Naukowcy wyjaśniają zagrożenie ze strony „brytyjskiego” szczepu koronawirusa

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Naukowcy z Centre for Mathematical Modeling of Infectious Diseases w London School of Hygiene and Tropical Medicine doszli do wniosku, że nowy zmutowany szczep koronawirusa SARS-CoV-2 odkryty w Wielkiej Brytanii może stać się jeszcze bardziej niebezpieczny niż ten znany wcześniej. 

 

Brytyjscy eksperci twierdzą, że nowy szczep jest o 56 procent bardziej zaraźliwy niż oryginalny SARS-CoV-2. Naukowcy uważają, że doprowadzi to do wzrostu liczby pacjentów w szpitalach. Jednocześnie podkreślają, że nawet utrzymanie restrykcji wprowadzonych w Wielkiej Brytanii podczas pandemii, w tym blokady, nie zapobiegną takiemu scenariuszowi. Ich zdaniem każde rozluźnienie doprowadzi do gwałtownego wzrostu liczby wykrywanych przypadków.

 

Wcześniej okazało się, że w Wielkiej Brytanii zidentyfikowano nową mutację koronawirusa. Według miejscowych lekarzy jest o wiele bardziej zaraźliwa i rozprzestrzenia się szybciej, ale naukowcy nie znaleźli dowodów na to, że jest bardziej śmiertelna lub prowadzi do cięższego przebiegu choroby. Ten typ wirusa został już wykryty w ośmiu krajach.

Co zdumiewające, naukowcy i politycy zapewniają, że stręczona obecnie szczepionka przeciw COVID będzie działała również na nowy typ koronawirusa. Nie wiadomo na jakiej podstawie formułowane są te twierdzenia, ani kiedy i czy w ogóle ktoś badał to w normalnym laboratoryjnym reżimie. 

 

 

 

Ocena: 

Średnio: 5 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika Ftaq

to nie jest nowy szczep

to nie jest nowy szczep wirusa, to są objawy po szczepieniu nową szczepionką przeciw korona-wirusowi. Wymyślono to po to żeby ludzie nie zorientowali się jak szkodliwe i zabójcze są te szczepionki. Nie dajmy się nabrać i nie szczepmy!

Portret użytkownika inzynier magister

wszystkie telewizje od rana

wszystkie telewizje od rana piorą Polakom mózgi że niby trzeba sięszczepić genetyczną wydzieliną doktorów mengele ! wielka akcja psychomanipulacji !! Smile

 

Już jest! Wyruszyła z Brukseli i zmierza ku naszym granicom. Pędzi w specjalnym samochodzie, a nawet w całym konwoju. Będzie niebawem. Blisko, coraz bliżej i… tak! Przekroczyła granice naszego kraju. Jest późno, właściwie noc. Do celu dotrze nad ranem. Gdy wszyscy Polacy będą odpoczywać z brzuszkami wypełnionymi świątecznymi śniadaniami, obiadami i kolacjami, przywita ją sam premier Mateusz Morawiecki. Kto to taki? No jak to kto: szczepionka.

 

Zasypiając w sobotę nie byliśmy jeszcze pewni czy kolejnego dnia obudzimy się w nowej rzeczywistości. Niby premier zapewniał, minister Niedzielski motywował do wytrwałości, a niezawodny szef kancelarii pana premiera, Michał Dworczyk ostrzegał już kilka dni temu, że to się wydarzy. A jednak – co bardziej wrażliwym łza spłynęła po policzku, gdy ujrzeli pielęgniarkę w szpitalu MSWiA przyjmującą pierwszą dawkę szczepionki. Tak, TEJ szczepionki, na którą świat czekał od tylu miesięcy, którą przepowiadał nam nieodżałowany minister Szumowski, a która od niedawna jest w Polsce.

 

Witał ją sam premier entuzjastycznymi wpisami na Facebooku, ugościł minister zdrowia, który w przerwie między kęsem makowca, a porcją rosołu, zapewnił nas w trakcie konferencji prasowej, że to właśnie ona – ta szczepionka – jest namacalną szansą pokonania jego – tego wirusa – o ile oczywiście wszyscy ją przyjmiemy. Radość zapanowała tak wielka, że aż sam szef rządu nie mógł uwierzyć, iż taki dar z Brukseli wpadł mu w ręce: upragnione stało się faktem i to w dodatku zaraz po Świętach Bożego Narodzenia. Tych radosnych i, to jasne, „magicznych”.

 

A jednak atmosfera nieco się zepsuła. Zaszczepiona pierwsza pielęgniarka nie wywołała zgodnego okrzyku radości wszystkich Polaków. Wbrew oczekiwaniom licznych mediów, jak jeden mąż przekonujących nas od tygodni, iż nic lepszego od szczepionki nie mogło nas spotkać, że to największy sukces od czasów zdobycia Kijowa przez Bolesława Chrobrego albo przyjęcia chrztu przez Mieszka, niektórzy twitterowicze i fejsbukowicze zaczęli kwestionować tę upiorną logikę, zakładającą, że już za kilka tygodni będziemy mieli nie nową już nawet, ale starą normalność. I tak podniosły nastrój zepsuły najpierw walki „antyszczepionkowców” z lekarzami przekonującymi, iż oni się na pewno zaszczepią i zachęcają, by inni się postąpili tak samo. Później do boju ruszyli publicyści: Piotr Semka nie rozumiał, dlaczego komuś szczepionka może wydawać się podejrzana, Marcin Makowski przekonywał o doniosłości momentu pierwszego zaszczepienia, zaś Tomasz Rożek biadolił nad hejtem w sieci skierowanym przeciwko zwolennikom szczepionek. Słowem: nakłuty balonik stopniowo traci powietrze. Kłamstwa i mataczenia władzy, z jakimi mamy do czynienia od kilku miesięcy trwają w najlepsze. I, co gorsza, niewiele wskazuje, by cokolwiek miało się w tej sprawie zmienić. Psim obowiązkiem rządu jest zadbać o to, byśmy mogli w miarę normalnie i bezpiecznie funkcjonować w określonej rzeczywistości. Tą rzeczywistością jest dzisiaj świat ogarnięty pandemią koronawirusa. Moja opinia jest jasna: rząd nie zrobił właściwie niczego, byśmy mogli normalnie żyć i pracować w tych nienormalnych warunkach. Dlatego nie wierzę, że szczepionka to jakiś cudowny „lek na całe zło”, który w ciągu kilku miesięcy zamknie sprawę pandemii. To są jedynie marzenia ściętej głowy i kolejne manipulacje premiera Morawieckiego.

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika keri

Twierdzą mengelowcy, że

Twierdzą mengelowcy, że potrzebują 6 tygodni, aby zrobić szczepionkę na mutację patogenu.

Jednak, jak w skeczu: "żaden lek nie może się zmarnować", szczepionki na wcześniejszego urojonego świrusa trzeba głupolom wcisnąć.

A zatem pierwsza szczepionka na starego srajwirusa, po trzech tygodniach druga szczepionka na starego srajwirusa, po sześciu tygodniach pierwsza szczepionka na nowego srajwirusa, po dziewięciu tygodniach druga szczepionka na nowego srajwirusa, a po dwunastu tygodniach nowa mutacja w teatrzyku kowidowym Biggrin

Portret użytkownika Kwazar

Może ...doszli do wniosku ?

Może ...doszli do wniosku ? może stać się jeszcze bardziej? Naukowcy uważają? ........Kiedy to się skończy ?!  Gdzie jest ten odważny który zrobi z tym i NIMI  pożądek ? Nowy Dżejsus Cristof musi się objawić ? Jedynie ON temu zaradzi ? 

Portret użytkownika Kmieć bez loginu

Że co? Że ten włóczykij

Że co? Że ten włóczykij Joszue miałby temu szaleństwu zaradzić?
Przecież to chłopaki z jego plemienia to odwalają. To pewnie Dzizuzowi miłe to, co się na Padole odpier,,,

Potrzebny jest nowy Józef Stalin, kóry oczyściłby swiat z parchatych zbrodniarzy od Lejby Bronsztajna (pseudonim peracyjny tego arcy parcha: "Trocki"), a nie jakiś żydowski nierób-włóczykij obrzezany.
 

Portret użytkownika ixi

Od chwili pojawienia się

Od chwili pojawienia się wirusa pojawiały się informacje o kolejnych skutecznych lekach po czym były dementowane. To wskazuje na celową dezinformację oraz kierowanie myślenia że jedyną skuteczną ochroną jest szczepionka. Tymczasem można znaleźć techniczny opis abordażu wirusa oraz ziołowe suplementy które to uniemożliwiają.

Strony

Skomentuj