Geopolityczny impas i pisowski koniec historii

Kategorie: 

Źródło:

Dokładnie 52 lata temu miały miejsce w Polsce tak zwane wydarzenia marcowe - masowe protesty młodzieży studenckiej. Jak to możliwe, że małej grupce studentów wywodzących się z rodzin członków stalinowskiego aparatu terroru i partyjnych bonzów okresu przedpaździernikowego, udało się porwać tłumy polskich studentów i napuścić ich na siły milicyjne Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej? I dlaczego dzisiaj stary establishment, który utracił władzę w 2015 roku nie robi właściwie nic, aby ową władzę odzyskać? Co więcej, śmiem twierdzić, że robi wszystko, aby zapewnić swoim politycznym konkurentom, współczesnym "chamom" (jak zapewne po cichu są określani pisowscy aparatczycy przez światłych i postępowych zwolenników głębszej integracji Polski w ramach Unii Europejskiej) kolejne lata "władzy absolutnej". Dlaczego tak się dzieje?

Przede wszystkim obecne światowe tendencje kreowane przez dominujące mocarstwo nie sprzyjają rewolucjonizowaniu młodzieży. Najważniejszą tego przyczyną jest fakt powolnego zmniejszania dystansu w rywalizacji gospodarczej, dzielącego dominujące mocarstwo - Stany Zjednoczone i ich głównego konkurenta a więc Chińską Republikę Ludową.

Niestety III fala globalizacji, zapoczątkowana upadkiem muru berlińskiego, wyzwoleniem Europy Wschodniej spod radzieckiego jarzma oraz rozpadem polityczno-wojskowych struktur zarządzanych przez ZSRR spowodowała zastrzyk korzyści dla międzynarodowych korporacji oraz dla państw rozwijających się, w tym tych wyzwolonych spod dominacji aparatu podległego Moskwie (oczywiście nie wszystkich). Na nowej fali globalizacji stracili przede wszystkim zwykli obywatele państw wysoko rozwiniętych, gdy nagle ni stąd, ni zowąd fabryki i zakłady pracy, które gwarantowały im życie na bardzo przyzwoitym poziomie zostały rozmontowane, spakowane w walizki i wywiezione do krajów "bogatych" w tanią siłę roboczą. 

Na ogólnoświatowych zmianach w życiu politycznym, społecznym, gospodarczym czy kulturalnym, które rozpoczeły się po demontażu Imperium Radzieckiego straciły również Stany Zjednoczone jako całokształt państwowy. Można oczywiście wymienić wpływowe grupy interesu, które odniosły w ramach globalizacji szereg korzyści. Mowa tu przede wszystkim o wielkim biznesie i nowojorskiej finansjerze. Jednak grupy interesu takie jak przemysł zbrojeniowy (który to karmiony był w epoce Zimnej Wojny wielomiliardowymi kontraktami, które gwarantowało napędzanie nuklearnego strachu przez lobby wojskowo-przemysłowe) czy wszechpotężne lobby żydowskie (które to przede wszystkim dążyło do likwidacji Związku Radzieckiego) były tymi grupami, którym nowa fala globalizacji przyniosła co prawda pewne korzyśći, jednak dostarczyła także nowych problemów.

I tak: przemysł zbrojeniowy musiał znaleźć sobie nowego wroga, dzięki któremu nowe państwowe kontrakty mogły dostarczać zastrzyk gotówki dla prywatnych koncernów branży wojskowej, natomiast państwo Izrael, reprezentowane przez żydowskie lobby, wobec osłabienia wpływów antyamerykańskich (reprezentowanych przede wszystkim przez Związek Radziecki i ich sojuszników) w regionie Bliskiego Wschodu musiało rozpocząć wdrażanie planu rozbijania wrogich sobie państw (przede wszystkim Arabskich) za pomocą swojego protektora a więc Stanów Zjednoczonych, wykreowując przy okazji w dużej mierze sztuczny problem nowego wszechpotężnego zagrożenia dla demokratycznego zachodu jakim stał się islamski terroryzm.

Wykreowanie nowego wroga w postaci islamskiego fundamentalizmu (którego głównymi nośnikami są amerykańscy i izraelscy sojusznicy, tacy jak Arabia Saudyjska czy też Bractwo Muzułmańskie) oraz lewicowy charakter rządów krajów nieprzyjaznych Izraelowi, takich jak Syria, Libia czasów Kaddafiego czy też Irak Saddama Husseina zmusiły połączone siły Izraela i amerykańskiej "zbrojeniówki" do kontyunowania neokonserwatywnej rewolucji z okresu Ronalda Reagana (na obszarze Stanów Zjednoczonych) oraz przeniesienia owej rewolucji na obszar krajów postkomunistycznych, przede wszystkim w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie wciąż dwa pokolenia ludzi pamiętają czas komunistycznej niewoli, jaką błędnie jest w Polsce określany okres istnienia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej (która to była najbardziej niezależnym krajem bloku socjalistycznego) a ostatnio również na obszar Europy Zachodniej (patrz wzrost znaczenia proamerykańskich i proizraelskich partii politycznych takich jak włoska Liga Północna, Alternatywa Dla Niemiec, Wolnościowa Partia Austrii, francuski Front Narodowy czy też brytyjska UKIP).

Polska jako kraj bloku wschodniego, w którym tendencje antykomunistyczne w okresie istnienia ZSRR i Układu Warszawskiego były chyba nacmocniej wspierane przez służby specjalne krajów NATO (przede wszystkim USA i we wczesnej fazie zimnej wojny również Wielką Brytanię) stała się dla USA w okresie postzimnowojennym najważniejszym sojusznikiem w ich nowych krucjatach na obszarze  Azji Południowo-Zachodniej i Afryki Północnej. Wynika to oczywiście z braku występowania na terenie Polski muzułmańskich mniejszości religijnych oraz etnicznych Arabów, którzy mogliby w odwecie destabilizować politycznie i społecznie nasz kraj. Toteż dzięki temu oraz dzięki położeniu przy granicy ze zmilitaryzowaną rosyjską eksklawą - Obwodem Kaliningradzkim jesteśmy dla Stanów Zjenoczonych niczym innym jak swego rodzaju poligonem wojskowym do ewentualnej militarnej rozgrywki z Federacją Rosyjską o dominację nad kluczowym obszarem Eurazji (jak ów obszar charakteryzował guru światowej geopolityki Halford Mackinder) oraz czymś w rodzaju mięsa armatniego (oczywiście w pewnej skali), które ma być wysyłane na azjatyckie pustynie do uwiarygadniania w oczach świata kolejnych zbrojnych napaści na suwerenne państwa, które zagrażają głobalnej hegemonii USA, istnieniu Izraela bądź też posiadają pokaźne złoża surowców naturalnych, przede wszystkim ropy naftowej czy też gazu ziemnego.

A to tylko jedna z przyczyn swego rodzaju "końca historii" z jakim mamy do czynienia po zmianie układu rządzącego w Polsce, który nastąpił w 2015 roku i który będzie trwał zapewne jeszcze wiele lat, gdyż ani lewicowa opozycja nie ma już "paliwa politycznego" do walki z opcją rządową, ani koncesjonowani przez tutejszą bezpiekę "patrioci", "narodowcy" i "wolnościowcy" nie mają zamiaru (albo nie wolno im) zagrożić dominacji Prawa i Sprawiedliwości.

Inną ważną przyczyną jest czynnik demograficzny. Zarówno w Polsce jak i w krajach zachodu przyrost demograficzny jest na tak niskim poziomie, że brakuje zwyczajnie rewolucyjnych "rąk do pracy". Polska jest w o tyle gorszym położeniu, że miliony młodych ludzi, którzy nie mieli perspektyw w kraju, wymeigrowało na zachód Europy, zasilając tamtejsze gospodarki. Pozostali Ci "syci" dla których polityka może być co najwyżej sposobem na "stały etat" i gwarantowane 12 tys zł miesięcznej (plus dodatki rzecz jasna) pensji poselskiej. Lata 60-te charakteryzowały się w Polsce (jak i na zachodzie) wchodzeniem w wiek dorosły młodzieży z powojennego wyżu demograficznego, chociaż trzeba przyznać, że w przypadku Polski jedynie studenci "porwali się do antykomunistycznej" rewolty, inspirowanej przez jedną z PZPR-owskich frakcji. Protesty na zachodzie (Francja,USA) miały charakter masowy (początkowo studenci, później również robotnicy, w kulminacyjnym momencie wszystkie warstwy społeczne).

Trzecim ważnym czynnikiem jest przejęcie przez partię konserwatywną potencjalnie lewicowego elektoratu a więc ludzi najbiedniejszych (w tym rodzin wielodzietnych), którzy mogliby zostać napuszczeni na władzę przez opcje lewicowe. Jednak lewica jak widać woli budować swój elektorat na bazie ideologii a nie spraw społecznych, toteż jej poparcie jest w Polsce rekordowe niskie, w porównaniu do innych krajów, w których kontrolę gospodarczą sprawuje postkomunistyczna oligarchia i międzynarodowe korporacje.

Krótko mówiąc mamy w rodzimej polityce swego rodzaju impas - zastój i brak chęci kogokolwiek by cokolwiek zmieniać. Ponieważ politycy muszą przecież coś robić toteż od czasu do czasu wyciągnięty zostanie na wierzch jakiś nieco bardziej kąśliwy temat, pokroju łapówek, których w "epoce kamienia łupanego" dopuścił się jeden z bardziej wpływowych lekarzy (bo przecież lekarze w Polsce wcale nie biorą łapówek) czy też gest pewnej posłanki, który został sztucznie "wykreowany" po to, aby zwolennikom dwóch najbardziej wpływowych watah politycznych znaleźć powód do rozruszania atmosfery i dostarczenia kolejnego powodu do skłócenia Narodu Polskiego, w celu utrzymania go w politycznych ryzach i przekierowania uwagi na rzeczy kompletnie nieistotne, a odwracając ją od spraw kluczowych, takich jak np. postępująca od wielu lat utrata suwerenności politycznej w ramach Unii Europejskiej oraz polityczno-militarnej w ramach "sojuszu" ze Stanami Zjednoczonymi.

Nie inaczej jest w polityce międzynarodowej. W żadnym poważnym kraju biała młodzież nie jest w stanie porwać się na większą polityczną rewolucję i ukrucić rządy lewicowców i technokratów czy też koncesjonowanych "prawicowców", którzy w celu powiększania zysków wąskiej elity ludzi, demontują tradycyjne społeczeństwa zachodu i przemieniają je w multikulturowy burdel, zagrażający bytowi przede wszystkim przeciętnych ludzi, podczas gdy sami odgradzają się od nowego, zrewolucjonizowanego, kolorowego proletariatu "wysokim murem" i tłumaczą przeciętnym Francuzom czy Niemcom, że mają być tolerancyjni i nowocześni, podczas gdy sami żyją w sposób niezwykle konserwatywny, gardząc zarówno białymi pracownikami jak i niebiałymi imigrantami, wyzyskując ich i gromadząc na swoich kontach w rajach podatkowych miliardowe fortuny.

Oczywiście taki stan rzeczy nie byłby możliwy, gdyby nie wykreowanie fikcyjnego zagrożenia jakim jest kontrolowany w dużej mierze przez tajne służby państw zachodu i ich sojuszników islamski terroryzm, usprawiedliwiający powiększanie uprawnień aparatu policyjno-wywiadowczego i pogłębiający zjawisko permanentnej inwigilacji i kontroli społeczeństwa przez coraz mniej demokratyczne państwa zachodu.

Taki stan rzeczy sam w sobie powoduje zmianę nastrojów społecznych: z lewicowego, globalistycznego szaleństwa, które ogarnęło świat po upadku ZSRR, na coraz mocniej konserwatywne nastroje, które przenikają do każdego zakamarka wysoko rozwiniętych społeczeństw zachodu. I niech nikt nie twierdzi, że jest inaczej. Lewicowy charakter zachodnich rządów służy jedynie tworzeniu atmosfery korzystnej dla demontażu państw narodowych, natomiast wzrost znaczenia partii politycznych o charakterze narodowym, przede wszystkim we Francji, Wielkiej Brytanii, Austrii, Niemczech, Hiszpanii czy Włoszech służy pacyfikowaniu zarówno białych, którzy są o wiele mniejszym zagrożeniem w czasie ulicznych demonstracji niż nafaszerowani różnymi psychotropami i narkotykami skrajni lewicowcy, którzy w sojuszu z imigrantami doprowadzają do rozkładu porządku publicznego i dążą do rozbudowywania "państwa opiekuńczego" (czyt. szerzenia patologii i bezrobocia), jak i kolorowych imigrantów, którzy to wykonując proste prace fizyczne, mają o wiele więcej "życiowej energii" niż urzędujący za biurkiem "biali inteligenci" i którzy (gdyby jakiś kraj albo inny podmiot życia polityznego miał ochotę tak owe przedsięwzięcie sfinansować) mogliby stać się zalążkiem nowej, komunistycznej rewolucji, która zmiotła by z powierzchnii ziemi obecne elity (i która rzecz jasna doprowadziła by świat do katastrofy).

 

Rok 1968 to również rok masowych protestów w krajach zachodnich, m.in. we Francji i w USA. Protesty te miały kluczowe znaczenie jeżeli chodzi o charakter rządów w kolejnych dziesięcioleciach. Dlaczego dzisiaj do tak owych nie dochodzi a kiedy nawet już do tak owych dojdzie, nie mają one żadnego przełożenia na politykę krajową? Ważnym powodem braku chęci na polityczne zmiany metodami ulicznymi jest zmiana struktury demograficznej krajów zachodnich, przede wszystkim Stanów Zjednoczonych oraz postępująca degeneracja intelektualna ludności białej, która powoduje obsadzanie państwowych stanowisk ludźmi wywodzącymi się z niebiałej mniejszości, którzy z pewnością będą mieli inny pogląd na rozszerzanie wpływów metodami wojskowymi czy też metodą soft power (m.in. kolorowe rewolucje) w przypadku USA czy też na towarzyszenie USA w jej zbrojnych napaściach, w przypadku Francji.

Jak pokazały lata 50-te i 60-te w USA mniejszości, które różnią się od siebie niczym ogień i woda (patrz Afroamerykanie i Żydzi) potafią zbudować wieloletni sojusz polityczny przeciwko większości (białym protestantom) i doprowadzić do niekorzystnych przemian społeczno-politycznych, osłabiających pozycję białych potomków europejskich kolonistów. Jednak zmiana struktury demograficznej (obecnie powiększająca się przewaga niebiałej ludności USA nad białą) powoduje przymus odwrócenia sojuszy. Nie powinno więc dziwić, że Żydzi, którzy stali w pierwszych rzędach demonstracji antywojennych w latach 60-tych, dzisiaj obsadzają najważniejsze stanowiska w Departamencie Obrony i są najważniejszymi zwierzchnikami neokonserwatywnej rewolucji, stojąc w drugim i trzecim rzędzie za Donaldem Trumpem i popychając kompletnie nieistotne marionetki pokroju Pence'a czy innego Pompeo do kontynuacji militarystycznej polityki okresu rządów George'a Busha jr.

Przyczyną sojuszu żydowsko-protestanckiego, który pogłębia się w wyniku rozpadu tradycyjnych neokonserwatywnych (neotrockistowskich) struktur pokroju "Projektu na Nowe Amerykańskie Stulecie" i skompromitowania jego członków jest właśnie zagrożenie płynące z przyspieszenia zmniejszania dystansu dzielącego Chiny i USA, zagrożeniu bytu Izraela przez dążący do budowy bomby jądrowej Iran, chęć kontroli światowych złóż surowców naturalnych, będących kluczowym elementem każdej gospodarki państw rozwijających się a uzależnionych od importu tak owych oraz groźba utraty kontroli nad "światową wyspą" (Eurazja +Afryka), poprzez utratę wpływów w jej kluczowym obszarze a więc w Europie Środkowo-Wschodniej.

Ponieważ Polska znajduje się w kluczowym dla kontrolii "światowej wyspy" położeniu Amerykanie z pewnością bardzo dbają o to, aby nasz kraj był oazą stabilności, koncesjonowanego patriotyzmu i gotowości do walki w imię antyrosyjskiego rewanżyzmu za blizny przeszłości (takie jak rozbiory, wojna polsko-bolszewicka, Katyń, PRL czy też kreowana na nową narodową tragedię nie do końca wyjaśniona Katastrofa pod Smoleńskiej z 2010 roku) czy też walki z "islamskim fundamentalizmem" i "terroryzmem" u boku takich "demokratycznych" i "pokojowo nastawionych" krajów jak Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Aby takie tendencje utrzymać panujące nad naszym krajem (jak z resztą nad każdym innym demokratycznym państwem) służby specjalne, szkolone obecnie w tajnych ośrodkach pod Waszyngtonem czy też na Pustynii Negew z pewnością nie pozwolą na większą destabilizację kraju, dojście do władzy elementów choćby lekko zabarwionych czerwienią, zielenią czy innym pacyfizmem lub też stawiające interes państwa i Narodu Polskiego ponad interesem "sojuszników" i "przyjacieli" spod znaku Gwieździstego Sztandaru czy też Gwiazdy Dawida.

Co prawda co jakiś czas, zarówno skrajnie lewa jak i prawa opozycja zostanie wypuszczona na ulicę w celu zapewnienia nieco rozrywki, podgrzania a następnie szybkiego ostudzenia politycznej atmosfery lub po prostu potrzeby "wyszalenia się" nieco bardziej krewkich młodziaków jednak na zmianę czegokolwiek zarówno w Polsce jak i na zachodzie się nie zanosi. "Pisowski koniec historii" w przeciwieństwie do "fukuyamowskiego końca historii" będzie trwał o wiele dłużej.

Podobnie rzecz ma się jeżeli chodzi o politykę światową. Służby specjalne każdego kraju zachodniego utrzymują pełną kontrolę nad każdą zrewolucjinizowaną grupą, która mogła by pociągnąć tłum w kierunku nieporządnym do narzuconego przez wąskie elity polityczno-biznesowe.

Impas polityczny można dostrzec również w przypadku wykorzystywania regularnej siły wojskowej. Postęp technologiczny doprowadził już do tego, że polem rywalizacji między poszczególnymi krajami stała się przede wszystkim gospodarka.Nastąpił renesans geopolityki, która już nie jest utożsamiana z ekspansją terytorialną, jak miało to miejsce w dwudziestoleciu międzywojennym. Dzisiaj geopolityka to "banda jajogłowych", którzy przesiadują godzinami przy matematycznych wykresach i doradzają politycznym przywódcom i ich opiekunom ze spec służb jaką drogą ma podążać ich kraj. Co prawda raz na jakiś czas wybuchnie w kluczowym dla światowej dominacji miejscu jakaś mniej lub bardziej krwawa wojna, jednak są to jedynie przetasowania regionalne. Żadnej III wojny światowej nie będzie. Dzisiaj miejscem "walki zbrojej" stała się przede wszystkim cyberprzestrzeń, żołnierzami informatycy, hakerzy i inni cyberszpiedzy a metodą walki propaganda,dezinformacja, cyberszpiegostwo oraz sabotaż.

Jeżeli ktoś liczył na rychły wybuch wojny świata zachodniego z Islamską Republiką Iranu niech o tym na razie zapomni. Oczywiście do tak owej może dojść ale tylko jeżeli Iran zagrożi na tyle bytowi państwa Izrael, że żydowskie lobby wymusi na amerykańskiej administracji tak ową. Żaden prezydent USA nie zaryzykuje swojej politycznej kariery dla tankowca ropy czy cysterny z gazem. Żaden prezydent USA nie zdestabilizuje świata muzułmańskiego, powodując gniew i chęć rewanżyzmu setek milionów wyznawców islamu. Co jakiś czas w celu przerwania "geopolitycznego impasu" Amerykanie czy Izraelczycy zniszcząc albo zrabują jakąs własność Państwa Irańskiego ale na tym się jedynie skończy.

Lud od zawsze potrzebował chleba i igrzysk a jak areny z gladiatorami tracą na popularności lub nie zaspokajają potrzeb wszystkich jego członków, to trzeba "motłochowi" znaleźć inną rozrywkę. Nakarmić go amerykańskim czy innym patriotyzmem, przekierować uwagę na sukcesy kraju, odwracając jednocześnie uwagę od najważniejszego - od jego własnego portfela. Bo przecież ten najwięcej traci na geopolityce. Aby Ameryka mogła kontynuować swój marsz po utrzymanie światowej hegemonii Imperator Trump musi wyjąć z kieszeni amerykańskiego podatnika jeszcze więcej zielonej makulatury niż każdy jego poprzednik i przekazać je żołnierzom, szpiegom, korporacjom, bankom, mafiozom, terrorystom, zagranicznym politykom, urzędnikom czy innym pospolitym bandziorom, którzy będą za imperium wykonywać brudną robotę. Wszystko w jednym celu: jak "powiedział" to wiele lat temu w tytule swojej książki prof. F. William Engdahl - "Cage the Asian Dragon".

Jeżeli więc dziwi kogoś "koronowirusowa panika" niech wyluzuje. To zjawisko ma swoje dwa główne cele, z których żaden nie jest chorobą ani śmiercią. Pierwszy to osłabienie Chin, drugi to zastraszenie społeczeństwa. Co prawda obydwa cele można osiągnąć tradycyjnymi sposobami (czyt. islamskimi terrorystami) ale przecież od czasu do czasu trzeba porzucić rutynę i nieco urozmaicić zalew opini publicznej bezwartościowym chłamem. Bo przecież ileż czasu można jeść te same flaki z olejem...

Ocena: 

Średnio: 3.3 (4 votes)

Komentarze

Portret użytkownika diament777

Byli Chamy i Żydy...Zarówno

Byli Chamy i Żydy...Zarówno PO jak i PiS to ŻYDY UNIA DEMOKRATYCZNA I UNIA WOLNOŚCI to protoplaści...chamy dawno przegrały, a władzę przyjęli żydokomuniści  w postaci POPIS I PSL.

Portret użytkownika ąę

To o czym pan pisze

To o czym pan pisze przerabiałem, jako pracownik, przew.zakładowej "S" jako auslander w kraju sąsiednim, Możnaby dyskutować nad szczegółami ale uważam że ważniesze jest to "co jest" a jeszcze ważniejsze "to co będzie".

Obawaiam się tego "co bedzie" bardziej niż wirusa w koronie. :Patrząc na tzw. scene polityczną  na jej aktorów można się tylko załamać.Nie wdając się w ocenę tych kukiełek możnaby zadać sobie retoryczne pytanie- czy w naszym nieszczęsnym kraju nie ma przynajmniej jednego sprawiedliwego ? Nigdy w "Polszcze" nie było jednomyślności (po za epizodami wojennymi) ale czemu wygrywamy wojny a nie możemy wygrać pokoju jaki jest nam dany ?

Za "Gierka" PRL zaciągnął kredyty których celowość nie zawsze była uzasadniona ale "Gierek" został spłacony.

Natomiast aktualne zadłużenie IV PRL-u dawno już przekroczyło 1 biliion bez szans na spłate kiedykolwiek.

Czy jest jakaś alternatywa poza "arh=gentynizacją ?"

Portret użytkownika ąę

1 bilion 2biliony 3 biliony

1 bilion 2biliony 3 biliony to nie zmienia faktu podstawowego że naz nieszczęsy kraj jest poddawany argentynizacji skutecznie od lat.Nie będę wskazywał palcem komu na tym zależy ,żeby nie posądzono mnie o 'antysemityzm".Oczywiście lud polski wybrał ich sobie na zgubę w wolnych i demokratycznych wyborach -tak jak kiedyś PARTIĘ PIWA. Prostemu ludowi świat realny miesza się z kabaretem, jajcarz i zgrywus estradowy może zostać nawet królem.. Jajcarze z radością wpuszczają do IVPRL-u kolejnych banksterów (ostatnio chińskich) do dojenia polskiej kozy.Bankste rzyski z potężnego oprocentowania wyprowadzają z Polski do banków macierzystych.Aby ktoś chciał coś zmienić to powinien pozbyć się już dawno szajki banksterów.Ale NIKT tego nie chciał ani nie chce. Można by się tylko domyślać ,że ma to związek z prywatnymi kontami  w szwajcarskich banków osób przynajwiększych korytach ale trudno to wykonać -no bo solidarność świń jest ponad podziały partyjne.Główne hasło świń- Koryta są OK, koryt nie przewracamy.Gdyby znalazł się (to teoria) jeden sprawiedliwy to wystarczyłoby sprawdziś stan (zastrzeżonych konta) przed dojściem i po odejściu od koryt.Ale skąd takiego wziąć ?

Portret użytkownika lipka

Gdyby taki odważny się

Gdyby taki odważny się znalazł to szybko by skończył jak Andrzej Lepper i kolejni, których lista jest długa i nic to nie zmieniło.

Portret użytkownika Esteban

Daj sobie spokój z głębszymi

Daj sobie spokój z głębszymi przemyśleniami. Zwyczajnie ci to nie wychodzi. Naczytałeś się radzieckiej propagandy i próbujesz robić za eksperta. Poczekaj do kąta, ogórki będziesz mógł zrywać.

Strony

Skomentuj