Izrael może być coraz bliżej decyzji o ataku na Iran

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Jak wiadomo nie od dziś, Izrael "ma" prawo mieć broń jądrową i straszyć wszystkich "opcją Samsona", ale inni, w tym Iran, nie powinni nawet myśleć o tym, aby dołączyć do niewielkiego grona mocarstw nuklearnych.

Zdaniem izraelskiego premiera Naftali Bennetta, Irańczycy ze swoim programem nuklearnym, przekroczyli „wszystkie czerwone linie”. Słowa te zostały wypowiedziane na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Szef rządu Izraela dodał też, że Iran w kwestii opracowania broni masowego rażenia, osiągnął pinkt zwrotny. Taki sam punkt, miała też osiągnąć cierpliwość Izraela.

 

Bennett uważa, że Iran bez ponoszenia konsekwencji, łamie ustalone porozumienia z Międzynarodową Agencją Energii Atomowej oraz ignoruje inspekcje. Premier Izraela nazwał nawet obecnego prezydenta Iranu - Ebrahima Raisiego - „rzeźnikiem”.

 

Ambasador Iranu przy ONZ Madżid Rawanczi zripostował Bennetta podkreślając, że Izrael nie ma żadnego prawa mówić innym co mogą, a czego nie mogą, w kwestii programu jądrowego, bowiem sam posiada setki głowic nuklearnych.

 

Tak czy inaczej, Izrael nie chce pozwolić na to, aby Iran zdobył taki sam potencjał rażenia. Skoro więc sytuacja osiągnęła punkt zwrotny, to znaczy, że prawdopodobnie planowany jest już atak na ośrodki, w których tworzona jest irańska broń atomowa.

 

Jeśli jednak się to stanie, sprawca będzie doskonale znany, a to rozpęta olbrzymi konflikt na Bliskim Wschodzie, który może przerodzić się w III wojnę światową.

Ocena: 

Średnio: 1 (1 vote)

Komentarze

Portret użytkownika irfy

Realnie Izrael nie może

Realnie Izrael nie może zrobić nic, przynajmniej na tym etapie. Era rozwalania z powietrza irańskich instalacji jądrowych minęła bezpowrotnie i obecnie te obiekty ulokowane są albo głęboko w masywach górskich albo bardzo głęboko pod ziemią. Oczywiście Bennett pewnie pośle lotnictwo, żeby coś tam Persom zbombardowało, ale nie liczyłbym na jakieś spektakularne sukcesy. Wymachiwanie uzi jest więc raczej elementem polityki wewnętrznej - nowy premier musi okazać "zdecydowanie".

Żadną "trzecią wojną światową" też tu nie pachnie, bo to się nie spina politycznie. Izrael nie jest w stanie dokonać zmasowanej inwazji lądowej na Iran a tym razem nie będzie mógł wykorzystać armii USA. Stany Zjednoczone nie po to wycofywały się z Afganistanu (idealnego, żeby wkroczyć do Iranu od wschodu), żeby teraz ryzykować marnowanie olbrzymie środki na wielotygodniowe bombardowanie i następujący po nim desant morski. Nie w perspektywie rywalizacji z Chinami.

Izrael teoretycznie mógłby zaatakować atomem, ale tego nie zrobi, bo stworzyłby precedens, morderczy dla samego Izraela. Potraktowani w ten sposób Persowie zrobiliby wszystko, żeby się symetrycznie „odgryźć”. Sądzę, że za odpowiednią opłatą albo Kim, albo Pakistan mogliby im sprzedać parę działających egzemplarzy. Nie trzeba pisać, co wtedy stałoby się z Izraelem.

Portret użytkownika Wungiel

Stany Zjednoczone nie po to

Stany Zjednoczone nie po to wycofywały się z Afganistanu (idealnego, żeby wkroczyć do Iranu od wschodu), żeby teraz ryzykować marnowanie olbrzymie środki na wielotygodniowe bombardowanie i następujący po nim desant morski.

No nie, wycofali się tylko po to, aby sprawy poszły własnym nurtem - i rękoma talibów. Poczekają aż się zrobi ciekawiej i dołączą jak 7 grudnia 1941 albo 6 kwietnia 1917. Ten sam modus operandi, podobne intencje i przygotowanie terenu. Długo by pisać o tym, jak z Stany z Anglią przygotowywały grunt pod II wojnę światową. Może nawet trochę więcej Anglicy, pisał o tym Stanisław Cat-Mackiewicz, ale mało kto chciał chłopa słuchać w jego czasach. Z tym, że Anglicy i USA to jedna rodzina... No i trochę się wyręczyli żydowską finansjerą (a może to ta finansjera zarządzała nimi od góry - kto wie?).

Czym się różni obecna sytuacja? Mamy rozbuchany syjonizm w Izraelu, tak jak w Europie Środkowej i Zachodniej przed wojną. Analogia uciemiężonych muzułmanów do pognębionych traktatem wersalskim Niemców aż się ciśnie na usta. Osobiście nie mogę się z Tobą zgodzić, że "nie pachnie tu trzecią wojną światową". No nie, tutaj capi na kilometr, że coś zaraz rypnie. Nie musi być to wcale atak Izraela na Iran - w taki scenariusz trochę rzeczywiście wątpię - choćby z powodów, które tu słusznie wymieniłeś. Jest za to całkiem możliwe, że to druga strona zacznie a Izrael znajdzie się na pozycji defensywnej. Nienawiść do żydów wśród muzułmanów jest wielka, wręcz organiczna, miałem kiedyś okazję pogadać z jednym Irańczykiem i jednym Turkiem na ten temat. Oczywiście nie podejrzewałbym o inicjację konfliktu Iranu - to mimo wszystko spokojny i ułożony kraj, im daleko do wojny. No ale po całej okolicy masz całe narody rozjuszonych nienawiścią wyznawców wiary Mahometa.

Jeszcze trzeba dodać o sytuacji z saudyjczykami - która jest conajmniej dziwna. Nie śledzę tego tak uważnie, ale oni chyba trochę przestali się lubić ze Stanami. Może to czysta koincydencja - a może element w procesie, który ostatecznie doprowadzi do wojny.

Jest też także problem Turecki, to znaczy - za Erdogana władza ostatecznie wymknęła się juncie wojskowej z pod kontroli. Mamy teraz nowego sułtana a chłop wyraźnie zdradzał apetyt na terytorium Syrii na przykład. Czego chciałby jeszcze? Może greckich wysp? Może Cypru, który jest wielką bazą wojskową Anglików. Ciężko powiedzieć - oczywiście Turcja ma potencjał do rozpętania konfliktu zasadniczo mało znaczący, ale jak się coś tam zacznie, to niewątpię, że nie włoży w to swoich rąk.

Jeżeli piszesz zaś, że Stany nie są zainteresowane wojną, z uwagi na rywalizację z Chinami, to nie jest tak do końca. Ekspansja Chin na Zachód siłą rzeczy prowadzi albo przez Bliski Wschód, albo przez Rosję albo przez morza i oceany. Na morzach i oceanach wiadomo kto jeszcze panuje - chociaż już ciężko dycha, to jednak nadal kontroluje te szlaki handlowe. Rosja - no jest to opcja, ale do skarbów Bliskiego Wschodu i Afryki przez ten kraj jest tak jakby naokoło - ostatecznie - przez Rosję - tylko do konającej gospodarczo i społecznie Europy. Pozostaje Bliski Wschód - z całym swoim potencjałem na stworzenie tam przyczółków dominacji, sporą ilością surowców, społeczeństwami rozwijającymi się - a zatem pragnącymi dóbr, pracy i inwestycji. Myślę, że nie muszę dodawać, że zrobienie tam bałaganu będzie absolutnie w interesie USA.

Sentimus experimurque, nos aeternos esse.

Portret użytkownika dd

W mojej ocenie Izrael nie

W mojej ocenie Izrael nie może wywołać wojny przy obecnie upadającym usa. Izrael raczej musi stawiać na mocne zabezpieczenia na zasadzie straszaka. Pozostaje też nie rozstrzygnięta kwestia gdzie mieszkańcy Izraela mają się ewakuować w razie wojny?

Portret użytkownika Wmordepchaj Dollar

Jak to - gdzie się ewakuują w

Jak to - gdzie się ewakuują w razie W? A Centr.Port Kom. w szczerym polu to dla kogo szabesgojska ch.jnio-patatajnia buduje za nasze jak nie pod potrzeby masowej ewakuacji plemienia zmijowo-handlowego? Się południo-wschód Polski od Polski odetnie a południowy zachód Ukrainy odetnie od Ukrainy będącej teraz w kompletnym władaniu Sruli, połączy - i Eretz II jak malowanie szanowny mój panie a San już nie będzie Sanem ale nr.II Dżordanem mianowan zostanie!!!

"Pokaż jak sikasz, a powiem ci gdzie jest twoja synagoga".

Portret użytkownika r

Tupanie nogami nie robi

Tupanie nogami nie robi zadnego efektu na Iranie. Ten wie, ze posiadanie broni atomowej chroni przed atakiem. Kim wyprodukowal bombke, to Iran pewnie tez juz ma. Pytanie tylko ile ich ma. Izrael kopie sobie grob. Ten atak na Palestynczykow, po ktorych Hamas wystrzelil domowej roboty rakietki, to bylo testowanie zelaznej kopuly. Kazda bron ma swoja wydolnosc. Izrael podal to jakie wielki sukces, bo zestrzelili troche nic, a przy okazji ujawnili parametry techniczne. Jak byscie nie zauwazyli, to po tym incydencie Izrael siadl na dupie w Palestynie. W koncu jakis polglowek zorientowal sie, ze oni ich tylko testuja.

Strony

Skomentuj