Rewolucja na Białorusi a amerykańska geostrategia

Kategorie: 

Źródło: youtube.com

Druga połowa lat 70-tych była dla Centralnej Agencji Wywiadu Stanów Zjednoczonych bardzo złym okresem w jej historii. To właśnie w tamtym czasie uciekinierzy z CIA tacy jak Victor Marchetti, James Agee czy też L. Fletcher Prouty upubliczniali sekrety agencji, takie jak fakt finansowania przez CIA organizacji studenckich, eksperymenty na obywatelach USA, prowadzone w ramach projektu MK-Ultra oraz rolę jaką CIA odegrała w zabójstwie Johna Fitzgeralda Kennedy'ego.

Innymi ważnymi informacjami, które wyciekły do opinii publicznej były informacje związane z zamachami stanu: w Iranie, Gwatemali, Wietnamie czy też Chile.

Pod presją opinii publicznej amerykański kongres powołał dwie komisje śledcze do zbadania działalności Agencji. Komisji senackiej przewodniczył senator Frank Church natomiast komisją w Izbie Reprezentantów kierował Otis G. Pike. Komisje te zajmowały się badaniem zarzutów skierowanych wobec agencji, według których CIA nielegalnie zbierała dokumenty na temat amerykańskich obywateli oraz infiltrowała grupy polityczne w USA, które protestowały przeciwko wojnie w Wietnamie.

Aby umocnić propagandowe wrażenie, że amerykański rząd troszczy się o swoich obywateli i nie pozwala wyrywać się tajnym służbom spod jego kontroli, prezydent Ford powołał do życia trzecią komisję, pod kierownictwem Nelsona Rockefellera, który wówczas piastował stanowisko wiceprezydenta. Zanim raport Rockefellera został upubliczniony, przyszły wiceprezydent w administracji Busha, Dick Cheney "wyczyścił" go z ponad 80 stron zawierających informacje o morderstwach organizowanych przez tajne służby Stanów Zjednoczonych. Krótko mówiąc: Cheney i Rockefeller mieli za zadanie wybielanie agencji.

Owe "wybielanie" skompromitowanej CIA na nie wiele jednak się zdało. Nowy demokratyczny prezydent, Jimmy Carter nie był co prawda zwolennikiem zaprzestania prowadzenia tajnych operacji przez CIA, jednak chciał, aby owe działania opierały się na "prawach człowieka". Kiedy więc pewien agent CIA, działający wewnątrz organizacji terrorystycznej, aby zostać jej pełnoprawnym członkiem i wkupić się w łaski swoich przełożonych, miał za zadanie zamordować członka jednego z rządów, nowy dyrektor CIA Stansfield Turner kazał go wycofać.

Agencja pod rządami Turnera miała przez swoją niesławę, wynikającą z przecieków lat 70-tych związane ręce w kwestiach tajnych operacji. Toteż kiedy nastała kolejna administracja, nowy szef CIA William Casey zarządził powołanie do życia Narodowego Funduszu na Rzecz Demokracji, który miałby zajmować się obalaniem nieprzychylnych Ameryce rządów, posługując się ckliwymi hasłami, takimi jak "prawa człowieka" (zaczerpniętymi z ideologii swoich poprzedników) czy też "wprowadzanie demokracji". Ponieważ CIA była znana z tego, że obalała wcześniej narodowe czy też socjalistyczne rządy demokratyczne, nie chcące podporządkować się amerykańskim tajnym służbom i amerykańskiemu biznesowi i wprowadzała na ich miejsce reżimy autorytarne, owa organizacja, Narodowy Fundusz na Rzecz Demokracji miała zajmować się obalaniem nieprzychylnych Ameryce władz i wprowadzaniem na ich miejsce proamerykańskich rządów demokratycznych. Uniemożliwiało by to oskarżenia kierowane w stronę USA o to, że obalają rządy demokratyczne a na ich miejsce za pomocą CIA wprowadzają parafaszystowskie dyktatury, z instrumentami zwalczania opozycji wobec siebie takimi jak chociażby szwadrony śmierci.

W 1983 roku William Casey napisał do doradcy Reagana Edwina Meese'a list w którym zawarł prośbę o stworzenie organizacji, która miałaby obalać rządy na całym świecie i wprowadzać na ich miejsce rządy przychylne Stanom Zjednoczonym.

Casey oraz specjalista CIA ds. propagandy Walter Raymond Jr. przedstawili pomysł stworzenia mechanizmu finansowania organizacji pozarządowych takich jak Freedom House i innych tego typu "obalaczy reżimów", które, przynajmniej oficjalnie, nie podlegały amerykańskiemu rządowi. Celem działania tego typu organów było przede wszystkim szerzenie prodemokratycznej (tj. sprzyjającej USA) propagandy oraz prowadzenie operacji psychologicznych.

Celem stworzenia takiego mechanizmu finansowania było stworzenie teoretycznie prywatnego pośrednika dla przekazywania funduszy Departament Stanu do "prodemokratycznych" grup na całym świecie tak, aby przynajmniej powierzchownie wyglądało to tak, iż rząd USA nie ma z tymi działaniami nic wspólnego a dane inicjatywy wspiera finansowo organizacja prywatna.

Od tej pory organizacje takie jak Freedom House czy też National Endowment for Democracy będą ingerować w wewnętrzne sprawy innych krajów a w razie zapotrzebowania na "regime change" obalać ich rządy i wprowadzać na ich miejsce finansowane przez nich grupy polityczne, które będą kierować swoimi krajami w przyjaznym dla USA kierunku.

Pierwszym miejscem działania Narodowego Funduszu na Rzecz Demokracji była Polska. Aby doprowadzić do zmiany władzy w Polsce i kupienia sobie agentury, NED połączył siły z Freedom House oraz amerykańskim spekulantem George'm Sorosem. Jak pisze zajmujący się zagadnieniami geopolityki amerykański analityk F. William Engdahl:

Wzięcie na cel Polski było jednym z pierwszych projektów dyrektora CIA Billa Caseya wraz z jego nową tajną operacją CIA zwaną NED, we współpracy ze związkiem zawodowym [AFL-CIO] i innymi tego typu organami. Od połowy lat osiemdziesiątych NED, wspólnie z blisko związanymi organizacjami takimi jak Freedom House i nowo utworzoną Fundacją Sorosa, stworzoną przez miliardera, spekulanta funduszy hedgingowych George'a Sorosa, działały wszędzie, gdzie CIA i Departament Stanu chciały zmiany reżimu na przyjazny Waszyngtonowi. Szybko okazało się, że to nie przypadek. „Demokratyczne” organizacje pozarządowe w Waszyngtonie były nowym szablonem robienia tego, co robiła CIA, ale prywatnie, w ukryciu przed opinią publiczną. Ewolucja Fundacji Sorosa jako waszyngtońskiego mechanizmu zmiany reżimu czy też fałszywego instrumentu demokratycznego rozpoczęła się w 1984 roku wraz z założeniem Fundacji Sorosa w Budapeszcie, na ówczesnych komunistycznych Węgrzech, kraju urodzenia Sorosa.  Soros miał odegrać decydującą rolę w pierwszym wprowadzeniu radykalnej ekonomii wolnorynkowej w Polsce poprzez wprowadzenie ekonomicznej terapii szokowej z profesorem Harvardu Jeffreyem Sachsem. [...] Polska była pierwszym poligonem doświadczalnym dla nowego waszyngtońskiego „eksportu” tak zwanej demokracji. W latach 80-tych NED przemycił do PRL dosłownie tony sprzętu - faksy (pierwsze w Polsce), prasy drukarskie, nadajniki, telefony, krótkofalówki, kamery wideo, kserokopiarki, teleksy, komputery i edytory tekstu. Dokonano tego kanałami ustanowionymi przez księży rzymskokatolickich, amerykańskich agentów Casey'a oraz przedstawicieli amerykańskich związków zawodowych AFL-CIO i zachodnioeuropejskich pod egidą nowej filii NED, Free Trade Union Institute (FTUI).

Oprócz NED-u kluczową rolę w finansowaniu Solidarności miały także, jak wspomina z resztą Engdahl, amerykańskie związki zawodowe. Główną postacią odpowiedzialną na przerzucanie do Polski pieniędzy amerykańskich tajnych służb, poprzez kanały utworzone przez centralę AFL-CIO był Lane Kirkland. Kirkland był klasycznym przykładem neokonserwatysty-shachtmanijczyka, zwolennika trockisty Maxa Shachtmana, który zapoczątkował żydowski ruch polityczny jakim jest neokonserwatyzm, który od lat 80-tych aż po dzień dzisiejszy dominuje wśród amerykańskich elit politycznych, szczególnie tych związanych z Partią Republikańską, Departamentem Stanu oraz a może przede wszystkim z Departamentem Obrony.

Kirkland od 1983 do 1986 roku przekazał "Solidarności" ponad milion dolarów. Narodowy Fundusz na Rzecz Demokracji z kolei od momentu swojego powstania aż do 1989 roku przekazał polskiemu związkowi zawodowemu 9 milionów dolarów. Kolejne 20 milionów przekazała (oficjalnie) Centralna Agencja Wywiadu. Ile $ powędrowało do polski tajnymi źródłami pewnie nigdy się nie dowiemy. Czytając książkę Gordona Thomasa pt. "Szpiedzy Gideona" możemy dowiedzieć się, że tylko jeden kanał przerzutowy, mianowicie Bank Watykański miał dostarczyć do Polski 200 milionów dolarów. Czy dostarczył - nie wiadomo. Thomas sugeruje, że pieniądze te mogły zostać przejęte przez żydowskie tajne służby, mianowicie Mossad a następnie wykorzystywane przez nie do własnych celów.

Jednak sam fakt, że przygotowywano przerzut takich wielkich kwot może sugerować nam, iż na "obalenie reżimu" w Polsce i kupienie sobie całej klasy politycznej tajne służby USA musiały zorganizować naprawdę sporo lewej gotówki. No ale dla agencji kontrolującej produkcję oraz handel narkotykami w wielu rejonach świata nie stanowiło to raczej większego problemu...

Jednym z odbiorców pieniędzy od zarządzanego przez neokonserwatyste Carla Gershmana Narodowego Fundusz na Rzecz Demokracji była obecna doradczyni prezydenta Andrzej Dudy Z. Romaszewska. Jak wspomina w wywiadzie z jednym z polskich dziennikarzy opublikowanym w książce pt. "Romaszewscy" Gershman zgodził się jej przekazać 60 tys. dolarów Amerykańskich. W sumie w USA udało jej się zdobyć 200 tys. dolarów (przypomnijmy że realna pensja polskiego robotnika wtedy  [tj. w drugiej połowie lat 8o-tych] wynosiła 15-20 dolarów miesięcznie).

Z książki Pawła Zyzaka, obecnie doradcy premiera M. Morawieckiego dowiadujemy się z kolei, że Fundacja Aurora należąca do Z. Romaszewskiej otrzymała w 1985 roku 92 400 $, natomiast w sumie w 1985 roku udało jej się zebrać okrągłą sumę - 500 000 $. Pieniądze od Narodowego Funduszu na Rzecz Demokracji zasiliły także Fundusz Obrony Prawnej, który stanowił rezerwę materialną jawnej Komisji Interwencji i Praworządności Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność". Na czele tego fundusz stał ...  mąż Z. Romaszewskiej.

W 1988 roku do Z. Romaszewskiej miało z kolei powędrować 2 000 000 $, z czego dotarł podobno tylko milion. Z kolei do jej męża rok później trafiło 250 tys. $.

Córka Z. Romaszewskiej, A. Romaszewska-Guzy jest obecnie jedną z najważniejszych osób w Polsce zaangażowanych w zwalczanie prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki. A. Romaszewska była inicjatorką utworzenia nadającej w języku białoruskim oraz rosyjskim Telewizji Bielsat, która zajmuje się szerzeniem prozachodniej propagandy na Białorusi. Jednymi z głównych partnerów Bielsatu są Narodowy Instytut Demokratyczny (NDI) finansowany przez NED oraz Europejski Fundusz na Rzecz Demokracji (EED), który wzoruje się na amerykańskim Narodowym Funduszu na Rzecz Demokracji. Biełsat jest finansowany m.in. przez Departament Stanu USA, polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz resorty spraw zagranicznych, Norwegii, Holandii, Litwy, Kanady oraz rządy Wielkiej Brytanii i Irlandii.

Narodowy Fundusz na Rzecz Demokracji, który poprzez Narodowy Instytut Demokratyczny wspiera telewizję Biełsat wydał na "wspieranie demokracji" (tj. na regime change) na Białorusi w ciągu ostatnich 2 lat 3 311 590 dolarów. Przynajmniej tyle zadeklarowano  na oficjalnej stronie NED-u. Ile na rozszerzanie amerykańskich wpływów na odcinku wschodnim wydały ze swojego czarnego budżetu (ang. black budget) tajne służby Stanów Zjednoczonych tego zapewne nie dowiemy się nigdy.

Kwota niespełna 3,5 miliona dolarów wydaje się stosunkowo mała, biorąc pod uwagę, że na próbę obalenia demokratycznie wybranego prezydenta Nikaragui (a więc jednego z najbiedniejszych krajów zachodniej półkuli) Daniela Ortegi NED wydał w tym samym okresie czasu 2 419 111 $ natomiast na zmianę władzy w Wenezueli reżim Trumpa przeznaczył 4 629 337 $. Oczywiście cały czas mówimy o zadeklarowanych, oficjalnych kwotach na działalność prodemokratyczną. Biorąc jednak pod uwagę, iż o ile obalenie władzy w Wenezueli ma służyć odcięciu Chin od taniego źródła ropy naftowej, obalenie Ortegi w Nikaragui zablokowaniu możliwości budowy alternatywnego wobec Kanału Panamskiego Kanału Nikaraguańskiego, o tyle obalenie Łukaszenki na Białorusi ma przeciąć północną, najważniejszą nitkę chińskiej drogi lądowej do Europy, która ma służyć ChRL transportowaniu swoich towarów na Stary Kontynent drogą lądową w celu uniezależniania się od morskich szlaków handlowych, kontrolowanych przez amerykańską marynarkę wojenną.

Pomijając kwestie finansowe białoruskiej rewolucji, które nieuchronnie muszą prowadzić nas do Narodowego Funduszu na Rzecz Demokracji czyli organizacji, która zajmuje się tym czym w czasie Zimnej Wojny zajmowało się CIA, jak mawiał jej założyciel Allen Weinstein, należy zastanowić się dlaczego akurat teraz reżim w Waszyngtonie zdecydował się rozpalić na Białorusi płomień rewolucji. Można oczywiście stawiać tezę, że sprzyjały temu zdecydowanie wygrane przez Łukaszenkę demokratyczne wybory sprzed 3 tygodni. Amerykański analityk Engdahl stawia tezę, że przyczyną było niezastosowanie się Łukaszenki do wywołania w swoim kraju paniki koronawirusowej. Ja postanowił bym inną tezę lecz nieco zbliżoną: otóż wszystko naraz, plus do tego pożyczka od Chin w wysokości 500 mln dolarów sprzed kilku miesięcy, którą Łukaszenka uzyskał, aby ... spłacić dług wobec Chin w wysokości 600 mln dolarów. Krótko mówiąc Chińczycy poprzez kolejne pożyczki udzielane Białorusi a także inwestycje w tym kraju uzależniają go coraz bardziej od siebie, powodując tym samym, że białoruskie władze w nijaki sposób nie będą zainteresowane integracją z zachodem. Przypomnijmy że owa pożyczka została uzyskana właśnie od Chin a nie od Rosji, gdyż rosyjskie władze odmówiły jej udzielenia z powodu takiego, iż Białoruś pod rządami Łukaszenki nie chcę głębszej integracji z FR.

Tak więc amerykańskie elity wykorzystały fakt, iż Łukaszenka nie podporządkowując się nakazom WHO, spowodował zagrożenie dla rozprzestrzenienia się epidemii COVID-19, co może posłużyć za usprawiedliwienie próbom jego obalenia, jeżeli znajdą się kiedyś jacyś dociekliwi badacze przepływów finansowych pomiędzy amerykańskim rządem (Departamentem Stanu) a Narodowym Funduszem na Rzecz Demokracji i białoruskimi organizacjami praw człowieka i wszelakimi innymi NGO-sami opłacanymi z sakiewki amerykańskiego rządu.

W czerwcu bieżącego roku Narodowy Fundusz na Rzecz Demokracji zainicjował list z apelem o obronę demokracji w czasie pandemii koronawirusa. Pod listem podpisały się 73 "demokratyczne" instytucje oraz 175 osób ze świata polityki. W apelu tym możemy przeczytać:

Pandemia COVID-19 zagraża nie tylko życiu i środkom utrzymania ludzi na całym świecie. To także kryzys polityczny, który zagraża przyszłości liberalnej demokracji. Nic dziwnego, że reżimy autorytarne wykorzystują kryzys do uciszenia krytyków i zacieśnienia politycznego uścisku. Ale nawet niektóre demokratycznie wybrane rządy walczą z pandemią, gromadząc nadzwyczajne uprawnienia, które ograniczają prawa człowieka i wzmacniają nadzór państwa bez względu na ograniczenia prawne, nadzór parlamentarny lub ramy czasowe przywrócenia porządku konstytucyjnego. Parlamenty są odsunięte na bok, dziennikarze są aresztowani i prześladowani, mniejszości są kozłami ofiarnymi, a najbardziej wrażliwe grupy ludności stają w obliczu nowych, niepokojących zagrożeń, ponieważ blokady gospodarcze niszczą samą tkankę społeczeństw na całym świecie. Represje nie pomogą kontrolować pandemii. Uciszanie wolności słowa, więzienie pokojowych dysydentów, tłumienie nadzoru ustawodawczego i odwoływanie wyborów na czas nieokreślony - wszystko to w żaden sposób nie służy ochronie zdrowia publicznego. Wręcz przeciwnie, te ataki na wolność, przejrzystość i demokrację utrudnią społeczeństwom szybką i skuteczną reakcję na kryzys zarówno poprzez działania rządowe, jak i obywatelskie.

Tym oto listem NED otwarło sobie furtkę do wspierania "prodemokratycznych" (tj. proamerykańskich) sił praktycznie wszędzie na świecie, gdzie tylko jakiś "reżim"  w związku z pandemią COVID-19 łamie zasady demokracji liberalnej. Bo przecież demokracja liberalna to jedyny ustrój jaki może na świecie istnieć (no może poza totalitarnymi reżimami islamskimi w Zatoce Perskiej gdzie rządzą jak mawiał Franklin Delano Roosevelt "nasze skur****ny"). Jeżeli jednak spojrzymy na chiński projekt nowego Jedwabnego Szlaku, dostrzeżemy, że przecięcie północnej nitki Jedwabnego Szlaku poprzez destabilizację polityczną Białorusi, wciągnięcie jej w orbitę wpływów zachodu czy też zwyczajnie w świecie w sprowokowanie konfliktu zbrojnego na jej terenie nie oznacza definitywnego zwycięstwo Stanów Zjednoczonych w kontrolowaniu czy też nawet zablokowaniu Chinom drogi lądowej do Europy. Wszak południowa nitka Silk Road wiedzie przez Teheran, Ankarę, Bałkany aż do Wiednia, Strasburga i Paryża. Tak więc jeszcze na tej drodze trzeba rozpalić płomień rewolucji i destabilizacji. A biorąc pod uwagę, jak bardzo kluczowy na tej drodze kraj a więc Iran, "kole w oczy" syjonistyczny reżim w Jerozolimie, możemy się spodziewać, że jeżeli Ameryce nie uda się kolejne już podejście w podpalaniu ulic Teheranu przez tamtejszy motłoch, które miałoby się zakończyć obaleniem władzy Ajatollahów, w grę może wchodzić bombardowanie irańskich instalacji nuklearnych o czym władze Izraela mówią już od dawna, lecz Ameryka pod rządami Demokratów starała się gasić gorące głowy Syjonistów.

Obecna administracja USA, w której pierwsze skrzypce gra Żyd Jared Kushner czy też jego "rodak" Stephen Miller (którego pradziadek był przyjacielem Dawida Ben Guriona, pierwszego premiera Izraela a ojciec był czołowym przedstawicielem środowisk żydowskich w Los Angeles), wychowanek neokonserwatysty Davida Horowitza, który prowadzi prosyjonistyczną działalność polityczną w USA już od około 50 lat, może jednak zmienić swoje podejście do kwestii zniszczenia irańskich instalacji i dać Izraelowi na to zielone światło, co z pewnością doprowadziłoby do wybuchu konfliktu zbrojnego o zasięgu regionalnym, który zamknąłby Chinom południową nitkę Jedwabnego Szlaku. Biorąc pod uwagę, że trzecia, środkowa nitka, mająca prowadzić przez Ukrainę jest już zblokowana przez rosyjsko-ukraiński konflikt zbrojny, Chińczycy wobec takiego scenariusza mieli by bardzo ograniczone pole manewru.

Jest to o tyle prawdopodobne, gdyż protesty na Białorusi wydają się nie gasnąć co oznacza, że ilość zainwestowanej przez amerykański rząd gotówki musi być naprawdę duża, podobnie z resztą jak duża musi być determinacja amerykańskich elit politycznych do odsunięcia od władzy prochińskiego Łukaszenki.

W obalenie władzy w Teheranie reżim Trumpa również wydaje się mocno zaangażowany, biorąc pod uwagę, że amerykański przywódca ustanowił specjalnym przedstawicielem ds. Iranu w Departamencie Stanu Elliotta Abramsa, ambasadora USA w Wenezueli, który koordynuje od kilku lat, we współpracy z Narodowym Funduszem na Rzecz Demokracji, którego zarządu jest członkiem, próby obalenia prezydenta Nicolasa Maduro. Abrams jest neokonserwatystą i słynie ze swoich radykalnie proizraelskich poglądów. Tak więc z całą pewnością zanim Syjoniści w USA i Izraelu zdecydują się na krok ostateczny w kwestii irańskiej, spróbują kolejnej "zielonej rewolucji". Jak się jednak wydaje o ile na Białorusi rewolucja może się udać (chociaż wcale nie musi), gdyż białoruskie społeczeństwo nie odczuwa iż żyje w demokratycznym państwie, gdyż od 26 lat rządzi nim jedna i ta sama osoba, o tyle społeczeństwo Iranu wie że żyje w kraju demokratycznym i korzysta z prawa do zmiany swoich władz, mniej więcej co 8 lat zmieniając konserwatystów na liberałów tudzież vice versa. Tak więc Iran z racji tego, że dąży do zawarcia historycznej umowy handlowej, opiewającej na bagatela 400 mld dolarów, może stać się celem interwencji militarnej, mającej nie tyle obalić rzekomo "niedemokratyczne" jego władze, lecz zapewnienie bezpieczeństwa Izraelowi oraz zamknięcie południowego odgałęzienia Nowego Jedwabnego Szlaku, co w konsekwencji ma doprowadzić do osłabienia potencjału eksportowego Chin.

Gen. Robert Spalding, były doradca Donalda Trumpa ds. Chin oraz jeden z autorów obecnie obowiązującej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA w swojej książce pt. "Niewidzialna wojna" napisał (w 2019 roku), że USA mają 2-3 lata na pokonanie Chin. Biorąc pod uwagę fakt iż cały wysiłek Departamentu Stanu jest obecnie skoncentrowany na Białorusi, "kampania irańska" ruszy zapewne dopiero po tym jak Donald Trump zainauguruje swoją drugą kadencję jako prezydent Stanów Zjednoczonych.

 

Bibliografia:

Engdahl F.W., Manifest Destiny: Democracy as Cognitive Dissonance, Wiesbaden 2018

Guerrero J., Hate Monger. Stephen Miller, Donald Trump, and the White Nationalist Agenda, Nowy Jork 2020

Jones S., Tajna Operacja. Reagan, CIA i Zimnowojenny konflikt w Polsce, Katowice 2019

MacDonald K., Fenomen żydowski. Ze studiów nad etniczną aktywnością,Wrocław 2005

Skwieciński P., Romaszewscy: autobiografia, Warszawa 2014

Spalding R., Niewidzialna wojna. Jak Chiny w biały dzień przejęły wolny zachód, Warszawa 2019

Thomas G., Szpiedzy Gideona. Mossad: Tajna Historia, Warszawa 2004

Weiner T., Dziedzictwo Popiołów. Historia CIA, Poznań 2014

Zyzak P., Efekt Domina Tom I i II, Warszawa 2016

https://en.wikipedia.org/wiki/Otis_G._Pike

https://en.wikipedia.org/wiki/National_Endowment_for_Democracy

https://pl.wikipedia.org/wiki/Agnieszka_Romaszewska-Guzy

https://en.wikipedia.org/wiki/Belsat_TV

https://www.ned.org/region/central-and-eastern-europe/belarus-2019/

https://www.ned.org/region/central-and-eastern-europe/belarus-2018/

https://www.ned.org/region/latin-america-and-caribbean/nicaragua-2018/

https://www.ned.org/region/latin-america-and-caribbean/nicaragua-2019/

https://www.ned.org/region/latin-america-and-caribbean/venezuela-2018/

https://www.ned.org/region/latin-america-and-caribbean/venezuela-2019/

http://williamengdahl.com/englishNEO21Aug2020.php

https://www.nytimes.com/2013/01/22/world/europe/22iht-letter22.html

https://www.idea.int/news-media/multimedia-reports/call-defend-democracy

http://obserwatormiedzynarodowy.pl/2020/02/02/bartosz-kowalski-chinska-pozyczka-dla-bialor...

https://www.politico.com/news/magazine/2020/08/01/stephen-miller-david-horowitz-mentor-389933

https://en.wikipedia.org/wiki/Elliott_Abrams

Ocena: 

Średnio: 4.3 (4 votes)

Komentarze

Portret użytkownika inzynier magister

Rewolucja w USA jest

Rewolucja w USA jest najbardziej zaawansowana !

Zgroza! Katolicki ksiądz: pary homoseksualne wychowujące dzieci to ,,święte rodziny”. 

Amerykański ksiądz Bryan Massingale domaga się szacunku ze strony katolików dla „rodzin LGBTQ jako wspólnot miłości”. Jednocześnie duchowny chwali pary tej samej płci, które wychowują dzieci, nazywając je „świętymi rodzinami”. Swoje poglądy ks. Massingale, który otwarcie przyznaje, że jest homoseksualistą, wyłożył na łamach czasopisma „U.S. Catholic”.Szanujcie rodziny LGBTQ jako wspólnoty miłości, które usilnie starają się kochać tak, jak każda inna rodzina – pisze homoseksualny duchowny. – Wielu spośród nas wychowuje dzieci, które zarówno dają radość, jak i wyzwanie. Te rodziny są także świętymi rodzinami – w niedoskonały sposób, a jednak prawdziwie święty – tak jak każda inna rodzina w parafii. Nawet jeśli nie pochwalacie albo nie rozumiecie miłości, która wiąże parę razem, szanujcie ten kościół domowy jako inkubator wiary i miłości”.Te skandaliczne słowa, w których ks. Massingale porównuje homoseksualne pary żyjące w grzechu ciężkim do Świętej Rodziny i kościoła domowego, spotkały się z pochwałą pro-homoseksualnego jezuity o. Jamesa Martina. Jezuita stwierdził na Twitterze: „Artykuł ten jest wspaniałą pomocą dla duszpasterzy i parafian, którzy mają nadzieję zrobić pierwszy krok, by wyciągnąć rękę do katolików #LGBTQ”.Ksiądz Massingale jest profesorem Uniwersytetu Fordham w Nowym Jorku i autorem artykułów publikowanych w „U.S. Catholic” oraz w uważanym za dysydencki „National Catholic Reporter”. Posługę kapłańską sprawuje w archidiecezji Milwaukee, której arcybiskupem jest Jerome Listecki. Choć poglądy ks. Massingale’a są sprzeczne z nauką Kościoła katolickiego, jak zauważa Martin Bürger z „Life Site News”, duchowny „nie przejmuje się doktryną katolicką”. Dziennikarz przytoczył słowa ks. Massingale’a z roku 2019, kiedy powiedział m.in.: „Jestem kształtowany nie tylko przez moją seksualność, moją wiarę i moje studia nad etycznymi przekonaniami Kościoła, ale także przez tradycję walk czarnoskórych o wolność w USA, walk, które w swoim sednie są kwestią duszy i ducha”.Chociaż ks. Massingale przywołuje pogląd, że „rozum i wiara nie są sprzeczne”, wygląda jednak na to, że powołanie się na „nowe odkrycia” w dziedzinie seksualności oznacza dla niego po prostu, iż „wiara musi dostosować się do najnowszych trendów seksualnych” – zauważa Bürger. Amerykański duchowny nie uwzględnia faktu, że „prawdy moralne wiary – na przykład odnoszące się do małżeństwa i seksualności – nie zmieniają się ani nie dostosowują do różnych czasów i miejsc”.Znamienne, że oprócz słów nawiązujących do Fides et ratio Jana Pawła II, którymi manipuluje dla własnych celów, na samym początku swojego artykułu ks. Massingale przytacza słynne zdanie papieża Franciszka: „Jeśli ktoś jest gejem i szuka Pana i ma dobrą wolę, kim jestem, by osądzać?”.

Badania wskazują, że około 90 procent homoseksualistów uprawia seks odbytniczy, z czego dwie trzecie robi to regularnie. Podczas sześciomiesięcznego badania5, polegającego na codziennym wpisywaniu doznań seksualnych, okazało się, że homoseksualiści mieli średnio 110 partnerów seksualnych, przy czym 68 stosunków odbytniczych w roku.Seks odbytniczy jest niebezpieczny. Podczas stosunku odbytniczego odbyt staje się miejscem, gdzie spotykają się: 1) ślina i zarazki, które się w niej znajdują i/lub sztuczny środek, 2) własne fekalia odbiorcy, 3) wszelkie zarazki, infekcje czy substancje, które znajdują się na penisie, 4) nasienie osoby umieszczającej penisa w odbycie partnera. Ponieważ penis dokładnie penetruje otoczkę odbytu, która ma grubość zaledwie jednej komórki, a rozrywanie bądź siniaczenie ściany odbytu jest bardzo częste podczas uprawiania seksu analno-prąciowego, substancje te mają prawie bezpośredni dostęp do krwi. W stosunku heteroseksualnym sperma nie może penetrować wielowarstwowej pochwy i nie ma kontaktu z fekaliami7 za to stosunek odbytniczy prawdopodobnie najbardziej przyczynia się do rozprzestrzeniania zapalenia wątroby typu B, wirusa HIV, syfilisu i innych chorób przenoszonych z krwią.Do targania bądź rozrywania ściany odbytu dochodzi szczególnie podczas wkładania ręki do odbytu. Również kiedy wkładane są różnego rodzaju „zabawki” (homoseksualiści mają w swoim żargonie nazwy na przedmioty, które są wsadzane do odbytu: butelki, marchewki, a nawet gryzonie8). Ryzyko zakażenia w konsekwencji takiej „zabawy” jest bardzo prawdopodobne. W czasach Kinseya wkładanie różnych rzeczy do odbytu było tak rzadkie, że nawet o to nie zapytał. Do roku 1997 ponad jedna trzecia homoseksualistów przyznała, że stosuje takie praktyki. Odbyt nie jest stworzony tak, by pomieścić pięść, a ci, którzy tak robią, mogą zostać skazani na używanie pieluch do końca życia.Seks fekalny: Około 75 procent homoseksualistów przyznaje, że liże bądź wkłada swój język do odbytu partnera, przez co połykają dosyć duże, z medycznego punktu widzenia, ilości fekaliów. Ci, którzy jedzą czy nawet tarzają się w kale, są narażeni na większe ryzyko. Badanie codziennych zapisów doznań seksualnych5 wykazało, że 70 procent homoseksualistów miało z takimi praktykami styczność, nieregularnie, przez ponad 6 miesięcy. Rezultat?: „Zachorowalność na zapalenie wątroby typu A mężczyzn homoseksualnych wynosiła 22 procent rocznie, podczas gdy żaden heteroseksualny mężczyzna na tę chorobę nie zachorował”. W 1992 roku26 zarejestrowano, że liczba homoseksualistów w Sydney uprawiających seks oralno-analny nie zmieniła się od roku 1984.Mimo tego, że organizm potrafi się bronić przeciwko zarazkom znajdującym się w fekaliach, kontakt z zarazkami pochodzącymi od dziesiątek innych osób jest wyjątkowo niezdrowy. Połykanie ludzkich odpadów przemiany materii to prosta droga, by nabawić się zapalenia wątroby typu A i pasożytów jelitowych zwanych Syndromem gejowskiego jelita. Konsumpcja fekaliów jest powiązana również z przenoszeniem duru brzusznego9, opryszczki i raka.27 Około 10 procent homoseksualistów jadło lub bawiło się fekaliami (np. lewatywy, tarzanie się). Wydział Zdrowia w San Francisco przyjął „75 000 mężczyzn w roku, z czego 10 do 80 procent to homoseksualiści. Średnio 10 procent wszystkich pacjentów i odnotowanych bezobjawowych przypadków, u których w próbkach kału wykryto kultury ameby, lamblii i pałeczki Shigella było zatrudnionych w przemyśle spożywczym; zatrudnionych tam było również prawie 5 procent osób zakażonych zapaleniem wątroby typu A”.10

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika baca

no Adolf to żeś dziś pojechał

no Adolf to żeś dziś pojechał... właściwie odjechał lepiej od talinna, bo w tytule jest Białoruś i kolejna niby "rewolucja" pedałów Sorosza a w treści praca doktorska z CIA której data ważności skończyła się na drugiej połowie ubiegłego wieku...
czy ty tak sobie kopiujesz i wklejasz jakieś książki politowania godnych hmm.. politologów i opatrujesz je na chybił trafił tytułami skopiowanymi z onetów czy to jakaś głębsza strategia...
następny tekst zatytułuj może rewolucja na ukrainie a w treść wklej biografię Abrachama Lincolna... na przykład...
albo jak admin napisz coś że zegarki Seiko ratują zarażonych na koronowirusa i to od czasów pierwszych Piastów, bo się nie psują i są tańsze niż testy...
albo po prostu zmień tytuł tego artykuła na przykład na taki "Czupakabra na Białorusi chce obalić Łukaszenkę" - też będzie ładny Smile

 

Portret użytkownika Kwazar

Przyznam się że nie czytałem

Przyznam się że nie czytałem artykułu w całości (niemniej jestem zapoznany z w/w problematyką) więc teraz do końca nie wiem ale się wypowiem. Czy po tekście artykułu,wychodzi na to, że CIA jest najgroźniejszą ORGANIZACJĄ TERRORYSTYCZNĄ na świecie ? Jeśli tak to znaczy, że nic się w temacie po setce innych artykułów nie zmieniło.Dodam tylko Hollywood już nie ma pomysłów jak tuszować to jankeskie BRUDNE i KŁAMLIWE bagno.

Portret użytkownika Kwazar

autor: inzynier magister

autor: inzynier magister napisał:  "na Białorusi zrobiono rewolucję za pomocą narzędzi filantropów !!!"

Najgorsze jest to, że najwięcej powiązań z tymi "filantropami" ma Polska i Litwa.Są to dzisiaj jedne z najbardziej gorliwych państw, sługusów CIA.Sługusów ! Bo nawet nie idzie mówić o jakichś zdrowych relacjach dyplomatycznych między tymi państwami a USA.Tych po prostu niema.Wszystko działa na zasadzie (via taka żałosna Mosbacher) jak pan amerykański każe, tak sługa-lokaj musi ! Ja nawet w najśmielszych myślach o postkomunistycznej rzeczywistości i przyszłości Polski nie przypuszczalem, że skończy sie to takim pachołkowaniem i bycie podnóżkiem i lokajem.Poddaństwo Polski jest znowu dzisiaj....i znowu....i ponownie... tak bardzo bolesne i widoczne.  Ręce opadaja jak człowiek pomyśli ilu oddało życie za niepodległość tylko po to żeby inni znowu zostali PACHOŁKAMI. 

Portret użytkownika Konfederacja Słowiańska

Artykuł zawiera tezy

Artykuł zawiera tezy niedorzeczne.

.

Na przykład, blokowanie tzw. północnej nitki Jedwabnego Szlaku przez Żydów amerykańskich poprzez wywoływanie pomarańczowej rewolucji na Białorusi jest zupełnie zbędne wobec faktu, że Żydzi warszawscy są przyjaciółmi Żydów amerykańskich, a Polska i państwa nadbałtyckie należą do NATO. Nitka ta już od dawna jest więc zablokowana, podobnie jak nitka ukraińska.

.

Po drugie, biorąc pod uwagę zupełnie destrukcyjny charakter importu z Chin dla krajowego przemysłu i rzemiosła (od początku tzw. transformacji), należy raczej poprzeć zmianę polityki Żydów amerykańskich wobec Chin i wprowadzić w Polsce dodatkowe embargo na sprowadzanie chińskich towarów do Polski drogą okrężną przez firmy zachodnie (wyjątek: czysta bawełna do produkcji kalesonów i majtek). Chiny (post)komunistyczne nie mają nic wspólnego z cywilizacją łacińską-personalistyczną i zasadami personalizmu, i są sojusznikiem-respiratorem dla najgorszych reżimów zamordystycznych, z uwzględnieniem, rzecz jasna, antysłowiańskiego reżimu pół-Żyda (po matce) Putina.

.

Łukaszenko jako sojusznik Chin i Putina jest Polakom-Słowianom do szczęścia niepotrzebny. Co innego, gdyby był orędownikiem interesów Słowiańszczyzny, ale ten socjalista-postkomunista niewiadomego do końca pochodzenia (ojciec NN) nie jest, niestety, do tego zdolny, o czym świadczy chociażby zniszczenie przez niego wsi białoruskiej i kurczowe trzymanie zasobów ziemi uprawnej w rękach socjalistycznego państwa, podczas gdy żywność na Białorusi jest znacznie droższa niż w Polsce, a oferta handlowa produktów żywnościowych znacznie uboższa. (Opozycja wysuwa tu, niestety, tylko plany farmeryzacji, na wzór amerykańsko-unijny. - Zgroza! Opozycja białoruska też jest antysłowiańska!)

Skomentuj

Używasz Adblock? Blokujesz reklamy, ale podoba ci się to co tu czytasz? Wpłać cegiełkę na utrzymanie portalu, albo odblokuj reklamy na ZnZ