Niemieckie stacje paliw przestaną informować o cenie za litr paliwa

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Z większości niemieckich stacji paliw zaczną znikać tablice informujące o cenach za litr danego paliwa. Zamiast nich pojawić się mają informacje dotyczące teoretycznego kosztu pokonania dystansu 100 km.

 

Jak wiadomo jedną z podstaw ideologii klimatyzmu jest transformacja energetyczna, która będzie nas kosztowała bardzo dużo pieniędzy. Zdaniem klimatystów żeby ratować klimat konieczne jest zniechęcenie do korzystania z normalnych samochodów. Planuje się nawet zakaz rejestracji aut z silnikami paliwowymi, co w szalonej Unii Europejskiej ma nastąpić już w 2035 roku! Zanim to jednak nastąpi władze realizujące ideologię klimatyczną będą nas oduczać od samochodów windując ceny paliw i podatki. 

 

Klimatyści stawiają na auta elektryczne, które nadal są koszmarnie drogie i kłopotliwe w eksploatacji. Aby jednak jakoś do nich zachęcić planuje się szereg zachęt i represji. Zachętą ma być na przykłąd możliwość jeżdzenia po tzw. bus pasach, które pojawiają się w miastach wraz z postępami trendu zwężania ulic, który obserwujemy ostatnio. Są i represje, bo coraz więcej miast - na przykład Londyn - wprowadza strefy do których zwykłe samochody nie mogą wjechać i jeśli ktoś nie ma hybrydy lub elektryka musi zostawić auto poza strefą.

 

Niemcy robią kolejny krok, który ma zmotywować kierowców do przesiadki na samochody elektryczne. Z większości niemieckich stacji paliw zaczną wkrótce znikać tablice informujące o cenach za litr danego paliwa. Zamiast tego pojawić się mają informacje dotyczące teoretycznego kosztu pokonania 100 km korzystając z różnych rodzajów paliw w tym elektryczności.

 

Ekologiczność aut elektrycznych jest obecnie fetyszyzowana i nikt nie śmie poddawać tego w wątpliwość, a byłoby co zarzucać. Po pierwsze skąd wziąć tyle litu i kobaltu do wytworzenia bateryjek potrzebnych do zasilania tych aut? Dopóki nie upowszechni się górnictwo kosmiczne i ktoś nie złapie asteroidy bogatej w te rzadkie metale, będą one coraz droższe i mniej dostępne. Skąd wziąć energię do ich ładowania bez emisji gazów cieplarnianych? Sami Niemcy budują kolejne elektrownie węglowe, po tym gdy zrezygnowali z energetyki jądrowej. Co to zatem za różnica czy ktoś jedzie autem spalinowym czy elektrykiem zasilonym węglem przerobionym na elektryczność? 

 

Poza tym auta elektryczne mają bardzo krótką żywotność. Już po kilku latach dystans jaki można takim samochodem pokonać na jednym ładowaniu, znacząco spada. Znany jest przypadek gdy 7 letnia Tesla była w stanie przejechać niecałe 100 km, a to dyskwalifikuje chyba każdy samochód. Można zatem powiedzieć, że kupowanie używanych samochodów elektrycznych będzie bardzo ryzykowne, bo wymiana baterii może kosztować drugie tyle ile sam samochód. 

 

Elektromobilność jako taka nie jest niczym złym, ale próba zastąpienia pojazdów spalinowych elektrycznymi to nic innego jak kolejna utopia promowana na siłę bez względu na koszty.

 

 

Ocena: 

Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Tokio

Jakim inteligentnym inaczej

Jakim inteligentnym inaczej trzeba być żeby pisać takie bzdury? Nie można podać " informacji dotyczącej teoretycznego kosztu pokonania dystansu 100 km " na tablicy dla wszystkich pojazdów. Chyba każdy wie że rozbieżność w spalaniu na 100km jest zbyt duża by podać taką informację (np przy ropie od samochodów osobowych do ciężarówek jest ogromna różnica). Jeśli pojawią się takie inforację to będzie furtka do masowych pozwów o wprowadzanie w błąd.

Portret użytkownika Pepek

Cena za litr nie może zniknąć

Cena za litr nie może zniknąć z informacji bo jakoś się trzeba rozliczyć i zapłacic odpowiednią akcyzę i inne podatki a nikt tego nie zrobi gdy zawołasz paliwa na 200 km. Ta informacja jak wyżej ma się pojawić obok prawdziwej ceny, a ma wynikać ze zużycia średniego przez kilka najpopularniejszych konfiguracji pojazdów kupowanych w wyznaczonym okresie w danym kraju. Brak info o cenie łamało by tez przepisy konsumenckie - w sklepie brak ceny na produkcie oznacza mandat dla sprzedawcy. Ale znowu takie teoretyczne zapiski gdy podjedziesz terenówką mogą być chyba podstawą do żądania odszkodowania bo mówią że powinieneś przekjechać ok. 200 km a zrobiłeś 70 km i cię oszukali / wprowadzili w błąd.

Strony

Skomentuj