Po co Australijczykom covidowy zamordyzm?

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Zanim jeszcze wybuchła covidowa paranoja, która utrzymuje miliardy ludzi na świecie w stanie permanentnego strachu, zastanawiałem się co należy uczynić, aby przekonać wysoko rozwinięte, bogate i czerpiące zyski z globalizacji i handlu z Chinami społeczeństwo Australii do udziału ich kraju w ewentualnej konfrontacji militarnej z Chińską Republika Ludową.

Tzw. pandemia Koronawirusa dała odpowiedź na to, że jednak da się urabiać takie społeczeństwo tak, aby podporządkowało się ono reżimowi wojskowo-policyjnemu, który może wepchnąć kraj w wojnę prowadzoną w interesie obcego mocarstwa.

Australia wydaje się w tej chwili być „Szwecją” obszaru Pacyfiku. Pisząc „Szwecja” mam na myśli konstrukt polityczno-ideologiczny, znajdujący się na północ od Polski, w którym to dokonano wielu socjologicznych eksperymentów na masową skalę, związanych m.in. z ideologią multikulturalizmu.

O ile jednak Szwecja stała się poligonem testowym lewicowych inżynierów społecznych, w którym to testowano do granic możliwości koncepcję tzw. otwartego społeczeństwa, o tyle covidowa Australia wydaje się na ten moment zmierzać dokładnie w odwrotnym kierunku, tzn. staje się społeczeństwem maksymalnie zamkniętym.

Wobec wysiłków tamtejszego reżimu, dążących do wprowadzania absurdalnych obostrzeń, m.in. wprowadzenia lockdownu w stolicy kraju Canberze z powodu dosłownie jednego przypadku zakażenia wirusem SARS-CoV-2, aż dziwne, że nie słychać ze strony lewicowego miliardera George’a Sorosa sprzeciwu wobec tak drastycznego ograniczania „społeczeństwa otwartego”.

Władze australijskiego Terytorium Północnego zakomunikowały iż turyści przybywający do tego regionu Australii, m.in. na lotniska w Darwin oraz Alice Springs, będą poddawani procederowi kwarantanny przez kolejne 5 lat. Decyzja ta wywołała zdziwienie nawet tamtejszych specjalistów ds. chorób zakaźnych.

Peter Collignon, ekspert ds. chorób zakaźnych Narodowego Uniwersytetu Australijskiego stwierdził, iż 5 lat wydaje się zbyt długim okresem czasu. Powiedział, że byłby w stanie zrozumieć 2 lata, maksymalnie 3 ale nie 5.

No cóż, przygotowywanie kwarantanny nawet na 2 czy 3 lata w przód, biorąc pod uwagę niewiedzę jak długo tzw. pandemia może jeszcze potrwać, wydaje się i tak zbyt długim okresem czasu. No chyba, że owa pandemia nie jest zjawiskiem epidemiologicznym lecz politycznym…

Collignon stwierdził, że dopiero pod koniec obecnego roku będzie można ocenić, jak sytuacja epidemiczna będzie wyglądała w perspektywie przyszłości.

Zdanie australijskich naukowców jednak niespecjalnie interesuje polityków. Władze tamtejszego Terytorium Północnego chcą, aby kwarantanna osób przybywających w ten rejon kraju trwała kolejne 5 lat. Poczyniono nawet konkretne przygotowania w tym kierunku, m.in. ogłoszono przetarg dla przewoźników autobusowych na transport przybyszów z innych krajów, którzy wylądują w Alice Springs tudzież w mieście Darwin. Mają oni być odsyłani prosto z lotniska do hoteli kwarantannowych.

Przypomnijmy, że od wybuchu tzw. pandemii koronawirusa w Australii zanotowano 37 tys. przypadków zakażenia. 944 osoby z tego powodu zmarły. Biorąc pod uwagę, iż ludność Australii to jakieś 65% ludności Polski, a w Polsce zanotowano w sumie 2,8 mln przypadków i ponad 75 tys. zgonów, Australia wydaje się być krajem, którego ludność wydaje się być bardzo odporna na koronawirusa, który powoduje chorobę COVID-19. Dlaczego więc tamtejsze władze tak alergicznie reagują na nawet jeden przypadek zakażenia wirusem SARS-CoV-2?

Trudno jest znaleźć inną odpowiedź na to niż ta którą zaproponowałem na początku artykułu. A więc przygotowywanie społeczeństwa do ewentualnego starcia militarnego z Chińską Republika Ludową.

Oczywiście przygotowywanie nie oznacza, że taka wojna wybuchnie. Chodzi najzwyczajniej w świecie o zapoznanie społeczeństwa ze stanem permanentnego kryzysu, trwającego wiele lat, gdyż właśnie tyle, według amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej na zachodnim Pacyfiku, może trwać starcie pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi oraz ich wasalami w tamtym regionie.

Australia jest rzecz jasna kluczowym krajem do ewentualnej wygranej w takim konflikcie przez Stany Zjednoczone, gdyż to właśnie w tym kraju znajdują się najważniejsze w tamtym regionie instalacje militarne wykorzystywane przez USA, jak chociażby port Stirling w pobliżu miasta Perth, który znajduje się poza zasięgiem chińskich konwencjonalnych sił rakietowych, w przeciwieństwie do np. amerykańskiej bazy na wyspie Guam, która może być zaatakowana przez rakiety wystrzeliwane z okrętów podwodnych i samolotów.

Ponadto australijska marynarka wojenna, operująca na Oceanie Indyjskim, może być bardzo przydatna w paraliżowaniu szlaku handlowego do Chin z Afryki oraz Bliskiego Wschodu, skąd płynie ogromna część niezbędnych dla chińskiej gospodarki, oraz w przypadku wojny dla chińskiego wysiłku militarnego, surowców.

Australijska marynarka może także brać udział w blokowaniu cieśnin indonezyjskich, które staną się kluczowe dla chińskich dostaw handlowych w przypadku zablokowania cieśniny Malakka.

Australia odgrywa więc kluczową rolę dla ewentualnego pokonania Chińskiej Republiki Ludowej w wojnie hegemonicznej ze Stanami Zjednoczonymi. Taka wojna stwarza jednak spore zagrożenia. Cała północ Australii narażona jest na chińskie ataki rakietowe, chociażby ze strony okrętów podwodnych. Tak więc o ile mieszkańcy zachodniego tudzież wschodniego wybrzeża kraju, nawet w przypadku konfliktu z Chinami, mogliby raczej spać spokojnie, tak mieszkańcy obszarów leżących na północy mogliby się spodziewać, podobnie jak londyńczycy w trakcie II wojny światowej, ataków rakietowych na swoje miasta, które odgrywałyby przede wszystkim rolę psychologiczną.

Dlatego tak ważne jest przekonanie społeczeństwa australijskiego do śmiertelnego zagrożenia ze strony SARS-CoV-2. Po pierwsze wirus ten, według mainstreamowej nomenklatury, wywodzi się z Chin a więc ma to znaczenie psychologiczne – tworzy sztuczne zagrożenie ze strony Chin i osłabia opór społeczeństwa wobec wejścia kraju do ewentualnego konfliktu zbrojnego z ChRL. Po drugie wyolbrzymiając zagrożenie ze strony koronawirusa, tworzy się atmosferę strachu, która powoduje, że społeczeństwo podporządkowuje się władzy, która obiecuje robić wszystko, aby to zagrożenie pokonać. A więc buduje się w ten sposób autorytet władzy jako tej, która najlepiej wie jak ma sterować polityką, zarówno wewnętrzną jak i zagraniczną. Po trzecie stwarza pretekst do zbudowania infrastruktury, w której będzie można przetrzymywać antywojennych działaczy oraz Chińczyków, których będzie można wygodnie internować jako potencjalnych szpiegów czy też sabotażystów, zupełnie jak USA internowały i torturowały Japończyków w trakcie II wojny światowej.

Australijska minister infrastruktury Terytorium Północnego Eva Lawler przyznała, że infrastruktura służąca kwarantannie covidowej może zostać wykorzystana także do innych celów. Czym de facto przyznała, że internowanie obywateli Australii tudzież turystów przebywających na jej terytorium do obozów kwarantanny może odbywać się z powodów innych niż Koronawirus. Jakie to inne powody są brane pod uwagę powtarzać już chyba nie trzeba.

Na początku lipca bieżącego roku ostry lockdown ogłoszono w Melbourne w stanie Wiktoria. Ogłoszono go po „rekordowych” ilościach zakażeń koronawirusem, których w całym stanie było 165. 165 na 6,6 miliona ludzi. Po wprowadzenia lockdownu do pomocy wysłano wojsko, a za przekroczenie granicy stanu wprowadzono karę w wysokości 7700 dolarów i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Ten przykład idealnie obrazuje jak australijskie społeczeństwo jest przyzwyczajane do militaryzacji przestrzeni publicznej. Militaryzacji, która w przypadku wojny na zachodnim Pacyfiku potrwa miesiące albo nawet lata.

Kiedy Stany Zjednoczone na przełomie lat 70-tych i 80-tych stawały do ostatecznej rozgrywki z sowieckim komunizmem, przez Europę przelewały się fale zamachów terrorystycznych. Zamachy te, jak wiemy dzisiaj, były dokonywane przez tajne struktury wojskowe, powiązane z NATO oraz zachodnimi służbami specjalnymi. Ich celem było wygenerowanie strachu i posłuszeństwa wśród europejskich narodów wobec władzy, zwiększenie uprawnień reżimu policyjno-wojskowego oraz przygotowywanie Europejczyków na ewentualne starcie zachodniej Europy z Europą wschodnią. Starcie w którym to rzecz jasna Stany Zjednoczone poniosłyby marginalne starty w porównaniu do reszty Europejczyków, zarówno tych z zachodu jak i tych zza Żelaznej Kurtyny. Gdyż to nie USA ani nawet Związek Radziecki byłyby poligonem wojny hegemonicznej a Europa. Głównie Europa Środkowa.

Dzisiaj nie da się wygenerować takiej atmosfery strachu za pomocą zamachów bombowych pod fałszywą flagą. Poza tym trudno byłoby za tak owe winę zwalać na chińskich „komunistów”. O ile w trakcie Zimnej Wojny terroryzmem Operacji Gladio można było obciążać komunistów i Związek Radziecki o tyle dzisiejsza Australia kwitnie dzięki handlowi z Chinami. Nie mówiąc już o chińskich turystach, którzy zalewają ulice australijskich miast i zostawiają tam niemałe pieniądze.

Dlatego jak się wydaje „chiński wirus” oraz wyolbrzymianie zagrożenia z niego wynikającego jest jedynym sposobem na zastraszenia Australijczyków i spowodowanie, że podporządkują się oni krajowemu reżimowi oraz ich amerykańskim opiekunom.

 

W czerwcu bieżącego roku premier Australii stwierdził, że celem jego kraju jest sojusz z innymi krajami demokratycznymi w celu zarządzania konkurencją z chińską autokracją. Jednocześnie stwierdził, że konkurencja nie musi prowadzić do konfliktu.

Konfliktu a ściślej rzecz biorąc konfliktu militarnego pomiędzy Chinami a USA na zachodnim Pacyfiku w mojej opinii nie będzie. Jednak, aby do niego nie doszło reżim amerykański będzie musiał znaleźć sposób na niedopuszczenie do przejęcia pałeczki światowego hegemona przez Chińską Republikę Ludową, o co postulował w marcu bieżącego roku Joe Biden, 46 prezydent Stanów Zjednoczonych.

A sparaliżowanie handlu Chin z Australią, wytworzenie konfliktu ideologicznego pomiędzy tymi dwoma krajami, wreszcie indoktrynowanie Australijczyków przesadnymi tezami o śmiertelnym zagrożeniu ze strony [„chińskiego”] koronawirusa, czemu mają służyć m.in. australijskie wojska na ulicach tamtejszych miast oraz utrudnianie chińskim turystom przybywania do kraju kangurów są najlepszymi metodami na osłabienie potencjału gospodarczego Chin i skonfliktowanie ich ze swoimi najważniejszymi partnerami handlowymi, do których rzecz jasna zalicza się Australia.

 

 

Na podstawie:

https://www.smh.com.au/politics/federal/scott-morrison-asks-global-allies-to-defend-freedom-over-autocracy-warning-of-strategic-competition-with-china-20210608-p57z7p.html

https://theconversation.com/as-scott-morrison-heads-to-washington-the-us-australia-alliance-is-unlikely-to-change-121930

https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-na-swiecie,australia-wprowadza-ostry-lockdown--pieciomilionowe-melbourne-zostaje-zamkniete,artykul,29979629.html

https://www.defence24.pl/australijskie-wojsko-rusza-na-bitwe-z-koronawirusem

https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/swiat/artykuly/8225221,australia-kwarantanna-dla-przybywajacych-piec-lat-lockdown.html

https://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/8225203,koronawirus-australia-kwarantanna-lockdown.html

https://www.news.com.au/national/northern-territory/authorities-preparing-for-another-five-years-of-quarantine-in-the-northern-territory/news-story/74d5cb69f710f4c538f353c6502ea563

Ocena: 

Średnio: 5 (4 votes)

Komentarze

Portret użytkownika StrasznaPrawda

Jeżeli ta teoria jest

Jeżeli ta teoria jest prawdziwa (bo jest też wariant, że cały spór Chiny-USA to ustawka) to na pewno zwykli normalni obywatele Australii nie chcą żadnej wojny ani żadnego zamordyzmu to tylko pokazuje, że władze Australii jak i innych krajów są pod zwykłym USrAelskim butem.

Portret użytkownika Wodnik Szuwarek

@Doktor Lektor

@Doktor Lektor

A czy nie chodzi o to iż przepisy odnośnie tej kwarantanny będą obowjązywać 5 lat, a nie że zamknie się w kwarantannie takiego turystę na 5 lat ograniczając jaego wolność ?

Pozdro.

Portret użytkownika baca

australijczycy  mieli

australijczycy  mieli najwiekszy zamordyzm i sanitaryzm, nadal największy mają... mają też najmniejszy odsetek coronaidiotów bo tylko 2 procent poszło po szprycę...

na jesień zacznie się masowy pomór szczepana na całej Ziemi - gdyby australijczycy się uchowali jako zdrowi bo niezaszczepieni - to byłby dowód na lipę tych szczepień i lipę tej plandemii...

dlatego im dokrecają rotszyldy i windsory śrubkę żeby ich doszczepić a potem powiedzieć że pozabijał ich jakiś covid...

to nie ma nic wspólnego z bazami usa i geopolityką przeciwko chinom - to tylko biznes rotszyldów, soroszów, windsorów i rockefellerów...

najpiejw im zrobiono parę falszywych flag ze strzelaninami żeby ich pozbawić prawa do posiadania broni a teraz kiedy są bezbronni mają robic za mięsko armatnie - ale tak czy siak co mnie obchodzi australia? nas powinna obchodzić Polska jeśli nie chcemy skończyć tak jak oni w jakimś chorym świecie z mad maxa...

australe mają ręce mają głowy mają nogi - niech sami się o siebie troszczą tak jak to zawsze robili do tej pory - obejrza mad maxa i bedą wyszkoleni do życia w nowej normalności - gorzej z nami bo my możemy tylko alternatywy 4 i misia sobie przyswoić żeby się przystosować do nowej normalności...

to jest nasz kaczor, przez nas zrobiony, na skalę naszych możliwosci.. ty wiesz co my robimy tym kaczorem? my tym kaczorem otwieramy oczy niedowiarkom... kwa, kwa 

 

Portret użytkownika Wungiel

Jak tylko dwa procent zostało

Jak tylko dwa procent zostało dziabniętych, to o ile zwiększą bilans teraz, szczególnie, że to nie pierwsze takie restrykcje w tym kraju? Kolejne dwa procent? Gwoli ścisłości - nie dwa, tylko dwadzieścia procent, tyle tam się poddało temu zabiegowi. Tak piszą - w tak marny wynik mogę uwierzyć.

Moim zdaniem żadnymi eskalacjami terroru nie poprawią sobie tego wyniku, na stachanowskie sukcesy w temacie wakcynacji był czas na wiosnę, teraz to już za późno a jesień i zima będzie okresem ostatecznej kompromitacji tego procederu. Ile jest szczepanów w Afryce, w Ameryce Południowej, na Białorusi - białych plam na mapie aplikacji tego zajzajeru jest i tak za dużo, aby dało się ukryć prawdę - i są bliżej nas niż Australia, która mało kogo obchodzi.

Proponowałbym postudiować na poważnie temat amerykańsko-chińskich potyczek na Morzu Południowochińskim i w okolicach. To bardzo ciekawy temat, przez ostatnie parę lat dochodziło tam do poważnych incydentów, grożących wybuchem poważniejszych starć. Chiny nie pozwolą na to aby amerykanie kontynuowali tam swoją dominację. Teraz weź mapę i popatrz ile baz wypadowych USA ma w tym regionie. Australia - to idealny przyczółek. Jak ma coś w tym regionie się dziać - to teoria przedstawiona w artykule ma sens.

Sentimus experimurque, nos aeternos esse.

Portret użytkownika OjciecDyrektor

Baca, w 99% Twoich wypowiedzi

Baca, w 99% Twoich wypowiedzi zgadzam się zawsze.
Tylko zastanawia mnie jedno:
- dali nam wirusa w mediach, czyli grypę i powikłania nazwali covid'em,
- robią na potęgę testy,
- zamykają na kwarantannach ludzi zdrowych/bezobjawowych etc.

Moim zdaniem jest to po prostu tresura, a nie depopulacja.

Po co najpierw straszyć a później dawać preparat, żeby pod pretekstem ratowania życia zdepopulować.
Cały czas sądzę, że uśmiercanie ludzkości łatwiejsze by było, gdyby po prostu puścili w kilku krajach wirusy i ludzie rzeczywiście umierali by na ulicach. Mówili by, że nie ma lekarstwa i uciekaj kto może.
Ale wtedy dają szczepionki wybranym, swoim ludziom- naród wybrany jest wtedy bezpieczny i tworzy nowy świat.
A te szczepionki przecież przyjmują tylko debile, ci co są zastraszeni, wystraszeni lub ci, którzy mają w dupie wszystko, byle żeby wygrzać dupę na białym piasku czy innej Afryce, oczywiście AllIncusive.

Jak będzie przymusz, to chcę zastrzyk w pośladek. Zawsze będę szczerze odpowiadał, że mam szczepionkę w dupie.

Strony

Skomentuj