Pandemia ma już roczek - tkwimy w tym bagnie już 12 miesięcy i końca nie widać

Kategorie: 

Źródło: Twitter

To już okrągły roczek Covidka. Zmiany na Ziemi jakie nastąpiły w tym czasie nie napawają optymizmem względem naszej przyszłości. Prześledźmy raz jeszcze, jak do tego doszło, że znaleźliśmy się w samym środku przyspieszonej depopulacji i implementacji Nowego Porządku Świata.

COVID-19 to skrót od COronaVIrus Disease 2019, bo nowy wirus został po raz pierwszy zidentyfikowany w 2019 roku.

 

COVID-19 to infekcja dróg oddechowych wywołana przez koronawirusa SARS-CoV-2. U większości osób jej przebieg jest łagodny, a nawet bezobjawowy, ale ze względu na wysoką zjadliwość (zdolność do szybkiego przenoszenia z człowieka na człowieka) z łatwością dotyka grupy populacji o osłabionej odporności - osoby starsze, chorych na raka, chorych na cukrzycę i z nadwagą.

Najczęstszym powikłaniem choroby jest wirusowe zapalenie płuc. Jednak naukowcy rejestrują również liczne uszkodzenia narządów wewnętrznych, na przykład serca. Czyli dokładnie tak jak w przypadku zwykłej grypy.

 

W przypadku COVID-19 sama infekcja może nie być taka zła. To ochronna reakcja organizmu na wprowadzenie wirusa prowadzi do poważnych konsekwencji. W odpowiedzi na zakażenie SARS-CoV-2 u niektórych osób może dojść do nieoczekiwanego rozwoju tak zwanej burzy cytokinowej - śmiertelnej choroby, w której układ odpornościowy organizmu jest przesycony „sygnałami” o obecności patogenu i zaczyna atakować zdrowe komórki w tym różnorodne narządy.

 

Jednak przede wszystkim zgony wywołuje zapalenie płuc wywołane infekcją. Głównym zagrożeniem tego stanu są trudności w oddychaniu, aż do konieczności tlenoterapii, a nawet sztucznej wentylacji płuc. Stworzono wrażenie, że to z czym mamy do czynienia to coś bardzo śmiertelnego. Teraz po roku wiemy już, że śmiertelność nie odbiega znacząco od tej jaką wywołuje grypa sezonowa.

Różnica polega na tym, że nikt dotychczas nie reagował na patogen w sposób tak paranoiczny jaki zaobserwowaliśmy w przypadku SARS-CoV-2. Poprzednia próba wywołania takiej reakcji, przy okazji pojawienia się wirusa H5N1, nie powiodła się. Tym razem konstruktorzy COVIDu odrobili lekcje i do propagowania paranoicznego strachu zatrudnili media i zblatowanych z nimi polityków. 

 

Oficjalnie wszystko zaczęło się pod koniec grudnia 2019 roku, kiedy niejaki Wenliang, okulista z Wuhan, zauważył rzekomo nietypowy przypadek zapalenia płuc. Tajemnicą pozostaje, co takiego niezwykłego było w zimowym zapaleniu płuc w środku sezonu grypowego, które wystąpiło u 44 pacjentów, w mieście liczącym ponad 8 milionów mieszkańców. Gdy media zaczęły o tym donosić nikt jeszcze nie wiedział czym się to zakończy.

 

Ekspresowo opracowano testy RT PCR rzekomo wykrywajace wirusa i rozpoczęto masowe testowanie ludzi. Jednocześnie zaczęło się epatowanie wątpliwymi statystykami, które trwa do dzisiaj i które stały się podstawą do niekończącego niszczenia przedsiębiorczości i miejsc pracy oraz szokującej tresury społeczeństwa. 

Totalitaryzm medyczny zwany też sanitaryzmem, rozpoczął się pod koniec marca 2020 r. Wiele krajów europejskich wprowadziło wtedy surowy system izolacji. Media prezentowały szokujące obrazki ludzi rzekomo umierających w drgawkach na ulicach, pokazywano lodowiska zamieniane na kostnice, ciężarówki wywożące trupy i inne rzeczy, które okazały się nonsensem wymyślonym w celu zrobienia wrażenia na przerażonych ludziach.

 

Gdy w listopadzie 2020 roku wybory przegrał prezydent Donald Trump, nagle okazało się, że powstały szczepionki i to nie jedna, a kilka. Wszyscy uznali nagle, że to szansa na zakończenie pandemii. Ludzie podzielili się na tych, którzy pragną sobie jak najszybciej je wstrzyknąć i na takich, którzy mają wątpliwości czy w tak krótkim czasie można było wyprodukować bezpieczną szczepionkę. 

 

Tutaj znowu z odsieczą ruszyły media, które niestrudzenie przekonują, żeby się szczepić i uprzejmie nie pytają polityków o ich skutki uboczne. Rola mediów w promocji pandemii jest kluczowa. Bez wątpienia politycy nie daliby rady tak zmanipulować społeczeństwa bez ich współdziałania. 

 

Ten rok pokazał również zgniliznę moralną lekarzy i tak zwanych medycznych ekspertów covidowych. Są oni zawsze gotowi powiedzieć co trzeba i mimo, że wielu z nich dostaje pieniądze od producentów szczepionek, nikt nie widzi problemuw tym, że udając niezależnych ekspertów bezczelnie naganiają ludzi na szczepienia.

 

W końcu nadszedł rok 2021 i pandemia weszła w nowy etap. Mamy masowe szczepienia, których rozpoczęcie magicznie zbiegło się z powstaniem nowych mutacji wrażego koronawirusa i mamy nagle wzrosty zachorowań, które nadchodzą idealnie jak w zegarku zgodnie z zapowiedziami polityków, oczekujących od dawna tak zwanej "trzeciej fali" koronawirusa. 

W tej chwili można już stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa, że nie zapowiada się, aby to covidowe szaleństwo mogło się skończyć. Wręcz przeciwnie, należy się spodziewać pogorszenia sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Nadciąga sanitarny apartheid i przymus szczepień. Rządzącym spodobało się dręczenie obywateli i bardzo chętnie wykonują rozkazy konstruktorów pandemii. 

 

To, co wydarzyło się w ostatnich miesiącach, można uznać jedynie za całkowite porzucenie uczciwej nauki, odpowiedzialnej polityki i krytycznego dziennikarstwa. Całkowity upadek naszego fundamentu cywilizacyjnego. Czy to może się dobrze skończyć? 

 

Ocena: 

Średnio: 5 (4 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Sio

Myślę, że to przygotowania do

Myślę, że to przygotowania do jeszcze czegoś gorszego.
Niedługo będzie wojna na bliskim wschodzie. Skończy się łatwy dostęp do ropy a Musk z teslą będą tu bóstwami. Chodzi o to aby przyzwyczaić lud do siedzenia w domu i radzenia sobie w inny sosób.
Szczepionki mają ludzi uśpić. Fluor w paście do zębów czy wodzie pitnej z ludzi robi mało myślących i otępiałych podobnie robi to biblia. Będą czekali na mannę albo żubra które im zrzuci z nieba rząd, ale na próżno.

Portret użytkownika Szael

Mylisz się co do Biblii,

Mylisz się co do Biblii, zdrowszej nauki, niż w tym zbiorze ksiąg, gdzie indziej nie uświadczysz. To, że instutucja zwana kościołem rzymsko katolickim, bądź też jakieś inne denominacje wypaczają nauki biblijne poprzez swoje dogmaty i tradycje to inna sprawa.

Świat to zło i powinien przestać istnieć.Ludzie większości to gnidy i życzę im tego samego.Bóg??A Boga mam w tym samym miejscu gdzie on ma mnie.

Strony

Skomentuj