Dyplomata z USA proponuje przekształcenie Polski w platformę produkcyjną amerykańskich korporacji

Kategorie: 

Źródło:

Generał Robert Spalding, były doradca prezydenta Donalda Trumpa ds. Chin oraz jeden z autorów obecnie obowiązującej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych w swojej pracy pt. "Niewidzialna wojna" postulował o przenoszenie amerykańskiego potencjału produkcyjnego z powrotem do USA oraz do innych krajów demokratycznych, gdyż jak twierdził on interes amerykańskiego państwa jest ważniejszy od interesu amerykańskiego konsumenta.

Tak więc nie ważne, że najbiedniejsi Amerykanie będą mieli z tego tytułu dużo mniej pieniędzy w kieszeniach, gdyż siła robocza w krajach podlegających demokratycznym procedurom jest znacznie droższa niż w krajach autorytarnych. Liczy się przecież interes USA ponad wszystko - Amerika uber alles można by rzec. Oczywiście gen. Spalding jako reprezentant militarystycznej opcji amerykańskiego imperializmu nawet nie udaje, że Stany Zjednoczone powinny niszczyć ekonomicznie Chiny, gdyż nie są one krajem demokratycznym. W swojej książce co prawda co jakiś czas wciska w swój wywód ubolewania nad brakiem demokracji w chińskim państwie jednak z owej pracy można się dowiedzieć przede wszystkim, że Chiny są złe gdyż: nie pozwalają zachodnim  koncernom wyprowadzać zysków poza granice swojego kraju, zmuszając je tym samym do inwestowania ich na terytorium Chin, kolonizują inne kraje swoimi towarami (gdyż jak wiadomo monopol na eksport swoich produktów powinny mieć jedynie jedyne słuszne Stany Zjednoczone), zakładają na całym świecie instytuty Konfucjusza (gdyż jak wiadomo tylko George Soros może zakładać swoje instytuty w innych krajach), korzystają z taniej siły roboczej w Afryce (gdyż jedynie Stany Zjednoczone mogą korzystać z taniej siły roboczej w Ameryce Łacińskiej czy też w Azji i Europie Wschodniej), budują Nowy Jedwabny Szlak aby połączyć masy lądowe Eurazji w celu szybszego transportu towarów (gdyż jedynie Stany Zjednoczone mogą do spółki z krajami Ameryka Łacińskiej zbudować Autostradę Panamerykańską łączącą północny obszar amerykańskiego kontynentu z południowym)...

Mógłbym długo tak wymieniać zarzuty gen. Spaldinga wobec prężnie rozwijających się Chin, które zamiast bombardować inne kraje w celu ich podporządkowania wolą udzielać im tanich kredytów i inwestować na ich obszarze biliony dolarów.

Tak więc tezy zawarte w książce "Niewidzialna wojna" są tezami, które spokojnie można nazwać chęcią odebrania siłą możliwości innym krajom i narodom do bogacenia się poprzez ciężką pracę, pomysłowość, inteligencję czy też inwestycje w biednych rejonach świata. I to bez narzucania swojego modelu politycznego. Bo przecież czy zna ktoś chociaż jeden kraj w którym inwestycje chińskie idą w parze z narzucaniem siłą autorytarnego systemu jednopartyjnego?

Gen. Spalding w swojej książce która miała premierę w październiku 2019 roku a więc została napisana jeszcze zanim zidentyfikowano pierwszy przypadek zakażenia COVID-19 postuluje o zniechęcanie amerykańskiego biznesu do inwestowania w Chinach. Jednak jak sam przyznaje amerykańskie korporację powrócą z inwestycjami do Stanów Zjednoczonych jedynie wtedy kiedy nie będą miały innego wyboru.

Kiedy wybuchła już tzw. pandemia Koronawirusa bardzo modne wśród różnych specjalistów od geopolityki stało się hasło "skrócenia łańcucha dostaw". Krótko mówiąc globalne, głównie amerykańskie korporacje zaczną powoli wycofywać się z rejonów Azji jako tych niepewnych czy też skompromitowanych "chińskim wirusem" i poświęcając swoje ewentualne zyski, zaczną przeprowadzkę do bezpieczniejszych krajów demokratycznych, znajdujących się bliżej docelowego miejsca ich transportu.

Dokona się więc dokładnie to o co postulował doradca Donalda Trumpa generał Robert Spalding zanim jeszcze nietoperz ugryzł banana i upuścił jego kawałek, który następnie zjadła świnia, która następnie została pokrojona na kawałki i zjedzona przez pacjenta zero (alegoria do filmu Contagnion: Epidemia strachu).

Można się zastanowić czy to geniusz, jasnowidztwo czy też jednak amerykańscy żołnierze, koledzy po fachu pana Spaldinga na Światowych Wojskowych Igrzyskach Olimpijskich w Wuhan w październiku 2019 roku dokonali pewnego sabotażu...

Bez względu na to czym jest Koronawirus, skąd się wziął i jak jest groźny jest tym samym czym był zamach na Światowe Centrum Handlu w Nowym Jorku czy też atak na Pearl Harbor w 1941 roku - jest pretekstem do jeszcze większej mobilizacji amerykańskiej i światowej opinii publicznej przeciwko globalizacji, służącej głównie wzrostowi potęgi Chin i przeciwko samym Chinom jako krajowi, który do tej pory znajdując się w cieniu globalnej polityki, mógł spokojnie, krok po kroku rozbudowywać swoją potęgę polityczną, ekonomiczną czy też militarną znajdując się poza zainteresowaniem głównego nurtu światowych mediów. Pandemia Covid-19 i jej zdrowotne skutki przekierowała uwagę miliardów ludzi na ziemi na państwo chińskie, dopatrując się w nim nie tylko źródła zarazy która według co poniektórych polityków jest winna śmierci już ponad miliona siedmiuset tysięcy ludzi i zarażenia kolejnych 77 milionów ale także źródła niedemokratycznej władzy, która miała tuszować wybuch epidemii Koronawirusa, która trzyma w obozach koncentracyjnych zradykalizowanych islamistów z rejonu Sinciangu (przedstawianych w zachodniej propagandzie jako praworządnych obywateli uciskanych przez chiński reżim) oraz która tworzy system permanentnej kontroli społeczeństwa. Gdyby nie pandemia COVID-19 wszystkie te fakty zostałyby przysłonięte kurtyną nowoczesności i niespotykanego dotąd sukcesu gospodarczego, który wypracowali Chińczycy w ciągu ostatnich 40 lat.

 I właśnie owo przekierowanie uwagi na Chiny i dostrzeżenie uzależnienia od tego kraju zachodnich gospodarek spowodowało pojawienie się w ostatnim czasie powtarzanego jak mantra magicznego hasła skrócenie łańcuchów dostaw.

Oglądając rozmowę byłego ministra spraw zagranicznych Polski Radosława Sikorskiego z byłym wysokim urzędnikiem Rady Bezpieczeństwa Narodowego administracji Billa Clintona a także byłym oficerem amerykańskiej ambasady w Polsce a później także ambasadorem USA w Polsce Danielem Friedem możemy się przekonać że w Stanach Zjednoczonych panuje ponadpartyjna zgoda co do tego, iż trzeba zacząć się uniezależniać od Chin i przenosić potencjał produkcyjny do Europy, skracając tym samym drogę, którą muszą przebywać towary z punktu produkcji do punktu konsumpcji.

Ów wysoki urzędnik Departamentu Stanu, który swego czasu został oddelegowany przez Baracka Husseina Obamę do likwidacji więzienia Guantanamo na Kubie  w 24 minucie rozmowy stwierdza, iż istnieje potrzeba wycofywania kapitału z Chin i przenoszenia go do Europy. A Polska i Rumunia mogłyby stać się platformą produkcyjną dla Stanów Zjednoczonych. Tak więc Pan ten proponuje nic innego jak sprowadzenie Polski do roli gospodarczej kolonii Stanów Zjednoczonych a Polaków do roli niewolników amerykańskich korporacji.

Kiedy popatrzymy na rozwój sytuacji społeczno-politycznej w Polsce wydaje się że wizja ta współgra z tym z co się dzieje w naszym kraju w ostatnim czasie. Bo przecież czyż Amerykanie nie mogą sobie wyobrazić lepszej sytuacji do kolonizacji ekonomicznej Polski niż ta wytworzona przez zarzynanie polskiej gospodarki obostrzeniami związanymi z pandemią COVID-19 połączonymi z dewastacją systemu edukacji poprzez tzw. zdalne nauczanie, które powoduje, że młodzież ostatnimi czasy ma tyle wolnego czasu żeby łazić po ulicach i wygłaszać puste, ideologiczne hasła, z których znaczenia nawet sobie do końca nie zdaje sprawy? Czyż Plan Marshalla i amerykańskie inwestycje w powojennej Europie mogłyby zaistnieć gdyby europejski kontynent nie został zruinowany bezsensowną wojną pomiędzy europejczykami, której największym beneficjentem byli Amerykanie a której XXI-wiecznym odpowiednikiem jest pandemia Koronawirusa?

Co prawda Fried twierdzi, że to Europa Wschodnia powinna zastąpić Chiny i stać się niewolniczą siłą roboczą amerykańskiego kapitalizmu (co ten propagandzista określa jako coś co leży w interesie zarówno Stanów Zjednoczonych jak i Polski) jednak jeżeli spojrzymy na sytuację za naszą zachodnią granicą, gdzie kanclerz Angela Merkel ogłosiła lockdown, który według ministra gospodarki RFN może potrwać aż do wiosny oraz gdzie tamtejsza minister obrony złożyła na ręce USA akt kapitulacji i powierzyła suwerenność swojego kraju w kwestiach bezpieczeństwa Stanom Zjednoczonym to możemy dojść do wniosku, że owa strefa dominacji amerykańskiego kapitalizmu może objąć także Niemcy. Bo przecież świetnie zaznajomiony z zakulisowymi kwestiami politycznymi Bill Gates stwierdził ostatnio, że obostrzenia związane z pandemią mogą potrwać aż do 2022 roku. A w tym czasie można zarżnąć nie tylko gospodarkę Polski, która w dużej mierze uzależniona jest od niemieckiej ale także potężną gospodarkę Niemiec.

Ale dewastacja polskiej gospodarki czy też systemu edukacji to nie jedyny zwiastun tego iż amerykański kapitał buduje sobie za sprawą swojej agentury rozmieszczonej w głównych partiach politycznych w Polsce przyczółek do przyszłej ekspansji. W swoim artykule pt. "Pakt Watykan-Soros czyli o kościele katolickim oraz rewolucji komunistycznej" z 1 listopada 2020 roku napisałem:

Tak więc wymiana władzy w USA w niedalekiej przyszłości (a może już w styczniu przyszłego roku...?) i nowa fala globalizacji (rzecz jasna z nowymi zasadami ekonomicznymi, takimi jak np. większy nacisk na bezpieczeństwo niż na zysk) będzie potrzebowała uzasadnienia w nastrojach społecznych w amerykańskiej kolonii nad Wisłą. A te będą musiały być naprawdę mocno lewicowe, gdyż Amerykę i Polskę trzeba połączyć "wspólnotą ideologiczną" a w planie amerykańskich geostrategów, co dobitnie przedstawił m.in. generał Robert Spalding, jest przeniesienie możliwie jak większej ilości amerykańskiej potencjału gospodarczego z Chin do sojuszniczych wobec USA krajów demokratycznych. A biorąc pod uwagę zszarganą opinię USA wśród swoich starych europejskich sojuszników i brak w skali świata tak zdyscyplinowanej, wykwalifikowanej i taniej siły roboczej jaką są Polacy, nasz kraj będzie idealną demokratyczną kolonią USA, w której za 1/2 albo 1/3 tego co na zachodzie Polacy będą zapie****ać ku chwale amerykańskiego imperium.

Jak się wydaje scenariusz ten jest coraz bardziej prawdopodobny, biorąc pod uwagę, że lewackie marionetki, które spędzają na ulice polskich miast polską młodzież niczym górale bydło w Tatrach cały czas intensyfikują swoją dywersyjną działalność, nie napotykając po drodze na żaden większy opór ze strony aparatu bezpieki, która woli pałować polskich patriotów na marszu niepodległości niż pacyfikować ludzi, którzy dewastują obiekty polskiego dziedzictwa narodowego takie jak kościoły czy pomniki.

Taka pobłażliwość uzależnionych od ośrodka władzy za oceanem polskich służb może zwiastować, że amerykański kapitał potrzebuje w Polsce oprócz tanich, wykwalifikowanych pracowników z Ukrainy czy też z samej Polski także bezmyślnych, wynarodowionych, zdemoralizowanych konsumentów, którzy będą kupować nikomu nie potrzebne towary amerykańskich koncernów wyprodukowane tanią siłą roboczą na obszarze Europy Wschodniej.

Oczywiście owa pobłażliwość dla znudzonej młodzieży, która postanowiła sobie z braku zajęcia niszczyć co to budowali ich dziadkowie czy pradziadkowie może zwiastować także chęć wymiany władzy w Polsce aby, tak jak już wspomniałem przy okazji artykuły o powiązaniach Sorosa z Watykanem powiązać Polskę i Stany Zjednoczone wspólnotą ideologiczną, aby nie dochodziło między władzami tych krajów do tarć w sferze ideologicznej i stwarzania tym samym niekorzystnej atmosfery dla gospodarczej kolonizacji naszego kraju.

Innym zwiastunem kładzenia większego nacisku na demokrację i tzw. prawa człowieka z czego słynie lewicowe skrzydło amerykańskiego imperializmu reprezentowane przez Joe Bidena czy też samego Pana Frieda jest praca tego drugiego zatytułowana "Democratic Offense Against Disinformation" opublikowana w grudniu bieżącego roku, a więc już po amerykańskich wyborach.

Jak mówi sam tytuł najważniejszą myślą przewodnią owego dokumentu wydaje się być walka z dezinformacją, tzn. jak można się przekonać czytając jej tekst walka z dezinformacją prowadzoną przez Chiny, Rosję czy też Iran. Jednak kiedy wczytamy się głębiej w jego treść możemy się przekonać że chodzi po prostu o zwalczanie antyamerykańskich tendencji w społeczeństwie, gdyż jak wiadomo ramię w ramię z amerykańską ekspansją gospodarczą iść musi amerykańska ekspansja ideologiczna.

Jest to dokładna powtórka Planu Marshalla z okresu powojennego. Kiedy Amerykanie postanowili odbudować europejski kontynent siłą amerykańskich korporacji, razem z tamtejszymi firmami szli do Europy intelektualiści którzy urabiali europejskie narody na korzyść Amerykanów.

Do dzisiaj (pseudo) prawicowa propaganda w Polsce, zapewne sprzężona z CIA czy innymi agendami amerykańskiego rządu stara się przedstawiać lewicową rewolucję, która opanowała Europę zachodnią jako produkt sowieckich tajnych służb, podczas gdy owa rewolta obyczajowa i intelektualna przyszła do Europy razem z inżynierami szkoły frankfurckiej, którzy w latach wojennych rozpracowywali dla OSS (poprzedniczki CIA) "niemiecką duszę" a po wojnie już jako agenci CIA, do spółki z innymi lewackimi intelektualistami stworzyli za pieniądze CIA Kongres Wolności Kultury (Congress for Cultural Freedom), który odpowiadał za korzystną dla amerykańskiej ekspansji gospodarczej lewicową obróbkę europejczyków za pomocą marksistowskiej inżynierii społecznej.

Jeżeli wczytamy się w dokument pana Frieda to możemy się przekonać, że jest to po prostu manifest Kongresu Wolności Kultury w wersji 2.0 - zwalczanie rosyjskiej oraz chińskiej miękkiej siły (soft power) i promowanie idei przyjaznych amerykańskim interesom. Co de facto oznacza zwalczanie osób i podmiotów, które zajmują się rozpowszechnianiem sprzyjającej Chinom oraz Rosji propagandy. Szczególnie tajemniczo brzmi chęć "wyłączania" infrastruktury dezinformacyjnej (biorąc pod uwagę, że Ameryka mieni się jako obrońca demokracji i wolności słowa) gdyż brzmi to jak najzwyczajniejsza w świecie cenzura i kneblowanie ust ludziom, którzy nie chcą tańczyć w rytm Gwieździstego Sztandaru.

Oczywiście tego można było się spodziewać po lewicowych liberałach którzy zamiast zastraszania swoich wrogów jak robi to opcja militarna amerykańskiego imperium, wolą im kneblować usta. Oczywiście administracja Trumpa wcale nie była w tej kwestii lepsza, gdyż Trump uchwalił dyrektywę bezpieczeństwa narodowego w sprawie "zwalczania dezinformacji", której treść do dnia dzisiejszego jest utajniona. Chodzi o NSPM-13 (National Security Presidential Memorandum 13) a która dawała amerykańskiej armii nowe możliwości w zwalczaniu infrastruktury, która rozpowszechnia poglądy nie sprzyjające amerykańskim interesom.

W każdym bądź razie rządy Bidena jak można było się spodziewać oznaczać będą wzmożoną aktywność miękkich elementów amerykańskiego imperializmu połączonych ze zwalczaniem tego typu działań na terenie USA.

Czytając dokument Frieda możemy się przekonać, że administracja Bidena planuje zwalczać chińską i rosyjską aktywność propagandową na terenie USA z jednoczesną produkcją takiej działalności (korzystnej dla USA) na terenie tych dwóch krajów. Hipokryzja? Nie, to po prostu bezwzględna walka o swoje interesy, która zapewne będzie odnosić niemałe sukcesy biorąc pod uwagę, że niemal wszystkie media świata demokratycznego będą włączone w zwalczanie chińskiej oraz rosyjskiej propagandy (co postuluje Fried) z jednoczesnym wsparciem dla prozachodniej propagandy w Chinach oraz w Rosji. Co jak określa Fried będzie bardzo trudne (szczególnie w Chinach) lecz nie niewykonalne.

Tak więc sukces amerykańskiej ekspansji gospodarczej, co pokazał okres powojenny jest w dużej mierze uzależniony od soft power, która musi tak obrabiać europejskie narody, aby te nie kierowały swoich sympatii w kierunku wschodu (w szczególności w kierunku Chin gdyż to chińską ekspansję gospodarczą w Europie Amerykanie chcą przede wszystkim zwalczać) i nie stwarzały przyjaznej atmosfery do chińskich inwestycji, które z pomocą pandemii koronawirusa oraz sabotowania Jedwabnego Szlaku mają zostać z Europy w jak największym stopniu wyrugowane. Czy to się uda?

Czas pokaże jak sytuacja w naszym kraju oraz w całym regionie się ułoży. Jedno co jest pewne to to, że planem USA dla naszego obszaru geograficznego, wobec potrzeby osłabiania Chin jest sprowadzenie go do tego z czym mieliśmy i mamy do czynienia w Ameryce Łacińskiej a więc z zacofaniem intelektualnym połączonym z całkowitym zdominowaniem tamtych obszarów przez amerykański kapitał. Jeżeli przepowiednie Pana Frieda czy też gen. Spaldinga się sprawdzą to nawet jeden z ostatnich naszych atrybutów suwerenności a więc względna suwerenność gospodarcza (według różnych źródeł udział małych i średnich przedsiębiorstw w PKB w Polsce wynosi od 50 do 65%) może zostać zamieniona na suwerenność amerykańską, co jak twierdzi "przyjaciel Polski" Daniel Fried leży w naszym interesie.

Tak swoją drogą ciekawe co na ten temat sądzą przedsiębiorcy głosujący na Platformę Obywatelską, słysząc, że kumpel jednego z ich politycznych reprezentantów chce zmienić nasz kraj w nowoczesną plantację bawełny, zdominowaną przez potężny amerykański kapitał, który musi wygrać konkurencję z polskimi przedsiębiorstwami, które jeżeli nie zostaną do końca zdewastowane przez covidowe obostrzenia to z całą pewnością zostaną dobite przez amerykański biznes, który oferując 30, 40 czy 50% wyższe płace niż polscy prywaciarze sprawi, że będą musieli oni zwinąć swoje interesy i poprosić Wuja Sama o robotę ta taśmie produkcyjnej w jakimś tam Polarisie czy innym Weberze.

 

Na podstawie:

Spalding R., Niewidzialna wojna. Jak Chiny w biały dzień przejęły wolny zachód, Warszawa 2019

https://cepa.org/wp-content/uploads/2020/12/CEPA-Democratic-Offense-Disinformation-11.30.2...

https://youtu.be/Ycl_wYGHa9E

https://en.wikipedia.org/wiki/Congress_for_Cultural_Freedom

Ocena: 

Średnio: 2 (6 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Szary robotnik

Powiem tak, od wielu lat

Powiem tak, od wielu lat pracowałem w firmie produkcyjnej o międzynarodowym kapitale - typowej korporacji i jako niewykwalifikowany robotnik najniższego szczebla nie miałem powodu do narzekań. Pensja przyzwoita, co miesiąc premia, czysta odzież, dbanie o bhp, dodatki socjalne, dobra atmosfera i mógłbym tak jeszcze wymieniać. Firma została przejęta przez tzw. Polskiego prywaciarza i skończyło się dobre życie. Masowe zwolnienia, koniec z premiami, atmosfera już też nie ta bo ciągła presja na optymalizacje zysków i oszczędzanie na wszystkim. Firma zmieniła się nie do poznania, a wszystko się zaczęło jeszcze przed koronaszaleństwem. Więc jeśli amerykanie chcą tu zrobić sobie tą „nowoczesną plantację bawełny” to ja jestem za. Tylko ktoś kto nie pracował w korpo ma tak negatywne nastawienie.

Strony

Skomentuj