Czy Kononowicz miał rację: "nie będzie niczego"? Nowa rewolucja "zielonych dzieci z Davos"!

Kategorie: 

Źródło: wikipedia

Co jakiś czas admin portalu ZnZ informuje nas o pomysłach grupy najbogatszych z Davos. W ich opinii mamy zrezygnować z normalnego życia na rzecz ideologii klimatyzmu, która nakłania nas do bycia biednym i pozbawionym wszelkich praw na rzecz "matki ziemi pachamamy" ! Nowa religia kimatyzmu pachamamy z Davos i Watykanu chce byśmy nie mieli niczego, co jest dziwnie zbieżne ze słynnymi wypowiedziami pana Kononowicza, który informował Polaków, że "nie będzie niczego" - "Żeby nie było bandyctwa, żeby nie było złodziejstwa, żeby nie było niczego."

 

Ktoś w Davos musiał poważnie potraktować przepowiednię pana Kononowicza, zwłaszcza ten element: "żeby nie było niczego". Pan Kononowicz chciał dobrze i panowie z Davos też chcą dobrze, zwłaszcza dla planety Ziemia, ale już niekoniecznie dla cywilizacji, dla zwykłych ludzi. Chodzi o to by wywołać zieloną rewolucję, podobną do tej z drugiej połowy lat 60. i początku lat 70. XX wieku, nazywanej "Ruchem hipisowskim".

Była to rewolucja proklamująca bunt młodych przeciwko światu dorosłych (nie wierzcie nikomu po trzydziestce) i jego instytucjom: rodzinie, kościołowi, szkole, zakładowi pracy, szefom, rywalizacji, pieniądzowi, wojsku, wojnie, normom, przymusom, zakazom, hipokryzji, konwencji ubioru, własności prywatnej (życie w komunach). Był to przejaw kontrkultury odrzucającej normy społeczne oparte na konsumpcji, rywalizacji i materializmie. Instytucje i struktury, którym się sprzeciwiali, hippisi określali jako establishment.

Proszę zobaczyć, obecne "zielone dzieci z Davos" również chcą znieść własność prywatną, tak jak hipisi. Chcą również byśmy żyli w komunach, nosili na sobie mundurki na wzór chińskiej republiki ludowej, byśmy sprzeciwiali się kościołowi, bo to jest w ich opinii "ciemnogród i zacofanie", a religia "zielonego ładu paczamamy" to nowoczesność i postęp !

Konsekwencjami istnienia obecnego "ruchu hipisowsko paczamamamowego z Davos" stanie się rozszerzenie zasięgu ruchów pacyfistycznych i skrajnych ideologii ekologicznych, dążących do likwidacji przemysłu i rozpoczęcia życia w biedo komunach, które z nędzy zaczną stosować narkotyki i alkohol, a przecież pan Kononowicz ostrzegał:  "Jak zostanę prezydentem, to będzie można pić umiarkowanie. Nie tak, żeby się upić i walać."

Ruch hipisowski ze swoją narko religią stosował wszelkie możliwe substancje psychoaktywne, które były jednym z ogniw przyczyniających się do tzw. rewolucji seksualnej, coraz bardziej rozlewającej się dziś w szkołach podstawowych i średnich. Stanowiły też jedno z pośrednich źródeł ruchu New Age. Czy jest coś pozytywnego w nowej religii z Davos ? Wydaje się, że jest szansa na likwidację przemysłu w Niemczech, gdzie zieloni mają całkiem spore poparcie ludzi z wypranymi mózgami, co przyczyniło by się w szybkim czasie do zniszczenia niemieckiej państwowości, a co z kolei będzie skutkowało marginalizacją Niemiec i oswobodzeniem Unii Europejskiej z niemieckiego ładu. Mogło by to stać się kamieniem milowym w uwolnieni Polski z niemieckiego straszliwego uścisku...

Ocena: 

Średnio: 3.7 (11 votes)

Komentarze

Portret użytkownika ​euklides

Dobrze było by raz na czas

Dobrze było by raz na czas wykazać się refleksem i bandytów powiesić zanim diabli ich wezmą... Ci współcześni nawet charyzmy nie mają, chowają sie gdzieś po jakichś hotelach, spiskują, żenada...

Portret użytkownika Lommo

Biedo komuny to żaden

Biedo komuny to żaden hipisowski wynalazek. Sowieckie kołchozy były przecież tego typu firmami. Pieprzył się w nich każdy z każdym i nikogo to nie gorszyło. Nawiasem mówiąc kołchozy nie były czysto bolszewickim wynalazkiem bo w prostej linii wywodziły się z przedrewolucyjnych układów polegających na wspólnej własności ziemi rolnej, w pewnym sensie środki produkcji też były wspólne bo kto miał konie, sprzęt rolny to innym obrabiał glebę w zamian za pomoc w sile fizycznej tych co większego dobytku nie mieli. I też się pieprzył każdy z każdym, przeglądałem pamiętniki zesłańców z Powstania Styczniowego i np. facet chciał sobie pobzykać to szedł do lepszego pierwszego domu z brzegu i zabierał się legalnie i oficjalnie za żonate kobiety i formalny mąż nie miał nic do gadania. O ile jeszcze można formalne małżeństwo i wierność wytłumaczyć związkiem gospodarczym samodzielnych rolników czy rzemieślników , to w komunie małżeństwa są całkowicie bez sensu. A po za tym jak można się przywiązywać i użerać z jednym babskiem (o ile własnie nie jest to czystym związkiem gospodarczym jak np. kiedy było tak że zamożne wdowy brały sobie młodego ruchacza ). Przykładowo ja np. nie wyobrażam sobie jak mógłbym się budzić obok rozczochranego tego samego babska, podczas gdy są profesjonalistki uczesane, zamakijazowane ,i efektownie ubrane. Zresztą możemy się tak historycznie cofać , np. na ziemiach m.in. polskich istniały długo ( bez porównania dłużej niż w zapisie historycznym istnieje i będzie istniał kapitalizm) kultury oparte jednak w wielkim stopniu na komunie np. Kultura Łużycka. Produkcja przemysłowa też jest krotkim i dogorywającym epizodem w historii ludzkości. Problem nadprodukcji istniał już w czasach manufaktur i władze miejskie kategorycznie zwalczały produkcję po zmroku. Produkcja przemysłowa natrafiła na bariery surowcowe i zbytu już w latach 30- tych XX wieku. Produkcja przemysłowa została podtrzymana przy życiu wyłącznie dzięki gigantycznym zamówieniom militarnym, dzięki finansjalizacji sprzedaży czyli powszechnej sprzedaży kredytowej, i dzięki rabunkowemu pozyskaniu surowców. Aktualnie góry długów państwowych i prywatnych na świecie są bezprecedensowe co wywoła za malutki moment kryzys zadłużenia, a praktycznie wszystkie łatwo dostępne źródła surowców też są splądrowane co już wywołało stagflację. W sumie z połączenia tego urodzi się stagflacyjny kryzys zadłużeniowy co w praktyce oznacza upadek większości przemysłu i przejście do epoki postindustrialnej. Mimo że nie lubię zbytnio Tuska to on jak były przewodniczący EPL musi co nieco wiedzieć od towarzyszy partyjnych vz zachodu i stąd np. jego gadki o 4 - dniowym tygodniu pracy. Zdumiał mnie niebywały atak tłuków na 4 - dniowy tydzień pracy że strony organizacji pracodawców, byłego ministra "terapii" szokowej, czy gostka z ministerstwa pracy. Rzecz w tym że w kapitalizmie w warunkach braku tanich surowców i braku finansjalizacji sprzedaży to tydzień pracy wynosił 2-3 dni ( przełom XIX /XX wieku, czy później Wielki Kryzys). W państwach socjalistycznych było zatrudnienie ale sztuczne gdzie wielu ludzi tylko przychodziło do pracy i nic nie robiło. Tak że podsumowując ten Wielki Reset i tak by nastąpił sam z siebie bez celowego jego wprowadzenia. Najbardziej kontrowersyjnym elementem jest ten tekst " Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy", rzecz w tym że obecnie większość ludzi ma dobytek przynajmniej ten grubszy na kredyty czyli faktycznie go nie ma. Wcale nie jest tak że w dawniejszych czasach posiadanie majątku było powszechne. Przeglądałem książkę o sprawach sądowych "żołnierzy wyklętych" i zaskoczyło mnie że dosłownie 95% osób miało w aktach wpis "Bez majątku". I to była grupa walcząca o zachowanie kapitalizmu. To wśród zwolenników nowej władzy bieda była jeszcze większa , co by się nawet zgadzało bo w praktyce ich pobory nie starczały na nic , i zalegali nawet za najtańsze artykuły spożywcze i odzież z tzw. używanej lady. Tylko dziś media nabijały zwłaszcza młodym że każdy wszytko może mieć. Przy tych górach długów nie będzie szans nawey na wypożyczenie towaru na kredyt, co np. widać po totalnym załamaniu sprzedaży mieszkań kiedy tylko skończyły się niskie stopy procentowe.

Strony

Skomentuj