Prezydent Brazylii grozi wysłaniem wojska na ulice, aby znieść lockdown

Kategorie: 

Foto: André Gustavo Stumpf/CC BY 2.0

W Brazylii może wkrótce dojść do kuriozalnej sytuacji. Ten południowoamerykański kraj jest jednym z głównych ognisk epidemii na świecie. Jednak prezydent Jair Bolsonaro zaczął grozić władzom stanowym wojskiem w przypadku utrzymującego się lockdownu.

 

W środę brazylijskie ministerstwo zdrowia powiadomiło, że na przestrzeni ostatnich 24 godzin potwierdzono niemal 80 tys. nowych przypadków zakażenia. Jednocześnie stwierdzono ponad 3,1 tys. zgonów z powodu COVID-19. Pandemia koronawirusa zabiła w Brazylii prawie 400 tys. osób.

 

Jednak prezydent Jair Bolsonaro jest nadal przekonany, że utrzymujący się lockdown wyrządzi gospodarce większe szkody niż sam wirus. Dlatego w ostatnich tygodniach próbował na różne sposoby anulować obostrzenia, które zostały nałożone przez władze stanowe, a w ostatnim wywiadzie telewizyjnym zasugerował, że może znieść lockdown siłą.

Bolsonaro powiedział, że może wysłać wojsko na ulice Brazylii, aby "przywróciło porządek" i podobno jest już gotowy plan takiej interwencji, jeśli władze stanowe nie zniosą obostrzeń.

 

Prezydent Brazylii już wcześniej był krytykowany za jego metodę walki z pandemią. Dotychczas zapewniał, że lockdown byłby niebezpieczny dla gospodarki i ogólnie bagatelizował zagrożenie. Jego przeciwnicy mają teraz obawy, czy w przypadku jego przegranej w wyborach prezydenckich, które odbędą się w 2022 roku, Bolsonaro przekaże władzę następcy.

 

Ocena: 

Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika 777

Stara sie wygrac z lozami NWO

Stara sie wygrac z lozami NWO !

Ludzie do tej pory wierzą, że kowidowe szaleństwo jest prawdziwą zarazą a nie fałszywą flagą lucyferian z loży iluminackich !

Zastanawiające informacje… Komisja Europejska już od kilku lat pracowała nad paszportem szczepionkowym. 

Komisja Europejska chce wprowadzić w czerwcu paszporty szczepionkowe na terenie całej Unii Europejskiej. Mają umożliwić swobodę przemieszczania się i jeżeli tak zdecydują rządy, również dostęp do szeregu usług. W czwartek zielone światło na wprowadzenie takich paszportów dał Parlament Europejski. Co ciekawe, Bruksela nad takim rozwiązaniem rozpoczęła prace już na kilka lat przed koronawirusowym kryzysem.

Już kilka lat temu Komisja Europejska opublikowała tak zwaną mapę drogową rozbudowywania europejskiego systemu szczepień. Roadmap for the implementation of actions by the European Comission based on the Comission Communication and the Council recommendation on strenghtening cooperation against vaccine preventable diseases, brzmi oficjalny tytuł mapy drogowej mającej wzmocnić współpracę w ramach UE w kwestii chorób, które można zwalczać szczepieniami. Pierwsze działania miały zostać podjęte w roku 2018, a ostatnie – w roku 2022.

Co ciekawe, pierwszy punkt w tabeli dotyczy wprowadzenia… paszportów szczepionkowych. 

„Sprawdzić możliwość rozwinięcia wspólnej szczepionkowej karty/paszportu dla obywateli UE (co bierze pod uwagę możliwe różne narodowe kalendarze szczepień), która będzie kompatybilna z transgranicznym elektronicznym systemem informowania i rozpoznawania immunizacji, tak, by nie dublować pracy na poziomie narodowym” – brzmi treść punktu.

W unijnej rozpisce w latach 2019-2021 miało trwać „sprawdzanie możliwości rozwoju wspólnej karty szczepionkowej UE”. Dopiero w roku 2022 Komisja Europejska miała „zaproponować wspólną szczepionkową kartę/paszport dla obywateli UE”.

Mapa drogowa była ostatni raz aktualizowana w roku 2019. Oznacza to, że pomysł wprowadzenia paszportów szczepionkowych nie został dodany do mapy drogowej dopiero po pojawieniu się kwestii Covid-19, ale już o wiele wczesniej.

Jak widać, kryzys koronawirusa nieszczególnie zaskoczył Komisję Europejską – gdy idzie o wprowadzenie szczepionkowych paszportów prace trwały już na dobre kilka lat przed rozpoczęciem kryzysu Covid-19 w początku roku 2020. Teraz okazuje się, że wprowadzenie paszportów – jeżeli ostatecznie do tego dojdzie – zostanie nawet przyspieszone…

Portret użytkownika MlotoWiertara

I tu nasuwa sie pytanie do

I tu nasuwa sie pytanie do ciebie... czy w razie 1066  w Polin mozna na poliniakow skierowac wojsko z BRAZYLII - powod , zagrozenie kraju i ludnosci po interwencji wojsk niemieckich czy ukrainskich??? Chyba suweren ma tez prawo do 1066 ???

Portret użytkownika Ractaros96

W Polsce zmarło na Covid 67

W Polsce zmarło na Covid 67 tys. ludzi + powiedzmy drugie tyle w wyniku ograniczenia dostępu do leczenia. Podaż pieniądza w 2020 roku wzrosła w Polsce o 283 mld złotych (czyli o 14.4% co jest tak naprawdę realną inflacją). Co daje 2.1 mln złotych w przeliczeniu na jeden zgon. Tyle kosztuje polską gospodarkę każda śmierć w związku z pandemią.

Uważam, że w szpitale powinno się wpompować więcej kasy i lepiej zadbać o samo przygotowanie lekarzy, ale czy zamykanie gospodarki było tego warte? Nie.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika kuba8131

Co do inflacji to obecnie

Co do inflacji to obecnie mamy inflację związaną z kosztami cen regulowanych tj. ceny energii a także cen paliw z powodu wysokich cen ropy. Dodruku pieniądza to my jeszcze nie odczuwamy lub w niewielkim stopniu, ponieważ ludzie z powodu zamknięcia a także że mniej chodzą do sklepów mamy mały popyt co wyrównuje to co zostało dodrukowane (mały popyt to mniejsze ceny). Prawdziwa inflacja przyjdzie gdy skończy się lockdown, wtedy ludzie ruszą się do sklepów, będzie ogromny popyt także z powodu jego odłożenia w czasie, wtedy zaczniemy odczuwać skutki dodruku a także usługi tj. fryzjerzy, restauracje, hotele będą odbijać sobie to w cenach; wszystkie czynniki proinflacyjne się na siebie nałożą, nie zdziwiłbym się gdyby inflacja była nawet dwucyfrowa.

,,Europa albo będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale" - Robert Schuman

Portret użytkownika Ractaros96

Inflacja to po prostu różnica

Inflacja to po prostu różnica między podażą pieniądza a PKB i tak powinna być liczona, a nie przez żadne głupie koszyki inflacyjne, które nijak się mają do rzeczywistości, bo każdy wydaje pieniądze inaczej niż w tym koszyku jest średnio wyliczone. PKB Polski spadło o ponad 2% w 2020 roku, czyli po uwzględnieniu tego ostateczna inflacja wyniosła 16.4 - 17%. Jeśli podaż pieniądza by wzrosła 10%, a PKB by wzrosło o 5%, to inflacja wynosi 5%.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika nauta

Ech, wydawałeś się być

Ech, wydawałeś się być bystrzejszy. Wyobraźmy sobie, że jest nas tylko dwóch na świecie. Ty zapieprzasz i robisz PKB na 10 zł a ja, tylko sobie drukuję kasę (w praktyce, raczej zaciągam długi na Twoje konto) i wykupuję od Ciebie wszystko. Podnosisz produkcję i PKB rośnie o 10%. Ceny spadają ale wartość Twoich oszczędności rośnie. Masz więc deflację 10%. Pojawiam się ja i doprowadzam do 10% inflacji. Pytanie dla bystrzaków: ile muszę dodrukować, żeby znieść 10% deflacji i doprowadzić do kolejnych 10% inflacji? Jeśli powiedziałeś, że 20% to masz rację. Obliczając prawdziwą inflację, musisz zsumować wzrost PKB i wzrost cen a nie odejmować jedno od drugiego.

Portret użytkownika Ractaros96

Wzrost cen jest skutkiem

Wzrost cen jest skutkiem inflacji, a nie czymś co dzieje się poza nią. Gdy PKB rośnie o 10 procent, ale zwiększysz podaż pieniądza o 20 procent, to inflacja wynosi 10 procent. Dopóki wzrost PKB i podaży pieniądza są na tym samym poziomie, to inflacja wynosi 0.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Strony

Skomentuj