Polska polityka zagraniczna skończyła się katastrofą na każdym kierunku

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

W ciągu ostatniego czasu polska polityka zagraniczna zalicza jedną katastrofę za drugą. Prawo i Sprawiedliwość udowodniło, że w tym zakresie może być dużo gorzej niż za rządów ich poprzedników. Praktycznie na każdym możliwym froncie zaliczono spektakularne porażki. Podsumujmy osiągnięcia z ostatniego czasu w zakresie polityki zagranicznej, której dokonała grupa trzymająca władzę z Nowogrodzkiej w Warszawie.

 

Pierwsza spektakularna porażka pisowskiej polityki zagranicznej to starcie dyplomatyczne z Izraelem w 2018 roku. Przypomnijmy, że Polska wprowadziła nową ustawę o IPN, któa zakazywała szkalowania Polski i Polaków. Szybko dowiedzieliśmy się, że polskie prawo to skandal i Izrael rozpętał prawdziwe polityczne i medialne piekło wokół naszego kraju, co zmusiło PiSowców do panicznej ucieczki na z góry upatrzone pozycje. Ostatecznie treść nowej ustawy podyktowano posłom PiS w willi MOSADu w Izraelu, a potem nasi politycy przegłosowali to w 8 godzin (!) w Sejmie, Senacie i uzyskali podpis prezydenta Andrzeja Dudy. Izrael pokazał nam miejsce w szeregu i dobitnie udowodnił, że Polska jest krajem słabym, którym można pomiatać. I dokładnie to robili następni.

 

Wspomniana ustawa o IPN była też okazją do tego aby przeczołgało nas inne mocarstwo - Ukraina. We wspomnianym prawie umieszczono wzmiankę o potępieniu ukraińskich nacjonalistów winnych ludobójstwu na Polakach prowadzonemu na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach czterdziestych ubiegłego wieku. Tak się składa, że ci zbrodniarzez OUN UPA są obecnie uważani na Ukrainie za bohaterów. Zmuszono zatem Polaków sponiewieranych przez Izrael do usunięcia wzmianek o banderowcach, co też się stało. Polska zamiast domagać się zaprzestania gloryfikacji zbrodniarzy grzecznie zgodziła się na wszystko i została zalana milionami ukraińskich imigrantów - ludzi, którym reżim z Kijowa wmówił, że okrutne mordowanie Polaków było romantycznym początkiem ukraińskiej państwowości. 

Ostatecznie doszło do tego, że polski prezydent w Kijowie zabłysnął banderowskim pozdrowieniem, tym samym, które słyszeli obdzierani żywcem ze skóry Polacy mordowani przez ukraińską czerń.

 

W tym roku worek z dyplomatycznymi upokorzeniami Polski rozwiązał się jeszcze bardziej. Ostatnio zmasakrowało nas mocarstwo Czechy. Na skutek skargi do TSUE (Trybunał Sprawiedliwości UE) na dzialalność polskiej elektrowni węglowej Turów, zostaliśmy zobowiązani do wyłączenia zakładu - z dnia na dzień. Zapanowała konsternacja, bo wyłączenie Turowa oznaczałoby konieczność zakupu elektryczności, na przykład z Czech... Polski rząd znalazł się w sytuacji gdy z jednej strony musi wykonać wyrok TSUE, bo inaczej grożą za to kary i konsekwencje, a z drugiej nie może tego zrobić z powodu utraty mocy energetycznej potrzebnej w bilansie. 

 

Doszło do tego, że premier Mateusz Morawiecki nagle ogłosił, że Czechy wycofają swój wniosek przeciwko Polsce, próbując przekuć katastrofę w sukces. Czeski premier Andrzej Babis od razu to zdementował i jasne stało się, że teraz gdy jesteśmy w garści Czechy będą mnożyć swoje wymagania finansowe i nie tylko jakie mają względem naszego kraju. Tym sposobem zostaliśmy zamieceni przez mocarstwo Czechy.

 

Kolejny polski sukces w polityce zagranicznej to Białoruś. Prezydent Aleksander Łukaszenka przyciskany do ściany przez prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina, usiłował grać na zbliżenie z zachodem. Potem jednak nie zgodził się na wprowadzenie koronawirusowych obostrzeń i ktoś postanowił, aby się go pozbyć usiłując dokonać ingerencji w wewnętrzne sprawy tego kraju. Rozpętano masowe protesty przypominające to co działo się wcześniej na Ukrainie i próbowano obalić Łukaszenkę. Oczywiście odbyło się to głównie polskimi rękami. Nasze władze gorliwie włączyły się w destabilizację wschodniego sąsiada aktywnie wspierając marionetkową przywódczynię tzw. białoruskiej opozycji, Swietłanę Cichanouską. Premier Morawiecki obsypał ją milionami złotych z naszych podatków i ofiarował jej willę w centrum Warszawy.

 

Łukaszenka obstaje, że pani Cichanouska to agentka obcych służb i mówi wprost, że to Polacy organizują przewrót na Białorusi. Na dodatek białoruski przywódca w ramach retorsji zaczął zamykać polskich działaczy na Białorusi traktując ich jak agenturę wpływu. Ostatnia spektakularna akcja aresztowania byłego białoruskiego agenta w Mińsku, gdzie zmuszono do lądowania zarejestrowany w Polsce samolot linii lotniczej Ryanair jest swoistą wisienką na torcie pokazującą totalny kolaps polskiej polityki wobec Białorusi. SKutkiem tej dyplomatycznej katastrofy może być obecnie tylko wepchnięcie Łukaszenki w objęcia Putina. Sukces na całej linii... 

 

Podobnie wyglądają nasze stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi. Gdy tylko w Białym Domu zabrakło prezydenta Donalda Trumpa i zagościł tam wybrany w podejrzanych okolicznościach lewicowiec Joe Biden, wiadome było, że polska polityka zagraniczna wobec hegemona amerykańskiego legła w gruzach. Nikt jednak nie spodziewał się, że aż tak! Amerykanie nagle przestali zglaszać obiekcje względem budowanego przez Niemcy i Rosję rurociągu pod Bałtykiem, dając w ten sposób do zrozumienia, że odpuszczają Europę Wschodnią i kończą kurs na konfrontację z Niemcami i wzmacnianie tzw. Międzymorza, co było ważnym elementem polityki amerykańskiej za czasów Trumpa. Ten nowy kurs, który roboczo można nazwać resetem z Rosją 2.0 oznacza, że Polska została wystawiona do wiatru. Żadnego Fort Trump nie będzie, a szczegółów dowiemy się po planowanym spotkaniu Biden - Putin. 

 

W obliczu tej sytuacji widać wyrźnie, że pisowscy politycy pogubili się zupełnie. Muszą dokonać zwrotu i z bycia podnóżkiem Izraela i USA, stać się podnóżkiem Niemiec, czyli Unii Europejskiej, jak dla niepoznaki nazwano IV Rzeszę. Z tym, że nasza pozycja negocjacyjna jest słaba i de facto musimy się na wszystko zgodzić, czego najlepszym przykładem jest wspomniany powyżej wyrok TSUE w sprawie Turowa. Niemcy i Rosjanie rozegrali energetycznie całą Europę Wschodnią, powodując, że kraje takie jak Ukraina czy Polska, będą mogły być poddawane szantażowi. Tranzyt gazu nie będzie już kluczowy i będzie można odłączać źródła tego surowca niegrzecznym z punktu widzenia Rosji krajom. 

 

Jak już jesteśmy przy rurociągach to warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden spektakularny sukces w polityce zagranicznej PiS jakim jest wstrzymanie przez duński sąd budowy rurociągu Baltic Pipe. Polska wcześniej dobrowolnie zrzekła się prawa do części obszaru wód terytorialnych i dna morskiego, oddając je Danii, w zamian dostaliśmy prztyczka w nos i rura z gazem z Norwegii utknęła w proceduralnych zawiłościach oficjalnie nazywanych potrzebą ratowania myszy i nietoperzy. Tłumaczenie to jest bardzo dziwne, bo nikt jeszcze nie słyszał o podwodnych nietoperzach, dlatego można raczej podejrzewać, że ta kłoda rzucona pod pisowskie nogi jest w jakiś sposób skoordynowana z Niemcami i Rosjanami, którym zależy na tym, aby Baltic PIpe powstawał możliwie najdłużej. Doprowadzi to do sytuacji, że Polska może być zmuszona do kupowania rosyjskiego gazu za pośrednictwem Niemiec, które też oczywiście na tym zarobią! Wielki sukces, nieprawdaż?

 

Na koniec warto też wspomnieć o wielkim sukcesie dyploimatycznym jakim było wywalczenie przez Mateusza Morawieckiego aż 770 mld złotych, które dostaniemy od UE gdy ta zadłuży się w naszym imieniu. Dodatkowo wprowadzone zostaną unijne podatki, które notabene w UE zaproponował po raz pierwszy nasz premier. Żeby jednak otrzymać te pieniądze z naszego własnego długu wyemitowanego przez UE będziemy musieli spełnić szereg warunków w tym tak mgliste jak "praworządność", któa właściwie nie wiadomo czym jest i jej obecność lub nie będzie zależała od widzimisie unijnych decydentów. Czyli oddaliśmy suwerenność fiskalną i możliwość zaciągania długu w obce ręce i teraz to od Brukseli będzie zależało co się z nami stanie.

 

Podsumowując jako Polska mamy na pieńku z Niemcami, Czechami, Białorusią, Rosją, Izraelem a nawet z Litwą, która aktywnie walczy z polską mniejszością w tym kraju. Ukraińcy robią co chcą i kolonizują nas tak jak kiedyś my kolonizowaliśmy ich i nie mamy żadnego konfliktu chyba tylko ze Słowacją, ale dajmy szansę pisowskim specom od destrukcji polityki zagranicznej, na pewno coś wymyślą, żeby Słowacja dołączyła do tego grona już niedługo.

 

Ocena: 

Średnio: 4.3 (11 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Kmieć bez loginu

Polska polityka zagraniczna

Polska polityka zagraniczna skończyła się katastrofą na każdym kierunku

 To zależy jakie cele przyświecały "polskiej" dyplomacji.
Bo jeśli dokładnie takie, jakie zostały osiągnięte, o których między innymi pisze Autor w ostatnim akapicie, to jest to gigantyczny sukces "polskich" dyplomatów - gdy przyjdzie moment "Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Polskiej", to nikt na całym świecie, nawet pies z kulawą nogą nie zaskomli, nie wstawi się ani słowem za likwidowanymi w "wołyński" sposób Polakami.

Portret użytkownika StrasznaPrawda

To są tylko oficjalne

To są tylko oficjalne katastroficzne sytuacje, a jakie są za kurtyną czyli wyprzedawanie kraju w większym stopniu niż to robiło PO i niszczenie wojska Polskie aby kraj był w dużo gorszej sytuacji niż w 1939 roku, gorzej niż polityki zagranicznej prowadzić się nie da niż tak jak to robi PIS przez ostatnie 6 lat.

Ogólnie to PIS wspiera i finansuje na Łotwie, Litwie, Białorusi, Ukrainie wyznawców morderców Polaków podczas II WŚ.

Międzymorza, co było ważnym elementem polityki amerykańskiej za czasów Trumpa.

To jest Żydomorze czyli inicjatywa żłożona z państw gdzie rządzi agentura USraelska.

Żadnego Fort Trump nie będzie

I bardzo dobrze.

Portret użytkownika baca

gówno mamy a nie konflikty z

gówno mamy a nie konflikty z ukrainą, białorusią, czechami i rosją... gdzie nie spojrzeć są tam sami sympatyczni ludzie którzy zawsze innym Słowianom pomogą... konflikty z nimi ma jedynie niesłowiański parszywy, podjudzający do wojny element - który personalnie będzie spłacał swoje długi i ponosił osobistą odpowiedzialnośc za zdradę, depopulację i ludobójstwo... kapitalizm zdechł, lichwa zdechła, plandemia zdycha... tylko wojna im pozostała ale chętnych do walki za parszywy element i jego "wartosci" u Słowian już nie ma Smile

im się marzy polsko ukraińska wojna po której oba tereny mogliby przejąć a potem zrobić wojnę polsko ukrainsko rosyjską no ale to takie same marzenia jak tamte o wyszczepieniach - z dupy wzięte "dane" o milionach odszczepionych (heh... pół miliona rzekomo tygodniowo) a w realu jak sie ludzi popytać to mało kto zna zaszczepionego desperado - ot kolejna sensacja ktora spokojnie czeka na hm... to dobre określenie... zdemaskowanie Smile

 

 

Strony

Skomentuj