynie będąc niewolnikiem może być kimś i czuć się lepiej od innych, no i te endorfiny sprawiające radość podczas pracy i wysiłku. Utopia Marcinie wśród zwierząt rzeźnych ? To niemożliwe Smile

Taka ciekawostka. Pierwsza wersja Matrixa była utopią, rajem dla ludzi, ale ludzki umysł go nie przyjął, nie byliśmy z nim kompatybilni, mózg po kontakcie z takim światem dąży jedynie do przebudzenia, nie akceptując go. Odkryto więc, że najlepiej wyrażamy swoją rzeczywistość poprzez nędzę i cierpienie, jesteśmy wtedy najwydajniejsi.

Można także szukać poprzez psychodeliki i halucynogeny, ale to już zadzieranie z prawem.

Jesteśmy w takiej dupie, że przekracza to rozumowanie i pojmowanie każdego z nas.

 

 

------------------------

Wszystkie konwenanse, savoir-vivre i nonszalancki bon ton służą do sterowania społeczeństwem, by biło się o pozycje generowane przez najwyższe warstwy. To tylko potyczki o ładną obrożę i łańcuch.

------------------------

Wszystkie konwenanse, savoir-vivre i nonszalancki bon ton służą do sterowania społeczeństwem, by biło się o pozycje generowane przez najwyższe warstwy. To tylko potyczki o ładną obrożę i łańcuch.

Portret użytkownika еuklidеs

Dobre, dobre. Tak patrzę na

Dobre, dobre. Tak patrzę na tą lalę w majtkach "fuck me" i zastanawiam się czy aby napewno ludzie tak bardzo się różnią od tych biorobotów...

Portret użytkownika Antymatrix

Bardzo, bardzo dobrze

Bardzo, bardzo dobrze napisane. Bardzo dobrze. Brawo!

Lecz pomijając fakt najpotworniejszego we wszechświecie zniewolenia w jakie zostaliśmy wszyscy wrzuceni - to czy istoty "wolne" (ba... czy istnieje coś takiego jak wolność?) nie zachowują się dokładnie tak samo? Obserwacja całego świata przyrody doprowadza w końcu do przerażających wniosków. Całe istnienie skupia się tylko i wyłącznie na żarciu i rozmnażaniu...... Smutne. Ten jaśniejszy od słońca fakt burzy wszelkie idee i filozofie jakie zostały zbudowane przez tysiące lat historii ludzkiej.

Wiara, nadzieja, heroizm, poświęcenie, uczucia, wiedza, nauka, technologia, ciekawość świata i wszechświata - czy to wszystko nie są środki do stworzenia utopijnego (czy też antyutopijnego) świata, gdzie wszyscy mogą w bezmyślnym szale oddawać się konsumpcjonizmowi i takim rozrywkom jakie opisuje ten artykuł? Ewolucja, samodoskonalenie fizyczne i "duchowe" - czy nie jest to przypadkiem jedynie droga, która jak każda ma swój koniec, cel ostateczny, jakim jest to puste jedzenie i rozmnażanie, w warunkach pełnego wygodnictwa i beztroskiej ignorancji? Temu faktowi bardzo ciężko zaprzeczyć, choćby wysilał największe pokłady intelektu.

No tak.... Można powiedzieć, że człowiek czy zwierzę ma jakieś niby wyższe potrzeby.... Godność, honor, przynależność, doznawanie miłości czy przyjaźni od innych.... Ale znów przykry fakt pustej egzystencji wraca jak bumerang. Po co nam poczucie tego honoru, albo wysokiej wartości? Czy to nie jest zwykły prymitywny instynkt przetrwania tylko ubrany w jakieś ornamentowe slogany? Albo uczucie i przynależność do rodziny, przyjaciół..... Czy to z kolei nie prostacki instynkt stadny, który ma zapewnić przetrwanie i bezpieczeństwo przed innymi stadami? Albo te uczucia, miłość i przyjaźń - czy nie są to równie bezsensowne, puste wytwory reakcji elektrochemicznych ciała (a może i duszy), mające skłonić nas do rozmnażania z danym partnerem?

Te przerażające myśli i wnioski wgryzają się niczym wiertło udarowe wgłąb duszy i umysłu, choćby możliwie najmocniej starał się je wyprzeć. Cała natura wszechświata - powstawanie galaktyk, gwiazd, materii, atomów, pierwiastków....... Wszystko prowadzi do stworzenia tylko coraz bardziej skomplikowanych związków chemicznych, te z kolei zamieniają się w żywe organizmy na drodze fizykochemicznej ewolucji, zyskują świadomość, po czym osiągają swój cel ostateczny...... stan bezmyślnego cyklu konsumpcji, rozmnażania i zaspokajnia prymitywnych potrzeb, gdzie ewolucja nie jest już potrzebna. Bo i po co, skoro już wszystko mamy.....

Finalnie w toku filozoficznego myślenia nasuwa się jeszcze jedno pytanie..... Jaki sens ma istnienie, tylko po to by podtrzymać samo istnienie? Czy jest ono sensem samo w sobie? Czy w ogóle istnieje coś takiego jak sens?

A może to właśnie samo istnienie jest absolutnym złem, a ostatecznym dobrem i sensem jest unicestwienie wszelkiego istnienia i zapanowanie wiecznej, nieskończonej nicości?

Oto są pytania...........

Pozdrawiam, Wesołych Świąt.

Strony

Skomentuj