Niemieccy nacjonaliści chcą polsko-niemieckich igrzysk olimpijskich w 2036 roku

Kategorie: 

Źródło: IOC

Berliński oddział Alternatywy dla Niemiec, partii politycznej określanej przez lewicowo-liberalną propagandę jako skrajnie prawicowa, chce, aby Warszawa wspólnie ze stolicą RFN Berlinem, w 2036 roku, w setną rocznicę „igrzysk Hitlera 1936” zorganizowały igrzyska olimpijskie. Pomysł ten pojawił się w planie „Świat. Miasto. Berlin 2050 – alternatywny plan dla Berlina”, przedstawionym wczoraj (tj. 14.09.2021 roku) przez Georga Pazderskiego, urodzonego w Niemczech syna polskiego robotnika przymusowego,  który jest berlińskim działaczem AFD.

Pomysł organizacji polsko-niemieckiej olimpiady miałby być według tego niemieckiego polityka „wielką koncepcją pokojową” i miałby na celu „likwidację resentymentów” istniejących pomiędzy narodem polskim a niemieckim. Niemieccy nacjonaliści chcą ponadto, aby stolica ich kraju przestała być postrzegana jako znajdujące się w stanie chaosu miasto nielegalnych imigrantów i handlarzy narkotyków

Z pozoru więc owa inicjatywa wygląda, przynajmniej dla Niemców, zachęcająco. Co ona jednak może oznaczać dla Polaków? Niewątpliwie Niemcy i to bez względu na opcję polityczną, będą chcieli uniknąć zapłaty za swoje zbrodnie na Polakach w trakcie II wojny światowej tym samym zatrzeć w oczach kolejnych pokoleń swoją winę.. Z resztą i tak polskie roszczenia są w dużej mierze propagandą polskiego rządu, która ma udowadniać Polakom, że rząd PiS-u dba o polską rację stanu i zaciekle walczy o polski interes na arenie międzynarodowej. Co dla każdego lepiej rozgarniętego w polityce Polaka jest oczywistą bzdurą i zabiegiem socjotechnicznym, mającym na celu utrzymanie się u władzy.

Biorąc pod uwagę, że Niemcy będą chciały zmiękczyć serca Polaków i odwrócić uwagę od przeszłości i skupić się na budowaniu przyszłości, taka olimpiada jest rzecz jasna zagrożeniem dla polskiego interesu narodowego. Ale tym zagrożeniem jest nie tylko dlatego. Innym ważnym powodem dla którego jest to sprzeczne z polskim interesem narodowym (nie mylić z rzucaną na lewo i prawo przez polityków III RP tzw. racją stanu) jest fakt, iż, w przypadku gdyby doszło do organizacji polsko-niemieckiej olimpiady w trakcie członkostwa Polski w Unii Europejskiej, owa olimpiada a zwłaszcza sukces wynikający z jej organizacji, jeszcze bardziej pogłębiałaby niechęć Polaków do życia w wolnym i suwerennym kraju i sprawiałyby, że Polacy darzyli by podporządkowaną głównie Niemcom Unię Europejską jeszcze większą sympatią. Co rzecz jasna powodowało by dalszą degradację polskiej państwowości, dalsze roztapianie polskiego narodu w europejskim internacjonalizmie i dalszą powolną destrukcję polskiej gospodarki, która poprzez narzucane Polsce przez Unię absurdalne ograniczenia, limity i nakazy, znacznie ogranicza jej możliwości wzrostu.

Wystarczy z resztą wyobrazić sobie Polaków i Niemców, jednoczących się w trakcie zawodów pod wpływem chwili i koncesjonowanej przez rządy propagandy współpracy i pojednania (w 2036 roku w Polsce, biorąc pod uwagę, że coraz więcej zwłaszcza młodych Polaków wspiera opcje lewicowe, mogą rządzić ludzie, dla których internacjonalizm i ideologiczny neobolszewizm mogą być politycznym credo). Taka, nawet trwająca niecały miesiąc indoktrynacja, może przeprać mózgi nawet najbardziej zatwardziałych zwolenników suwerennej Polski i przekonać ich, poprzez m.in. nawiązywanie współpracy z Niemcami, do konieczności bliskiej kooperacji tych dwóch krajów w ramach Unii Europejskiej. Kooperacji, która rzecz jasna może oznaczać jedynie wasalizację Polski w ramach UE.

Innym istotnym zagrożeniem jest zagrożenie dla polskiej tożsamości wynikające z czerpania garściami przez polskie elity, w ramach niemiecko-polskiej współpracy, ze wzorców zachodnich.

W przypadku polsko-ukraińskich mistrzostw europy w piłce nożnej w 2012 roku to raczej Ukraińcy się uczyli od nas a niżeli my od Ukraińców. Z resztą nie tylko Ukraińcy, Nawet Rosjanie przyjeżdżali do Polski, aby uczyć się od Polaków organizacji turnieju rangi mistrzowskiej, który sami mieli zorganizować dokładnie 6 lat później.

Tymczasem w przypadku organizacji imprezy takiej rangi przez bardzo dobrze zorganizowane państwo niemieckie we współpracy z Polską, to Ci pierwsi najprawdopodobniej „nadawali by ton”. A więc również kwestie ideologiczne, które we współczesnych Niemczech odgrywają niebagatelną rolę, byłyby również najprawdopodobniej eksportowane do Polski i mogłyby się u nas przyjąć już na zawsze.

To co jeszcze rzuca się w oczy jeżeli chodzi o zagrożenie wynikające z takiego pomysłu, to fakt, iż polityk który wysunął ten pomysł, jest bardzo ściśle związany z amerykańskimi elitami wojskowymi. Georg Pazderski był przez wiele lat wysokim urzędnikiem w amerykańskim dowództwie wojskowym na obszar Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej.

W mojej opinii nie jest przypadkiem, że reprezentant amerykańskich elit wojskowych, umiejscowiony akurat w parti AFD, a więc partii bardzo silnie proamerykańskiej oraz proizraelskiej, wygłasza takie postulaty.

Od jakiegoś czasu naczelny geopolityczny celebryta III RP Jacek Bartosiak, znany z tego, że na wakacje zamiast nad polskie morze albo w polskie góry, latał do Izraela do jednego z tamtejszych kibuców, wygłasza niezrozumiałe [jak sądzę] dla przeciętnego polskiego patrioty (nie mówiąc już o nacjonalistach) tezy o konieczności podporządkowania państwa polskiego Niemcom.

Tezy te, biorąc pod uwagę, iż amerykańskie elity wojskowe (Bartosiak pracuje dla Fundacji Potomak, organu utworzonego przez ludzi związanych z Departamentem Obrony USA oraz amerykańskim wywiadem wojskowym) są silnie związane z elitami izraelskimi, które to chcą dzielić Europę na starą i nową, i używać tej nowej a więc Europy Środkowej i Wschodniej do realizowania swoich partykularnych interesów rękami amerykańskiej armii, wydają się więc absurdalne. Wszak to właśnie Niemcy odmówiły udziału swojego kraju w bezprawnej i bandyckiej agresji zbrojnej na Irak Saddama Husseina w 2003 roku. Agresji która w głównej mierze miała na celu zapewnienie bezpieczeństwa państwu Izrael.

Dlaczego więc dzisiaj ludzie związani z Departamentem Obrony USA postulują o silne związanie Polski i Niemiec?

Głównym powodem jest rzecz jasna konieczność skupienia się Stanów Zjednoczonych na rywalizacji hegemonicznej z Chińską Republiką Ludową. A to powodować będzie zmniejszanie zaangażowania USA w Europie i konieczność oddania kontroli nad „nową Europą” Niemcom, po to aby zachować tam swoje wpływy gospodarcze, polityczne i ideologiczne na czas „strategicznej rywalizacji” a w przyszłości być może wojskowej konfrontacji z Chinami.

W takim wypadku to właśnie Niemcy, obrabiane ideologicznie przez amerykańskich ideologów od zakończenia drugiej wojny światowej, będą najlepszym przewodnikiem dla konserwatywnych i nie zbolszewizowanych krajów „nowej Europy”, które jeszcze nie zostały przekonane do konieczności budowania społeczeństwa wynarodowionego, zmieszanego rasowo i pozbawionego tradycyjnej tożsamości.

Tak więc w mojej opinii tylko Niemcy mogą być dla amerykańskich elit odpowiednim pełnomocnikiem ich interesów na czas ich zwrotu ku Pacyfikowi.

Ale troska o amerykański interes ideologiczny to nie jedyny rzecz jasna powód konieczności oddania zwierzchnictwa nad naszym krajem Republice Federalnej Niemiec. Innym istotnym powodem jest potrzeba dalszego podkopywania wspólnie przez polskie i niemieckie organizacje pozarządowe, fundacje i inne grupy wywrotowe, sprzężone z tajnymi służbami tych krajów, władzy Aleksandra Łukaszenki na Białorusi. Koncentracja Amerykanów na Azji, ze szczególnym uwzględnieniem Chin zmusza ich do przekazania pałeczki działalności wywrotowej, mającej na celu przeprowadzenie zamachu stanu bądź ten odebrania władzy białoruskiemu prezydentowi w inny sposób, właśnie Niemcom, którzy jak mało kto mają doświadczenie w rozpracowywaniu „duszy narodów wschodnich”, czym trudnili się z dużą intensywnością w czasach nazistowskiego reżimu (zapewne nieprzypadkowo ambasadorem RFN w Polsce został syn bliskiego współpracownika Adolfa Hitlera).

Innym ważnym powodem kontroli polskiego państwa przez Niemcy jest potrzeba zachowania przez USA kontroli bezpieczeństwa nad Europą, o co wyraźnie postulowała niemiecka minister obrony narodowej, w czasie kiedy o europejską suwerenność i niezależność od USA w kwestiach obrony postulują Francuzi, tradycyjnie nieprzychylni amerykańskim interesom w Europie.

Ostatnim w mojej opinii istotnym powodem dla tego, iż ludzie związani z amerykańska armią chcą niemieckiej dominacji nad Polską jest fakt, iż na czas strategicznej rywalizacji USA-Chiny Ci pierwsi nie będą życzyć sobie, podobnie jak w okresie pierwszej kadencji Obamy, żadnego awanturnictwa Polski z Rosją.

Amerykański kompleks wojskowo-przemysłowy tradycyjnie bardzo mocno obstaje za podgrzewaniem napięcia między tymi krajami, aby mieć pretekst do sprzedawania Polakom, po znacznie zawyżonych cenach rzecz jasna, produktów amerykańskiej zbrojeniówki. Jednak sztuczne podgrzewanie napięć polsko-rosyjskich przez Amerykanów i ich agenturę nad Wisłą nie może wymknąć się spod kontroli w czasie kiedy Ci będą całkowicie skupieni na wschodniej Azji. Stąd też antyrosyjskie awanturnictwo w Polsce powinno się znajdować pod kontrolą czynników całkowicie podporządkowanych Amerykanom. A niemiecka armia i niemieckie służby specjalne znajdują się pod ich kontrolą, co jasno wynika z tez głoszonych przez tamtejszego generała kontrwywiadu Komossę, który to jasno stwierdził, że Niemcy są do 2099 roku de facto amerykańska kolonią.

Partia Alternatywa dla Niemiec, mimo iż z pozoru może ona wyglądać na partię skrajnie prawicową czy jak lubią obrzucać tego typu opcje neostalinowscy propagandziści, partią neofaszystowską, w istocie rzeczy przypomina ona tradycyjną, konserwatywną amerykańską oraz żydowską agenturę w Europie. To moje założenie nie odbiega z resztą od faktów.

AFD jest programowo partią pronatowską, proamerykańską oraz mocno proizraelską. Wsparli oni m.in. decyzję o uznaniu Jerozolimy za stolicę państwa żydowskiego. Nie powinno więc dziwić, że osoby związane z amerykańskimi elitami wojskowymi na obszar Bliskiego Wschodu, jak Georg Pazderski, są jej członkami. A osoby takie jak Rafi Eitan, legenda Mossadu – izraelskich służb specjalnych – udzieliły jej werbalnego wsparcia.

Dziwić jedynie może zwrot w polityce względem Europy Środkowej i Wschodniej, którego wojskowe elity USA zdają się dokonywać. Zachowując antyrosyjską propagandę dla uzasadnienia swojej wojskowej kontroli nad Polską, starają się, jak się wydaję, oddać jak najwięcej wpływów nad Wisłą Niemcom po to, aby odciążyć swój aparat wojskowo-wywiadowczy i skoncentrować go na Azji Wschodniej.

Taka polityka wydaje się być nie po myśli Izraela, a więc kraju w interesie którego Stany Zjednoczone przeprowadzały wiele interwencji zbrojnych oraz wspomagały wiele rewolucji i prób zamachów stanu na obszarze CENTCOM-u, dla którego pracował Pazderski.

Zjednoczenie Europy pod egida Niemiec i zakopanie toporów wojennych pomiędzy podzieloną przez Trumpa i neokonserwatystów z jego administracji Europą zachodnią a wschodnią, oznaczałoby ni mniej ni więcej utratę przez Izrael ważnych sojuszników w Europie Środkowej. A jeśli nie utratę to co najmniej podporządkowania ich polityki zagranicznej, polityce całej Unii, która w żadnym wypadku nie wsparła by, podobnie jak w 2003 roku, wojennej napaści na kraje wrogie Izraelowi, a już tym bardziej na kraj pokroju Iranu.

Mimo iż nowy premier Izraela stara się naprawić stosunki z Europą zachodnią, widząc że na Bidena i amerykańskich Demokratów nie ma co liczyć, i postuluje o wspólnotę europejsko-izraelską na bazie tzw. „demokratycznych wartości”, trudno, aby europejskie elity, wywodzące się w dużej mierze z Nowej Lewicy, wrogiej izraelskiemu militaryzmowi, nagle dokonały zwrotu, porzuciły kwestię palestyńską i narażając swoje kraje na destabilizacje przez ludność muzułmańską, wsparły ewentualny atak na Iran. Byłoby to co najmniej głupotą z ich strony.

Tak więc polityka realizowana przez potencjalną agenturę Stanów Zjednoczonych w Niemczech a przynamniej ich militarnego skrzydła, wydaje się być w dłuższej perspektywie zagrożeniem dla Izraela. A próby poprawy stosunków polsko-niemieckich, które amerykańscy neokonserwatyści tradycyjnie niszczyli w celu oderwania Polski od niemieckiej racji stanu i realizowania rękami Polaków interesu amerykańskiej armii oraz Izraela, może oznaczać sprzężenie Polski z siłami stabilizującymi Bliski Wschód a nie go destabilizującymi.

Realizacja projektu polsko-niemieckiej olimpiady pośród niemal samych zagrożeń, ma w tym wypadku ten jeden plus, plus który jednak nijak nie przysłoni tego, że zacieśnianie relacji polsko-niemieckich w trakcie istnienia UE oznacza nic innego jak kontynuację rozkładu polskiej państwowości na rzecz ponadnarodowej Unii Europejskiej. A każdy kto będzie tak owe działania wspierał, może być spokojnie określany zarówno jako osoba działającą wbrew interesowi narodowemu jak i wbrew interesowi polskiego państwa.

 

 

 

Na podstawie:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Bernd_Freytag_von_Loringhoven

https://sport.wprost.pl/euro-2012/316816/rosjanie-ucza-sie-od-polakow-jak-organizowac-mist...

https://en.wikipedia.org/wiki/Alternative_for_Germany

https://en.wikipedia.org/wiki/United_States_Central_Command

https://www.dw.com/pl/wizja-berlińskiej-afd-olimpiada-w-2036-z-polską/a-59187209

https://pl.wikipedia.org/wiki/Georg_Pazderski

https://www.washingtonpost.com/news/worldviews/wp/2018/02/03/ex-israeli-spymaster-who-helped-capture-adolf-eichmann-releases-video-in-support-of-german-far-right-party/

https://www.timesofisrael.com/german-far-right-mp-pushes-recognition-of-jerusalem-as-israe...

https://youtu.be/uzd9ZrtSWIo

Ocena: 

Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Shshhssh

Nie rozumiem czemu mieliby

Nie rozumiem czemu mieliby płacić? W czasie wojny zadawanie jak największych strat wrogowi jest priorytetem i gdyby miałoby się patrzeć na to że potem trzeba za to oddać pieniądze to nikomu wojny by się nie opłacały co wy macie za myślenie ? Naprawdę myślicie że to tak działa ? Czemu niechcemy reparacji od ruskich czy Ukraińców ? Śmiech na sali my Polacy też święci nie byliśmy i wyobraźcie sobie że takie Czechy nas pozywają bo kiedyś tam wybiliśmy ich w bardzo dużej ilości . W kwestii reparacji jestem zdania że to wytwór złodziejskich tchórzy którzy chcą zagarnąć krawą forsę dla siebie. Bo rodziny w których ginęli polscy żołnierze i tak nie zobaczą z tego ani złamanego grosza. Z Niemcami żyliśmy w miarę dobrze aż do Adolfa.

Portret użytkownika ARTUR

Dlatego że to była agresja

Dlatego że to była agresja bez wypowiedzenia wojny i dlatego że walczono z cywilami , mordowano bez litości i niszczono co tylko się dało . Możemy przyjechać na olimpiadę i wystartować w niej o ile w Berlinie odbędzie się Polska Parada Zwycięstwa na którą do Londynu nie dostaliśmy zaproszenia a na trybunach będzie generalicja niemiecka salutować w czasie przemarszu tylko naszych wojsk . Wtedy możemy odstąpić od roszczeń .

Portret użytkownika Quark

Czym innym jest wojna z

Czym innym jest wojna z jakiegoś konkretnego powodu , ze słusznych pobudek a zupełnie czym innym bezmyślne niszczenie i burzenie miast połączone z ludobujstwem . Myśmy w niczym niemcom nie zawinili , nie prowokowaliśmy ich ani nie byliśmy im nic winni by mieli powód do wojny , której i tak nam nie wypowiedziano atakując podstępnie i znienacka nasz kraj . Na dokładkę wybudowali na naszej ziemi obozy śmierci i teraz jesteśmy jeszcze oczerniani jakoby to była "nasza sprawka" i z "naszej winy" ! Zatem odszkodowanie za wojenne zniszczenia nam się zwyczajnie po ludzku należą . Tymbardziej , że technologicznie i gospodarczo cofnęło nas to o dziesięciolecia w stosunku do reszty europy ! A w chwili wybuchu wojny mieliśmy sytuację nie gorszą niż pozostałe kraje europy zachodniej . I teraz odpowiedz sobie na pytanie : czy gdyby Twój sąsiad napadł cię i zniszczył Twój dobytek , żeby nakraść i wymordować połowę Twojej rodziny - to nie domagałbyś się odszkodowania ??

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika Uther Lightbringer

To jest szczyt bezczelności.

To jest szczyt bezczelności. Niemcy zorganizowali w 1936 r. mocno przesiąknięte propagandą nazistowską Igrzyska Olimpijskie, a w 100. rocznicę tego wydarzenia, chcą zaserwować ludziom "powtórkę z rozrywki" tyle, że inaczej nazwaną i opakowaną. Przy okazji wylansują nową Leni Riefenstahl. Tu wcale nie chodzi o współpracę z Polakami, tylko o ośmieszenie naszej nacji.

Nie licząc rządów cesarza Ottona III Niemcy zawsze odnosili się do Polaków (a przy okazji do innych nacji słowiańskich) z nienawiścią, traktowali ich z pogardą i poddawali ich różnego rodzaju szykanom. I to niestety nie zmieniło się do tej pory. Wystarczy popatrzeć na to jak za Odrą sam traktowani Polacy. Jugendamt prześladuje na każdym kroku polskich rodziców i pod byle pretekstem odbiera im dzieci. I nie chodzi im o jakąkolwiek troskę czy dobrostan najmłodszych. Bez powodu trafaiają one do domów dziecka, niemieckich rodzin lub rodzin imigranckich, które od państwa dostają pieniądze za to, że stają się dla nich "rodziną zastępczą". Niekiedy zakazuje im się porozumiewania w języku polskim. To jest przykre, jak władze niemieckie traktują Polskę i Polaków. Poza tym powinni oni zapłacić nam reparacje za to, jakie wyrządzili szkody nam podczas II wojny światowej oraz zwrócić nam zagrabione mienie.

Strony

Skomentuj